czekolada72
10.09.10, 12:48
Siedze sobie w firmie i dumalam nad obiadkami i przegladalam F i oczywiscie uzmysłowiłam sobie, ze absolutnie powinno zakazac tegoz przegladania, bo z trudem koncze prace i z trudem docieram do chałupy, bo dostaje slinotoku z głodu!
Ale do meritum, - jak wyglada u was kwestia podawania, kolejnosci dań na przyjeciu? Nie wielkim , ale takiej przecietnej posiadowie?
W moim domu, i w moim domu rodzinnym jest tak - cos na goraco, potem na zimno, potem słodkie. Jezeli dluzej to moze jeszcze dowedrowac cos na goraco lub na zimno, lub jedno i drugie.
Najpierw rybki, potem miesko.
Wczoraj bylam na wiejskiej poziadowie i uswiadomilam sobie 2 rzeczy - po pierwsze, ze tam zawsze wedruje najpierw tona ciiasta, a jak juz czlowiek sie zapcha wchodzi caly stol talerzy z zimnymi przekakami , i chwile pozniej cos na goracego, po zjedzeniu ktorego, z koszmarna trudnoscia, bo jednakczłek nazarł sie juz slodkosci - doklada sie tych szyneczek, kielbasek, salatek wszelakich.
Po drugie, że to jest zwyczaj/styl/opcja - nie tylko wiejscki! ze w duzych miastach tez podawano mi najpierw ciasto - potem reszte.
I po trzecie - dotarła do mnie sugestia M na ostatnim naszym przyjeciu, na ktorym goscilismy rodzinke serwujaca ww opcje, gdy ja na spokojnie najpierw serwowalam gorace steki z dodatkami, po chwili oddechu - wedlinki , mnostwo salatek, takze tym razem sledziki, i tak sie milo siedzialo, gadalo, dziubalo, ze zapomnialam wrecz o ciastach, ktore jako deser słodki miały wjechac na koncu, a jak juz podałam, to wlasnie goscie zachowali sie jakby caly czas im TEGO wlasnie brakowalo do szczescia

)
(co bardzo mnie ucieszylo, bo zawsze mialam wrazenia ze od pozerania ciast jestem wylacznie ja!)
I na koniec po czwarte - olsniło mnie, ze jako chyba jedyna z kilku rodzinnych gospodyń serwujacych kolacje wigilijna starm sie podawac najpierw sledzie, potem zimne ryby, potem zupy i po nich gorace rybki dopieroz. Kapusty stoja caly czas na stole i nie wnikam czy ktos je razem ze sledziem czy z ryba smazona, nie zaluje

a na samym koncu dopiero kutia. Pierogi to w sumie bezposrednio po zupach jeszcze, no i kompocik z winem stoja caly czas co by mikomu nic nie brakło.
A jak u Was jest z kolejnoscia?
A, i nie mam na mysli przyjecia weselnego