egipcjanka15
11.11.10, 21:47
Była. Nadziana kaszą gryczaną. Do tego modra kapusta z rodzynkami. Wszyscy się zajadali. I wiecie co, dobre było. Ja już od kilku lat miałam ciągoty, żeby niektórych mięs spróbować. Bo nie jadłam od ponad 15 lat. Nie lubiłam i już. Bez żadnej ideologii. Po prostu mi nie wchodziło. Ale ostatnio mnie brało żeby spróbować. Przy kaczce, króliku i ozorze. Inne mnie nie ciągnęlo. I dziś ta gęś mnie wreszcie zmogła. Spróbowałam. Dobre było. Pyszności. Gęsi nie robiliśmy w domu od ponad 18 lat. Ostatnio jeszcze mój dziadek robił, zanim mu się zdrowie zbuntowało i nie dało kuchnią zajmować.
Tenże właśnie dziadek mawiał, że gęś to głupie zwierze; bo dla jednego za dużo a dla dwóch za mało

. Ale u nas dla pięciu starczyło. Wszyscy się najedli do wypęku i jeszcze sporo na potem zostało.
Tylko rogale już się nikomu nie zmieściły. Jedliśmy co prawda w południe, tak że tradycji stało się zadość, ale na wieczór jeszcze też były i zostały.
Jak tam u Was świąteczne obżarstwo?