Dodaj do ulubionych

Wiersz dnia dzisiejszego

03.10.07, 22:23
K.M Sieniawski - Epitafium dla Jesienina
Wściekła się wielka niedźwiedzica
I lecą z pyska płaty piany
Samotny szczeniak do księżyca
Zanosi jazgot obłąkany

Po mlecznej drodze wóz się toczy
Turkocze za nim piąte koło
Sponad zodiaku o północy
Ze mną ptak, ryba i dziwoląg

I Ruś cerkiewna, Ruś dawnej wiary
Szumi pomoriem w riazańskiej duszy
Huczy po karczmach krwawym pożarem
I Twoje brzozy pali, Sergiuszu

Brzozo wędrowna, czemu się śnisz
I tak cię zrąbią dla mnie na krzyż
Chato rodzinna płyń tam, gdzie kres
Niech się dzwoneczek śmieje do łez

Ryczy lew ranny ponad głową
Bliźnięta płyną rzeką modrą
Byk galopuje łąką płową
I pręży się na wadze skorpion

Tętni przez łąki koziorożec
Strzelec go tropi nieustannie
I płynie wodnik po jeziorze
Po utopionej płacze pannie

I Ruś jak panna niech płacze po nim
Święta Łagoda zejdzie do ziemi
Na bruku Moskwy klon oszroniony
Biblijny prorok - Sergiusz Jesienin

Riazańska matko skąd w oczach łzy
Karczemne szczęście, samogon, dym
Moskwo karczemna, płyń za mną, płyń
Pokochał zodiak riazański syn

Otwórzcie mi, stróże anieli
Błękitne podwoje dni
O północy anioł w bieli
Z moim wiernym koniem znikł

Koń mój Bogu niepotrzebny
Koń mój siła ma i moc
Słyszę, gryzie łańcuch srebrny
Rży żałośnie w głuchą noc

Widzę, pędzi wśród zamieci
Targa gniewnie gruby sznur
Jak z miesiąca z niego leci
Sierść bułana w kłęby chmur

Tutaj Jesienin w najśmieszniejszej z gier
Wybiegał w błękit zza karczemnej Moskwy
Riazańską łąką zakwitł w "Angleterre"
Sen pożegnalny, ostatni oktostych

Pomódl się, pomódl za Jesienina
Przeżegnaj wszystkie dalekie drogi
Wychyl wieczorem czareczkę wina
Ostatnie grosze rozdaj ubogim

Nie pragnął krzyku, odpoczynek snił
W sekundzie się przeżywał od nowa
A potem długo waliła do drzwi
Zniecierpliwiona służba hotelowa

Podróżną sakwę zarzuć na ramię
Wyjdź na gościniec do bramy nieba
Słyszysz, jak tętni przez śnieżną zamieć
Księżyc na nowiu, bułany źrebak

Weszli, krzyknęli, a jeden się bał
Bo spoza okien milczące niebiosa
A tam na stole, gdzie Jesienin stał
Snuł się powoli dymek z papierosa

Słyszysz, jak woła każdego ranka
Wiatr myszkujący po połoninach
Leci w dal z wiatrem rżenie bułanka
Pomódl się, pomódl za Jesienina
Obserwuj wątek
    • bogatka1 Kaczmarski Jacek - Samobójstwo Jesienina 03.10.07, 22:25
      Kaczmarski Jacek - Samobójstwo Jesienina

      Znajoma Rosjanka nad kieliszkiem twierdzi,
      Że poeta - poetą staje się po śmierci.
      - Śmierć samobójcza pasuje poecie -
      Mówi pokazując Jesienina zdjęcie
      Po zdjęciu z pętli. Ale twarz poety
      Jak każda twarz martwa wygląda niestety.

      Śmierć jakakolwiek - to zrządzenie boskie.
      Lecz w Związku Radzieckim pismem wielbić Rosję
      To w latach dwudziestych igranie ze zgonem,
      Gdy płomienie nadziei stawały się płonne,
      Najcichsze słowo mogło zrodzić zemstę
      A sam fakt życia stawał się przestępstwem.

      Więc przypuszczenie myśl nieufną biesi:
      Może Jesienin sam się nie powiesił...
      Nim sakwojaż w paski pociął miast powroza
      Ręką - potem białą - jak rosyjska brzoza,
      Nim sprawdził, czy wytrzyma ciężar tak ogromny
      Decyzji - mówią, że już był nieprzytomny.

      Skąd rany na twarzy, jakby pisał czołem
      Schylonym po śmierci nad odległym stołem?
      Skąd ślady na ciele po pobiciu sine,
      Jakby miał się bronić przed swym własnym czynem?
      Ktoś musiał mu pomóc w przejściu w nieśmiertelność
      W zamian za nieobecność w tym, czym jest codzienność...

      Lecz znajoma Rosjanka macha na to ręką:
      Zbrodnia dla niej - zwykłością, samobójstwo - męką.
      Dać się zabić to klęska, słabość i pokora,
      W samobójstwie poety - czyn i metafora!
      Więc szepcze: "Gałubczik, tyś moim Sergiuszkiem..."
      I wisi Jesienin. Wisi nad jej łóżkiem.
    • bogatka1 ROZPRAWA Z FILOZOFIĄ PESYMIZMU - A. Waligórski 20.10.07, 15:50
      Andrzej Waligórski (ur. 20 października 1926 w Nowym Targu, zm. 10
      maja 1992 we Wrocławiu) – polski aktor, poeta, satyryk, dziennikarz,
      długoletni współpracownik Polskiego Radia we Wrocławiu.

