Somda

06.10.10, 21:13
Tak piszę do Was, kumochy, bo się zagmatwałam w mojej pokątnej pisaninie na błoga, więc chciałabym języka zasięgnąć, zanim opublikuję coś czytelniczo ciężkostrawnego, lub niestrawnego w ogóle.

Te, co mnie czytają, to znają moje grafomańskie zapędy i skłonność do snucia rozważań oderwanych. Takie pseudoprofesorskie dygresyjne roztargnienie. Dlatego też chciałabym wiedzieć, czy raczej w blogach kulinarnych odnajdywać chcecie przede wszystkim przepis, czy obiadową inspirację, czy też może... coś więcej, niekoniecznie tradycyjnie smakoszowo, choć zawsze wokół centralnego tematu jedzenia. Na przykład snucia teorii o związkach pomiędzy zmianami społecznymi a dietą w określonym historycznym momencie. Albo jeszcze bliżej mięsa: o wpływie ludzkiej diety, w jej historycznym momencie, na stan społeczeństw i ich ducha, czyli powiedzmy o tym, jak rafinacja cukrów przyczyniła się do rozwoju sportów wyczynowych i zwiększenia wydajności nocnych kierowcó ciężarówek. Taka socjologia żywności. I nie tylko. Bo biochemia także. I fizyka. Z filozoficzną pretensją w postaci (i tu cytat roboczych zapisek):

Jeśli koronnym przejawem życia jest świadomość i jej dynamiczny atrybut, czyli wolna wola, a więc możliwość dokonywania ukierunkowanych wyborów - często przeciwstawnych głównemu strumieniowi panujących sił - spośród wirtualnie nieskończonej liczby możliwości, to nie odnajdzie się ich w strukturze kryształu, regularnej i przewidywalnej do bólu. Kryształy są martwe. Diamenty są wieczne. Życie jest chwilowe. Życie to nie prosty łańcuch wynikających z siebie zdarzeń. Zycie to nie uporządkowany zbiór reguł. Wręcz przeciwnie - to istna kakofonia poronionych pomysłów połączonych immanentnym elementem zaskoczenia, upadających i wciąż odradzających się na nowo, w zmienionej bezpostaciowej postaci. To a właśnie, że nie! a nie na wieki wieków amen Życie to chaos wcielony, bardziej szaleństwo niż metoda. Dlatego tchnięte zostało nie w glinę, a w ciała amorficzne. Arytmiczna perfekcja, której największy paradoks zdaje się polegać na tym, że najdoskonalszy twór życia, świadomy rozum, nieustannie - aż do granic obłędu - doszukuje się w niej melodii, owego chwytającego za serce, taktowanego harmonijnego ładu. Kryształu w oceanie błota.

I tak dalej w ten deseń... A obok wykład z technik zagniatania ciast kruchych.

Krejzolka ze mnie, wiem.
    • misia72 Re: Somda 06.10.10, 21:24
      Kryska,

      czytam wlasnie ksiazke, ktora swego czasu byla takim wlasnie blogiem tyle ze gazetowym smile
      To kultowa kolumna z Süddeutsche Zeitung znanego kucharza Hansa Gerlach, "Alphabet der feinen Küche". zbudowana bardzo prosto, wg systemu od A do Z, kazdej literce alfabetu przypisany jest skladnik albo potrawa, do kazdej literki dodany przynajmniej jeden niebanalny przepis. Z kazda litera zwiazana ciekawa historia.
      Uwielbiam Cie czytac i tak bym wlasnie zyczyla sobie Twego bloga smile
    • nikanik Re: Somda 06.10.10, 21:26
      ja mam takie przemyślenia na spininguwink
      jak już kończy sie godzina i doopa boli i nogi i w ogóle to głowa pracujewink
      jesteś świoetna z przelewaniem tegoż "na papier"/na klawiature - co tam kto woli

      zalinkuj blogawink
    • amused.to.death Re: Somda 06.10.10, 21:37
      Pisz tak jak to odpowiada Tobie. Każdy czytelnik jest inny i każdemu coś innego się podoba - zadowolić wszystkich nie zadowoliszsmile a przecież chyba chodzi o to, żeby ktoś czytał Cię dlatego, że podoba mu się to CO i JAK piszesz.

