margin1
04.10.07, 13:25
Pracę w przedszkolu znalazlam zaraz po studiach bedąc w ciąży.
chorowalam w każdym miesiacu bo mialam bliski kontakt z dziećmi
które ciągle były przeziębione. wytrzymalam i nie bylam ani jednego
dnia na zwolnieniu. Urodziłam zdrowe dziecko i po półrocznym urlopie
wróciłam do mojej ukochanej pracy. Zaczęły się schody, a mianowicie
kronika, dekoracja przedszkola, konkursy plastyczne, uroczystości,
prowadzenie strony internetowej (z życia przedszkola),plany
miesięczne itp itd. przychodzilam do domu i całymi dniami malowałam,
pisałam. zaczęły sie nerwy, placze, przemęczenia i w końcu chwile
załamania. zobaczyłam,że moja praca polega tylko i wyłacznie na
pisaniu i malowaniu. Postanowiłam pójść na urlop wychowawczy.
Napisalam to tylko dlatego żeby pokazać jak bardzo trudna jest praca
w przeszkolu (może tylko w moim?) U nas najważniejsza jest
dekoracja: wiewióreczki, kasztany, Mikołaje, Aniolki, żabki, bociany
itp. Zeby tylko przedszkole czymś sie wyrozniało, było lepsze od
innych przedszkoli. Liczą się tylko sukcesy przedszkola. Czy u Was
też tak wygląda praca? Pytam: A gdzie w tym wszystkim jest podmiot -
dziecko?