egipcjanka15
22.04.11, 23:56
Padam na pysk juz prawie, bo poprzedniej nocy poszłam spać tuz przed 2 (to akurat sprawy zawodowe mnie trzymały), a teraz siedze i czekam az sie drugi mazurek upiecze. Pierwszy juz stygnie na balkonie. Miesiwa na pasztet tez sie studza.
Ale tyyyyyle jeszcze na jutro zostało. Sernik, dwie rożne baby, pasztet. Jeszcze o ćwikle zapomnieliśmy całkiem i jutro trzeba leciec po buraczki. A tak sobie chciałam wszstko zaplanowac, zeby w pandemonium zakupowym juz nei uczestniczyc i nie wyszło

. Planowalam jeszcze tymbaliki sałatkowe, ale nie wiem, czy dam rade. No, od rana bułeczki dla dzieciaków bede jedzcze robic. No i jaja trzeba kiedys pofarbować, żeby ze święconką pójść. Ciekawe, czy uda nam sie zdążyc na przedostatnią ture świecenia, czy tradycyjnie) na ostatnią.
A jak u Was przygotowania idą?