Pierwsza wizyta u fryzjera ;)

31.03.11, 16:12
Witajcie! Nasz Maylo nareszcie widzi świat :)) A my widzimy jego oczy hehe... (są cudne ;***) Byliśmy u Pani Aldony i bardzo jesteśmy (z córką i mężem) zadowoleni, Aldonka bardzo miła ciągle mówiła do naszego Maylusia, oczywiście nie strzygliśmy go całego bo takie baby jeszcze nie trzeba ale oczka ma ładnie ostrzyżone, dupkę i pisiorka ;PP Przy okazji kupiliśmy profesjonalny szampon i odzywkę :)) A tak wygląda nasze cudo :

fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2672087,2,4,P3310121.html
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2672088,2,5,P3310131.html
    • an3czka2 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 31.03.11, 16:18
      Śliczniusi:) słodziak. Pozdrawiam.
    • megg_mb Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 31.03.11, 16:19
      Aaa! Jeszcze jedno zdjęcia chciałam Wam pokazać :))
      Małe lwiątko :
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2672119,2,1,P3200157.html
      • agatek28 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 31.03.11, 16:47
        Słodziaczek. Ile ma?
        • bestraga Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 31.03.11, 18:24
          no, paszczę to one mają!
          Mogłyby szparagi w poprzek jeść!
          Ten jest wyjątkowo śliczny- lubię asymetrie w umaszczeniu -jak się zgubi łatwo go rozpoznać , bo będzie inny niż wszystkie.
          • megg_mb Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 31.03.11, 20:14
            :-) tak, jest asymetryczny nawet na pupie i dlatego taki wyjątkowy, niepowtarzalny....Maylo ma 3,5 miesiąca....i same wiecie..wielkie WOW...to jest TO!! Pozdrawiam
            • olla09 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 01.04.11, 13:51
              Śliczniutki ;) Pozdrawiam z Figusiem
      • an3czka2 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 01.04.11, 14:14
        To jest słodkie:)
        • qqqq33 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 03.04.11, 08:29
          Witaj Marta, my też jesteśmy po wizycie u fryzjera. Nasz pies wygląda zupełnie inaczej i po obcięciu okazało się, że na skórze ma pełno malutkich kropek- wygląda jak dalmatyńczyk. Jest uroczy choć sam zaskoczony - jest mu teraz zimno! Ale wygląda super. Zdjęć jeszcze nie mamy, wczoraj był bardzo zestresowany więc nie chciałam go dodatkowo męczyć. Jak zrobię to na pewno pokażę. Pozdrawiam, Inka
          • cccykoria Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 10:00
            Odnośnie stresu u fryzjera, chciałam podzielić się spostrzeżeniami.Pierwsze obcięcie było w domu oczywiście był stres u Frediego, ale nie byłam zadowolona więc szukałam dalej.Nie mogę tego przeżyć do dzisiaj jaka głupia byłam itp zostawiłam pieska u fryzjerki i kazała czekać na korytarzu. Słyszę najpierw wycie, potem szczekania a za chwilę cisza. Ja tępa odebrałam to, że się uspokoił.Gdy przynoisła mi go, uciekał tak dziwnie się zachowywał. 3 dni tak jakbym "pieska nie miała w domu" bał się wyjść z pokoju, wołanie na nic, jak wrócił ze spaceru tak jak zawsze czeka na mycie w przepokoju tak stał jak posąg nie ruszył się, głośniejsza rozmowa albo jakieś" dzwięki na klatce uciekał, ogon podkulony, główka opuszczona itd.Nigdy więcej nie zostawię go samego u fryzjerki, zafundowałam mu taki stres i tak myślę teraz, że musiała mu coś podać jakiś "uspokojacz", to nie tylko moja opinia, ale spotkałam kilka osób, które były również tam z pieskami i zachowanie identyczne.Nigdy więcej
            • an3czka2 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 13:04
              To nieciekawie, ale gdzie to było. Ja z poprzednim też chodziłam i też podała środek na uspokojenie, bo gryzł. Był spory, ale starczyło założyć kaganiec. Ja zrugałam ją i więcej się to nie powtórzyło. Wiem jednak jedno, że to zależy od,,fryzjerki" i jej podejścia. Potem strzygła fryzjerka w domu i było okey, najpierw agresja, a po 5 minutach spokój. Potrafiła urobić psa jak mało kto. Nawet na koniec grzecznie się pożegnał z nią, i tak za każdym razem.
              Szkoda że straciłam z nią kontakt bo wyjechała. Pozdrawiam.
              • cccykoria Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 14:34
                an3czka2 napisała:

