czytaliscie? to przeczytajcie:

20.03.10, 18:28
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,7651740,Kielbasa_schodzi_na_psy.html?as=2&startsz=x
najlepsze z tymi parówkami sojowymismile

    • krysia2000 Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 20.03.10, 20:44
      Już czytałam jakiś czas temu podobny wywiad z żywnościowym towaroznawcą.
      Żywieniowy obraz biedy. Głód zamieniony na bylecojedzenie.

      Smutne jest przy tym co innego, widocznego m.in. na FK. I na amerykańskich
      portalach o jedzeniu też. Ale nie chce mi się o tym gadać, bo wyjdę na
      snobistyczną chamkę.
      • cipcipkurka Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 21.03.10, 12:20
        No dawaj, Krysiu, dawaj, nikomu nie powiemy wink
        • bobralus Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 21.03.10, 21:50
          ostatnio na mieście zmorzona glodem kupiłam sobie maslanke milko "owoce lesne".
          Na drugie sniadanie przewiduje zjedzenie około 250kcal, spojrzałam na tabelke
          -198kcal. Mysle: "przyzwoicie", mioże dużo jak na maślankę, a nie prawdziwe
          jedzenie ale juz trudno, przynajmniej zjem mniej niz zwykle. W metrze z nudow
          dalej zglebiałam tabelke - kartonik ma 500ml, a 198kcal zawiera "sugerowana
          porcja 250ml", do tego owoców leśnych jest tam 4,5% (głownie pestki), cukru 10%
          i około 10 rożnych zageszczaczy, aromatów, barwników i stabilizatorów, do tego
          było tam mleko w proszku i inne dodatki majace na celu zwiekszyc "mlecznosc
          maslanki".
          Podsumowując: nażarałam się 400kcal pochodzacych głownie z białego cukru, wcale
          się nie najadłam, do tego faktyczny produkt miał niewiele wspólnego z nazwą...
    • vipavka Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 09:50
      Zaczęłam czytać nawet z zainteresowaniem (mówię o wersji
      papierowej), ale zeźliły mnie trzy sprawy. Nawet do nich napisałam o
      tym.
      Artykuł - przynajmniej w moim egzemplarzu "WO" był złożony
      niechlujnie. Przynajmniej w trzech miejscach tekst im się rozszedł,
      albo nawet nie skończył. Tytuł "Czy wiesz, co jesz ?" znam sprzed
      lat. To poradnik pani Ireny Gumowskiej. Czemu użyli tego samego
      tytułu do nowej pozycji ? A po trzecie, gdzie wskazówki dla osób,
      które mają mniej pieniędzy ? Wiadomo, najzdrowsze i najbardziej
      wartościowe produkty są drogie. Jak sobie poradzić w sytuacji, gdy
      ma się kilka "żartych" gąb do wyżywienia ?

      Ale może się czepiam ? smile
      • bobralus Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 10:30
        Vipavko masz całkowitą rację, ale ten arytkuł akurat wydaje mi się w miarę
        stonowany - po prostu czytajmy etykiety, zwracajmy uwage na to, co nam chca
        sprzedac pod taka a nie inna nazwa.
        Ale ileż to razy już słyszałam/przeczytałam u pań Gessler, Kreglickiej,
        prowadzących polskie programy kulinarne(np. pan Amaro chwali się, jak to
        dogadal sie z eksporterem polskiego miesa do niemiec i teraz on dostaje 10% jego
        produkcji (90% idzie do niemiec)) -
        Wybieraj mięso:
        z hodowli ekologicznej
        od lokalnego dostawcy
        od zaprzyjaźnionego rzeźnika (!!!!!)

        Kupuj warzywa i produkty:
        z upraw bio
        uprawiane lokalnie
        z jakims tam certyfikatem
        bez dodatków chemicznych itd.

        Jedz świeże ryby 2x w tygodniu

        Po prostu zgrzytam zebami, gdy cos takiego słyszę. Proszę mi zatem powiedzieć,
        na jakiej stronie www jest serwis spolecznosciowy rzeźników, żebym mogła się z
        którymś zaprzyjaźnić? W którym sklepie eko kupię warzywa nie kosztujące 8zl/kg
        marchwii, która przeleżała tam dodatkowo ponad tydzien i jest cała zwiędła?
        Gdzie jest sklep, gdzie dostanę prawdziwą ekologiczną wędlinę lub ser w
        cenie, która nie zrujnuje mojego domowego budżetu? Gdzie znajdę w normalnej
        cenie owe swieże czy nawet mrożone ryby, które po przerobieniu nie okażą się
        czymś dorszo lub halibutopodobnym łowionym nie-wiadomo-gdzie?

        Owszem, staram się jeść w miarę sensownie - nie kupuję półproduktów lub gotowych
        dań w słoikach, warzywa i jajka kupuję w osiedlowym warzywniaku, gdzie są
        codziennie dostawy a sprzedajaca wie, jaki towar oferuje (mowie glownie o
        walorach smakowych i kraju pochodzenia), mięso kupowałam w małym sklepie
        mięsnym, który zamknięto, choć nalezał do sieci stół polski. Ryby jem czasem, bo
        często dziwnie smakują, a naprawdę lubię.
        Przy małej ilosci wolnego czasu i funduszach, jakie posiadam, nie moge sobie
        pozwolić na kursy środmieście-saska kepa-mokotów, żeby kupic eko masło eko mięso
        eko ryby i eko warzywa.

        Zwlaszcza, ze czytalam kiedys naukowy artykul o tym, ze eko wcale nie oznacza
        braku uzywania środków chemicznych, ale używa się tam srodków niegdys używanych
        w rolnictwie, które niejednokrotnie są tak samo lub bardziej szkoldliwe dla
        srodowiska, tylko jako srodki niewspolczesne nie sa objete np. unijnymi
        obwarowaniami.
        Dla mnie ważne jest, aby to co trafia na moj stol bylo wczesniej traktowane z
        szacunkiem (zarówno jesli chodzi o sam produkt jak i jego otoczenie), ale w
        polskich normalnych warunkach takie informacje bardzo ciezko zdobyć (precedensem
        sa tu jajka, ale co sie dzieje piersia czy udkiem juz sie nie dowiem).
        Takze prosilabym wszelkie kulianrne autorytety, aby nie paplaly zadowolone z
        siebie kalek wypowiedzi z zagranicznych programow, tylko zastanowily się, co
        mozna zrobić, aby osoba zarabiajaca ponizej sredniej krajowej i pracujaca
        wiekszosc dnia mogla jesc solidne, normalne jedzenie. Ja niestety nie posiadam
        luskusowej restauracji i nie moge dodgadywac sie z eksporterem bażantów i
        kaczek, nawet nie moge w tej restauracji zjesc obiadu.
        • 363636r Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 10:51
          Święte słowa Bobralus, święte słowa smile
        • krysia2000 Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 11:01
          Redukcja szkód. Mało kogo stać, zarówno dziś, jak i wczoraj, na
          najlepsze kąski. Warto jednak wiedzieć, z czego robi się parówki. I
          w miarę możliwości starać się o jak najlepsze dla swojego i swoich
          bliskich żołądków. Po prostu nie dać się ściemnić reklamami o
          wapienno-mikroelementowych dobrodziejstwach posłodzonego mleka z
          kawałkami owoców, zagęszczonego bynajmniej nie przkewaszającą pracą
          laktobakcylów. Jeść można i owszem, bo jeść trzeba. Ale tym
          dokładniej trzeba czytać, co to właściwie się je w tym układzie,
          gdzie jest coraz mniejsza, a często żadna zgoła władza konsumenta
          nad procesem produkcji żywności.
        • at.at Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 11:05
          Święta prawda, bobralus!
          Mieszkam w dużym mieście, w centrum. Znajomego rzeźnika jakoś nie mam, ciekawe
          dlaczego? Nie widziałam NIGDZIE w sklepie mięsa z hodowli ekologicznej, boję się
          myśleć o cenie tego mięsa. Rzadko bywam na wsi, nie mam tam znajomych, nikt nie
          promuje małych masarni, sklepów, gdzie takie produkty można dostać. Warzywa i
          nabiał bio mogę kupić w delikatesach obok domu, wszystko importowane z Niemiec-
          może i bio, na pewno nie eko.
          Ryby- dotąd myślałam, że dorsz jest ok i że pochodzi z Bałtyku. Ostatnio się
          dowiedziałam, że dorszy bałtyckich w sklepach nie uwidzisz...
          Dbam o to co je moja rodzina i staram się nie karmić jej chemią. Zgadzam się z
          tym, że należy czytać etykietki, zawsze to robię. Niestety, czasami prowadzi to
          tylko do stwierdzenia, że wszystkie produkty są nafaszerowane. Udało mi się
          znaleźć śmietanę jednej firmy, gdzie nie ma zagęstników i innych syfów. JEDNĄ!!!
          Maślanki bez mleka w proszku nadal szukam.
          Wiem, można samemu robić. Robię sama chleb, jogurt, mleko, muesli. Nie o to
          chodzi. Czasem nie chce mi się robić. Czasem chcę iść do sklepu i po prostu
          kupić. I zgadzam się z tym, ze tak długo jak ludzi nie będzie stać na bio-
          kurczaki i inne cuda wianki, tak długo producent będzie w stanie wciskać nam
          każdy kit.
    • 363636r Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 10:49
      Czytałem, czytałem :0)
      Naszła mnie jednak pewna refleksja, ale muszę opowiedzieć. W sobotę bylem w
      samoobsługowym spożywczaku i przy stoisku z warzywami zobaczyłem mocno wiekową
      panią, na moje oko koło osiemdziesiątki, ubrana bardziej niż skromnie, która
      wybierała jabłka z przeceny ( z 1,70 na 0,80 zł ). Całe skrzynki dorodnych
      jabłek, a ona przebiera w nadpsutych i zwiędniętych by choć parę groszy się
      zaoszczędzić. Drugi obrazek - przychodnia zdrowia, dzisiaj rano, kolejka do
      rejestracji dla dorosłych, do lekarzy ogólnych i specjalistów. Jakieś
      trzydzieści - czterdzieści osób, wszyscy stoją karnie w ogonku, wiekowi, szarzy,
      zmęczeni, wielu pewnie nie ma pewności czy im numerków wystarczy. Wielkiego
      świata w takiej kolejce nie uświadczysz, nie ma tam ludzi majętnych, robiących
      kariery, ciekawych świata jak z seriali o pięknych, młodych i bogatych. Szara,
      prowincjonalna rzeczywistość, której nie zawsze starcza do pierwszego, która
      pewnie często receptę od lekarza zaniesie prosto do domu i schowa do szuflady -
      może w przyszłym miesiącu się uda wykupić.
      Tak wygląda większa, obawiam się, część naszego społeczeństwa i oni nie będą
      zwracać uwagi czy ser jest z mleka czy z soi i tłuszczu palmowego - ważne, że
      kosztuje 15 zł a nie 30 czy 50 zł.
      Na koniec coś weselszego. Ubawił mnie tekst, że jedna parówka sojowa ma "tylko"
      198 kcal, a jedna mięsna 130 wink
      • shachar Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 11:20
        obejrzyjcie film " Food, Inc."
        • jacek1f tak jest, Krysia ma racje: 22.03.10, 12:28
          świadoma redukcja szkód.
          Świadoma.


          a maslanka bez mleka w proszku kosztuje 4,5 za litr w odróżnieniu od tej z
          mlekiem w proszku - 1,5. Bo transport, bo konserwant, bo higiena, bo 6 dni maks
          w porownaniu z 2 tygodniami.... - i chodzi jedynie o to, zeby swiadomie i
          rozsadnie, umiarkowanie decydowac, czy ta maaślanka, czy może może w ogóle nie
          masl,anka, czy może raz na jakiś czas.

          Tu masz adres i ceny ....sad
          www.ekozakupy24.pl/
          To nie reklama, to jako ciekawostka.
          • krysia2000 Re: tak jest, Krysia ma racje: 22.03.10, 13:52
            Pewnie, że mam. ;o)

            Świadomość jest szczególnie ważna przy kształtowaniu nawyków żywieniowych u
            najmłodszych. Tutaj trzeba czasem aż zdwoić i potroić wysiłki, bo dzieci są
            naiwne i łatwo je kolorowym opakowaniem i reklamą omamić. Słowo "omamienie" to
            chyba w tym przypadku od "mamy" pochodzi. Często równie omamionej, jak jej latorośl.

            Przykład: mój siostrzeniec uwielbia jogurciki. Tak przynajmniej twierdzi. Tylko
            pozwólcie, że Wam przeczytam pełną nazwę i skład tego, co on uważa za jogurt.
            Nazywa się to Yofrutta i dalej, drobniutkim druczkiem:

            "Truskawkowy serek, z pełnego mleka i 6% owoców. Składniki: serek 80%, preparat
            owocowy (co to jest? truskawki, koncentrat buraczany, zmodyfikowana skrobia
            kukurydziana, węglan wapnia), zagęstniki: guma guar, guma ksanatanowa, guma z
            szarańczynu strąkowego (dobrze się przy okazji dowiedzieć, że te opadłe
            sczerniałe słodkie fasolki, co podnosiłam z ziemi i jadłam w Andaluzji to
            szarańczyń właśnie), naturalny środek smakowy, cukier, śmietanka, syrop
            glukozowo-fruktozowy."

            Śmieszne byłoby to, gdyby nie zasmucający fakt, że jeżeli postawię przed tym
            dzieciakiem prawdziwy jogurt jogurt, czyli mleko przefermentowane przez szczepy
            L. delbrueckii bulgaricus i Streptococcus salivarius thermopillus, to choćbym
            zalała go słoikiem miodu i zasypała prażonymi migdałami, to on tego nie ruszy.
            Bo to jest błe, bo jest kwaśne, bo się nie błyszczy, bo nie jest takie słodkie,
            bo się nie ślizga po łyżeczce, bo nie jest różowe, ani żółte, bo nie ma wesołego
            tygryska na pudełku.

            I produkt zwany "jogurtem" zostaje porwany i zawłaszczony przez producentów
            mlecznych słodyczy, bo inaczej tego nazwać nie umiem.
    • keepersmaid Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 14:22
      Moja s.p. znajoma miala prosta zasade: czytam sklad i jezeli cos
      zawiera skladniki, ktorych nazw nie rozumiem - nie kupuje. Byla
      osoba dosc wyksztalcona, co ulatwialo troche sprawe, ale mieszkala w
      USA, co sprawe utrudnialo.

      Ja czytam skladniki, to raz, tudziez jestem vege - co sprawia, ze
      parowki odpadaja w przedbiegach...
      • bobralus Re: czytaliscie? to przeczytajcie: 22.03.10, 14:36
        No tak, tylko ze to wlasnie sprawa parowek wegetariańskich byla tutaj poruszana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja