A teraz z powrotem jestem w Tajlandii...

17.03.11, 23:15
Jak to dobrze czasem zamiast wątpliwej jakości błyskotek z "dowcipnymi" tekściorami przywieźć sobie z wojaży coś do jedzenia na pamiątkę. Nic tak nie budzi wspomnień jak smaki i zapachy.

Kaeng phet sobie szczeliłam właśnie na juterasko do pracki, bo cały dzień będę robić, a nie chce mi się przepłacać w lotniskowych knajpkach za posh lancze odgrzewane z kartona i serwowane przez przemiłe aczkolwiek absolutnie niekompetentne kelnerki. Się zawsze śmieję przegniatając potem te kartony w mojej pracowni ricajklingowej, bo napisane na nich "Homemade pastries" na przykład. Co to jest to home-made? To taka tutejsza wersja "Babuni". Makdonald jest przy tych "organicznych" kafejkach szczery do bólu.
    • a74-7 Re: A teraz z powrotem jestem w Tajlandii... 18.03.11, 09:05
      no to siem chlopaki beda za toba ogladac i oblizywac ;-D
      Dobre danko na powrot zimy wink
      A co do cudow kuchni babuni , -dziaduniow i babunie zamyka sie teraz w domach starcow ,
      i biznesik kwitnie ... Z serii: polak potrafi tongue_out
      • qubraq Re: A teraz z powrotem jestem w Tajlandii... 18.03.11, 17:10
        Ciekawe kiedy mnie tam zamkną... ;-/
Pełna wersja