      JANA DEZYDEREGO DREPTAKA ROZPRAWA Z FILOZOFIĄ PESYMIZMU
      Jan Dezydery Dreptak zapoznał się kiedyś z Sartrem
      (znaczy nie osobiście, tylko z jego twórczością)
      I przeczytał że życie prawie nic nie jest warte,
      Ponieważ i tak zagłada wisi nad ludzkością.
      Następnie przeczytał również Levi-Straussa
      (Którego snobi nazywają Levy-Sztrosem
      Chociaż jest Sztraus i pochodzi z okolic Buczacza)
      I zapłakał nad człowieczym losem,
      Ponieważ tam wyczytał że nie ma dialektyki
      I wszystko się rozwija w sposób dowolny i dziki.
      Tu Dreptak sięgnął jeszcze do Schopenhauera
      Przeczytał "Die Welt als Wille und Vorstellung"
      I zawołał głośno: - O cholera!
      Ta żeż to wszystko się dzieje bez celu!
      Ot lepiej się powieszę, po co przedłużać ten bezsens?
      I w samobójczych celach wydrapał się był na kredens,
      Ażeby się powiesić na haku od obrazka
      Przy pomocy sznura elektrycznego oderżniętego od żelazka.
      Już sobie założył pętelkę, już miał się przenieść w zaświaty,
      Już wyobrażał sobie siebie sztywnego, strojnego w kwiaty.
      A wtem nagle jak naraz nie wrzaśnie, jak nie zeskoczy na ziemię:
      Ot, byłbym się powiesił, a jutro mam dostać premię!
      Co rzekłszy wziął Levy -Straussa i buch przez okno na deptak,
      A stamtąd krzyk się podniósł: - Ożeż ty jakiś Dreptak!
      Bo książka spadając, trafiła w sam środek kapelusza
      Jednego rozrabiakę, Superfajczaka Tymoteusza,
      Co widząc Dreptak się zaśmiał, na okiennej się oparł ramie
      I wrzasnął: - Ja ci jeszcze dołożę, ty jakiś chamie!
      I dawaj w niego Sartrem i Schopenhauerem Arturem!
      ... i co za głupota twierdzić, że życie jest złe i ponure?
      • bogatka1 Re: Andrzej Waligórski - Jeszcze 20.10.07, 16:24
        Andrzej Waligórski - Jeszcze
        ...więc jak się już ma psa i kota, i miłe mieszkanko spółdzielcze,
        I wszystko się w naszym życiu układa tak plus minus znośnie,
        I gdy się w tym życiu już miało tę - pewną ilość - dziewczyn,
        I właśnie jest popołudnie, i słońce świeci skośnie,
        To dobrze jest usiąść w fotelu, a kot niech się zwinie obok,
        I żeby w zasięgu ręki było koniecznie pół czarnej,
        A radio niech gra Gershwina, a my, kiwając nogą,
        W ten skośny promień puszczamy dym z papierosa carmen.

        Na półkach piętrzą się książki i pył z nich wiruje w słońcu,
        I wszystko jest złotobrunatne, a tylko rapsodia błękitna,
        I trochę smutno, że trzeba to będzie zostawić w końcu,
        I już się nie siądzie w fotelu, żeby Trzech Muszkieterów poczytać,
        Bo może się kiedyś tak zdarzyć, że patrzysz - a ciebie już nie ma,
        Chociaż jest kawa i fotel, i słońce na kociej sierści,
        I chociaż wciąż jeszcze w powietrzu snuje się dym z carmena,
        I równie jak dym błękitny wciąż snuje się ten Mister Gershwin.

        ...pies podniósł głowę i warknął, ale nikt jakoś nie wszedł,
        Choć ktoś stał jakby za drzwiami, i jakby zamykał parasol...
        Kot otwarł oko, popatrzył i mruknął: - Jesteś tu jeszcze?
        Jeszcze tu jestem, mój kocie. I jeszcze wciąż trzymam fason.
        • gerda11 Re: Asnyk Adam .....Kościeliska 20.10.07, 17:07
          Asnyk Adam

          Kościeliska

          Oto tatrzańska sielanka
          Łagodną wabi ponętą,
          Jak dziewczę, co uśmiechniętą
          Twarzyczką wita kochanka...
          Przez skał rozdartych podwoje
          Przegląda wąwozu łono,
          Gdzie szumią srebrzyste zdroje
          Melodię głazom nuconą -
          Przez skał rozdartych podwoje
          Świerk zwiesza konary swoje,
          I słońca blask się przeciska... To Kościeliska!
          Zielona skacze dolina
          Przez strumień z brzegu do brzegu;
          Gdzie potok wstrzyma ją w biegu,
          Na góry łączką się wspina
          I postać przybiera sielską,
          Strojąc się w trawę i zielsko,
          I kwiaty do swego wianka
          Wplatając ręką niedbałą...
          A dołem, skryta pod skałą,
          Z marmurowego wciąż dzbanka
          Czysta najada swe fale
          W przejrzystym sączy krysztale
          I strąca potok z urwiska... To Kościeliska!
          Pionowo sterczące skały
          Igłami świerków się jeżą,
          W ciemną się zieleń ubrały,
          Lecz w balsamiczną i świeżą,
          Z której gdzieniegdzie szczyt biały
          Kamienną wytryśnie wieżą,
          Lub nagie wapienia ostrze
          Szeroko pierś swą rozpostrze.
          Za każdym drogi zakrętem
          Cały krajobraz się zmienia;
          Jakby w królestwie żakietem
          W głaz zamienione marzenia,
          Dziwaczne fantazji gmachy
          Z wejrzeniem coraz to nowem,
          Wiszące ściany i dachy,
          Tłoczą się ponad parowem
          Lub uciekają w lazury,
          Ręką marzącej natury
          Wypchnięte z ziemi ogniska... To Kościeliska!
          Srebrzyste wstęgi katarakt,
          Oprawne w zielony szmaragd
          Mchów rozesłanych na skałach
          I drobnolistnych paproci;
          W powietrzu pełno wilgoci
          I chłód rzeźwiący w upałach -
          Zwalone kłody i mosty,
          Łomy strącone z wierzchołków,
          Rdzawe na głazach porosty,
          Co woń roznoszą fiołków,
          Żywiczne świerków oddechy,
          Błękitnych niebios uśmiechy
          I spokój dla duszy słodki -
          I zawieszone wysoko
          Nad niedostępną opoką
          Gwiaździste, srebrne szarotki -
          Wszystko się srebrzy lub złoci...
          W kropelkach świeżej wilgoci
          Tęczową barwą połyska... To Kościeliska!


          14 sierpień 1879
        • gerda11 Re: Twardowski Jan---Śpieszmy się kochac ludzi 20.10.07, 17:09
          Twardowski Jan

          Śpieszmy się

          Annie Kamieńskiej

          Śpieszmy się kochac ludzi tak szybko odchodzą
          zostaną po nich buty i telefon głuchy
          tylko co nieważne jak krowa się wlecze
          najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
          potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
          jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
          kiedy myślimy o kimś zostaje bez niego

          Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
          zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
          przychodzi jednocześnie jak patos i humor
          jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
          tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
          jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
          żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
          chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
          kochamy wciąż za mało i stale za późno

          Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
          a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

          Śpieszmy się kochac ludzi tak szybko odchodzą
          i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
          i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
          czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
    • bogatka1 Andrej Waligórski - Biały najemnik 23.10.07, 19:22
      Andrej Waligórski - Biały najemnik

      Dziwne marzenie często mnie przenika,
      Nie żebym chciał się wkraść do wyższych sfer,
      Lecz chciałbym mieć białego najemnika,
      Co by najemny i biały był jak ser.

      Koledzy by po wywalali gały,
      W ich wzroku podziw błyszczałby i hołd -
      Na przedzie ja, za mną - najemnik biały,
      I ja chwilami mu wypłacam żołd.

      Powiedzmy, w knajpie siadam przy stoliku
      I wykonuję dłonią władczy gest:
      - Kelnera sprowadź, biały najemniku!
      A on z angielska mówi krótko - Yes!

      I już mi go dostarcza szybkościowo.
      A kelner - lufę kolta czując tuż
      Oraz trzymając ręce ponad głową
      - Co podać? - pyta. - Kaszanka! Ale już!!!

      Lub weźmy wiec. Zebrali się faceci,
      Ktoś rezolucję swą na siłę pcha,
      A potem groźnie pyta: - Kto jest przeciw?
      A wówczas w ciszy mówię głośno: - Ja...!

      A gdy mnie nazwać chcą degeneratem,
      To chwytam gwizdek, gwiżdżę fiu fiu fiu
      I wchodzi mój najemnik z taaakim gnatem,
      I z białoruska pyta krótko: - Nu?

      Ach, ten najemnik, jakież daje szansę,
      Z jakąż pewnością mogę liczyć nań,
      Jakież finezje stwarza i niuanse
      Odnośnie pensji, strojów - ba! - i pań!

      Więc najemnika chyba sprawię sobie,
      To jest marzeniem moim skrytym, lecz
      Uprzednio sobie na ten szpas zarobię,
      Bo ten najemnik to kosztowna rzecz.

      Napiszę o Panamie, Zanzibarze,
      Że tu jest dobry rząd, a tam jest zły,
      Względnie przeciwnie, tak jak szef mi każe,
      Szef mnie wynajął... płaci... C'est la vie!
    • bogatka1 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska: Dnie, minęłyście 24.11.07, 19:56
      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

      Dnie, minęłyście. Cóż się może zdarzyć?
      Kości, bezradnie pod murawą trwacie,
      A czas przechodzi po mnie i kaleczy
      Serce ze wszystkim żyjące w rozbracie.

      Gniewa mnie w tobie maj, auro niebieska,
      Dla beznadziejnych posępny jak klęska!
      Wszędzie, gdzie ludzie widzą nieskończoność,
      Dostrzegam tylko duszny dach nad dachem -

      Zieloną gałąź, gdzie dojrzewa gniazdo,
      Pod jesień wicher ułamie z rozmachem.
      To, co związały namiętność i rozum,
      Los rozwiązuje z okrucieństwem błahem...

      - Tu, gdzie się wszystko rwie, niszczy i zmienia,
      Byłam źrenicą boskiego marzenia.
    • bogatka1 Re: Wiersz dnia dzisiejszego 05.12.07, 23:07
      Halina Miga - List do Mikołaja

      Mam tak dużo marzeń, chociaż jestem mała:
      żeby moja mama więcej czasu miała,
      by się moje lekcje same odrabiały,
      a mój starszy bracik czasem stał się mały.
      Górę czekolady! Pewnie czekolada
      jest w Twym dużym worku? I żeby śnieg padał,
      abyś mógł przyjechać do nas Mikołaju
      i żebyś pozostał w naszym cudnym kraju.


      Wierszyk napisany z dzieckiem. Tematycznie na jutro.
    • bogatka1 Re: Odpowiedź na wiersz w Nieszufladzie 16.11.08, 17:35
      Iwona Adamiec 2008-11-16 16:14:13

      spacer po mieście (6)
      watahy bloków
      mieszkańcy
      miejsca nagrodzeń, siedliska wyroków

      --------------------------------------------------------------------------------
      Tomasz Filus | 2008-11-16 16:43:34

      ...zbyt jednookie spojrzenie
      brakuje mi klatek
      ...mieszańców
      ...odchodów i podchodów
      itd, itp...
      a trasa WZ, a koniczynki
      i inne serpentynki
      ...a kanały i schroniska
      no NIE ?!
      a rzut oka z balonu, zza szyby
      a jazda na gapę i bez fotelikaOd monitora mgłą zaszły mi gały
      i soczewki mi będą na białą plamą
      MRUgały a spacer przy Lasce i z laską białą
      czyż nie jest boską progułką zliniałą
      wyjdż na przedmieście
      i baw się w tekście, pa !
      • bogatka1 Re: Modlitwa o śmiech /SDM/ 02.01.09, 01:04
        https://wstaw.org/d/15b7https://wstaw.org/d/15b8https://wstaw.org/d/15ba

        Modlitwa o śmiech /SDM/

        śmiechu mi trzeba na te dziwne czasy
        śmiechu zdrowego jak źródlana woda
        niech mnie kołysze w tej wielkiej podroży
        i niech prowadzi gdzie śmieszna gospoda

        niech dźwięczy męczy aż do zadyszki
        śmiechu mi trzeba przede wszystkim
        niech się zatrzęsą od śmiechu ściany
        niechaj na zawsze będę nim pijany

        nie okrutnego nie cynicznego
        śmiechu mi trzeba bardzo ludzkiego prezent
        • polnaro Zabawa słowem z przed chwili 07.01.09, 13:11
          Bogatko, dla Ciebie.

          A przed nami...
          Kolejny rok, krok, może bieg
          Na spotkanie zdarzeń, ludzi, miejsc
          Do początku, ciągu i pożegnań
          Po smak, barwę i zapach chwil
          Po słowa, myśli i czyny
          Do znanych i nowych nadziei
          Do radości, że zmienimy coś
          Po odwagę, by zmienić na lepsze.
          • bogatka1 Re: Napisałam z wzajemnością dla Polnaro 07.01.09, 15:47
            > Do początku, ciągu i pożegnań
            > Po smak, barwę i zapach chwil
            ...........................Polnaro


            Akt

            Odważam resztki kolorów
            Jak gdybym chciała zatrzymać spojrzenie
            rozbłysk płomienia gdy gaśnie
            Nieuniknione zderzenie
            Wykreślenie z kartotek

            Pastelowy akt z ukrytą twarzą
            nie będzie miał wyboru.
            Ktoś go zepnie klamrą img
            Przypisze link jak kosteczki kręgosłupa

            A ja będę grała na akcie, kryjąc
            w nim najlepszą piosenkę z youtube
            będę pachniała jego skórą
            i smakowała lśnienie na łokciu.
            • polnaro Re: Napisałam z wzajemnością dla Polnaro 07.01.09, 20:03
              Dzięki, ale "resztki kolorów","wykreślenie z kartotek"?
              Wiosna ubarwi dni i wieczory / wkrótce/,
              Płomień rozpali oko lub ręka /dorzuć szybko jakieś polano do kominka/,
              Twarz pięknie wygląda gdy myśląca /więc śmiało : ten akt twarz mieć musi/,
              "Zderzenia" tylko marzeń z portfelem /więc rzeczywiście nie przesadzaj/,
              "Wykreślenie" wszelkich braków wyboru, wybieramy ciągle i jeszcze, i znowu,
              Linki przypisuj swoim aktom , a nawet własnym piosenkom / tego akurat nie
              oddawaj innym/,
              Graj więc, graj, skąd pomysł, że coś przykryjesz? Smakuj, wąchaj, baw się chwilą.
    • polnaro Re: Wiersz dnia dzisiejszego 10.01.09, 20:32
      M. Pawlikowska Jasnorzewska
      Światu
      Świat ten jest dla mnie i jam
      jest dla świata,
      który ciężarem serce mi rozgniata
      jak nieprzytomny kochanek.
      Daję mu wszystko nie
      trwożąc się o nic,
      choć grozi śmiercią, którą
      trzyma w dłoni
      mnie najwierniejszej
      z kochanek.
      Zabawki, skarby, umarłe
      motyle
      kładzie przede mną i leżą
      przez chwilę,
      aż znów je wicher rozmiecie.
      Całuję usta jego wieloustne:
      mów o miłości, nim na
      zawsze usnę, w objęciach twoich, mój
      świecie.
      • del.wa.57 Re: Wiersz dnia dzisiejszego 12.01.09, 21:29
        Trzeba marzyć

