Jak reagowac?

05.04.09, 23:48
Jak powinnam zareagowac? mam w klasie dziewczynke 5 letnia, za
kazdym razem gdy przychodze do klasy zeby pracowac z inna
dziewczynka podbiega do mnie i przytula sie.W tym momencie
zastanawiam sie jak powinnam zareagowac,upomniec dziecko czy
przytulic.Ta dziewczynka ciagle szuka kontaktu,mysle ,ze za malo
przybywa w domu, potrzebuje wiecej matczynej milosci.
    • mariwu Re: Jak reagowac? 06.04.09, 00:38
      >W tym momencie zastanawiam sie jak powinnam zareagowac,upomniec
      >dziecko czy przytulic.

      Nie ma się nad czym zastanawiać. Przytulać. Każde dziecko, które
      tego potrzebuje. Nam jeszcze, na szczęście smile, wolno...

      A za co Ty chciałabyś to dziecko upomnieć?
      • peggybrown7 Re: Jak reagowac? 06.04.09, 00:56
        No tak,tez mam taki odruch ale widze,ze nauczycielka jakos tak
        krzywo patrzy. Poza tym cala ta grupa jakas taka spragniona
        milosci.Jak wchodze do klasy dzieciaki biegna z radosci ze
        przyszlam,wszystkie chca brac udzial w zajeciach(czasami pracuje w
        malej grupie)nie moge wziasc wszystkich. Z jednej strony sie ciesze
        z drugiej mysle,ze moze nie powinno tak byc,moze powinien byc
        wiekszy dystans miedzy nauczycielem a dzieckiem?
        • mariwu Re: Jak reagowac? 06.04.09, 10:42
          Jedno pytanie na początek: czy fakt, że piszesz bez polskich
          czcionek oznacza, że pracujesz poza granicami Polski? Piszesz
          także "mam w klasie 5-letnią dziewczynkę". Nauczycielka pracująca w
          Polsce napisałaby raczej "mam w grupie..." smile

          Pytam dlatego, że problem "dystansu" czy "przytulania" dziecka w
          wieku przedszkolnym jest trochę inaczej postrzegany w różnych
          krajach.

          Myślę, że to jest tak: każda z nas ma inną osobowość. Każde z
          dzieci, z którymi pracujemy moze mieć inne potrzeby "przytulania".

          Ważne, żeby ono wynikało z potrzeby dziecka i naturalnej "zdolności"
          nauczycielki. Dziecko wyczuje każdy fałsz. A brak reakcji na jego
          potrzebę odczuje jako odrzucenie.
          Istotne jest także, żeby to przytulanie "równo rozdzielać" na
          wszystkie dzieci potrzebujące. Żeby było odpowiedzią na POTRZEBĘ
          DZIECKA, a nie samoistną realizacją potrzeby nauczycielki. Mądre
          nauczycielki nie mają z tym żadnych problemów - nie usiłują
          zastępować matki ani ścigać się z koleżanką.

          Wiem, że w wielu krajach, ze względu na "poprawność moralną" unika
          się ostatnio przytulania/kontaktu fizycznego z małym dzieckiem. W
          Polsce rodzice, którzy mają zaufanie do instytucji i nauczyciela,
          nie boją się jeszcze tego. Na szczęście.

          Mam koleżankę od 20 lat mieszkajacą w Wielkiej Brytanii. Jej 5-
          letnia córka wyjechała kiedyś na kilka dni z grupą skautów na
          wycieczkę. Po powrocie opiekunka grupy (Brytyjka, wycieczka z dobrej
          szkoły prywatnej) podeszła do mojej koleżanki i powiedziała" "Twoja
          córka płakała w autokarze. Wzięłam Ją na kolana, przytuliłam i
          przestała płakać. Przepraszam Cię, ale pomyślałam, że mogę to
          zrobić, bo Ty jesteś z Polski i zrozumiesz moje zachowanie". Smutne.

          • peggybrown7 Re: Jak reagowac? 06.04.09, 12:24
            Masz racje pracuje za granica w jednym z krajow Beneluxu. Mam pod
            opieka kilkoro dzieci w roznych klasach w wieku od 5 do 12 lat.Tu
            obowiazek szkolny zaczyna sie juz w wieku 4 lat.Bardzo kocham moja
            prace i dzieci chyba to wyczuwaja.Pracuje juz 2 rok i nie zaowazylam
            zeby jakas nauczycielka przytulala dzieci, w sumie to smutne.Ta
            dziewczynka o ktorej pisze ciagle za mna chodzi,ciagle chcialaby
            przynajmniej trzymac mnie za reke jak podchodzi do wychowawczyni
            tamta ja przegania.
            Zawsze przygotowuje fajne zajecia dla mojej podopiecznej,czesto
            biore kilkoro innych dzieci zeby nie byla sama,ale czasami chce z
            nia popracowac indywidualnie i wtedy jest ryk.Za kazdym razem
            tlumacze dzieciom,ale i tak nas ,,obklejaja``w sumie nie dziwie
            sie,nie maja nic innego do roboty,a ja nie moge organizowac zajec
            dla calej grupy.
Pełna wersja