jakie kary a jakie nagrody?

18.07.07, 18:49
Jakie kary a jakie nagrody stosujecie wobec dzieci?
Słyszałam o karach w formie: fotel przemyśleń, kącik ciszy, odcinany ogonek
a nagrody: tablica z kuleczkami, znaczkami, buźkami
Jakie są Wasze propozycje w tym temacie?
    • parispari Re: jakie kary a jakie nagrody? 18.07.07, 21:52
      Posadzic na żółwia (metoda Superniani).
      • agnusiap Re: jakie kary a jakie nagrody? 18.07.07, 23:39
        a faktycznie wink przypominam sobie
        • parispari Re: jakie kary a jakie nagrody? 19.07.07, 10:08
          Tylko, że może z tego zółwia uciekać gdzie pieprz rośnie. Więjej się
          namordujesz ty niż ukarany delikwent lub delikwentka.
          • nauczycielka_przedszkola Re: jakie kary a jakie nagrody? 19.07.07, 14:05
            Co do tego wiania to bym sie nie zgodzila,dzieci w przedszkolu po jakims
            okresie wstepnym ucza sie pewnych norm i zachowan i wolą odbyc "kare" i mieć ją
            zgłowy hahaha.oczywiscie jesli nauczycielka jest konsekwetna i nie zmienia co
            chwila zdania.Ja odsuwam dzieci od zabawy na jakis czas,siadaja przy stoliku
            na swoim krzeselku.Odsuniecie od zabawy czy ulubionych zajęc jest dosyć
            dotkliwa karą .I z tego zrodzilo sie miedzy innymi "krzesełko
            odliczanek",dziecko jest odsuwane od zabawy,siada na krzeslku,jest krotka
            dyskusja na temat tego co zrobilo,wnioski na przyszlosc a nastepnie w
            zaleznosci od "przewinienia" odlicza lub wykonuje jakies dzialanie
            matematyczne,no policzysz do 20 ,czarodziejskie slowko i mozesz odejsc,czasami
            liczymy razem a zcasami odchodze ale sledze wzrokiem.Dluzszy okres zadumania
            czy przemysliwan moim skromnym zdaniem nie ma sensu (przynajmniej u mnie w
            grupie)bo i tak zaczynają sie wiercic czy krecic na krzeselku,patrzec kto
            zabiera czy nie zabiera zabawki i nie jest to czas skupienia,zawsze bedzie
            wazniejsze to co dzieje sie wsrod rowniesnikow ( z mamą to inna sprawa,nie ma
            alternatywy), krotka chwili dyskusji na przemyslenie wystarczy.Czasami oprocz
            odliczanek daje zadanie,ktorego dziecko nie cierpi,np zaspiewanie piosenki
            dziecku o ktorym wiem ,ze nie lubi tego,ulepienie ludka niecierpiącemu lepienia
            itd itp itd.Aha,moje dzieci tak po tym swietnie licza hahaha,ze juz specjalnych
            zajec nie musze robic.Zaczelam to stosowac kilka lat temu pracując ze
            starsza,doswiadczoną dyrektorka i akurat u mnie sprawdza sie swietnie.
Pełna wersja