        Żeby coś się zdarzyło
        Żeby mogło się zdarzyć
        I zjawiła się miłość
        Trzeba marzyć
        Zamiast dmuchać na zimne
        Na gorącym się sparzyć
        Z deszczu pobiec pod rynnę
        Trzeba marzyć

        Gdy spadają jak liście
        Kartki dat z kalendarzy
        Kiedy szaro i mgliście
        Trzeba marzyć
        W chłodnej, pustej godzinie
        Na swój los się odważyć
        Nim twe szczęście cię minie
        Trzeba marzyć
        W rytmie wietrznej tęsknoty
        Wraca fala do plaży
        Ty pamiętaj wciąż o tym
        Trzeba marzyć
        Żeby coś się zdarzyło
        Żeby mogło się zdarzyć
        I zjawiła się miłość
        Trzeba marzyć


        Jonasz Kofta
        • bogatka1 Re: Wiersz dnia dzisiejszego 13.01.09, 07:42
          Dla Delwy:

          "Bywają takie dni, że tęcza się mieni,
          i twe marzenia lśnią kolorem.
          Bywają takie dni, że obłok nadziei
          leniwie płynie ponad twoim domem.

          I czasem bywa tak, że lato przychodzi,
          choć mróz już rzeki tnie od dawna -
          iskierek słychać trzask i śmiechu odgłosy.
          To Przyjaźń przy kominku się rozsiadła.

          Bo przyszedł właśnie ktoś,kto będzie wracał zawsze
          i podał silną dłoń - spokojnie przy nim zaśniesz.
          A kiedy chłód nastanie otuli ciepłym słowem
          i kołdrą snów nad ranem,kto będzie wciąż przy tobie.

          Bo przyszedł właśnie ktoś, kto dom zburzony z piasku
          pomoże odbudować i kto w księżyca blasku,
          polubić znów pomoże bezsenne , długie noce.
          Kto powie: będzie dobrze - i rano wzejdzie słońce."

          https://wstaw.org/d/1ff3
      • bogatka1 Re: Wiersz dnia dzisiejszego 13.01.09, 07:33
        https://wstaw.org/d/1ff2

        Polnaro, podniosłaś mnie na duchu. To radość, że także jesteś z poezji.

        "Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie.
        W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru.

        Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?

        Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw." — Phil Bosmans
    • bogatka1 Re: Bolesław Leśmian - Dzień skrzydlaty 19.01.09, 23:00
      Rozwidniły się w słońcu dwie otchłanie - dwa światy -
      Myśmy byli - w obydwu...A dzień nastał skrzydlaty.

      Nikt nie umarł w dniu owym - nie zataił się w cieniu...
      I pamiętam, żem myślał o najdalszym strumieniu

      Nie mówiłaś nic do mnie, lecz odgadłem twe słowa.
      A on - zjawił się nagle... Zaszumiała dąbrowa.

      Taki - drobny i nikły... I miał - ciernie na skroni.
      I uklękliśmy razem - w pierwszej z brzegu ustroni.

      W pierwszej z brzegu ustroni - w pierwszej kwiatów powodzi.
      I zdziwiło nas bardzo, ze tak biednie przychodzi.

      Ubożeliśmy chętnie - my i nasze zdziwienie...
      A on - patrzał i patrzał... Cudaczniało istnienie...

      Zrozumieliśmy wszystko! - I że właśnie tak trzeba!
      I że można - bez szczęścia... I ze można - bez nieba...

      Tylko drobnieć i maleć od nadmiaru kochania.
      A to była - odpowiedź, i nie było - pytania.

      I już odtąd na zawsze przemilczeliśmy siebie.
      A świat znów się stał - światem...i czas płynął po niebie.

      I chwyciłaś źdźbło czasu, by potrzymać je - w dłoni,
      A on - patrzał i patrzał... I miał - ciernie na skroni.

      https://wstaw.org/d/2537
      • del.wa.57 Są tacy ludzie... 24.03.09, 21:59
        Lekarze leczą ciało
        Natura zaś uzdrawia
        Piękno które syci oczy
        W głąb naszej duszy przemawia.

        Człowiek zapomina o smutku
        Który na dnie serca drzemie
        A śpiew ptaków sprawia
        Że aż w sercu robi się przyjemnie.
        ●═══════♪ღ♪♥♪ღ♪═- ═════●
        Wiosenne kwiaty swym pięknem
        Rabaty przyozdabiają
        Pękają pąki na drzewach
        Ptaki wesoło śpiewają
        Piękno natury daje duszy ukojenie
        Wewnętrzny spokój i zadowolenie.

        Człowiek także potrzebuje miłości
        Jak kwiaty wody i słońca
        Jeśli tego nie ma
        Jest jak roślinka więdnąca.
        ●═══════♪ღ♪♥♪ღ♪═- ═════●
        ==============!//======
        MIŁEGO I PEŁNEGO SŁOŃCA
        Są tacy ludzie pośród nas, co pomagają dotknąć gwiazd i tęczę tkają pośród zim,
        a świat jest lepszy dzięki nim. Są tacy ludzie ,jeszcze są! Co pomagają wznieść
        nasz dom i przetrwać samotności dni, co ocierają nasze łzy. Są tacy ludzie obok
        nas, co zawsze mają dla nas czas i nie żałują ciepłych słów i nie zadają pytań
        stu... Są tacy ludzie, uwierz mi, co pomagają spełniać sny, i gdy po nocy
        przyjdzie dzień - jawą się staje dobry sen. Są tacy ludzie, ja ich znam! I wciąż
        poznaję tu i tam... To dobrzy ludzie .... a wśród nich widzę , że jesteś również
        TY! Miłego dnia!
        Bogatkosmile
        • bogatka1 Re: Są tacy ludzie... 25.03.09, 03:14
          *•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸

          Człowiek jest człowiekiem wtedy, gdy potrafi dać drugiemu człowiekowi chociaż odrobinę radości, okruszynkę nadziei, zrozumienia oraz serca. Gdy potrafi wywołać na twarzy drugiego człowieka nawet krótki szczery uśmiech. Myślę, że z Tobą w realu nawet milczeć jest przyjemnie.

