Wychowanie komunikacyjne-wierszyki

12.07.07, 11:16
"ZIELONE ŚWIATŁO"
Tadeusz Śliwiak

Ulicami spieszą ludzie,

każdy gdzieś przed siebie gna.

Idą grubi idą chudzi.

Ktoś na smyczy wiedzie psa.

Jadą auta i tramwaje

Dyliżansów tylko brak...

Ale oto wszystko staje,

pan policjant daje znak.

Światło zielone,

światło zielone,

można przechodzić

na drugą stronę.

Pojazdów szereg

posłusznie czeka.

Krzywda nie spotka

tutaj człowieka.

Póki zielone

światło jak liść

- bezpiecznie można iść.

    • nauczycielka_przedszkola Re: "Samochody" -B.Podolska 12.07.07, 11:16
      Czy znasz marki samochodów,

      co ulicą jadą w pędzie?

      Ruch dokoła, klakson trąbi,

      nagle stop! Oj co to będzie?

      Pan policjant ruch wskazuje,

      auta stają w równym szyku,

      bo na jezdnię wbiegł Krzyś mały

      i wywołał tyle krzyku!

      Pamiętajcie, wszystkie dzieci,

      najpierw patrzcie w lewo, w prawo,

      gdy zielone światło świeci,

      trzeba iść przez jezdnię żwawo.

      Samochody kolorowe:

      żółte, bordo i brązowe,

      chciałbym wszystkie namalować, wezmę farby, chcę spróbować!



      • nauczycielka_przedszkola Re: "A cóż to za czupiradło?"- J. Korczowska 12.07.07, 11:20
        A cóż to za czupiradło

        na ulicę z bramy wpadło

        i przechodniów roztrącając,

        robi susy niby zając?

        Włosy niczym snopek siana,

        kurtka źle pozapinana,

        przy rękawie szalik fruwa,

        z teczki piórnik się wysuwa...

        Bułka w zębach...W ręku kredki...

        Jeden bucik bez skarpetki,

        rozwiązane sznurowadło...

        Sapie, tupie czupiradło.

        Wiecie kto to? Nie do wiary!

        Do przedszkola pędzi Marek...

        Ze zgorszeniem ludzie obcy

        oglądają się za chłopcem.

        Biec ulicą? Hałasować?

        To jest dobre dla głuptasów.

        Wie, Jak trzeba się zachować,

        Janek, uczeń drugiej klasy!

        Czysta czapka i mundurek,

        a w tornistrze kilka książek.

        Wolno sobie maszeruje-

        wpół do ósmej jest, więc zdąży.

        Grzecznie się znajomym kłania,

        uśmiechają się do niego.

        Myślę, że ze sprawowania

        zawsze piątkę masz, kolego?

        Miły spacer o poranku.

        Trzeba teraz minąć skwerek...

        Powodzenia życzę, Janku!

        Zaświergotał mu wróbelek.

        Idzie Lidka przez ulicę

        zajadając wiśnie.

        Pac, pac! Pestki dookoła

        rozrzuca bezmyślnie.

        Pustą torbę szur na ziemię!

        Jabłko teraz zajada...

        Smaczne było, a ogryzek?

        Bęc! Na asfalt spada...

        Cóż, że później na ogryzku

        niejeden przechodzień może potknąć się, poślizgnąć.

        Ludce to nie szkodzi. Mama rano Basi dała.

        na drogę cukierki.

        Pyszne były! Basia wrzuca

        do kosza papierki. Chcecie czystą mieć ulicę,

        w swym kochanym mieście?

        Sami dbajcie o porządek,

        z Basi przykład weźcie!

        Na chodniku przy krawędzi nieruchomo człowiek stoi.

        Suną auta, tramwaj pędzi...

        A on widać przejść się boi.

        Ba! To przecież niewidomy!

        Znak kalectwa - biała laska.

        Pewno chciałby szepnąć komu: "Przeprowadźcie, jeśli łaska...

        "Ale spójrzcie na Helenkę, już się zbliża nie wołana:

        "Proszę trzymać mnie za rękę,

        przeprowadzę zaraz pana”.
        Stop! Czekajcie teraz, dzieci,

        nie wolno iść dalej,

        bo czerwona lampa świeci

        na świetlnym sygnale.

        O, już żółte światło mruga...

        A teraz zielone!