      Ja osobiście nie chcę się przedzierać nawet przez pierwsze zdanie takiego tekstu bo mnie to męczy ogromnie - lubię jasno i prosto. Ja więc zaglądam na inne blogi. Ale tu masz sporo zwolenników swojego stylu więc chyba lepiej jak się nie zmienisz i będziesz pisać tak jak piszeszsmile - dla nich i dla siebie.

      W każdym bądź razie: POWODZENIA!
    • wedrowiec2 Re: Somda 06.10.10, 21:53
      Przepis znajdę w poradnikach, książkach typowowink kucharskich, necie!
      Jakkolwiek cenię dobre blogi ze sprawdzonymi przepisami, pełne cennych szczegółow i praktycznych rad, to od Krysi oczekuję rozważań, głębokich przemyśleń, paraboli i innych figur. Ps. ale przemyślanymi i dopieszczonymi przepisami nie wzgardzęsmile
    • 363636r Re: Somda 06.10.10, 21:58
      Krycha, ja Cię ostrzegałem - " Ty nie pij tyle wina, bo Cię ponosi ułańska fantazja! "
      big_grin
      • ajer2 Re: Somda 06.10.10, 22:40
        Pisz jak chcesz i co chcesz.Przepisy podajesz dokładne,fotki również.Uwielbiam Cię czytać cokolwiek piszesz.Nie mogę się doczekać kumosmile
        • a74-7 Re: Somda 06.10.10, 22:59
          ajer2 napisała:

          > Pisz jak chcesz i co chcesz.Przepisy podajesz dokładne,fotki również.Uwielbiam
          > Cię czytać cokolwiek piszesz.Nie mogę się doczekać kumosmile
          a nie mowilam? big_grinDD
    • a74-7 Re: Somda 06.10.10, 22:18
      krycha pewnie na Paddy's whiskey szabelka macha ;-DD
      Nie gmatwaj siem darling, pisz duzo i szeroko jak tylko Ty potrafisz,
      bo masz w tlumie wielbicieli smile)
      a przepisiki - szybkie i zwarte jako sam Gordon serwuje i z kopa smile!
    • bene_gesserit Re: Somda 07.10.10, 00:20
      Jako uzalezuzytkowniczka blogow kulinarnych sie wypowiem.
      1. odddziel rozwazania, nawet nt kulinarne, od receptury i uwag na jej temat. Graficznie, geograficznie, tagowo - jakkolwiek.
      2. keep it simple. less is more. To nie jest prawda, ze im wiecej przymiotnikow, porownan, nawiazan, aluzji i wypindrzonych w kosmos metafor, tym lepiej - zwlaszcza, kiedy publikuje sie w tak tresciwym medium jak internet. Mozesz sie pobawic w mala redaktorke i nadac strukturze swojego strumienia swiadomosci bardziej graficzna forme: uzywac srodtytulow, ramek, ilustrowac wywod malymi zdjeciami, rysunkami, wykresiczkami - to wszystko przyciagnie czytelnika do ciezszych tekstow, bo je optycznie wyszczupli.
      3. ew. rob jak chcesz i badaj czy ew. zmiany przeliczaja sie na ilosc wejsc
    • bene_gesserit Re: Somda 07.10.10, 00:23
      [tu sie powstrzymalam przed bezlitosnym dosc poleceniem po twojej probce w sensie szczegolowych polredaktorskich uwag. docen]
    • shachar Re: Somda 07.10.10, 13:59
      khem...ja to bym wolała, żebyś nie oglądała się na czytelnika, tylko robiła swoje. Pisanie pod kogoś (nawet nie bardzo wiadomo kogo) szybko ciebie samą może zniechęcić. Ważne żebyś ty miała fun, a czytelnicy się znajdą, spokojna czesia.Hej, musisz sie liczyć z tym, że nie bedziesz za dwa dni sławna ani bogata przez to, bo nieprzyzwyczajonych głowa rozboli, mnie tam od czytania nie boli, byle syns był. Może rzeczywiscie zrób tak, ze przepis i wykonanie i odnosnik okolotematowy do tego na boku.
    • wadera3 Re: Somda 07.10.10, 13:59
      Odrobinę za "przedobrzone", jeśli wiesz co mam na myśli, faktycznie, na dłuższą metę może być męczące dla czytacza.
      • shachar Re: Somda 07.10.10, 15:05
        smile)) to ja może się poprawię, ja chcę zebys sie ogladala na czytelnika,a konkretnie na mnie.