                > To nieciekawie, ale gdzie to było. Ja z poprzednim też chodziłam i też podała ś
                > rodek na uspokojenie, bo gryzł. Był spory, ale starczyło założyć kaganiec. Ja z
                > rugałam ją i więcej się to nie powtórzyło. Wiem jednak jedno, że to zależy od,,
                > fryzjerki" i jej podejścia. Potem strzygła fryzjerka w domu i było okey, najpie
                > rw agresja, a po 5 minutach spokój. Potrafiła urobić psa jak mało kto. Nawet na
                > koniec grzecznie się pożegnał z nią, i tak za każdym razem.
                > Szkoda że straciłam z nią kontakt bo wyjechała. Pozdrawiam
                .
                Nie wypada mi podać dokładnego adresu, bo mogę tylko przypuszczać, że podaje. Jest to żona weta, obok gabinetu na zapleczu sklepu strzyże.Moje przypuszczenia potwierdzają osoby, które były tam, ten sam schemat zachowania piesków,ale nie widziałam tego więc tylko napiszę (woj. opolskie)Dla mnie to dziwne było, że przez 3 dni Fredi bał się mnie, gdy chciałam wziąść go na ręce, lub raptowny ruch reką to odskakiwał i uciekał, wcześniej tego nie robił, stał jak posąg bez życia itd

                Jeżeli któraś z Was jest z Wrocławia, podajcie namiary, oczywiście cena nie gra roli, bardzo ważne jest podejście fryzjerki do pieska i efekt, ładna fryzurka:) i żebym była przy strzyżeniu...Dzieki z góry
                • anita_nr1 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 15:00
                  Ja jestem z Wałbrzycha więc w sumie nie daleko Wrocławia ok. 60 km mogę podać namiary, wiem, że do niej tez mozna przyjechać na strzyżenie.
                  • cccykoria Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 17:35
                    anita_nr1 napisała:

                    > Ja jestem z Wałbrzycha więc w sumie nie daleko Wrocławia ok. 60 km mogę podać n
                    > amiary, wiem, że do niej tez mozna przyjechać na strzyżenie.

                    Dziękuję, jeżeli nie znajdę we Wrocku, to się odezwę na priva o namiary.Mam jeszcze dużo czasu, bo zaczym mu odrosną to trochę potrwa.Pozdrawiam
            • anita_nr1 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 13:11
              My miałysmy w piątek naszą drugą wizytę, ale na szczęście Pani Fryzjerka przyjeżdża na strzyżenie do domku ze swoim profesjonalnym sprzętem. Layla była bardzo grzeczna, pani była bardzo miła, a ja byłam zadowolona z efektów naszej wspólnej pracy :)
              Oczywiście były momenty kiedy Layla nie wykazywała checi współpracy mianowicie kładła sie na stole i nie chciała się podnieść :) ale pani Sylwia ją wtedy ładnie prosiła, żeby sie podniosła i jakoś dawała się zawsze przekonać :) Jak mi się uda to wstawie dzisiaj wieczorkiem jakieś zdjęcia jak wyglądamy po wizycie Pani Sylwii. Aha i jeszcze najważniejsze, udało sie naszej małej chłopczycy zrobić kitkę, tzn. Pani Sylwii się udało , wcześniej w ogóle nie dawała sobie spiąć włosków na główce chodziła jak taki lew mały z wielką grzywa wyglądała przekomicznie, no ale teraz wygląda jak prawdziwa księżniczka :) I nawet ja ją moge uczesać, także Layla po wizycie odmieniona. Dodam jeszcze na koniec, ze cały czas uczestniczyłam w całym "przedsięwzięciu " :) Pozdrawiam !!!!
              • cccykoria Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 14:47
                anita_nr1 napisała:

