pani.serwusowa
23.01.11, 21:53
...jeśli jeszcze nie byliście.
Najbardziej przeze mnie oczekiwana premiera tego roku dziś zaliczona i jak zwykle nie zawiodłam się na Darrenie Aronofskim, a całość jeszcze uwieńczyła niezwykle utalentowana Natalie Portman, Vincent Cassel też się postarał - jak to on.

Winona Ryder też się pojawia - na krótko, ale dość intensywnie.
Pasja przeradzająca się w obsesję, a ta prowadzi do obłędu, ale i do geniuszu jednocześnie. Jak zwykle u tego reżysera masa emocji, napięcia, ale w tym filmie także erotyzmu.
Na koniec wspomnę, że reżyser znowu powierzył tło muzyczne Clintowi Mansellowi (który rzecz jasna bazował na klasyce Czajkowskiego) - to tylko dopełnia geniuszu.
Elektryzująca pozycja, polecam gorąco "Black Swan" ("Czarny Łabędź").