        Nawet nie przysięgając się ,ze bede Cie czytac(no widzisz sama) chcialabym jednak, zeby blog taki istnial.Lepiej byloby mi ze swiadomosci ze jak wejde, to potem zachce mi sie, jak po tym fragmencie, zajrzec jaka jest roznica miedzy glina a cialem amorficznym. Zauwaz ze blogi malo roznia sie od siebie, tak jak i kobiece romanse malo sie od siebie roznia. Ja mam chec na triller+komedia w jednym - lepsza zabawa.powodzenia smile
        • buka007 Re: Somda 07.10.10, 18:09
          j.w.
          strumienie (rzeki, niagary) Krysinych błysków, erupcji świadomości, czy czego tam, w trakcie zagniatania kruchego ciasta.
          bezwzględnie nie oglądając się na czytelnika.
          tylko ma być dużo. i ze dwa razy w tygodniu.
          smile
    • krysia2000 Przekroczyłam dziesiątkę! 07.10.10, 22:43
      A jeszcze nie otwarłam podwojów. Dzięki kumy i kumutrzy za odzew!

      Może gwoli wyjaśnienia: nie będzie mi zależeć na zdobyciu popularności tą publikacją, ani na jej komercyjnym sukcesie. Tak sobie będę pisać, ufna, że nie będę jedyną czytelniczką potem. Więc sprawdzać statystyk wejść nie będę, ani lajków na FB, bo bym pewnie w pogoni za zachwytem dekorować zaczęła ciasta ciętymi kwiatami. Po prostu, najzwyczajniej w świecie, pouprawiać chcę towarzyskie gawędziarstwo, dla zabicia doskwierającego mi uczucia samotności. Choćby wirtualnie i w formie dziennika ze zdjęciami. Ot, powydurniać się chcę pieprzeniem farmazonów takim językiem, w którym najnaturalniej mi się wyraża. Co oczywiście nie oznacza, że chcę być niezrozumiana, bo to oznaczałoby powrót do punktu wyjścia. I skończyłabym jak ci bezdomni pijaczkowie nieustannie prowadzący ożywione konwersacje uliczne z kimś, kogo nie ma.

      Pisżę "blog", ale nie wiem, czy format akurat ten (tzn. datowany wpis, zdjątko, tagi) byłby odpowiedni. Nie znam jeszcze wszystkich możliwości edycyjnych poszczególnych platform blogowych, a chciałabym - tak, Bene i Shachar - graficznie móc bloki tekstowe i ilustracje poukłać tak, żeby wyłuskać (albo sam czytelnik sobie wyłuskał) to, co najważniejsze (formuła + algorytm), od zabawnych lub mniej zabawnych pierdołów. Na przykład w tym strasznym fragmencie zacytowanym mogłabym z klocków LEGO siostrzeńca ułożyć strukturę krystaliczną i z tych samych klocków potem amorficzną strukturę polimerową, a jeszcze obok półkrystaliczną, dla pokazania o co mi chodzi i żeby czytelnik dowiedział się więcej o okolicznościach narodzin takich myśli. Nie po godzinie spinningu, Nikanik, ale przy układaniu drewna w kontenerze: raz równiutko, pedantycznie, raz chamskim stosem, a raz pół na pół. Wiecie, jakie taki pozornie bezładny ściep desek daje możliwości przetestowania własnych ekwilibrystycznych zdolności? This is fun! This is life!