                > My miałysmy w piątek naszą drugą wizytę, ale na szczęście Pani Fryzjerka przyje
                > żdża na strzyżenie do domku ze swoim profesjonalnym sprzętem. Layla była bardzo
                > grzeczna, pani była bardzo miła, a ja byłam zadowolona z efektów naszej wspóln
                > ej pracy :)
                > Oczywiście były momenty kiedy Layla nie wykazywała checi współpracy mianowicie
                > kładła sie na stole i nie chciała się podnieść :) ale pani Sylwia ją wtedy ładn
                > ie prosiła, żeby sie podniosła i jakoś dawała się zawsze przekonać :) Jak mi si
                > ę uda to wstawie dzisiaj wieczorkiem jakieś zdjęcia jak wyglądamy po wizycie Pa
                > ni Sylwii. Aha i jeszcze najważniejsze, udało sie naszej małej chłopczycy zrobi
                > ć kitkę, tzn. Pani Sylwii się udało , wcześniej w ogóle nie dawała sobie spiąć
                > włosków na główce chodziła jak taki lew mały z wielką grzywa wyglądała przekomi
                > cznie, no ale teraz wygląda jak prawdziwa księżniczka :) I nawet ja ją moge ucz
                > esać, także Layla po wizycie odmieniona. Dodam jeszcze na koniec, ze cały czas
                > uczestniczyłam w całym "przedsięwzięciu " :) Pozdrawiam !!!!

                I tak powinno być, nie zaufm już żadnej fryzjerce, nawet jakby nie dawała. I jeszcze jedno, "jaki Pani piesek grzeczny był " tiaaa

                Ubolewam nad tym, że nie potrafię wrzucić foty do kompa:) ale kiedy odwiedzi mnie córcia, albo syn poproszę, aby to zrobili;)



                Fredi wygląda jak król lew, duża grzywa, wygolony, zostawiła " futerko" na łapkach i ogonku.Nie chciał kucyka, robił bunt:), ale z dnia na dzień jest lepiej.Pierwsze dni było mu zimno, kupilam mu ubranka i spodobało mu się to, lubi ubierać się i pindrować się:) zakładam mu jak jest zimniej na dworze.Jedyne co dobre, że tak nie sapie jak jest gorąco, ale na dłuższy spacer biorę wodę z sobą:) Pozdrawiam
                • qqqq33 Re: Pierwsza wizyta u fryzjera ;) 04.04.11, 17:35
                  Ja naszego Bobinia bym nie zostawiła. Nasza fryzjerka jest super, piesek stał spokojnie, mogła z nim robić co tylko chciała. Trzymałam go za główkę, głaskałam, żeby czuł się bezpiecznie. Dziewczyna wkłada serce w to co robi, i to widać. Zwierzęta uwielbia. A dla pieseczka jest stres niewątpliwie zawsze - w końcu pozbywa się całego futerka. Naszemu też zostawiliśmy tylko na ogonku i nóżkach, nawet główkę króciutko, bo to tak szybko odrasta. Wygląda ładnie, w ogóle jest niepodobny do siebie. A ja zakochałam się w nim po raz kolejny:) Pozdrawiam, Inka
                  • marta13sar do qqqq33 03.05.11, 19:16
                    Hej, a możesz napisać gdzie chodzisz do fryzjera? Z tego co kojarzę też jesteś z S-wca. W sumie jestem zadowolona z naszej fryzjerki, ale młoda po wizycie u niej zawsze saneczkuje (2 x byłam u innej i takich zachowań nie było).
Pełna wersja