        Nie czekaliśmy zbyt długo

        - marsz! Na drugą stronę.

        “Znam sygnały - Jaś się chwali-

        Mój brat jest harcerzem,

        nauczył mnie doskonale

        jak chodzić należy!

        Spojrzę w lewo, później w prawo.

        Poprzez pasy białe

        idę szybko, bez obawy.

        Ot, zadanie całe!

        Ale Tadzik nie chce czekać...

        Na jezdnię wybiega...

        Między auta wszedł. Ucieka!

        Gwizdek się rozlega.

        Stój głuptasie, Wracaj mały!

        Łatwo o wypadek!

        Zgrzyt hamulców... Co się stało?

        Boże! Gdzie Jest Tadek?

        Zatrzymały się tramwaje...

        Trąbią aut klaksony...

        Tadzik leży. Nie, już wstaje...

        rękę ma skrwawioną.

        Pan policjant go prowadzi...

        Ktoś pomóc się stara.

        Głośno płacze Tadzik...

        Sam siebie ukarał.

        Trolejbusem zatłoczonym

        Zbyszek dziś do szkoły jedzie.

        Na ulicę zagapiony,

        z nosem tuż przy szybie siedzi.

        Cóż, że jakaś babcia obca

        z trudem w ścisku się przepycha,

        że ktoś często trąca chłopca,

        że staruszek jakiś wzdycha...

        Że ktoś krzyczy, ktoś się żali...

        Tak się przecież dzieje co dzień.

        Zbych ma miejsce. Jedzie dalej.

        Tłok zuchowi nic nie szkodzi.

        Jaki dzisiaj dzień wesoły!

        Tyle słońca lśni na Wiśle.

        Tomek wraca już ze szkoły.

        o zabawie w piłkę myśli.

        Tramwaj pędzi prosto, prosto...

        Deń, deń! Dzwonek się odzywa.

        Stop. Przystanek już za mostem,

        pasażerów znów przybywa.

        Miejsc zabrakło. W przejściu, siwa,

        z pakunkami, stoi pani.

        “Proszę usiąść” - Tom się zrywa,

        “O, dziękuję ci, kochanie”.

        • nauczycielka_przedszkola Re: "ŚWIATŁA SYGNALIZATORA"-D. Gellner 12.07.07, 11:21
          Idą dzieci,

          idą dzieci,

          a nad jezdnią

          sygnał świeci.

          Mam czerwone

          wielkie oko,

          mam buzię jak mak,

          gdy pokażę się nad jezdnią,

          wołam do was tak:

          Uwaga! Czerwone światło!

          Stój! O wypadek łatwo!

          Mam zielone

          piękne oko,

          zielone jak liść.

          Gdy się zazielenię w górze,

          to możecie iść.

          Zielone światło, zielone!

          Przechodźcie na druga stronę.

          A czy mrugacie też,

          kiedy pada deszcz?

          Oczywiście! Co za pytanie!

          Kto się zawsze zajmuje mruganiem,

          ten nawet wtedy mruga,

          gdy na świecie

          deszcz i szaruga!




          • ewita80 Re: „Poznaj znaki” W. Ścisławski 12.07.07, 14:17
            „Poznaj znaki” W. Ścisławski
            wiele znaków jest drogowych,
            na nich auta, konie krowy,
            motocykle,sarny, dzieci
            i samolot nawet leci!
            Są traktory, most zwodzony
            Oraz strzałki w różne strony,
            Jest parowóz, tramwaj, trąbka-
            Raz w kółeczkach, raz w trójkątach!
            Choć obrazów pełno takich,
            Trzeba poznać wszystkie znaki.

          • ewita80 Re: „Rozmowa o zebrach” J. Ławicki 12.07.07, 14:19
            „Rozmowa o zebrach” J. Ławicki
            - Czytałem, że trzeba chodzić po zebrze…
            - Tak, tylko po zebrze!
            - Dobrze, a co na to zebry?
            - Nic. Po to są, żeby po nich chodzić.

            - Gdzie są takie zebry, które pozwalają chodzić po sobie?
            - przewaznie na skrzyżowaniach ulic.
            - Prawdziwe zebry?
            - Niezupełnie. To są namalowane białe paski na jezdniach!
            - Ach!
            A ja myślałem, że to są żywe zebry z ogrodu zoologicznego.
Pełna wersja