Dodaj do ulubionych

rozważania zdesperowanej

07.10.07, 11:58
Zaginęła moja kotka... 02.10. - robię wszystko, by ją odnaleźć (ogłoszenia,
nagabywanie ludzi na osiedlu, kontakt z kociarzami, szukanie -w dzień i w
nocy, praktycznie nie sypiam, a po pracy od razy na osiedle, nawoływanie,
zostawianie jedzenia, etc.). Widziałam ją w środę późnym wieczorem, widziano
ją we czwartek - traf chciał, że później trochę popadało, nie widzę jej od
tamtej pory sad

Wczoraj nawet - pierwszy raz w życiu stworzyłam swoją własną bindrunę na
podstawie skryptu zamieszczonego przez Wiolę na jej stronie.

Dziś zapytałam runy czy znajdę Ritę... pojawiła się Dagaz - czyżby sugerować
to miało, że Rita jest na wyciągnięcie ręki, a ja jej nie widzę teraz, ale gdy
wszystko dobrze obcykam (mowa o wszelkich miejscach ewentualnego przebywania)
to ją znajdę?

Oby...

Co wy na to?

PS.
Dziwna rzecz - ktoś zrywa moje ogłoszenia, a ogłoszenia o zaginionym jamniku
nietknięte, a przecież nie zasłaniam swoimi ogłoszeniami tegoż jamnika, bo też
fajnie by było, aby znalazł się właścicielom).
Obserwuj wątek
      • wredna_zmija Re: rozważania zdesperowanej 07.10.07, 14:37
        Tak właśnie zrobiłam - w ogłoszeniu jest jasno określone, że na znalazcę czeka
        nagroda pieniężna.

        wyrdlove1 napisała:

        > W takim razie Małgosiu, może ktoś ją trzyma w domu?Napisz w ogłoszeniu, że
        > wyznaczysz nagrodę, może komuś wtedy bardziej przydadzą się pieniądze, a nie ki
        > cia.
        >
        >
        >
        >
    • jarty Re: rozważania zdesperowanej 07.10.07, 13:31
      koty, podobno, zawsze wracają smile

      mam znajomą, której kot po traumatycznych przejściach w czasie
      remontu, podczas jej nieobecności, wrócił do domu

      pierwszy remont dotyczył podłogi, kot został uwięziony pod deskami,
      w czasie drugiego remontu zniknął na dłużej, ale wrócił...

      może zimno mu się zrobiło wink
    • wredna_zmija Re: rozważania zdesperowanej 07.10.07, 14:45
      ludzie sa pojebani,robert mi napisal,ze ktos otrul wszystkie kotki przy jego
      kamienicy- wszystkie! a juz prawie zalatwilismy kwestie wylapania ich.
      rozwieszam ogloszenia z nagroda pieniezna, jesli ja ktos zlapal kasa nie gra
      roli 100 - 300 niewazne musze ja odzyskac
      • wyrdlove1 Re: rozważania zdesperowanej 07.10.07, 14:58
        Kotka, która nie była wypuszczana na podwórko, będzie miała problem z
        powrotem.Moje na pewno by nie trafiły.Zabrałam kiedyś Lilę do parku na spacer,
        to się położyła, jakby nie umiała chodzićsmileU nas jest facet, który ma dwa
        myśliwskie psy, którym pozwalał żywcem zagryzać koty!Sąsiedzi zgłosili go na
        policje i pieski ma już na smyczy i w kagańcu.
      • wredna_zmija Re: rozważania zdesperowanej 07.10.07, 15:48
        ja już poruszylam niebo i ziemie

        anioła stróża mego
        św. Antoniego
        runy - skrypt, bindruna
        palę świeczkę w intencji jej znalezienia
        łażę po kocich budkach na osiedlu, śmietnikach, na czworaka pod samochodami...
        rozwieszam ogłoszenia
        kontaktowalam sie z policja i strażą miejską
        schronisko
        klinika wet na osiedlu
        karmicielki
        czekam na kontakt do osób odlawiających tu kotki na sterylke...

        aaaaaa!!!!!!!!!!!
          • wredna_zmija Re: rozważania zdesperowanej 08.10.07, 00:58
            nie może mnie zastać, bo nie doskoczy do 10go piętra... dlatego ja muszę łazić i
            jej szukać... właśnie wróciłam z nocnej eskapady - ani żywego kociego ducha.
            Wszystkie koty gdzieś się pochowały - żadnego z tych, co to mi dzielnie
            towarzyszyły podczas moich nocnych poszukiwań, ani łapki, ni pazurka... Siwuszki
            też nie widziałam sad

            mój nastrój wyskalowany:
            czarna rozpacz
            • jarty Re: rozważania zdesperowanej 08.10.07, 09:54
              teraz rozejrzyj się wokół i sprawdź w czym tkwi istota problemu, co
              zaginięcie kota symblizuje w Twoim życiu, co tak naprawdę zgubiłaś -
              gdy to znajdziesz, kot przyjdzie, nawet na 10 piętro smile
                    • jarty Re: rozważania zdesperowanej 09.10.07, 09:28
                      myślę sobie tak - żyję w jakiejś przestrzeni i czasie, odbieram to
                      swoimi zmysłami i funkcjonuję jak umiem najlepiej i na ile jestem
                      gotów przyjąć

                      otaczają mnie różne znaki, symbole i wskazówki, podpowiadające co
                      robić i jak

                      zaginięcie kota może być takim właśnie znakiem
                      choroby są znakiem, ludzie, którzy się pojawiają, są znakiem, nic
                      wokół nie jest bez znaczenia, wszystko coś określa

                      może mieszam, może to co piszę jest niepotrzebne, ale równie dobrze
                      może być odwrotnie
                          • wredna_zmija Re: rozważania zdesperowanej 10.10.07, 07:08
                            Hm, zagubiłaś się ale w czym? bo jakoś nic mi do głowy nie przychodzi... z
                            reguły życie wiodę poprawnie... nikomu nie wadząc, nie robiąc krzywdy...

                            nie wiem, pierwszy raz w życiu umieram z takiego niepokoju o zwierza (aż takiego).
                            • wredna_zmija btw 10.10.07, 07:54
                              wciąż mi się śni, że ją znajduję...

                              no, ale to obok wymowy proroczej czy symbolicznej równie dobrze może być
                              projekcją mego chciejstwa, moich pragnień,...
                                • riobraavo Re: btw 10.10.07, 11:41
                                  Jarty a jak myślisz dlaczego ludzie wynajmują nawet detektywów
                                  zwierzecych do odnalezienia swoich pupili? Żmija jest przywiązana
                                  do kota i stąd desperacja. To ciekawe co piszesz z jednej strony a z
                                  drugiej to dajże kobiecie spokój. Moze znasz jakiś niekonwencjonalny
                                  sposób, na jego odnalezienie? Jeżeli tak to się z kobieta podziel,
                                  bo będzie biegać po pwinicach do nieskończonośćismile))
                                  Żmija idż do radiestety, weź mapę okolicy i niech on spróbuje
                                  namierzyć tego kota.
                                  • jarty Re: btw 10.10.07, 15:15
                                    moja znajoma, której kot wrócił, opowiadała mi, że jej kot po prostu
                                    się na nią obraził i sobie poszedł

                                    zostawiła go w chwili potrzeby, na czas remontu, który dla niego
                                    jest traumą, bo jakiś czas temu zostawili go pod deskami
                                    podłogowymi, a teraz sobie wyjechała do mnie... w takiej chwili wink

                                    ja tam się nie znam na detektywach zwierzęcych, pewnią są, bo usługi
                                    są i zarobić można

                                    pomyślałem też o tych opisach, co to tam się z tymi kotami dzieje w
                                    okolicy...

                                    nadal twierdzę, że koty wracają, tylko chciałem połączyć przyjemne z
                                    pożytecznym wink ot taka sugestia, by mieć się czym zająć wink
                                  • wredna_zmija Rio 10.10.07, 18:07
                                    ja nie znam żadnego radiestety...

                                    dopiero wróciłam z pracy - zrzucam garsonkę i zapie... szukać kota póki jasno, a
                                    później znów jak ciemno i znów i znów...

                                    a może jasnowidza?

                                    też nie znam sad

                                    szaleję z niepokoju, nie wiem czy żyje czy gdzieś się zaklinowała i umarła albo
                                    co gorsza umiera na raty w mękach
    • krysia17171 Re: rozważania zdesperowanej 08.10.07, 19:53
      Również mam kota,byłam przy jego narodzinach, wielokrotnie jeżdziłam
      z nim do weterynarza-to dachowiec, przychodzi do domu, kiedy chce,
      wychodzi , kiedy chce, jest miły, ale czasem pazurki też pokazuje-o
      tyle jest innaczej niż u ciebie, bo mam swój własny dom.
      Jeśli twoja kotka , jak piszesz była bezdomna, to nie sądzę, aby
      kiedykolwiek przyzwyczaiła się do nowej sytuacji i była tylko kotem
      domowym.
      Uciekła teraz i chociaż ją znajdziesz, to ponownie ucieknie.
      Wiem, że jesteś zdesperowana, szukasz jej, aby dowiedzieć się, czy
      nie stało się coś złego- najlepiej zrobiłabyś, gdy ją znajdziesz,
      oddać ją do znajomych na wieś, lub tym, którzy mają swój dom.
      To tak jak z ludżmi np, tych, którzy są ;bezdomni; i mieszkają na
      dworcu, czy w kanałach-nie chcą zmienia niejednokrotnie swoich
      przyzwyczajeń.
      I u ludzi i u zwierząt trzeba to uszanować.
      A może wróci i będzie wolała mieć swoje miejsce w piwnicy, twojego
      bloku?
      A może już jest szczęśliwa u boku jakiegoś kocurka?....
      pozdrawiam Krystyna..
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka