magnuna1984
14.01.14, 07:58
Nie polecam tej firmy z całą stanowczością! Chyba, że ktoś lubi się stresować do końca wesela i mieć do czynienia z osobą niezrównoważoną. Takie osoby jak Pani Monika niestety psują rynek.
Zacznijmy od faktów. W październiku miałam mieć wesele-organizowałyśmy je cały rok, prawie dzień w dzień bo podobno cały czas były problemy z podwykonawcami - jak się później okazało wiele z tych historii było kłamstwem. Pani Monika je sobie wymyśliła - wiem absurd ale niestety jest to prawda. Na ok. 3 tygodnie przed ślubem - podejrzewając, że coś jest nie tak (gdyż inna para miała z Panią Moniką problemy -byłam jej prawnikiem), zaczełam obdzwaniać podwykonawców. Zacznijmy od bryczki, która miała zawieźć nas do ślubu...
1. Bryczkę załatwialiśmy w styczniu - Pan bardzo miły, powiedział że ma termin i nam go zarezerwował. Na spotkaniu byliśmy osobiście z Panią Moniką. Umówiliśmy się na podpisanie umowy i zaliczkę. Jako prawnicy sami przygotowaliśmy umowę. Pani Monika powiedziała że Pan od bryczki zgodził się na treść umowy i wzięła od nas zaliczkę, w związku z faktem, iż pomieszkiwała w Bytomiu zaproponowała nam że podrzuci ją Panu do podpisu. Wielokrotnie twierdziła że umowa jest podpisana tylko jej zapomniała. Pod naciskiem na ok. 3 msc przed ślubem dostarczyła nam podpisaną przez Pana umowę. Na 3 tygodnie przed ślubem zadzwoniłam do niego...
Okazało, ze umowa nie została zawarta, że Pani Monika jest niepoważna gdyż umawiała się z nim kilkukrotnie i nigdy nie przyjechała. Na moje zdziwienie że mam umowę - Pan powiedział że niczego nie podpisywał... Jak się później okazało PAni Monika - do czego się przyznała- podrobiła umowę.
W efekcie po moich długotrwałych namowach i wielkiej uprzejmości Pana, z trudem i po kombinacjach udało się załatwić bryczkę - za 1.500 zł więcej (naturalne jeżeli trzeba wynająć człowieka i konie z innego miasta, gdyż właściciel bryczki organizował wówczas świeto koni).
PUNKT PIERWSZY - PODROBIENIE UMOWY, OSZUSTWO, KŁAMSTWA. JUŻ SOBIE WYOBRAŻAM JAK DZIĘKI PANI MONICE ZAMAWIAM TAKSÓWKĘ POD KOŚCIOŁEM...
Zespół - załatwialiśmy 2 zespoły za które daliśmy zaliczkę -gdyż nie wiedzieliśmy, który wybierzemy. Na ok 2 miesiące przed ślubem, zrezygnowaliśmy z jednego o czym poinformowaliśmy Panią Monikę. Pani Monika miała zadzwonić do nich i ich odwołać, mówiąc przy tym że mają sobie zachować zaliczkę (nikogo nie chcieliśmy oszukiwać). Stwierdziła, ze to zrobiła. Na ok. 2 tygodnie przed ślubem zadzwoniłam do zespołu -który zamierzał przyjechać... Nie dziwie sie że byli wściekli... oczywiście mi się dostało - bo to moja wina jaką wynajęłam organizatorkę ślubu...
PUNKT DRUGI: MOJA WINA ŻE WYNAJĘŁAM TAKĄ ORGANIZATORKĘ. W EFEKCIE MIELIBYŚMY 2 ZESPOŁY NA WESELU.
SALA: Załaczniki do umowy z menu podpisywaliśmy kilka jeśli nie kilkanaście razy bo Pani Monika cały czas się myliła. Uzgodniliśmy z organizatorem, ze 2 prosiaki będą w cenie menu. Pani Monika miała to potwierdzić na piśmie. Twierdziła że wszystko jest załatwione i ręczy za to swoją głową.. Powinna być ścięta.... W efekcie nic nie było załatwione ostatecznie (na 2 tygodnie przed ślubem), a Pan był zdzwiony tym wszystkim, gdyż pomimo twierdzeń Pani Moniki, że była u niego mnóstwo razy, była tam tylko z nami - 2 razy.
PUNKT TRZECI: KŁAMSTWA, NIEZAŁATWIONE SPRAWY
TORT: Szukaliśmy tortu - wieży Eiffla - cały rok - jak sie później okazało robiła to cukiernia, którą wystarczy wpisać do google - torty artystyczne. Ok - tej nie wybraliśmy, ale wybraliśmy inną.. Pojechaliśmy na umówione przez Panią Monikę spotkanie na degustację smaków - z moją mamą. Na miejscu zdziwiona Pani stwierdziła, ze zostawiła dla nas sernik i ciasto wiśniowe bo tak powiedziała jej Pani Monika, smaków tortów natomiast nie ma. Nie wiem kto zawinił, nie mniej jednak biorąc pod uwagę inne okoliczności mniemam że Pani Monika. Później zaczęło się podpisywanie umowy... Naciskaliśmy bardzo bardzo długo... Na miesiąc przed nie mieliśmy jeszcze umowy- bo właściciel nie miał czasu.. podobno.. gdy do niego zadzwoniłam - nie było z tym żadnego problemu... W efekcie załącznik do umowy, a raczej jego podpis był podrobiony.. Właściciel wierząc Pani Monice i litując się nad nią stwierdził że to jego podpis... NO WAY.. to były dwa różne podpisy (studiowałam kryminologię)
MOTYLE - nie były załatwione, odpuściłam...i wiele wiele innych. Praktycznie nic nie było dograne. A to co mieliśmy załatwione to tylko to gdzie SAMI PODPISALIŚMY UMOWY. Pani Monika znalazła nam tylko podwykonawców przez internet.
OSTATECZNIE W DNIU WESELA ZOSTALIŚMY SAMI-POMIMO, IZ PANI MONIKA OBIECAŁA NAM ZASTĘPSTWO.
DLACZEGO TAK DALIŚMY SIĘ OSZUKAĆ:
Moja przygoda z Panią Moniką zaczęła się bardzo dobrze - była znajomą znajomych. Zawsze miałam ją za osobę miłą i pomocną - takie robiła wrażenie. Nie uwierzyłam kiedy dowiedziałam się o problemach innej pary - skutecznie wmówiła nam że to ta para ją krzywdzi i jest chamska (mój mąż znał Pana młodego - więc wydawało się to nam dosyć prawodopodobne). Pomagaliśmy jej w kwestiach prawnych - oczywiście totalnie za free. "Koleżankowałyśmy się" pomimo jej początkowych wpadek - lubiłam ją - to była taka "ciapa" ale sympatyczna - niestety były to tylko pozory, przykrywające jej całkowity brak odpowiedzialności i kłamliwy oraz leniwy charakter. GDYBYM NIE BYŁA PRZEZORNA - MOJE WESELE TO BYŁABY KOMPLETNA KLAPA!!!