takie tam... Jest mi ciężko!

04.10.07, 13:25
Pracę w przedszkolu znalazlam zaraz po studiach bedąc w ciąży.
chorowalam w każdym miesiacu bo mialam bliski kontakt z dziećmi
które ciągle były przeziębione. wytrzymalam i nie bylam ani jednego
dnia na zwolnieniu. Urodziłam zdrowe dziecko i po półrocznym urlopie
wróciłam do mojej ukochanej pracy. Zaczęły się schody, a mianowicie
kronika, dekoracja przedszkola, konkursy plastyczne, uroczystości,
prowadzenie strony internetowej (z życia przedszkola),plany
miesięczne itp itd. przychodzilam do domu i całymi dniami malowałam,
pisałam. zaczęły sie nerwy, placze, przemęczenia i w końcu chwile
załamania. zobaczyłam,że moja praca polega tylko i wyłacznie na
pisaniu i malowaniu. Postanowiłam pójść na urlop wychowawczy.
Napisalam to tylko dlatego żeby pokazać jak bardzo trudna jest praca
w przeszkolu (może tylko w moim?) U nas najważniejsza jest
dekoracja: wiewióreczki, kasztany, Mikołaje, Aniolki, żabki, bociany
itp. Zeby tylko przedszkole czymś sie wyrozniało, było lepsze od
innych przedszkoli. Liczą się tylko sukcesy przedszkola. Czy u Was
też tak wygląda praca? Pytam: A gdzie w tym wszystkim jest podmiot -
dziecko?
    • mariwu Re: takie tam... Jest mi ciężko! 04.10.07, 15:24
      > Liczą się tylko sukcesy przedszkola. Czy u Was
      > też tak wygląda praca?
      Czy jeśli napiszę, że nie to Cię pocieszy czy bardziej zdołuje? smile

      >po półrocznym urlopie wróciłam do mojej ukochanej pracy. Zaczęły
      >się schody,
      >a mianowicie kronika
      Nie prowadzimy kroniki. "Kroniką" jest u nas dziennik zajęć, do
      którego, od czasu do czasu, wklejamy np. zdjęcia. Zapisem tego, co
      robiły dzieci jest płyta ze zdjęciami, którą raz do roku dostają
      rodzice. A zdjęcia pokazują CODZIENNOŚĆ: dzieci przy pracach
      plastycznych, w rozmowie z przyjacielem, w ogródku,
      w trakcie zabaw dowolnych, balu, rytmiki, odwiedzin ciekawych gości,
      przestawień teatralnych. Zdjęcia robimy sami, za płytę rodzice nie
      płacą.

      > dekoracja przedszkola
      Dekorację robimy praktycznie wyłącznie z wytworów rąk dzieci. Czasem
      nauczycielka robi np. jakiś element wiążący to wszystko w całość,
      ale robi to w czasie godzin pracy, razem z dziećmi (ostatnio np.
      pień i gałęzie drzewa z krepiny, która ma "gotową" fakturę kory, na
      którym to drzewie wisiały jabłuszka (wydzieranka z papieru
      kolorowego przyklejanego na sylwecie jabłka. Dzieci wycinały same,
      same darły papier kolorowy i same przyklejały na jabłko, a potem
      wieszały razem z panią na drzewie). W holu/szatni wiszą akwarele z
      widokami
      pewnego uroczego miasta, a w jadalni obrazy olejne - pogodne stany
      krajobrazu smile Wszystko to malowane przez profesorów Akademii Sztuk
      Pięknych. I nikt mi nie wytłumaczy, że to dla dzieci gorzej niż
      wiewiórki, krasnale czy Kaczory Donaldy (nie chcę tu nikogo urazić).

      > konkursy plastyczne
      Nie uczestniczymy w zewnętrznych konkursach plastycznych. Kiedyś
      podjęliśmy próby (3 lata z rzędu) uczestnictwa w konkursach
      organizowanych przez okoliczne Domy Kultury, ale kiedy poraz trzeci,
      we wszystkich kategoriach wiekowych, wygrywały wyłącznie prace
      dzieci uczestniczących w zajęciach plastycznych organizowanych przez
      te kluby, uznaliśmy, że to nie ma większego sensu smile Choć
      oczywiście nie kwestionuję urody prac, które wygrały smile Zresztą
      naszym przedszkolakom trudno się było rozstać z pracami, w które
      włożyły mnóstwo serca, a po konkursach nie mogliśmy ich niestety
      odzyskać.

      > uroczystości,
      Raz do roku. Przed wakacjami.Otwarte zajęcie rytmiki. Nic specjalnie
      ćwiczonego. Tylko to, czego dzieci NORMALNIE uczyły się na tych
      zajęciach. Kilka piosenek, tańców, zabaw przy muzyce. Sama radość
      dla dzieci i rodziców. (oczywiście celebrujemy Dzień Matki, Dzień
      Babci i Dziadka, Święta Bożego Narodzenia, ale z tych okazji dzieci
      wykonują własnoręcznie
      prezenty/laurki, a wiersz czy piosenkę przygotowaną z tej okazji
      mówią indywidualnie, w domu).

      > prowadzenie strony internetowej (z życia przedszkola),
      Nie mamy strony. Chwilowo nie musimy się reklamować smile A rodziców
      mamy tak niewielu, że codziennie mają bieżące informacje o tym, co
      dzieje się w przedszkolu.

      Więc są takie miejsca. Gdzie pracuje się z przyjemnością. A dzieci,
      ich potrzeby i możliwości wyznaczają to, co dzieje się w przedszkolu.
      Na pewno znajdziesz takie dla siebie.

      Serdecznie pozdrawiam
      • margin1 Re: takie tam... Jest mi ciężko! 04.10.07, 23:02
        My nie mamy tak lekko. Ciągle musimy cos wymyślać i ma to być
        oryginalne, inne, nowe, świeże. Ja naprawdę pogubiłam się w tym
        wszystkim. Zazdroszczę Wam tej milej atmosfery.
        • mariwu Re: takie tam... Jest mi ciężko! 05.10.07, 10:53
          > My nie mamy tak lekko. Ciągle musimy cos wymyślać i ma to być
          > oryginalne, inne, nowe, świeże.
          Nie napisałam, że jest lekko smile
          Napisałam tylko, że cała energia nauczyciela skierowana jest na
          pracę Z DZIECKIEM i DLA DZIECKA. Ale dzięki temu, rzeczywiście
          przyjemnie się pracuje i ma się głębokie poczucie sensu swoich
          działań.
          Pozdrawiam
    • anies821 Re: takie tam... Jest mi ciężko! 04.10.07, 21:12
      Mi też jest ciężko bo oprócz prac ciągle zmienianych trzeba cały
      czas się starac konspekty itd przedszkole dobre, ale miałam
      załamanie,takie początki..
Pełna wersja