Czy są tu nauczycielki z Wrocławia?

16.04.10, 15:15
Włodarze mojej gminy wymyślili sposób jak zaoszczędzić na przedszkolu - nauczycielki będą pracować od godz. 8.00 do 13.00, w pozostałe godziny otwarcia przedszkola dziećmi opiekować się będą panie woźne. Skąd ten pomysł? Ano podobno we Wrocławiu tak funkcjonują przedszkola (cały czas chodzi o przedszkola publiczne). Oszczędność oczywista - kilka nauczycielek będzie zwolnionych. Proszę o informację, czy rzeczywiście we Wrocławskich przedszkolach panują takie zasady?
    • magdalen_3 Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 16.04.10, 20:42
      Pierwsze słyszę?????? Pracuję we wrocławskim przedszkolu publicznym i pierwsze
      słyszę o takich rozwiązaniach!!! Dla mnie to jakaś bzdura..
      • paula_09_1 Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 16.04.10, 21:41
        Tak mi się właśnie wydaje, że argument o wrocławskich przedszkolach jest mocno naciągany - na zasadzie "a kto to sprawdzi?" (mieszkam w innym województwie). Dzięki za odpowiedź.
    • nikorason Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 17.04.10, 20:23
      Nie jestem przekonana, że takie rozwiązanie jest zgodne z prawem (a właściwie to
      jestem pewna) w placówce takiej jak przedszkole dziećmi mogą się zajmować
      jedynie osoby z przygotowaniem pedagogicznym, no chyba że wasze woźne są
      wykształcone...
      • paula_09_1 Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 17.04.10, 23:39
        Właśnie tej podstawy prawnej, że w przedszkolu zajmować się dziećmi mogą tylko osoby z przygotowaniem pedagogicznym nie mogę znaleźć.
        • przedszkolanka_anka Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 00:14
          paula_09_1 napisała:

          > Właśnie tej podstawy prawnej, że w przedszkolu zajmować się dziećmi mogą tylko
          > osoby z przygotowaniem pedagogicznym nie mogę znaleźć.

          Ty poważnie??Nauczycielka nie zna podstawowego aktu prawnego swego zawodu?
          Normalnie szczęka opada....
          • przedszkolanka_anka Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 00:19
            www.prawo.vulcan.edu.pl/przegdok.asp?qdatprz=akt&qplikid=2
            • paula_09_1 Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 10:56
              Szczęka to by Tobie opadła, jakbyś posłuchała argumentów za takim "nowatorskim" rozwiązaniem... A Kartę znam, w art. 9 są opisane kwalifikacje jakie musi mieć osoba zajmująca stanowisko nauczyciela. Tylko że moja władza jest przekonana, że nauczyciele w przedszkolu są potrzebni tylko do realizacji podstawy programowej, czyli od 8.00 - 13.00 (5godzin)...
              • nikorason Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 19:52
                Myślę, że nawet nie musisz znać przepisów, zadzwoń do kuratorium i się o to
                zapytaj smile, nie zapomnij powiedzieć, o które przedszkole chodzi, kontrola z
                kuratorium otrzeźwi dyrekcję.
                • mmn5 Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 20:53
                  A ja mysle, ze teoretycznie nie jest to zly pomysl. Rozumiem oburzenie
                  nauczycielek przedszkola, ale chodzi o to, aby p-la byly bardziej
                  dostepne dla rodzicow i dzieci czyli tansze. Nauczyciel jest
                  stosunkowo drogi i w wielu sytuacjach nie jest nieodzowny. Po 13 moze
                  dziecmi zajmowac sie osoba bez wyksztalcenia kierunkowego. Nie widze
                  przciwskazan. W wielu krajach UE funkcjonuje to wlasnie tak. U nas
                  jest pewien przerost formy nad trescia.
                  • nikorason Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 21:32
                    Dziwny argument, u nas za przedszkole płaci się ok 180 zl, to chyba nie jest
                    dużo, w cenę są wliczone zajęcia z angielskiego, tance, rytmika, zajęcia
                    plastyczne...
                    A pisząc o przygotowaniu, nie miałam na myśli bycia nauczycielem, tylko
                    posiadanie przygotowania pedagogicznego, nie mydlmy sobie oczu, często woźne w
                    naszych polskich przedszkolach to osoby bez wyobraźni (i wykształcenia),
                    wolałabym, żeby moim dzieckiem zajmowała się osoba kompetentna, a taka opieka
                    kosztuje.

                    • paula_09_1 Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 22:18
                      nikorason - pomysł nie jest dyrekcji, tylko władz gminy, czyli osób, które wszystko wiedzą lepiej, bo przecież we wrocławskich przedszkolach... itd. patrz pierwszy post.
                  • paula_09_1 Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 18.04.10, 22:28
                    mmn5 - w całej tej sprawie nie chodzi o to, żeby rodzice płacili mniej za
                    przedszkole, tylko aby obniżyć koszty własne (ponoszone przez gminę).
                    • mariwu Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 19.04.10, 11:39
                      > w całej tej sprawie nie chodzi o to, żeby rodzice płacili mniej za
                      > przedszkole, tylko aby obniżyć koszty własne (ponoszone przez
                      >gminę).