          *•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸*•.¸

          Dzięki Tobie, Delwuniu przypomniałam sobie ten wiersz:

          Wisława Szymborska - Portret Kobiecy

          Musi być do wyboru,
          Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
          To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
          Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
          Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
          Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
          Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
          Naiwna, ale najlepiej doradzi.
          Słaba, ale udźwignie.
          Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
          Czyta Jaspera i pisma kobiece.
          Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
          Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
          Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
          własne pieniądze na podróż daleką i długą,
          tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
          Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
          Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
          Albo go kocha albo się uparła.
          Na dobre, na niedobre i na litość boską.

          https://wstaw.org/d/64e1
          • del.wa.57 Lubię 15.05.09, 19:58
            Mój wierszsmile
            Lubie.

            Lubie jak ptaki poranny koncert grają
            i lubie ludzi,którzy się uśmiechająwink)
            Poranną kawę do papierosa..
            ..w rozczochranych włosach.

            A potem,potem na moim balkonie,
            oskubać zeschłe liście
            z kwiatów pelargonii...
            ..i chłonąć zapach lawendy
            kwitnącej i patrzeć lubie na krowy
            pasące się na łące.

            Lubie to moje życie i
            mieszkanie i krzątaninię
            w nim lubie a nawet
            sprzątanie!!

            Lubie moje marzenia
            te skryte i te do..spełnienia,
            i w lustrze lubie,moje odbicie
            i to moje zagmatwane życiewink
            Lubie...
            ----------------------------------
            • off_nick Re: Lubię 15.05.09, 20:52
              Władimir Nabokow
              ***
              O czym rozmyślam tu? O spadających gwiazdach...
              Popatrz, tam jedna z nich, bezgłośna, niczym duch,
              powietrze błyskiem tnie jej diamentowy ruch,
              i nagle niebo-puste znów...

              Nie pytaj proszę mnie, gdzie gwiazda się zwaliła.
              O, błagam ucisz się, zatrzymać oddech chciej!
              Bo czuję już-ona promiennie się rozbiła
              w samej głębinie duszy mej.

              26 sierpnia 1918

              tłum. rybak

              Forum Rybaka
              • bogatka1 Re: Tak pragnę... - Borys Pasternak, tłum. Rybak 17.05.09, 18:39
                Off_nicku, jesteś dla mnie tajemniczą osobą pomimo bogatej wizytówki.
                Poleciałam na wskazane Forum Rybaka i nie mogłam oprzeć się temu:

                *** Tak pragnę... Borys Pasternak, tłumaczył Rybak

                Tak pragnę, abym dojść już mógł do sedna. Wszędzie:
                w pracy, w poszukiwaniach dróg, w serca zamęcie

                Do sensu mijających dni,do ich przyczyny.
                Do rdzenia spraw, korzeni, i- do podwaliny.

                Nieustająco łowiąc nić losów, wydarzeń -
                myśleć i kochać, czuć i żyć, odkrycia ważyć.

                O, gdybyż choć po części mi udało to się!
                Pożarom bym poświęcił krwi wersów mych osiem.

                Naturze ich i grzechom stu, biegom, pogoniom;
                zdarzeniom nagłym - w lot - bez tchu! łokciom i dłoniom.

                By namiętności odkryć tej prawo i źródło,
                choć inicjały imion jej powtarzać trudno.

                Jak sad prowadził wiersze bym- z oddaniem całym
                Kwitłyby lipy rzędem w nim szpalerem białym.

                Do wierszy wniósłbym tchnienie róż, aromat mięty;
                łąki, turzyce zżęte już, burzy odmęty.

                -Jak niegdyś Szopen zdołał wpleść żyjące cudo
                folwarków, parków, mogił, drzew w swoje etiudy.

                Mistrzostwo doścignięte zna mękę i sztukę:
                Cięciwa naciągnięta gra napiętym łukiem.
            • bogatka1 Re: Lubię 17.05.09, 18:14
              Delwo, jestem wzruszona Twoim wierszem. Piszesz szczerze o swoim charakterze, o dniu codziennym. Taki wiersz każdy bierze jak swój, nawet jeśli nie lubi sprzątać, bo jest w nim luz i rozmarzenie. I wielu powtórzy za Tobą: "Lubię..."
              • del.wa.57 Re: Lubię 17.05.09, 19:23
                Dziękuję Bogatko a tak mnie kiedyś naszło i skrobnełam o tym co czuję,jaka
                jestem,tak lubię to moje''zagmatwane''życie i w lustrze odbiciesmile
    • bogatka1 Re: A. Asnyk - Na początku nic nie było 02.06.09, 00:33
      Na początku nic nie było,
      Tylko przestrzeń ciemna, pusta;
      Wtem jej czarne błysły oczy
      i różowe, świeże usta.

      Od jej spojrzeń, od rumieńca
      Zajaśniała świateł zorza,
      A gdy pierwsze rzekła słowo,
      Ziemia wyszła z głębi morza.

      Gdy przebiegła ziemię wzrokiem
      Śląc jej uśmiech, rój skrzydlaty
      Wzleciał ptaków i motyli,
      A spod ziemi wyszły kwiaty.

      Lecz nie istniał jeszcze człowiek,
      Tylko martwa gliny bryła;
      Aż nareszcie swym płomiennym
      Pocałunkiem - mnie stworzyła.

      I zbudziłem się do życia
      W cudowności jasnym kraju.
      Lecz mnie również, tak jak innych,
      Wypędzono z tego raju.

      A.Asnyk
      • del.wa.57 L.Staff 'Ogród przedziwny' 11.06.09, 17:19
        Ogród przedziwny
        W przedziwnym mieszkam ogrodzie,
        Gdzie żyją kwiaty i dzieci
        I gdzie po słońca zachodzie
        Uśmiech nam z oczu świeci.

        Wodotrysk bije tu dziwny,
        Co śpiewa, jak śmiech i łkanie;
        Krzew nad nim rośnie oliwny
        Cichy jak pojednanie.

        Różom, co cały rok wiernie
        Kwitną i słodycz ślą woni,
        Obwiązujemy lnem ciernie,
        By nie raniły nam dłoni.

        Żywim rój ptaków, co budzi
        Ze snu nas rannym powiewem,
        Ucząc nas iść między ludzi
        Z dobrą nowiną i śpiewem.

        I mamy ule bartnicze,
        Co każą w pszczół nam iść ślady
        I zbierać jeno słodycze
        Z kwiatów, co kryją i jady.

        I pielęgnujem murawę,
        Plewiąc z niej chwasty i osty,
        By każdy, patrząc na trawę,
        Duszą, jak trawa, był prosty.
        Leopold Staff
    • bogatka1 Re: Ludzi nie ma są parasole 22.06.09, 10:46
      Delwuniu, własnie:
      "I pielęgnujem murawę,
      Plewiąc z niej chwasty i osty,
      By każdy, patrząc na trawę,
      Duszą, jak trawa, był prosty."

