mariola1315
07.03.08, 08:41
Mój syn Mateusz od marca zaczął chodzić do przedszkola.Obecnie ma
3,5 roku.
Z mową u niego nie jest najlepiej, tak więc pani logopeda
powiedziała,że będzie go obserwować i potem popracujemy z nim.
Grupa jest już "zgrana",dzieci znaja się od września.
Mój syn przyszedł dopiero teraz do przedszkola.
Pierwsze dwa dni nie było problemów, został i bawił się.
Ale w środę i czwartek juz był problem, bo płakał jak go zostawiłam
w przedszkolu.Ale niedługo potem uspokoił się.
Jest inny problem - Pani,która opiekuje sie grupą mówiła mi,że
Mateusz nie umie siedzieć z dziećmi przy stole jak wszyscy jedzą (on
wtedy chce spacerować);nie chce wogóle usiąść na dywanie,żeby bawić
się z dziećmi.
Wczoraj jak go prowadziłam do przedszkola, to płakał mi całą
drogę.Potem niedługo podobno uspokoił się, ale za to rzucał klockami
w inne dzieci.
Mi się wydaje,że moje dziecko na razie nie umie odnaleźć się w
grupie.Dzieci znają się od września, a on jest nowy.Poza tym do tej
pory cały czas siedział ze mną w domu, więc jak on ma umieć bawic
sie z innymi dziećmi?
Pani przedszkolanka zasugerowała mi,żebym do końca roku szkolnego
puszczała Mateuszka tylko na 5 godzin.
My mielismy zamiar zrobić zupełnie inaczej - drugi tydzień marca
jeszcze go puszczać na 5 godzin, a potem już na 8 (razem z
leżakowaniem).
Z kolei Pani uważa,że on może nie chcieć położyc się na leżakowanie.
Ja rozumiem,że Pani przedszkolanka ma kilkanaście dzieci w
grupie,ale wydawało mi się,że skoro teraz przyjdzie moje dziecko do
przedszkola,to że będzie można poświećić mu więcej czasu,żeby dobrze
poczuł sie w grupie.
Acha i jeszcze jedno - moje dziecko nic nie je w przedszkolu.
Co byście mi poradziły? Co mam zrobić?
Posyłać go na 8 godzin, czy zrezygnować i do końca roku szkolnego
posyłać go na 5 godzin do przedszkola?
Mateuszek ma
i
Łukaszek ma