                      W całej tej sprawie chodzi o to, że rodzice zaczęli składać w sądach
                      pozwy w sprawie bezprawnego pobierania przez gminy tzw. opłaty
                      stałej. I sądy przyznały im rację.
                      Stan prawny jest w tej chwili taki, że działalność przedszkoli ma
                      obowiązek finansować gmina. Przedszkole ma obowiązek zatrudniać
                      odpowiednio wykwalifikowaną kadrę (nauczycieli) i realizować
                      podstawę programową. Zapisy prawne mówią o realizacji podstawy w
                      ciągu MINIMUM 5 godzin dziennie. Czyli można ją w ciągu dnia
                      realizować dłużej. Ale nie ma takiego obowiązku. Gminy, rozumiejąc
                      potrzeby rodziców, zwykle prowadziły (szczególnie w miastach)
                      przedszkola działające dłużej niż 5 godzin dziennie. I uznawały, że
                      swój ustawowy obowiązek (bezpłatnej realizacji podstawy
                      programowej) spełniają w ciągu 5 godzin dziennie (czasem 7-8 godzin)
                      a pozostały czas pobytu dziecka w przedszkolu jest współfinansowany
                      przez rodziców, którzy chcą skorzystać z opieki dłuższej niż 5 (7-8)
                      godzin.

                      Nowa podstawa programowa jest napisana w taki sposób, że można
                      uznać, że wszystko, co dzieje się w przedszkolu w ciagu dnia jest
                      realizacją podstawy. I na to zwracają uwagę rodzice. I do takiej
                      interpretacji przychylają się sądy uznając, że cały dzienny czas
                      działania przedszkola jest realizacją podstawy programowej.
                      Więc jeśli przedszkole działa np. 10 godzin dziennie to cały czas
                      realizuje podstawę (która mówi np., że przedszkole w równym stopniu
                      spełnia funkcję dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą). Czyli
                      powinno być w całości bezpłatne.

                      Gminy uznały, że nie stać ich na całkowite przejęcie finansowania
                      przedszkoli 10-godzinnych. Nie mają zresztą obowiązku ich
                      prowadzenia (wymagane jest od nich prowadzenie przedszkoli, które
                      realizują podstawę programową przez minimum 5 godzin. Czyli 5 godzin
                      dziennie to cały obowiązek, który nakłada na gminy ustawodawca).

                      Aby zmieścić się w budżetach mogą po prostu ograniczyć działalność
                      wszystkich przedszkoli do 5-godzin dziennie. Wychodząc jednak na
                      przeciw potrzebom rodziców związanym z koniecznością zapewnienia
                      dzieciom fizycznej opieki osoby dorosłej po godzinach realizacji
                      podstawy programowej, mogą np. w dalszym ciągu (po 5 godzinach)
                      udostępniać dzieciom bazę (budynek i infrastrukturę), ale już bez
                      konieczności zapewnienia fachowej kadry (czyli po godzinach
                      realizacji podstawy, przedszkole stawałoby się "punktem opieki", w
                      którym nie obowiązywałaby konieczność zatrudniania odpowiednio
                      wykwalifikowanych nauczycieli). Wtedy także gmina mogłaby od
                      rodziców pobierać opłatę za tę "opiekę po godzinach".

                      Bo na razie rzeczywiście sytuacja dla gmin jest trudna: budżety mają
                      zaplanowane. W ramach kosztów prowadzenia przedszkoli przewidziane
                      było współfinansowanie ich przez rodziców (w postaci wnoszonej przez
                      nich opłaty stałej). Teraz tego "wkładu własnego" rodziców
                      zabraknie. Znaczna część gmin nie będzie w stanie, ze środków
                      własnych, utrzymać działalności przedszkoli w dotychczasowym
                      kształcie. Jezeli stan prawny szybko się nie zmieni, to istnieje
                      takie właśnie niebezpieczeństwo: całkowite skracanie działalności
                      przedszkoli do 5 godzin dziennie albo zmiana sposobu ich
                      funkcjonowania: 5 godzin przedszkole + reszta dnia jako punkt
                      opieki. Inaczej gminy sobie same raczej finansowo nie poradzą.
                      Chyba, że szybko zmienią się przepisy, które umożliwią gminom
                      pobieranie od rodziców opłat, które częściowo finansowałyby pobyt
                      ich dziecka w przedszkolu pracującym powyżej 5 godzin dziennie.

                      • graz.ka Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 19.04.10, 12:05
                        Czy czeka nas zatem zmiana podstawy programowej? Jak myślicie?
                        Na wyłącznie edukacyjną?
                        • mariwu Re: Czy są tu nauczycielki z Wrocławia? 19.04.10, 12:22
                          > Na wyłącznie edukacyjną?

                          Nie wiem. Być może to byłoby najprostsze rozwiązanie (z punktu
                          widzenia formalnej możliwości pobierania opłat za
                          funkcję "opiekuńczą"). Ale rozdział funkcji dydaktyczno-wychowawczej
                          od opiekuńczej to, w przypadku wychowania przedszkolnego, byłoby
                          trochę jak unijne uznanie marchewki za owoc...

                          I wiązałoby się z problemem KTO jest potrzebny do pełnienie
                          tej "wyłącznie opiekuńczej" funkcji.

                          Od pewnego czasu w ogóle odnoszę wrażenie "rozmontowywania"
                          wychowania przedszkolnego. Być może nie jest to zamierzone, ale
                          jakby jakość przechodziła w ilość. Bez liczenia się z korzyściami
                          płynącymi w tym wieku np. ze stykaniem się w jednej placówce/grupie
                          dzieci o różnym poziomie prezentowanych umiejetności związanych
                          naturalnie z określonym z wiekiem (6-latków już nie ma. Nie
                          zaprezentują młodszym swoich umiejetności. Nie zmotywują ich do
                          działania. Za chwilę i 5-latki moga "wyparować" z przedszkoli, bo
                          okaże się, że to szkoła zapewnia, po 5 godzinach realizacji
                          podstawy, bardziej fachową opiekę w świetlicy.) A teraz groźba
                          wejścia do przedszkoli osób niekoniecznie przygotowanych do roli
                          świadomego uczenia/wychowywania dużej przecież grupy dzieci...
Pełna wersja