      No więc nie wiem, czy na takim standardowym blogu można wstawiać tabelki, podpisy pod zdjęciami, ramki z tekstem, odsyłacze do podstron, które nie byłyby innym datowanym wpisem, tylko należącym do danego posta fragmentem ukrytym w linku, dla ciekawskich. Ale się dowiem. Kiedy, to jeszcze nie wiem.

      No i w tym miejscu zgrabnie zakamufluję wrodzone lenistwo i się wykręce: bardzo zajęta ostatnio jestem tak trywialnymi rzeczami jak dojazdy, nierozwojowa robota, powroty, tęskne wyczekiwanie weekendu, weekend i w poniedziałek od nowa... że doprawdy nie wiem, Buko, czy dwa razy w tygodniu uda mi się publikować. To znaczy ja mogę, ale bez fotek i takim jednym cięgiem niepoukładanym, że biedna Bene pół klawiatury zje, żeby się powstrzymać przed bezlitosnymi dość poleceniami półredaktorskimi. [Doceniam, moja droga. I Twoją słabość do mnie i ogólną netykietę.] Ale postaram się. Jutro wiozę aparat do naprawy, jak mi się uda beat the traffic.

      No, a tak a propo: nie obrazicie się chyba, kiedy (ze względu na dość długi okres pobytu na mojej wsi) w tekscie trochę pojawi się aglojęzycznych terminów, zwrotów, a nawet całych zdań? I do tego nie tłumaczonych: raz żeby nie psuć dowcipu, a dwa dla stworzenia snobującego pozoru, że przecież wszyscy się doskonale rozumiemy. Are there any Poles here tonight? Don't worry, I'll speak slowly.

      Jeśli chodzi o same przepisy, a może precyzyjniej, formuły plus algorytmy, to wiecie czego się spodziewać po mnie. Śmiałych eksperymentów nie będzie, raczej po maniacku dokładne przyjrzenie się klasyce i porządkowanie tego. Ciasta wartwowe na lewo, ciasta parzone na prawo. Ciasta fermentowe tu, ciasta na chemicznym unosie tam. Może rozwlekle, za to precyzyjnie, z wyjaśnieniem co dają w cieście jajka, a co masło. Bo o ciastach będzie, generalnie. Przede wszystkim pszennych, uuuuuuuuuuu!!!

      Jeszcze raz dzięki w ten wyjątkowo ciepły wieczór i dobranoc.

      PS. Rafale, ostatni raz wino se wypiłam prawie miesiąc temu, za to dobre i dobrze. Więc to chyba nie pod jego wpływem piszę jak piszę. Taka się urodziłam dziwna i już.

      --
      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • bene_gesserit Re: Przekroczyłam dziesiątkę! 07.10.10, 23:46
        Stara,
        a czemu ty nie walniesz sobie blogusia w dwoch jezykach wlasciwie? Przeciez mozesz, a jak o ciastach - to nawet powinnas, Angole w kolko pieka to samo, jakby o makowcu nie slyszeli.

        Poniekad rozumiem chcec wylania na ekran tego, co sie klebi w glowie. Ona jest najzupelniej naturalna, nawet jesli to sa tylko slowa. Z tym ze zawsze jest niebezpieczenstwo, ze zamiast dialogu ('chce byc zrozumiana') bedzie monolog ('chce precyzyjnie i wygodnie wyrazic siebie'). Najlepiej imho jest laczyc oba te dazenia, a to czasem oznacza porzucenie ulubionych trampeczek, ktore wlasnorecznie pomalowane zostaly na zloto na rzecz polbutow mniej ukochanych, ale praktyczniejszych.

