Dodaj do ulubionych

Prowadzicie prace dyplomowe?

27.06.07, 20:13
Macie już doświadczenia w tej dziedzinie pracy naukowo-dydaktycznej.
Ja właśnie wypuszczam pierwszych licencjuszy.
Jakie macie wrażenia?
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 28.06.07, 01:15
      tocqueville napisał:

      > Ja właśnie wypuszczam pierwszych licencjuszy.

      A mozesz tak w skrocie opisac wrazenia, w sensie: ile czasu Ci to zabiera, jakie
      z tego sa profity, no i jak podchodza studenci do roboty (bardziej ich za raczke
      prowadzisz czy w miare bezproblemowo sobie radza?).
      • joannaszumigaj Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 28.06.07, 07:38
        Czesc,
        Ja mam za sobą prowadzenie 3 prac licencjackich i 1 magisterską - te prace
        wspominam fajnie, studenci wielkich problemow nie robili, nie moge powiedzieć,
        że mi zajmowali czas, bo czy z nimi czy sama musiałabym to zrobic, mając takiego
        studenta, profitem jest to, że część badań jest skończona, czy po prostu zebrana
        jaokść w całość, opisana itd :) Obecnie prowadze 2 prace mgr. - pozostawie to
        bez wiekszego komntarza, ale jesli bym miała taka studentke na samym początku,
        podziękowałabym, za taka "pomoc"
      • tocqueville Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 28.06.07, 08:03
        Profity? Hmmm, po prostu godziny z seminarium :)
        Czas? Dużo czasu mi to zabiera. Za dużo.
        12 studentów - i jak wiadomo, jest różnie, niektórzy już się obronili, inni -
        nie oddali nawet pierwszego rozdziału :)
        Dałem pewną swobodę - i w kilku przypadkach się sprawdziło, a w innych niestety
        nie.
        Studenci w większości traktują p.lic. jako zło konieczne. To zaoczni, zatem
        trochę im brakuje czasu na badania i pisanie.

        PS: poza tym ma wątpliwości co do sensu samej pracy licencjackiej - magisterska
        ok, ale licencjacką wg mnie powinien zastąpić po prostu egzamin dyplomowy.
        • niewyspany77 Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 29.06.07, 21:00
          tocqueville napisał:

          > Czas? Dużo czasu mi to zabiera. Za dużo.
          > 12 studentów - i jak wiadomo, jest różnie, niektórzy już się obronili, inni -
          > nie oddali nawet pierwszego rozdziału :)

          A jest jakis wplyw na te liczbe studentow? W sensie to jakies odgorne polecenie
          ze masz miec tylu a tylu?

    • mikrometr Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 30.06.07, 14:45
      Mamy. Na ogół dobre, choć czasem też bardziej trudne.
      Studenci są różni jednych trzeba trochę zaganiać, inni sami znajdują motywację.
      Jednych się prowadzi za rękę innym się tylko zagląda przez rękę co już zrobili.

      U nas jest taka tendencja żeby prace były użyteczne i czemuś służyły. Na ogół
      to owocuje też większym zaangażowaniem dyplomatów.
    • biatka1 Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 03.07.07, 10:22
      Witam,
      Prowadze, ale dopiero drugi semestr - wiec Ci najbardziej zaawansowani wlasnie
      mi oddaja pierwsze i drugie rozdzialy.
      W sumie prowadze 4 seminaria (w 2 uczelniach), 3 licencjakie 1 magisterskie (na
      licencjatach w sumie mam: 24 osoby na zoacznych, 9 osob na dziennych; na
      magisterskich: mam 13 osob na zaocznych).

      Wnioski - za duzo mam tych studentow! Ale nie mam wyboru - kazdy od nas na
      poszczegolnej uczelni - jest obciazony bardzo semianriami - kazdy mlody doktor -
      jest mile widziany - i od razu dostaje semianaria.

      Dzieje sie tak - ze aktualnie na secjalnosci na jakiej ucze - jest duzo
      studentow - duzo chetnych i coraz wiecej grup na zaocznych sie pojawia - dla
      lepszego obrazu - kiedys na zaocznych byla jedna grupa specjalnosciowoa liczaca
      ok 40 osob - dzis tych grup jest az 7 po 30 osob (ma na mysli akurat mgr).
      Licejnaty zaoczne - to wiekszosc w prwantej szkole.

      Profesory - ktorych duzo nie mamy - aktualnie 1 tytularny, dwoch stanowsikowych
      (mowie o uczleni panstwoej) - odciazaja sie z semianrzystow na korzysc
      doktorantow (coraz wiecej im doktorantow przybywa na studiach zaocznych), zas
      doktorzy ciagna studentow lic i mgr. Niby nowe osoby sie porbonily - w tym i
      ja - ale okazuje sie, ze w sumei nie odciazylismy za bradzo tych wczesniejszej
      pobronionych kolegow.

      Najgorsze jest to, ze rozliczani bedzie z pracy naukowej a nie z ilosci
      wypromowanych lic czy mgr.

      Buntujemy sie - ale czy to ma sens?

      Tak czy siak - narzekac nie powinnam, bo pracy mam wbrod - pytani etylko -
      keidy czas na hab znalezc??? Patrzac po ludziahc z innych katedr - gdzie
      zainteresowanie ich spejcalnoscia mierne i malo maja semianrzystow - to za to
      lepiej naukowo stoja... eh... paradoksy;)

      Pozdrawiam i zabieram sie za czytanie kolejnych wypocin moich semianarzystow:)
      Ostatnio sie zdziwili, ze ja tak dokladnie ich czytam;) Na razie, na razie, bo
      wlasnie zaczyna mi doby brakowac, a gdzie zycie rodzinne i wypoczynek? Nie
      wpsominajac, ze musze w sumie rozliczyc w tym semstrze okolo 500 studentow...
      Juz jestem za polmetkiem:)

      B
    • babazgaga Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 04.07.07, 10:12
      Ja swoich pierwszych magistrów bede pamietać do końca życia chyba, ja sie bałam
      obrony bardziej niż oni:)
      Ja za rączkę nie prowadzam, wymagam sporej samodzielności "intelektualnej",
      pomagam za to sporo przy aparacie statystycznym tzn przy badaniach. Studenci
      wiedzą o tym, żem wymagająca, ale pchają się oknami i drzwiami:)
      PS> właśnie się duszę od mega kwiecia na regale po wczorajszych obronach:)
    • nataszkam Re: Prowadzicie prace dyplomowe? 26.07.07, 15:44
      Od momentu obrony, wypromowałam już kilkudziesięciu licencjuszy i kilku
      magistrantów. odgórnie mamy przepisy, które mówią o tym, że nie możemy rocznie
      prowadzić więcej, niz 5 prac licencjackich i 5 magisterskich, ale są wyjątki.
      Ja własnie w ramach tych wyjątków w tym roku prowadziłam seminaria licencjackie
      dla 22 osób :-( Uważam, że nie powinno się pisać żadnych prac licencjackich-
      lepszy jest egzamin na koniec studiów. Poziom licencjuszy jest różny- zazwyczaj
      1-2 osoby tak bardzo odstają, że praktycznie nie jest możliwa żadna współpraca
      i nazywam to wtedy jałową orką czy karą za grzechy. Nie mam wpływu na "jakość"
      trafiającego do mnie studenta z licencjatu, niestety :-( Ale za to nim
      podpisuję zobowiązanie do prowadzenia pracy magisterskie mam prawo porozmawiać
      wczesniej z takim studentem i na tj podstawie zdecydować, czy warto wziąć go
      pod własne skrzydła. W zdecydowanej większości kandydaci na magistrantów
      zostają nimi- do tej pory odrzuciłam tylko 2 kandydatury :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka