Dodaj do ulubionych

Pomoc dla powodzian z gminy Wilkow

04.06.10, 12:39
Wklejam list naszej wspolnej kolezanki forumowej-na Pogaduszkach tez
jest.Poniewaz to forum otwarte bez nazwisk i innych danych.Jesli ktos bedzie
chcial i mogl sie przylaczyc szczegoly na priv.


Drodzy Przyjaciele,

w imieniu moich rodziców, mojego brata i własnym, zwracam się do Was z wielką
prośbą o przeczytanie kilku poniższych zdań i rozważenie czy moglibyście
właczyć się do akcji pomocowej jaką prywatnie organizujemy dla ludzi
dotkniętych niewyobrażalną tragedią życiową.

Moja rodzina jest bardzo związana emocjonalnie z okolicami Kazimierza Dolnego.
W Kaziemierzu zbudowaliśmy kilka lat temu piękny budynek „Pod Aniołem”.
Podczas prowadzenia tej inwestycji poznaliśmy wiele wspaniałych osób z
Kazimierza i okolic.
Jak pewnie wiecie, podczas ostatniej powodzi jedną z najbardziej dotkniętych
zniszczeniami gmin była (a właściwie wciąż jest) gmina Wilków, położona kilka
kilometrów od Kazimierza. To niewielka gmina, której mieszkańcy w większości
żyją i pracują w miejscu swojego zamieszkania.
Powódź pozbawiła dachu nad głową ponad 4 000 osób w tej gminie. Ponad 90% jej
powierzchni zastało zalane aż po dachy domów. Ludzi stracili nie tylko domy.
Powódź zniszczyła ich uprawy, maszyny rolnicze, pozbawiła inwentarza, zabiła
zwierzęta domowe, zniszczyła całą infrastrukturę gminy. Ci ludzie nie mają
szans na samodzielny powrót do normalengo życia! W tym roku nie będzie tam
żniw, zbioru plonów, nie przyjadą letnicy, nie będzie z czego żyć...

Grzegorz Teresiński, Wójt Gminy Wików, pisze w apelu:
„Już dzisiaj jest oczywiste, że społeczność Wilkowa i okolicy znalazła się w
obliczu socjalnej katastrofy. Gmina Wilków i jej mieszkańcy zostali skazani na
życzliwość, ofiarność, zrozumienie tych wszystkich osób i instytucji, którzy
rozumieją potrzebę solidarności.”
W ostatni weekend moi rodzice odwiedzili Kazimierz i spotkali się z
mieszkańcami Wilkowa. Wielu Kazimierzan udostępniło swoje domy powodzianom,
ale wiele osób pozostaje wciąż bez dachu nad głową. Na wałach
przeciwpowodziowych rozkładają namioty i nocują tam pilnując nielicznych
ocalałych zwierząt. Mówią, że do Wilkowa nie mają teraz po co wracać, bo tam
nic ma...

Władze Wilkowa organizują publiczne akcje pomocowe, na ile mogą w tej trudnej
sytuacji, ale dystrybucja otrzymanych darów pozostawia wiele do życzenia.
Wśród darów znajduje się głównie żywność, której nie ma kto odbierać, bo
mieszkańcy nie wrócili do swoich domów.
Postanowiliśmy więc zorganizować prywatną akcję wśród naszych przyjaciół i
dotrzeć z rzeczami naprawdę potrzebnymi, do konkretnych, najbardziej
potrzebujących rodzin.
Kilka dni temu organizowałam pomoc dla powodzian z Sandomierza. (Przy okazji
dziękuję tym z Was, którzy się w tę pomoc włączyli!) Osobiście zawiozłam to co
za uzbierane środki udało się kupić i miałam okazję porozmawiać z
powodzianami. Dzięki tym rozmowom wiem dokładnie czego potrzeba już teraz,
żeby w ogóle myśleć o powrocie do domów.
Powodzianie proszą o środki czystości (płyny do czyszczenia, mycia naczyń,
mycia szyb itp.), środki higieny osobistej (mydła, szampony, pasty do zębów,
szczoteczki), proszki do prania, wielkie worki na śmiecie (240 l i większe),
szczotki, szmaty, grube gumowe rękawice. Przydałyby się też myjki ciśnieniowe
typu Karcher.
Poza tym potrzebne sa kołdry, poduszki, pościel, ręczniki, łóżka polowe (na
razie o prawdziwych nikt nie myśli). Potrzebna jest też karma dla zwierząt,
ponieważ wszelkie schroniska i przytuliska mają obecnie nawet
dziesięciokrotnie więcej zwierząt niż są w stanie utrzymać.

