Jak radzicie sobie w takich/podobnych sytuacjach?

07.09.07, 10:36
Prowadzę indywidualne zajęcia z pięcioletnim chłopcem
(typ "wszystkowiedzący", "wszechmogący", zawsze obrażony, znudzony i
niechętny do współpracy). Na koniec zajęć zawsze dołącza mama, z
ciekawością wypytuje o efekty terapii i zalecenia do dalszej pracy.
W tym czasie jej dziecko (z którym ewidentnie sobie nie radzi, o
czym też mnie informuje, opowiada sytuacje z życia oraz zadaje
pytania mające wspomóc proces wychowawczy) robi co mu się podoba.
Zawsze na tym etapie dostaje ode mnie kilka propozycji na zabawę:
rysowanie, układanki, książeczki lub spokojne poczekanie na koniec
rozmowy z mamą. Chłopiec zazwyczaj jednak nie jest się w stanie
zająć niczym, gdyż najlepszą dla niego zabawą jest właśnie
przeszkadzanie. Ostatnia próba wyegzekwowania jakiegokolwiek ładu
zaowocowała wielkim płaczem (nie przyjął prośby o dwie minuty
spokoju i wybór zabawy dla siebie, nie podjął żadnej rozmowy na ten
temat). Zachowanie dziecka wzmocniła mama, tuląc go i ostatecznie
przekreślając wszystko, co próbowałam uzyskać. Mhh ...
Muszę przyznać, że było naprawdę niefajnie, nazbyt emocjonalnie dla
wszystkich, no i zupełnie niekonstruktywnie sad
Jak radzicie sobie w takich/podobnych sytuacjach? Rozumiem, że w
obecności takiej mamy niewiele da się zrobić, ale czy nie reagować w
ogóle? Mam pewien zamęt ...
    • housewife1 Re: Jak radzicie sobie w takich/podobnych sytuacj 13.09.07, 18:40
      Jeśli nie pasuje ci ten chłopiec (dziwię sie jak można tak pisac o swoim
      wychowanku) to dlaczego pracujesz z nim, powiadom mamę, że nie umiesz odnaleźć
      się w sytuacji, że nie odpowiada ci jej postępowanie i podziękuj za pracę, może
      znajdzie się osoba o większych kompwtencjach, która poradzi sobie i z chłopcem i
      z mama.
      czy może robisz to dla pieniędzy i dlatego nie rezygnujesz???
      • lavinnia houswife1 13.09.07, 20:27
        no to rzeczywiście pomogłaś...

        dziewczyna pisze tak o chłopcu tu, na forum a nie mówi tego nikomu w
        twarz
        nie używa obraźliwych epitetów więc o co chodzi?
        też znam takie dzieci i nie ma co ukrywac że ich nie ma -są i tak
        samo są rodzice "mądrzy" inaczej
        tu na forum w swoim gronie możemy chyba napisać coś co nie podoba
        nam się w naszej pracy, z czym sobie nie radzimy (no chyba że
        niektóre to supernauczycielki, zawsze kompetentne, zawsze radzące
        sobie w każdej sytuacji)

        dziewczyna nie radzi sobie i prosi o pomoc
        nikogo nie obraziła - ciekawe jakimi słowami miała opisać tego
        chłopca

        więc nie rozumiem twojego posta kompletnie
        • zoyka6 Re: 13.09.07, 22:36
          W podobnej sytuacji poprosiłam mamę o rozmowę na osobności.
          Spokojnie wytłumaczyłam na czym polega praca z jej dzieckiem,
          postarałam sie wymienić pozytywne cechy dziecka i wskazać nad czym
          jeszcze trzeba pracować. A potem poprosiłam o współpracę gdyż tylko
          tak można coś osiągnąć i o zaufanie do mnie. Na szczęście mama była
          osobą do której przemawiają argumenty i pozwoliła mi na pracę.
          Często rodzice nie zauważają rzeczy które są oczywiste dla
          nauczycieli ( z racji częstego spotykania się z rozmaitymi
          przypadkami) i wystarczy rozmowa aby im uświadomić jak należy
          postępować. Oczywiście są też i "geniusze", ale z takimi nic się nie
          da zrobić. Mam nadzieję, że porozumiesz się z mamą, wtedy i chłopiec
          będzie inaczej się zachowywał wiedząc, że mama i pani myślą i robią
          podobnie.
Pełna wersja