        Noi - o ile sobie przypominam i nie nadinterpretuje, dosc cie ubodla kiedys na poczatku krytyka twojego stylu na GP, a na nia naraza sie kazdy, kto wystawia sie na widok publiczny, wiec moze zadbaj o siebie jednak? Bo nie tylko o mozliwosc przebicia sie przez te barokowe zawijasy mi chodzilo, ale i o twoja zdolnosc do zniesienia ewentualnych razow.
        • a74-7 Re: Przekroczyłam dziesiątkę! 08.10.10, 09:56
          , Angole w kolko pieka to samo, jakby o makowcu nie slyszeli.
          big_grin big_grin big_grin
          No a wy tylko tego makowca i makowca rolujecie ....tongue_out
          Nasza krysienka to na wpol ajriszka jezd , nie angolka smile)
        • a74-7 Re: Przekroczyłam dziesiątkę! 08.10.10, 10:02
          a to czasem oznacza porzucenie ulubionych trampeczek, ktore wlasnorecznie pomalowane zostaly na zloto na rzecz polbutow mniej ukochanych, ale praktyczniejszych.

          Nosz kazac artystce sciagac uskrzydlone trampeczki na rzecz jakiegos buciora a moze nawet modnego wellingtona -
          nie godzi siem. Zamienil stryjek siekierke na kijek .
          Fruwac w przestworzach fantazji nie bedzie sad(
          • bene_gesserit Re: Przekroczyłam dziesiątkę! 08.10.10, 12:17
            Nie jest to prawdą.
            Tzn wystarczy przejsc sie na jakis wernisaz 'wielkiej ale nie docenionej' artystki, zeby sie przekonac, ze warto rozwazyc kompromis miedzy arystostwem a zrozumialoscia i userfriendloscia. Nie mowiac juz o wazniejszej sprawie, czyli hojnego odsloniecia sie, a wiec i bezbronnosci w razie ataku. Nie ma co liczyc na takt i bezstronnosc krytykantow albo na ich rzeczowosc.
            • shachar Re: Przekroczyłam dziesiątkę! 08.10.10, 12:43
              ja bym nie przeceniała docenienia, no bo cóż to jest docenienie? że 10 osób wiecej poklepie po plecach , a tak naprawde dizeło ni to artysty, ni to nie artysty, bo skompromisowane.
              Cały broblem w tym, że taki to już los być niezrozumiałym przez innych i osamotnionym w swoim mikroswiecie, od czego mozna spróbować uciekać szukajac podstawowych nici porozumienia.na ten przyklad jesli Krysia usadzi kwiatkow na talerzu i krzywo pod kątem 45 stopni go sfotografuje, to takie porozumienia znajdzie, ale jak zacznie napierniczac o strukturach wewnetrznych materiałow, to juz nie, bo to nie zawiera sie w codziennym menu rozważań.
              No i cóz czynić? Ja tam Krycha nie wiem, rób jak uważasz, sama wiesz, ze to skaranie boskie miec nietypowe środki wyrazu, tylko nie bądź smutna z tego powodu. Sie płaci, ale sie ma ten lukszusz,że sie ma cos czego inni nie mają.
              Uszy do góry, teraz to nawet na wsi miedzy owcami mozna mieć kupe znajomych
              no to miłego dnia.
              • bene_gesserit Re: Przekroczyłam dziesiątkę! 08.10.10, 15:21
                shachar napisała:

                > ja bym nie przeceniała docenienia, no bo cóż to jest docenienie? że 10 osób wie
                > cej poklepie po plecach , a tak naprawde dizeło ni to artysty, ni to nie artyst
                > y, bo skompromisowane.

                A ja bym przeceniala, bo po to sie zaklada bloga. Jakby nie zalezalo na publicznosci, to by sie tworzylo do szuflady i ew. udzielalo na forum.
                A co do artystostwa - nie chodzi mi o granie do kotleta czy tworzenie monidel, ale - skoro sama artystka pisze, ze zalezy jej na dialogu - na jego umozliwieniu. Jak Krysie lubie i doceniam, przez cytowany fragment nie przebrnelam, nie mowiac juz o jakims ich mrowiu.

                > Cały broblem w tym, że taki to już los być niezrozumiałym przez innych i osamot
                > nionym w swoim mikroswiecie, od czego mozna spróbować uciekać szukajac podstawo
                > wych nici porozumienia.na ten przyklad jesli Krysia usadzi kwiatkow na talerzu
                > i krzywo pod kątem 45 stopni go sfotografuje, to takie porozumienia znajdzie,
                > ale jak zacznie napierniczac o strukturach wewnetrznych materiałow, to juz nie,
                > bo to nie zawiera sie w codziennym menu rozważań

                Generalnie to sugeruje, zeby Krycha sie zastanowila nad celem tworzenia blogusia. Jesli to ma byc TYLKO samoekspresja, to by sie nie czaila i nie zakladala takich watkow, nie?
                A podejrzewam, ze gdyby autorka szeroko omawianego jakis czas temu na FK bloga oddzielila swoje osobiste refleksje nt zycia i picia herbaty od receptur, to nie dostalaby tylu razow, ile dostala. Czego by nie mowic - jesli sie odkrywa dusze, zwlaszcza bedac wrazliwcem, to trudno zniesc ciosy. Wiec jestem za niepodpuszczaniem Krychy.
                • shachar Re: Przekroczyłam dziesiątkę! 08.10.10, 17:42
                  na ile być sobą, a na ile podporządkować swój indywidualizm w imię wspolnego języka to chleb nasz codzienny. Ja do niczego nie podpuszczam, kto sie z czym lepiej czuje w danym momencie, takoż i niech sobie poczyna.
                  To Krynia otwieraj blogaska smile
                  • krysia2000 Spokojnie 08.10.10, 22:31
                    Oddałam dziś aparat do serwisu i czas realizacji naprawy wyniesie jakiś miesiąc. Więc do tego czasu nie będę za bardzo miała jak upstrzyć fotkami swoją pisaninę. Nie będę przecież starych zdjęć podrzucać, bo to byłoby oszukaństwo, no nie?

                    Wystartuję, jak już zbiorę więcej materiałów i je opracuję odpowiednio. Będą rozdziały, kolorki, różne czcionki i wydzielenie konkretów z zalewu sentencji nieuczesanych. Naprawdę nie chcę takich nocnych gorączkowych postów dawać, zrodzonych z gonitwy myśli, bo nie mogłam zasnąć, bo się przeżarłam, albo niedojadłam, bo ze względu na delikatną wątrobę nie powinnam była tyle pić, bo się z zimna obudziłam i leżę sama... Własny, niezbyt udany styl swoją drogą, ale zależeć mi będzie na uszanowaniu czytelnika JASNYM, choć nie zawsze prostym, wywodem. To nie szukanie poklasku (przynajmniej nie tyle), co szukanie równowagi i pytanie obserwatorów, czy dobrze stoję. No, łamaga jestem i nie zawsze wychodzi mi, jakbym chciała. Ten niby barokowy styl to w dużej mierze rozpaczliwe chwytanie słowami wyślizgującej się myśli. I to nie jednej, ale całych stad. Naprawdę wolałabym mniej gadać: jedno słowo i cisza. Nic dodać, nic ująć. Ale nie umiem. Więc bełkoczę i wylewa się ze mnie znajomość słówek, nie zawsze trafna. A bardzo mi zależy, żeby koniec końców zrozumieli. Nie mnie, a to co mówię.

                    Bene, kochana, Ty się o moją nadwrażliwość nie martw. Ani też nie upatruj się medialnych zamiarów we wszystkim. Co jak co, ale sława to nie jest moja namiętność. Ja z tych, co za dzicioka w przedszkolu jakąś hecę publiczną zrobiły i potem w kąt zawstydzone uciekały. Nie będę dbać ani o ilość odsłon, ani o reklamodawców, ani o robienie buzzu. Ani o pieniądze: mój sponsor, zarząd lotniska w Dublinie, postanowił mnie jeszcze jakiś czas utrzymywać, w zamian za terminowe opróżnianie śmietników.