      A na dzisiejszy dzień, jako że czerwiec w tym roku zimno - deszczowy:

      Marek Kołodziejski - POCZĄTEK

      Widok z okna rozpuszcza się tonie w błocie w szarościach
      Ludzi nie ma są parasole
      ( . . . )Tak pewnie zaczął się potop Noe mieszka naprzeciwko

      https://www.nowinki.net/img/u/small/312-parasol.jpg

      Senz Umbrella – aerodynamiczny kształt, po którym deszcz spływa za plecami.„ I’m singing In the rain…”
      kolibeer85.wrzuta.pl/audio/aN7v6xV8B9h/mechanicy_shanty_-_pacyfik "Kiedy szliśmy przez Pacyfik, taki był cholerny sztorm"
    • bogatka1 Re: Leopold Staff - Przedśpiew 19.02.10, 14:33
      https://dl7.glitter-graphics.net/pub/474/474167l68h9nknqq.gif Leopold Staff - Przedśpiew https://dl7.glitter-graphics.net/pub/474/474167l68h9nknqq.gif

      Czciciel gwiazd i mądrości, miłośnik ogrodów,
      Wyznawca snów i piękna i uczestnik godów,
      Na które swych wyznawców sprasza sztuka boska:
      Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,
      Złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia,
      A jednak śpiewać będę pochwałę życia -

      Bo żyłem długo w górach i mieszkałem w lasach.
      Pamięcią swe dni chmurne i dni w słońca krasach
      Przechodzę, jakby jakieś wielkie, dziwne miasta,
      Z myślą ciężką, jak z dzbanem na głowie niewiasta,
      A dzban wino ukrywa i łzy w swojej cieśni.
      Kochałem i wiem teraz, skąd się rodzą pieśni;

      Widziałem konających w nadziejnej otusze
      I kobiety przy studniach brzemienne, jak grusze;
      Szedłem przez pola żniwne i mogilne kopce,
      Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce.

      Przeto myśli me, które stoją przy mnie w radzie,
      Choć smutne, są pogodne jako starcy w sadzie.
      I uczę miłowania, radości w uśmiechu,
      W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu,
      I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu,
      Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu.

      https://www.kwiaty.kepno.pl/galeria/bukiet_19.jpg
    • bogatka1 Cierpienie zwierząt - bogaty stół wielkanocny... 18.03.10, 11:44
      TED HUGHES (tłum. Marek Obarski)

      OWCA (fragmenty)

      2.
      Dlaczego w stodole znowu jest ciemno,
      I jacyś ludzie zbijają mnie z nóg,
      I wrzeszczą nade mną ochrypłymi głosami morderców
      I zadają potworny ból?

      Dlaczego pochwycili mnie za nogę i odciągnęli od stada,
      Pośród którego ukryłam się bezpiecznie choć było gorąco?(...)

      3.
      Matki wróciły ze strzyżenia,
      Stoją jedna obok drugiej za żywopłotem.
      Lament owiec przypomina wieczór po bitwie,
      Kiedy ustały walki i nadciąga chłód, i opada rosa,
      Pochylone kobiety niosą wiadra z wodą,
      By obmyć rany,

      Matko, matko, matko płaczą jagnięta,
      I płaczą osierocone matki.
      Nikt nie zniesie żałosnego płaczu owcy,
      Której zabrano jagnię, ani płaczu baranka
      Za matką. Jagnięta szukają swych matek
      Wśród ostrzyżonych obcych owiec.
      Od pół godziny już lamentują,
      Becząc rozpaczliwie.
      Łyse, ostrzyżone matki beczą żałośnie
      Jagniątka o płaskich języczkach,
      Którym wkrótce odrąbią głowy,
      Płaczą tak żałośnie, a ich serduszka
      Wypełnia lęk, z ich maleńkich płuc wydziera się
      Nuta skargi, żalu i rozpaczy, która sprawia, że owczarzowi pęka serce.

      Lament matek i jagniąt łączy się w niesamowitą
      Frazę rozpaczy. Niepokój zwierząt i ludzi rośnie
      W oczekiwaniu najgorszego.
      matki wydaja nagle wspólny ostateczny krzyk rozpaczy:
      "Bee!", wierzgając racicami w głucha ziemię
      I podnosząc dziko głowy ku niememu niebu.

      Ich niepokój wzmaga się w skwarze czerwca.
      Lecz z wolna rozpacz zamiera, płacz cichnie.
      Jakby pogodziły się z tym, co nastąpiło.
      ---------------------------------------------------

      ^^^^^ ^^^^^ 2008-10-29 19:58:55
      Szary róż

      Kto by pomyślał, że zamrożone pstrągi
      na kuchennym blacie przeniosą mnie tam,
      gdzie po zimie tysiąclecia gwałtowny marzec
      łączył strumienie w niewidzialne kręgi,
      rozrywał groble, wypluwając po drodze spuchnięte

      ryby, które teraz topnieją w sztucznym świetle,
      zrzucając nalot z półotwartych pyszczków,
      jakby chciały się pozbyć posrebrzanych larw.
      Na szarych skórach widoki nabierają barwy
      jak oka studni, w nich niebo pozbywa się różu,
      ogorzała twarz siwej kobiety, co rozsypuje owies
      albo księżyc, który podczas odpływów
      wschodzi nad wyspą Wight w różowej aureoli.

      Choć już oczom nie wierzę, pstrąg poruszył płetwą,
      jakby zbudził się nagle z zimowego koszmaru,
      zdumiony, że jednak przepłynął migotliwe kręgi.
    • bogatka1 Re: Wiersz dnia dzisiejszego 26.04.10, 18:41
      https://th.interia.pl/30,b695007764159277/ptaaaaaaaaaa.jpeg

      W jednym oknie przeszłość - tylko wspomnienia zawiera,
      w drugim pozostał ślad marzeń - ale kogo to wzrusza -
      wewnątrz coś do spełnienia, coś, czego już nie muszę.
      A w trzecim przyszłość, wiosennie, szeroko otwieram.

      https://www.gladpige.dk/De-smaa-soede/image325.gif

      A może mijamy się za szybko o krok, o uśmiech, o uścisk dłoni -
      i chwil co moglibyśmy dzielić, już nigdy nie uda się dogonić...
      Kolejny dzień się znowu rozpędzi, by oczy pośpiechem zasłonić,
      A kiedyś może być już za późno na krok, na uśmiech, na uścisk dłoni! https://2.bp.blogspot.com/_lddFFu6s4yQ/SWesvggqMkI/AAAAAAAALR8/Dpsy2LtHUqA/s400/szlaczekziel1.gif

      Wincenty Korab-Brzozowski, przetłumaczył z franc. Marian Stala - "Wiosna"

      Więc ciągle Twoje oczy liczą fiołki leśne
      - Jeden, sto, potem tysiąc - daleko od dróg?
      I nie pozwolisz nigdy, bym kołysać mógł
      Jak na huśtawce, Ciebie, pogrążoną we śnie?

      Jesteś żywym obrazem między paletami
      Ułożonymi z kwiatów - bzów i georginii,
      Co światłością park zdobią. Tam głos ludzki ginie,
      Aby łkał strumień, co wciąż odbiciem nas mami.

      Niebo błękitne, niebo kwitnie motylami;
      Powiedz, krzykniemy smutkom twoim: "Z jaskółkami
      Uciekamy daleko, daleko w marzenie?"

      Jak za ten pocałunek, co tak wzruszający,
      Bo najprawdziwszy w świecie, nie dziękować słońcu,
      Że Rosarium Miłości wznosi wśród pustyni!

      https://media1.mojageneracja.pl/oieorpruiq/mediuml12xq0554bcb2c38c5a3a76084.jpg
    • bogatka1 Re: Dobrze jest ustom dostarczyć smaku 27.05.10, 11:19
      https://img17.dreamies.de/img/367/b/lu7w9cud92x.gif

      MIŁOŚĆ

      cierpliwa jest,
      łaskawa jest.
      Miłość nie zazdrości,
      nie szuka poklasku,
      nie unosi się pychą;
      nie dopuszcza się bezwstydu,
      nie szuka swego,
      nie unosi się gniewem,
      nie pamięta złego;
      nie cieszy się z niesprawiedliwości,
      lecz współweseli się z prawdą.

      Wszystko znosi,
      wszystkiemu wierzy,
      we wszystkim pokłada nadzieję,
      wszystko przetrzyma.
      Miłość nigdy nie ustaje...


      https://pu.i.wp.pl/k,MzU2MDg3ODksNzUyNTMz,f,sylwia2.gif9.gif

      "Dobrze jest ustom dostarczyć smaku
      a myślom podać słoneczną harfę.
      Wtedy wiadomo, że jest nadzieja
      a życie nasze jest wiele warte.

      Wybiegnie czułość, radość się wplącze,
      łagodność wprzędzie ziarenka chwili
      i tylko patrzeć, jak się beztrosko
      nawet wśród chłodów, słodycz wychyli.

      Cicho podejdziesz z poranną kawą
      i pyłem świtu, rytm dnia posłodzisz
      a gdy zawołasz mnie po imieniu,
      sercem odczuję miękkość pieszczoty." - autor nieznany

      https://ifotos.pl/img/36y3vsdq_naxssh.gif

      Nie ma drugiego człowieka takiego jak ty.
      Jesteś jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy, całkowicie oryginalny i niepowtarzalny.
      Nie wierzysz w to, ale naprawdę nie ma żadnego drugiego takiego jak ty.
      I żaden człowiek, którego kochasz, nie będzie już zwyczajnym człowiekiem.
      Jakaś osobliwa siła przyciągania promieniuje z niego.
      I ty zmieniasz się pod jego wpływem. Jemu możesz nawet powiedzieć:
      "Dla mnie nie musisz być nieomylny, bez błędów ani doskonały, bo:
      Ja przecież Ciebie lubię!" — Phil Bosmans
    • 79.angelika Re: Wiersz dnia dzisiejszego 27.05.10, 17:34

      Widzę ,że interesujesz się poezją .Masz jakiś wiersz który jest Ci
      szczególnie bliski ? taki który jest Twoim ulubionym ? zamieściłabyś
      go specjalnie dla mnie smile chętnie bym poczytała .Pozdrawiam
      serdecznie.
    • bogatka1 Re: Wiersz dnia dzisiejszego 27.05.10, 19:53
      Angeliko, mam mnóstwo ulubionych wierszy, i trudno nawet powiedzieć, który z nich najbardziej zasługuje na piedestał. Najbardziej jednak podoba się to, co sami tworzymy.

      Angeliko, dla Ciebie...
      Ze względu na wczorajsze święto przypomniał mi się ten mój wiersz, w Konkursie na wiersz o matce - uhonorowany I miejscem przez Dziennik Zachodni jakieś 10 lat temu:

      Kochana mama

      Bawię się myślami w berka,
      mama to na zegar zerka,
      to na ciasto, bo jest już gotowe prawie.

      ...Z moją mamą... jak? Ciekawie.
      U mamy to najbardziej lubię,
      że w żart zamienić umie mój smutek, swój gniew,
      że nie mówi o pieniądzach, a ja ciągle coś gubię
      i nie krzyczy, gdy gram na gitarze, mama lubi mój śpiew.

      Moja mama to baśń nie napisana
      Ukoronowana Jarzębina
      Nie chcę nowej mamy, ani ładniejszej nawet.
      - Usiądź, kochana mamo, właśnie robię ci kawę.
      • 79.angelika Re: Wiersz dnia dzisiejszego 27.05.10, 21:10

        Dziękuję za recytację formową wiersza jest prześliczny .Nie
        wiedziałam ,że masz takie zdolności i sukcesy na kocie jak zajęcie
        pierwszego miejsca … czasami gdy poznajemy się bliżej odkrywamy
        coraz to nowsze talenty danej osoby smile
        Wydałaś kiedyś jakas książkę z wierszami lub o tym myslałaś ?
        • bogatka1 Re: Aniołku 28.05.10, 14:14
          https://s6.tinypic.com/33fg3yx_th.jpg Mam książkę gotową do druku, wysłałam ją kilka lat temu e-mailem do Znaku, i została przyjęta, przysłali mi próbny wydruk książki do zaakceptowania, ale zrezygnowałam, bo syn dostał prawa wydawnicze i numery ISBN, jednak wkrótce potem dostał pracę w Niemczech. I tak książka (leży, ale jeść nie woła tongue_out) w trzech egzemplarzach (jeden to ten wydruk próbny, dwa wydrukowałam na własnej drukarce - jeden do oceny dałam redaktorowi Maciejowi Szczawińskiemu, drugi bindowany mam dla własnej przyjemności posiadania big_grin )
          W sumie teraz nie chcę zamętu z książką, nie mam na to zdrowia ani młodości, a w wolnym czasie wolę teraz poezję w grafice big_grin

          .....................•:::::•
          ........¸,.•´¨`•.( -.- ).•´¨`•.,¸
          .......¨`•--•-¨( “wink(“ )¨-•--•´
          *”~~”*°•._~”*°••°*”~_.•*”~~”*°•.
          •°*”~_.•*”~~”*°•.*”~~”*°•._~”*°•

          ................................................................https://s6.tinypic.com/161jqd5_th.jpg

          A to z netu dla Ciebie:

          https://img7.imageshack.us/img7/6232/62285622.jpg https://forumprawne.org/images/smilies/roza.gif
    • bogatka1 Re: Cytuję z Optymistów 30.05.10, 00:05
      bo podobał mi się ten wpis Jendrka:

      CytatSztuka polega na tym, o czym pisałem razy wiele,
      grzech_o_1 26.05.10, 21:50 Odpowiedz
      że Ty ustawowo jesteś wyłączona z tego typu konkursów wszelkich.
      ZAKAZ UCZESTNICTWA!!!
      Muzykolog nigdy nie mógł uczestniczyć w Wielkiej Grze z tematu -
      muzyka!

      -"Frodo poczuł, że Bilbo kręci się niecierpliwie u jego boku,
      najwyraźniej rozdrażniony w imieniu przyjaciela, aż wreszcie wstał
      i zadeklamował porywczo:

      - Nie każde słowo blask okrywa.
      Ani wędrowiec myli drogi.
      Starość dojrzała siłą bywa.
      Korzeni mróz nie sięga srogi.

      Z popiołów płomień się zapali
      I w mroku kiedyś skra zapłonie,
      Złamaną klingę można scalić,
      Wygnaniec siądzie znów na tronie"

      - Nie jest to może poezja najwyższego lotu, ale bardzo odpowiednia
      teraz, jeśli trzeba jeszcze coś dodać do słów Elronda. Skoro
      jechałeś po nie sto dziesięć dni, to przynajmniej posłuchaj ich
      uważnie".

      Ps.
      Wątek oczywiście ten.
    • bogatka1 Re: Jan Brzechwa - MRÓWKA 01.06.10, 14:09
      https://2.static.mojageneracja.pl/img/pl/emoticons/usmiech.gif Aniołku, też tak uważam, że tandem poeta - grafik jest pożądany.

      A że mamy dzisiaj Dzień Dziecka, to dla wszystkich, którzy są dziećmi i tymi małymi w dorosłych.
      Poeci to dzieci, z zadziwienia światem powstają najlepsze wiersze.

      https://eri.blox.pl/resource/cartoon_dzieci2.png

      https://img231.imageshack.us/img231/6666/jy4di9izmb0.gif
      www.klamerka.pl/110-3-dla,dzieci.html
      Jan Brzechwa - MRÓWKA

      Wół miał odwieźć do szkoły stół.
      Powiada do osła: "Na wieś stół ten do szkoły zawieź."
      Osioł pomyślał: "O, źle!" I rzecze do kozła: "Koźle, odwieź ten stół, bardzo proszę, dostaniesz za to trzy grosze."
      Zawołał kozioł barana: "Odwieź ten stół jutro z rana."
      Baran był na podwórku, do psa więc powiada: "Burku, odwieź, bo mnie nie ochota!"
      Pies wezwał do siebie kota i warknął: "Kocie-ladaco, ty zająć się masz tą pracą!"
      Kot stołu wieźć nie zamierza, przywołał w tym celu jeża.
      Jeż myśli: "Gdzie stół, gdzie szkoła?" Więc szczura do siebie woła i mówi: "Do pracy, szczurze, stół odwieź szybko, a nuże!"
      Szczur chciał się myszą wyręczyć, lecz mysz nie lubi się męczyć, więc rzecze do żaby: "Żabo, stół odwieź, bo mnie jest słabo."
      Żaba jaszczurkę zoczyła: "Jaszczurko, bądź taka miła, najmocniej proszę cię, zawieź stół ten do szkoły na wieś."
      Jaszczurka w pobliskich gąszczach zdołała dostrzec chrabąszcza: "Stół odwieź, chrabąszczu drogi, bo bardzo bolą mnie nogi."
      Lecz chrabąszcz to okaz lenia, powiada więc od niechcenia: "Wiesz, mucho, zamiast tak brzęczeć mogłabyś mnie wyręczyć."
      Mucha do mrówki powiada: "Jest to okazja nie lada, stół trzeba odwieźć do szkoły. ty lubisz takie mozoły."
      Mrówka, nie mówiąc nikomu ani słówka, chociaż nie była zbyt rosła, wzięła stół i do szkoły zaniosła.

      https://salsamania.pl/blog/wp-content/uploads/2008/06/dzieci.jpg
    • bogatka1 Re: Przez wszystkie pory roku 16.07.10, 19:46
      https://img1.dreamies.de/img/47/b/z7ppk0xjfpt.gif Kochać wiosenną radością,
      kochać upojnym latem,
      kochać jesienną zadumą
      i kiedy zima rządzi światem.

      Posyłać miłość w kwiatach, https://forumprawne.org/images/smilies/roza.gif
      promieniom słońca powierzyć,
      na liściach jesiennych zapisać,
      płatkami śniegu odmierzyć.

      Dać wszystkim ludziom, co piękne,
      co niesie radość i spokój,
      rozdawać miłość garściami
      przez wszystkie pory roku.

      https://grumko.blox.pl/resource/sernik_na_zimno_z_truskawkami.jpg]
        • del.wa.57 Wiktor Gomulicki. * Czemu* 24.08.10, 19:56
          Czemu...

          Czemu Bóg ci dał
          Uśmiech tak uroczy,
          Tak anielską twarz,
          Tak szatańskie oczy?
          Czemu Bóg ci dał,
          Powiedz, moja luba,
          Tygrysicy krew,
          A ciało cheruba?

          Jak diamentu blask,
          Mienisz się zdradziecko,
          Namiętnością - czart,
          Marzeniami - dziecko.
          Coraz inny strój
          Zdobi czoło twoje:
          Dzisiaj lilii kwiat,
          Jutro bluszczu zwoje.

          Kiedy srebrny zmrok
          Na komnatę pada,
          Smętnie chylisz skroń,
          Zadumana, blada;
          Kiedy płynie pieśń
          Na powietrza fali,
          Jak bachantka drżysz
          I wzrok ci się pali.

          Czasem kryjesz pierś
          Nieczułości zbroją,
          I kaskadą łez
          Twarz zalewasz moją;
          Czasem z cudnych ust
          Dajesz pić słodycze -
          Na przemiany: czart
          Albo Beatrycze.

          I piekło, i raj
          W tobie się jednoczy.
          Czemuż Bóg ci dał
          Tak szatańskie oczy?
          Czemu Bóg ci dał,
          Powiedz, moja luba,
          Tygrysicy krew,
          A ciało cheruba?
          http://i38.tinypic.com/24xosbc.jpg




    • agas301 Re: Wiersz dnia dzisiejszego 05.09.10, 12:29
      Co myśli Pan Cogito o piekle

      Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go ani
      despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych.
      Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut
      oka najbardziej komfortowy dział infernalny, bez smoły, ognia i tortur
      fizycznych.

      Cały rok odbywają się tutaj konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni
      sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają
      nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować
      triumfalnego pochodu awangardy.

      Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego
      malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma
      lepszy rząd – to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu
      Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego, Fra Angelico i Bacha.

      Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre
      wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.
      • del.wa.57 K.Wierzyński./Ty jesteś/ 05.09.10, 21:15
        Ty jesteś taka ładna i twoje dziewczęce
        Serce, jak bukiet, w słońcu kolorami płonie.
        Podniosę cię do góry i wezmę na ręce,
        A ty nad moją głową klaskać będziesz w dłonie.

        Wyszukam ci przepiórcze gniazdo w polnej trawie,
        Podkowę na gościńcu, miód w pszczelnej zamieci,
        I będziemy dziś tacy, jak śmiech przy zabawie.

        http://i54.tinypic.com/2ljj0vq.gif

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka