passuje....

08.12.09, 23:59
po 1,5 roku pracy w przedszkolu...moje oczekiwania co do pracy nie
były wygórowane....ale nie mogę przejść do porządku nad tym,że
dzieci chodzą głodne, bo nie ma pieniędzy na więcej jedzenia i nad
tym,że na dzieci się krzyczy. Czemu Dyrektorki to tolerują?? czemu
dzieci mają możliwość chodzenia na angielski, balet idt a nie mają
możliwości zjeść porządnych posiłków?sad
    • masheni Re: passuje.... 11.12.09, 15:46
      kurcze, ale jak to chodzą głodne? i jak to nie ma pieniedzy na
      porządne posiłki? przecież to rodzice za posiłki płacą. ewentualnie
      opieka społeczna. wiec nie rozumiem...
      no i kto krzyczy? Ty?
      • brzuzia Re: passuje.... 11.12.09, 18:58
        rodzice płacą....ale ktoś oszczędza...nie wiem...straciłam
        nadzieję,bo po złych doświadczeniach w przedszkolu prywatnym pełna
        nadziei zdecydowałam się na pracę w przedszkolu państwowym...a Tu
        znów..bardzo sporadycznie jakiś owoc, ale w śladowych
        ilościach..obiady bez możlliwości dokładki, może to standard??
        a krzyczą woźne, nauczycielki niestety też. dodatkowo woźne bez
        żadnej chęci do pracy...
        • masheni Re: passuje.... 12.12.09, 14:06
          zupełna nowość dla mnie z tym niedojadaniem i szczerze mówiąc robię wielkie
          oczy! u mnie rodzice wykupują połówki, bo porcje są tak duże. a i tak kupę
          jedzenia ląduje w zlewkach, niestety
    • aniazm Re: passuje.... 11.12.09, 20:06
      witaj. jestem mamą, i miałabym ogromny żal do wychowawczyni, że nie powiadomiła
      mnie o tym fakcie. wiem, że powiadamiając rodziców ryzykowałabyś swoją pracą,
      ale chyba lepiej stracić pracę, w której się źle czujesz, niż mieć wyrzuty
      sumienia... no nie wiem, myślę, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji, bo jak
      wykazać, że "ktoś oszczędza?" czy jest u was rada rodziców? kto ustala budżet?
      kto faktury rozlicza? czy nie dało by rady jakiejś kontroli nasłać z kuratorium?
      nie wiem, co zrobisz, ale wydaje mi się, że powinnaś przede wszystkim rodziców
      powiadomić. może oni dadzą radę wyegzekwować, żeby płacone przez nich pieniądze
      na jedzenie szły faktycznie na jedzenie.
      • brzuzia Re: passuje.... 15.12.09, 20:22
        walczyłam i egzekwowałam w poprzednim przedszkolu. skonczyło się
        zmianą pracy. ja chcę chociaż staż zrobić ( trzeba być przez cały
        rok w jednym miejscu) a potem uciekam do szkoły. Troska o żywienie
        powinna leżeć w gestii dyrektorów i rodziców.
        • orkan55 Re: passuje.... 16.12.09, 07:30
          czy w Twoim poprzednim przedszkolu tez dzieci były głodne?.Dziwne bo mam problem odwrotny- dzieci slabo jedzą,tez nie moge strawic jak dziecko zdejmuje z kanapki polędwice i je sam chleb, lub bułkę..
          • brzuzia Re: passuje.... 16.12.09, 18:01
            w poprzednim przedszkolu nie mogłam przeżyć jakości jedzenia,
            chociaż nie zawsze dzieci mogły liczyć na dokładki. Teraz jedzenia
            jest malutko i ciągle te same posiłki.
            • ewelinkowska Re: passuje.... 17.12.09, 14:01
              bardzo dziwne!
              Pracuje w przedszkolu kilka lat i jeszcze nigdy nie widzialam zeby dzieci
              dostawaly malo jedzenia... to raczej nauczycielki prosza dzieci aby wiecej
              jadly...bo one grymaszasmile
              a owocow, warzyw jest pod dostatkiem. Przy kazdym posilku (a jest ich 3
              dziennie) zawsze jest jakis owoc, a miedzy czasie jeszcze woźna przynosi
              dodatkowe picie...
    • martynkat Re: passuje.... 18.12.09, 11:07
      w naszym przedszkolu zawsze mozna poprosic o dokładke, kanapek,
      owoców pod dostatkiem, jedynie nie ma repety mięsa, ale dzieci gdy
      sa glodne zawsze moga dostac kanapke...generalnie u nas dzieciaki
      nie dojadaja a my musimy ich zachecac....picie tez jest pod
      dostatkiem woda swieza zawsze jest na sali, maja 4 posilki dziennie
      i choc stawka nie jest wyskoa bo 3.00 na dzien to i tak w zbiorowym
      zywieniu sie oplaca...

      powinnas zmienic cos w sobie i zaczac byc odwazna i
      walczyc...informuj rodzicow bo sama nic nie zdzialasz...

      poza tym czasami nerwy puszczaja i bywa ze podniesie sie glos na
      dziecko, ale to sa skrajne przypadki, zreguly sciszam jeszcze
      bardziej glos by wkoncu sie uciszly i mnie uslyszaly...
      na krzyk dzieciakow najlepszy cichy glos nauczyciela...
Pełna wersja