Ważna rzecz – na razie nie zbieramy rzeczy używanych takich jak ubrania,
pościel, ręczniki itp. Jeśli takie rzeczy okażą się potrzebne to z pewnością
taką akcję zorganizujemy.

Apelujemy zarówno o dary rzeczowe wymienione powyżej, jak i wpłaty pieniężne.
Pamiętajcie, że każda nawet najmniejsza suma pomnożona przez ilość naszych
przyjaciół i znajomych, może stanowić nieocenioną pomoc dla potrzebujących.
Dla tego celu założyłam oddzielne konto bankowe, z którego wyciągi będę
udostępniała wszystkim, którzy przyłączą się do naszej akcji.
Na koniec wszystkim osobom uczestniczącym w akcji pomocowej prześlę bardzo
dokładny raport z informacjami jaką kwotę uzbieraliśmy, w jaki sposób została
wydana (skany rachunków) i komu zostały rozdzielone dary.
Czujemy się odrobinę niezręcznie, bo po raz pierwszy prosimy o pomoc na tak
dużą skalę, ale mamy wielką nadzieję, że zaufacie naszej rodzinie i
uwierzycie, że każda ofiarowana złotówka trafi do powodzian i nie zostanie
zmarnowana.
Kochani, wierzymy że jesteście ludźmi wielkiego serca.
Wierzymy, że nie pozostaniecie nieczuli na ludzkie potrzeby.

Dziękujemy z całego serca
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Pomoc dla powodzian z gminy Wilkow 06.06.10, 10:00
      Popieram oczywiście, ale w zakątkach (niepożartego jeszcze przez sklerozę
      mózgu)kołacze się pytanie, czemu nie używane rzeczy?
      Osobiście mam pełne szafy czystych, niezniszczonych(bo w końcu ich używam, bądź
      używałam)ubrań. I pewnie nie jestem osamotniona w owym nadmiarze.
      Czemu te akurat rzeczy są nieprzydatne dla ludzi, którzy ostali się w
      przysłowiowej jednej koszuli?
      Zaznaczę, że nie chcę tym postem nikomu zrobić przykrości, czy coś w tym stylu,
      ale to pytanie od dawien dawna mnie prześladuje.
    • kasiulka1q1 Re: Pomoc dla powodzian z gminy Wilkow 23.08.10, 22:47
      Witam,
      Dobrze, że są jeszcze ludzie którzy mają serce. Ja wiem jak to jest, ponieważ
      pochodzę z Wilkowasad Nasz dom wraz z uprawami został zalany...sadcała praca moich
      rodziców dziadków i moja oraz siostry poszła na marnesad Utrzymywaliśmy się tylko
      z gospodarkisad a teraz zostało nam nic... puste polesad Coś okropnego co naszą
      gminę spotkało!! A najgorsze jest to, że nasz wieś zostaje z niczym.. nikt
      bardzo o nas nie pamięta... Na wszystkie wioski idą jakieś pomoce... sprzęt AGD,
      telewizory, laptopy, meble, łóżka a u nas nic tak jakby zapomnieli o Nas. Nasz
      dom pęka ( oddziela się stara część budynku od nowej), podłoga w kuchni
      opadłasad Coś okropnegosad a najgorsze jest to, że teraz nie mamy nic... nie wiemy
      z czego będziemy się utrzymywać... na odbudowę sadu trzeba czekać 4 lub 5 lat...
      a teraz za co mamy żyć?? Siostra jest w 3 klasie liceum ja na studiach.... i na
      naszą naukę skąd rodzice mają brać?? Proszę pomóżcie nam ... każda pomoc jest
      nam potrzebna... Pozdrawiam....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka