proszę o zdanie (b.dłuuugie)

02.11.07, 22:30
Witam,
Przypadkiem trafiłam na to forum i dobrze się złożyło, ponieważ od
kilku dni mam dylemat związany z przedszkolem.
Jeśli miałyby Panie chwilę czasu, bardzo proszę o radę.
Mój synek ma teraz 2 lata i 10 mies. od 15 wrzesnia (z przerwami na
chorowanie) chodzi do przedszkola. Wybrałam mu państwowe
przedszkole, dość nowoczesne, całkowicie odrestaurowane, zwie sie
nawet jako teatralno-muzyczne.. Dostał sie z trudem, po odwołaniu,
bo w chwili przyjścia do przedszkola nie mial 3 lat.
Początki były trudne, synek bardzo plakal przy rozstaniu, ale z
czasem zaczal mowic ze jest fajnie, rano tylko do tej pory troche
poplakuje czasem po drodze i w szatni. Jak zapytam jak bylo, mowi ze
fajnie, ale jak sam opowiada, to np ze siedzial caly dzien i czekal
na babcie, albo rano mowi, ze usiadzie sobie na krzeselku kolo pani
i bedzie smutny. Raz po powrocie spiewal jakas piosenke, ze sie
uczyli. Troche sie rozpisalam bez sensu i nie wiadomo o co chodzi,
no wiec do rzeczy:
mam wrazenie ze panie niewiele organizuja zajec dzieciom. Krzys jest
bardzo wygadany, duzo i wyraznie mowi, rozmawia sie z nim jak z 5
latkiem, jak jest u babci to opowiada co robil, jak wraca z
przedszkola nic nie opowiada, pytam sie czy rysowali-nie, czy
czytala pani bajke-nie, czy spewaliscie piosenki- nie, a co
robiliscie? - odp: nic, albo - siedzialem przy stoliku. Pytam czy
bawiles sie klockami - nie, samochodami - nie. Podczas roznych
domowych zajec, jakby sam do siebie mowi zdania typu: dzieci na
dywan!, nie bawicie sie duzymi zabawkami tylko malymi! rece na
kolankach! Te jego reakcje trochę mnie niepokoją tym bardziej że ja
od poczatku mialam takie wrazenie jak go zaprowadzalam i
odbieralamm, że pani jest przede wszystkim zestresowana sytuacja
placzacych dzieci, malo sie usmiecha, i robi wszystko żeby dzieci
jakos do porzadku doprowadzic, żeby sobie dac rade. Ok, bylo to dla
mnie zrozumiale we wrzesniu, w poczatkach I grupy, ale teraz w
koncowce pazdziernika jest tak samo. Dziwne wydawalo mi sie tez
zachowanie pani, jak odprowadzilam krzysia w zeszlym tygodniu i
musialam chwile pobyc w sali bo szukalam z pania pizamki, poniewaz w
sali panowal idealny porządek, dzieci chodily i pytaly mnie gdzie
jest moja mamusia, le,żal jeden klocek na dywanie i pani ostrym
tonem zwrocila sie do julci : "odłóż szyko ten klocek na miejsce!"
Malo tego, zazwyczaj byla jedna opiekunka na zmiane z druga + pomoc,
od dwoch tygodni pomocy nie widze i jedna pani jest do poludnia i
jedna po poludniu (w grupie jest 28 dzieci!)Czy to normalne zeby z
taka grupa trzylatkow byla jedna pani??? I teraz sytuacja jak
odprowadzam krzysia do przedszkola wyglada tak: synek nie chce zebym
wchodzila z nim do sali, woli wchodzic sam (z placzem)chyba zeby
skrocic sobie czas pozegnania, wiec wchodzi sam, podgladam przez
szybke, pani jedna gdzies w kacie z dziecmi albo w lazience, krzys
siada sobie placzac przy stoliku....i ide do pracy, bo nie moge na
to patrzec. Nie wiem w sumie po jakim czasie pani orientuje sie ze
krzys przyszedl (raz zdarzylo sie ze synek wybiegl za mna z sali i
pobiegl az do drzwi wyjsciowych, ale wtedy akurat pani to widziala).
Ostatnio odebrala go babcia i pyta pani czy krzys spal - pani
zrobila glupia mine i w sumie to nie wiedziala (bo tez skad miala
wiedziec jak ma sama 25 dzieci!!!!)
Ja wiem, że kazda matka chwali swoje dziecko i uwaza za wyjatkowe,
wiec posłużę się opinią znajomych i osób postronnych. Wszyscy mówią,
że krzys jest bardzo inteligentny i uzdolniony (mówi pelymi
logicznymi zdaniami odkad mial rok i 10 mies), wystarczy że usłyszy
dwa razy bardzo trudne slowo - powtarza je bezbłędnie, nie potrafi
sie bawic z dziecmi w swoim wieku, tylko z 5-6 latkami, śpiewa sam
długie piosenki (np całe "Sokoły"), pani doktor podczas bilansu
dwulatka, powiedziala, ze bardzo nam bedzie ciezko wychowac takie
mądre dziecko - i to niestety fakt, ciezko jest nadazyc za jego
umyslem i wymyslec mu absorbujace i interesujace zajecie.
Bardzo chcialam, zeby krzys poszedl do przedszkola, ze nauczy sie
tam nowych rzeczy, piosenek, wierszykow, rysowanek, wyklejanek itd,
a tam nic sie nie dzieje, a moze przesadzam? moze to za wczesnie? a
moze syn wymaga jakis specjalnych zajec?
Nie mam pojęcia jak jest w innych przedszkolach. Prosze o jakieś
zdania na ten temat i radę..
Pozdrawiam serdecznie
mama Krzysia ur. 23.12.2004
    • ewusia13 Re: proszę o zdanie (b.dłuuugie) 02.11.07, 23:47
      > Czy to normalne zeby z
      > taka grupa trzylatkow byla jedna pani???
      niestety w grupie przedszkolnej jest tylko jedna nauczycielka (nie opiekunka)do
      tego woźna, która podaje posiłki. powinna być jeszcze pomoc nauczyciela ale
      niestety z racji oszczędności nie zawsze ona jest (u mnie nie ma)
      a co do reszty...
      jeśli faktycznie dzieci nie mają organizowanych zajęć, zabaw itp. to trafiłaś na
      bardzo złe przedszkole. dziecko musi mieć czas na swobodne zabawy jednak
      większość dnia powinna być zorganizowana przez nauczyciela (w końcu po to tam jest)
      ale bardzo cię proszę nie osądzaj nauczyciela tak szybko tylko po wypowiedziach
      dziecka, porozmawiaj z innymi rodzicami jakie oni odnoszą wrażenia
      znam dzieci, które mimo dużej dojrzałości i inteligencji nie radzą sobie w
      grupie. może twoje dziecko bawi się samo bo nie potrafi nawiązać kontaktu z
      innymi, może taka duża liczba dzieci "przytłacza" go i nie potrafi nauczyć się
      piosenki, która śpiewa cała grupa. Uwierz mi, że to zupełnie co innego niż nauka
      piosenki przez mamę smile
      a może większość dzieci z grupy jest bardzo niesamodzielna i nauczycielka
      pracuje na razie nad tym aby dzieci przystosowały się do przedszkola i dopiero
      wtedy zacznie inne działania edukacyjne z dziećmi.

      poczekaj jeszcze trochę, porozmawiaj z rodzicami i z samą nauczycielką.
      na pewno wyjaśni twoje wątpliwości. a jeśli faktycznie "obija się" zamiast
      pracować to rozmowa z tobą będzie dla niej sygnałem, że pora wziąć się do roboty smile
      • mariwu Re: proszę o zdanie (b.dłuuugie) 03.11.07, 14:45
        Mogę się tylko podpisać pod tym, co napisała Ewusia13.
        W najmłodszej grupie bardzo często właśnie tak jest, że część 3-
        latków jeszcze nie dojrzała do przedszkola (są zupełnie
        niesamodzielne, nie zawsze dobrze mówią, źle znoszą brak
        najbliższych osób), a część jest na tyle rozwinięta, że nie
        potrafią "złapać" kontaktu z grupą, bo nie znajdują w niej partnera.
        Niestety, ze względu na organizację większości przedszkoli
        publicznych (bardzo liczne, jednowiekowe, grupy, przebywające często
        pod opieką jednej nauczycielki) większość wysiłku nauczyciela, siłą
        rzeczy, skierowana jest na to, żeby pomóc tym słabszym przystosować
        się do nowej sytuacji.
        Ewusia ma rację.
        > poczekaj jeszcze trochę, porozmawiaj z rodzicami i z samą
        >nauczycielką. Na pewno wyjaśni Twoje wątpliwości. A jeśli
        >faktycznie "obija się" zamiast pracować to rozmowa z Tobą będzie
        >dla niej sygnałem, że pora wziąć się do roboty smile
        Zdaje się, że Twój synek stara się dzielnie znosić sytuację. Mam
        nadzieję, że lada moment w przedszkolu zaczną się dziać rzeczy,
        które Go zainteresują. I koledzy Mu trochę podrosną smile



        • aszpr Re: proszę o zdanie (b.dłuuugie) 04.11.07, 10:47
          A moze, jesli to wynik wielkiego rozstrzalu w poziomu rozumowania
          dzieci, dyrektorka zgodzilaby sie wpisać Krzysia do innej, starszej
          grupy? Może przynajmniej na próbę poszedłby kilka razy na zajęcia ze
          starszymi dziećmi i wtedy opowiedział, co robił wink
          To nie jest reguła, ale bystre dzieci często mają problemy z
          adaptacją do grupy...
          • przedszkolanka_anka Re: proszę o zdanie (b.dłuuugie) 04.11.07, 11:09
            >>>>>> Nie wiem w sumie po jakim czasie pani orientuje sie ze
            krzys przyszedl (raz zdarzylo sie ze synek wybiegl za mna z sali i
            pobiegl az do drzwi wyjsciowych, ale wtedy akurat pani to widziala).
            Ostatnio odebrala go babcia i pyta pani czy krzys spal - pani
            zrobila glupia mine i w sumie to nie wiedziala (bo tez skad miala
            wiedziec jak ma sama 25 dzieci!!!!)


            Wiesz,moze troszke nie na temat i na marginesie ale dla mnie to
            sytuacja niewyobrazalna,jak pracuje w maluchach to czy mam 30 dzieci
            czy 10 to zawsze wiem kiedy kto wchodzi do
            sali,przytule,zainteresuje,odwroce uwage od placzu (a przynajmniej
            sie staram)nie dopuszczam do takich sytuacji ,zeby dziecko samo
            siedzialo!!! No chyba ze dziecko ewiedentnie chce byc samo.I
            dokladnie wiem ile i czego ktore zjadlo,czy plakalo,czy spalo,czy
            kaszlalo w czasie snu itp,pomiając fakt ze rodzice czy krewni będa
            sie pytac i trzeba byc na to przygotowanym to ejdnak jest sie z tymi
            dziecmi kilka godzin i nie pamietam jto tu na forum pisal,ze nawet
            maja zeszyty do ktorych przy zmianie zmian panie wpisuja szybko "na
            kolanie" co robilo dziecko rano zeby popoludniowa zmienniczka
            wiedziala w razie czego co powiedziec rodzicom-jak zapomni
            powiedziec "ustnie",u nas tez jest taki zeszyt .W koncu dzieci sa
            nawjazniejsze.Czasami wychodzilam "mokra" z pracy (bo obcieli
            fundusze na nianie) ale to,ze nauczycielka nawet nie wie ile dzieci
            spalo nie najlepiej swiadczy o niej samej hmmm,a papiery czy pomoce
            dydaktyczne w tym czasie robie w domu,w pracy wole poglaskac dziecko
            po glowie w czasie snu lub ponucic kolysanke,wtedy adapatacja do
            przedszkola przebiega o wiele predzej,i potem juz z nie placzącymi
            dziecmi moge zajac sie w czasie lezakowania w wiekszosci"swoimi "
            sprawami
            Pozdrawiam
            anka
        • malgorzata-p17 do mamy krzysia - równie długo:) 04.11.07, 11:46
          Droga Mamo!
          Ja też pracuję w 3 latkach i mam podobnego wiekowo chłopca - ma w
          tej chwili 2,5 roku i został przykęty po znajomości-ale to nie jest
          ważne - chodzi mi o możliwe zacxhowanie Twojego dziecka - mój
          maluszek rano wchodzi z uśmiechem ale z progu krzyczy-ja będę
          siedział i czekał na mamę - ja mu przytakuję i kilka minut
          rzeczywiście dziecko siedzi -ale u mnie zawsze coś się dzieje i
          zachęcam maluszka do zabawy-nie wyobrażam sobie żeby dziecko
          siedziało od 7 do 15 przy stoliku -początkowo maluszek odmawiał więc
          przyglądał się jak koledzy pracują przy stoliku np rysując, sporo z
          nim też rozmawiałam w tym czasie żeby nie czuł się samotny i
          odrzucony-chętnie bierze udział w zabawach ruchowych i zajęciach z
          całą grupą... moim zdaniem jest on jednak jeszcze zbyt mały i trudno
          przystosować mu się do współżycia w tak dużej grupie-takie małe
          dzieci szczególnie potrzebują bliskiego kontaktu z opiekunką czy
          mamą -natomiast w dużej grupie gdzie nauczycielka jest sama -bo
          woźna ma swoje zadania -trudno jest o indywidualny kontakt z każdym
          dzieckiem-bo co wtedy z resztą grupy?
          a teraz z punktu widzenia matki - nigdy nie oddałabym tak małego
          dziecka do przedszkola -nie to żebym Cię krytykowała-ale każdy
          człowiek powinien dorosnąć,dojrzeć do pewnych etapów życia a rok czy
          pół to bardzo dużo dla takiego dziecka
          co do pani - jeśli rzeczywiście dużo czasu zajmuje jej zapanowanie
          nad grupą to ona już nie ma siły ani ochoty na zajęcia z dziecmi -
          może podpowiedz dyrekcji aby postarała się o stażystki z biura pracy
          do pomocy -szczególnie w tych pierwszych miesiacach, bo to jest
          okrea kiedy dzieci trzeba od początku uczyć życia w przedszkolu-a
          one chciałyby każde po swojemu
          Ty jako mAMA- jak obserwuję rodziców odbierających dzieci to
          przeważnie pada pytanie-co jadłeś i czy byłeś na dworze - jeśłi
          pytasz dziecko co robili -super! weź jednak pod uwagę że w
          przedszkolu dzieje się wiele-tak jest u mnie i nie bronię pani
          krzysia- i małe dziecko może zapomnieć co robiło przez całydzień -
          jest na to sposób-poproście panią żeby przy sali wywieszała taki
          program-co w danym miesiącu i danego dnia dzieje się w przedszkolu-
          nie szczegółowo ale temetykę i czy będzie praca plastyczna czy
          piosenka-będzie wam łatwiej sprawdzić co dzieci robiły
          aha-prace jeśłi dzieci robią powinny być na wystawie-wtedy na
          podpisanej z datą pracy widzisz kiedy dziecko to zrobiło

          odezwij sie za jakiś czas czy coś uległo zmianie
          pozdrawiam
Pełna wersja