                    Nie napisałam tego wątku, żeby jakąś akcję markietankową wszcząć, tylko żeby się zorientować, w szerszym, choć wciąż prywatniejszym, niż to na FK, gronie, na ile strawnie będzie się mnie czytać. I czy jest sens, żebym zgłębiała tematykę okołożywieniową. Bo socjologiem jestem, po mat-fizie żeby było śmieszniej i takie socjologiczne, unaukowione spojrzenie mam... na wszystko, nie tylko to, co na talerzu; więc kanapka, to nie jest dla mnie tylko kanapka, a .....
                    What has information overload done to us?


                    Gdybym pootwierała na Kuchni jakieś głupie wątki z pytaniami, na które znajdowałabym odpowiedzi w podanych przez siebie odsyłaczach do własnej strony, to wtedy owszem, zainstnieć mogłoby podejrzenie, że ktoś tu sobie nagania czytelników. Wystarczy mi, że kiedyś, w poprzednim wcieleniu, ktoś pojechał sobie za bardzo z linkiem do mojego bloga, aby w ten sposób wyrazić swoje, odmienne od mojego, zdanie nt. karmelizacji masła. Wiesz, o co chodzi...

                    Tak, Alinko, prowadziłam bloga kiedyś, aż doprowadziłam go do nieczytelności. Gdzieś tam wciąż się błąka po sieciowych odmętach. Nawet swego czasu byłam moderatorką na najbardziej swego czasu obleganym forum prywatnym Gazety... Ale o tym sza!

                    No i jeszcze raz na koniec, żeby dojaśnić, co niedojaśnione: zgadzam się z Bene, że każdy proces twórczy jest i musi być dialogiem. Nawet jeśli dotyczyć będzie 2 odsłon dziennie (z czego jedna to redaktorski podgląd). Silnie socjologiczną tezę teraz postawię, ale uważam, że sztuka (jakby górnolotnie, czy przyziemnie tego słowa nie pojmować) powstaje nie w trakcie wydobywania przez artystę idei z czeluści własnej, rozpalonej twórczym szałem głowy, a w trakcie ich przekazywania (mniej lub bardziej konwencjonalnymi środkami wyrazu) innym. Albo chwilę potem, kiedy je przetrawią i uznają za własne. Choć nie zależy mi na przebiciu popularnością Dody, to też nie chcę uprawiać teatru jednego widza. Ale to luzik: już stara jestem i porysowana na tyle, że się publicznej szydery nie boję. Aż tak. Nie spodoba się - trudno. Będą przezywać - przykro. Spajki pocieszy. Zacznie głupol lizać zgięcie w prawym łokciu i pocieszy. (Właśnie leży w nogach i senne drgawy nim wstrząsają).

                    Acha, i jakby to poważnie nie brzmiało, to cały wydźwięk ma być komiczny, ok? Life's too serious to be taken seriously, jak mi kiedyś powiedział jeden duński specjalista od szkoleń. Skacowany pewnie był.

                    Zresztą za jakiś czas się wyjaśni... Teraz idę spać, a jutro do roboty, nadgodziny trzepać, bo próba generalna będzie, prasa, radio, telewizja, XX Plenum Spółdzielni "ZENUM"...

                    --
                    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
                    • bene_gesserit Re: Spokojnie 08.10.10, 23:50
                      Zasadniczo to jest najlepsza metoda tworcza, wylac wszystko jak leci z siebie na ekran (wlasnie ekran). Bez zadnej cenzury w trakcie wylewania i przycinania.

                      Potem dopiero mozna z tym surowym materialem sie pobawic. Odstawic na dzien-dwa, nawet na noc, i przeczytac bez goroczki, ktora towarzyszyla pisaniu. Niekoniecznie cyzelujac kazde zdanie, ale krytycznie - bo wlasnie potem jest czas na Wewnetrznego Krytyka. Imo to nie jest zadna cenzura, pisanie pod publiczke i nie pamietam, ktore tu jeszcze z oskarzen zasugerowano w tym sporze, ale forma samodoskonalenia.
    • fettinia Re: Somda 08.10.10, 10:20
      A moze tak-przepisy lacznie z kwiecistymi opisami i odnosnik do reflekcji i filozoficznych wywodow?Bo jak to dasz razem to sie przepis zgubi..
      • buka007 Re: Somda 08.10.10, 11:16
        niech już pisze jak chce! byleby tylko pisała wink
    • alinka_li Re: Somda 08.10.10, 12:55
      To i ja się pomądrzęsmile

      Krysiu, pisz lekko, tak jak do tej pory. Zaprezentowany fragment jest ciężki. Przyznaję, dwa razy podchodziłam i ... odpuściłam. Być może nie potrafię sprostać intelektualnie temu wyzwaniu...być może... Ale chyba nie jest to pisanie znane nam dobrze z Galerii, a którym podbiłaś serca czytelników/czytelniczek.

      Ps. Z prowadzeniem bloga już chyba masz doświadczenie, prawda? Czy mam omamy?
    • buka007 Re: Somda 09.12.10, 08:40
      Krysiu, publikujesz już gdzieś? smile
      • shachar Re: Somda 09.12.10, 22:49
        no właśnie?

        czesć Buckasmile
      • pani.serwusowa Re: Somda 10.12.10, 11:03
        Krysina miala przeprowadzke ostatnio na glowie.
    • izabelski Re: Somda 10.12.10, 00:18
      czytam malo blogow, ale te co mnie porywaja - to z dobrze opracowanymi faktami
      dywagacje - jak najbardziej, ale zeby nei bylo bledow rzeczowych smile

      teraz czytam bigrafie 3 monarchow
      www.amazon.co.uk/Three-Emperors-Cousins-Empires-World/dp/0141019980/ref=sr_1_1?s=books&ie=UTF8&qid=1291936133&sr=1-1
      chetnei poczytalabym o tym co goscilo na stolach tychze jak sie spotykali w Danii czy Windsorze - gdzie znalezc takie cudenka?

      historia gastronomii to ciekawy treren i nawet w tiwi kiedys byl historyk gastronomiczny i mowil bardzo ciekawie
      czego i tobie serdecznie zycze smile

      • a74-7 Re: Somda 10.12.10, 17:28
        Poszukaj w linkach ,moze znajdziesz cos co cie zainteresuje
        www.youtube.com/watch?v=KScHjni1nAU&feature=related
        • a74-7 Re: Somda 10.12.10, 17:37
          sam wystroj stolow w Buckingham Palace
          www.youtube.com/watch?v=R0Na-qNt5uI&feature=fvw
          • a74-7 Re: Somda 10.12.10, 17:40
            i jeszcze jedno
            www.youtube.com/watch?v=K_Y0FP9CVEA&feature=related
            Dluga droga do jedzenia wink
    • achulaw Re: Sonda 10.12.10, 21:00
      Kochanie!!! wspólczuję tym, którzy w przyszłości będą prowadzili analizę Twoich składni!!!!big_grin Podziwiam za umiejętność budowania tak rozbudowanych i skąplkowanych zdań!!!!!!!!!!!!! Jaką minę miała polonistka przy sprawdzaniu Twoich rozprawek? Tak poważnie... bardzo lubię gawędy kulinarno- inspiracyjne. Mrozi minie przepis, ktory w laborotoryjny sposób podaje ilość składnikówsmile
      • a74-7 Re: Sonda 10.12.10, 21:47
        achulaw czy ty do mnie o tych" kaplikacjach" ?
        Bo troszku mi tu skomplikowalas ;-D
        • achulaw Re: Sonda 11.12.10, 15:48
          Sory!!! ORTOGRAFIA SIADŁAsmile
          • a74-7 Re: Sonda 11.12.10, 16:43
            moja juz dawno lezy i kwiczy , tez jestem sorry big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja