Szczyt szczytow

16.06.11, 12:04
w skali smierdzenia sera czyli moja afera z serem tylzyckim.
Z gory pragne nadmienic, ze jestem milosnikiem serow roznorakich i zapachy ( tez roznorakie) mi nie przeszkadzaja . Afera wynikla chyba stad ze zostalam zaskoczona z nienacka wink
a bylo to tak : wczoraj po pracy, jak zwykle biegiem robilam zakupy. Przypomnialo mi sie, ze nie mamy w domu sera a dzieciom do szkoly cos trzeba polozyc na chlebie ( obie anty-wedlinowe).
Udalam sie wiec do dzialu nabialowego i nabylam oprocz niesmiertelnej gaudy rowniez ser tylzycki, ten z tymi malutkimi dziurkami na powierzchni serowej ktore tak lubi moje mlodsze dziecko, juz pokrojony w plasterki , popakowany z napisem Gourmet. Ser tylzycki ( Tilsiter ) byl mi juz znany, wiec nie spodziewalam sie nic zlego. Po powrocie do domu nieopacznie zostawilam zakupy w siatce a sama , zeby sie zrelaksowac po nerwowym dniu pracy poszlam tanczyc zumbe. Czas mi minal mila i przyjemnie, 1,5 l wody pozniej poczulam sie glodna.
Po sniadaniu w pracy zostala mi jedna sucha bulka, ktora az sie prosila o towarzystwo sera.
I tu wydarzyla sie tragedia : spreparowana bula czeka na ser, ja otwieram opakowanie i .....
uwierzcie , takiego zapachu nie mial nawet legendarny w naszej rodzinie Pont-l'Évêque przed ktorym swego czasu chowaly sie po katach moje dzieci wink
Trudno to opisac, ale doznalam niezlego szoku i rzucilam sie na google w celu szukania wiadomosci na temat stopnia smierdzenia sera tylzyckiego, bo w takiej wersji byl mi jeszcze nie znany. Znalazlam mase sprzecznych informacji.
W miedzyczasie serem smierdziala nie tylko kuchnia ale i cale mieszkanie. Dzieci zwabione zapachem zaczely wrzeszczec, ze mam cos z tym zrobic. Wzielam wiec pudeleczko ( wydawalo by sie szczelne ) i zamknelam tam ser poczym wsadzilam do lodowki.
I jak myslicie ? pomoglo ?
niestety .... smierdzi nadal. Od wczoraj smile ja nie wiem do jakich reakcji chemicznych tam dochodzi, ale w pudeleczku , zamkniety w mojej legendarnej lodowce on nadal niezle daje.
Bede sie musiala biedaka pozbyc, bo jutro mam gosci. Probowac tez nie mam odwagi, bo ten zapach wydaje mi sie tak bardzo nieludzki, ze az nieprawdopodobny i podejrzewam tu jakis podstep albo EHEC albo cos innego.
    • bene_gesserit Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 12:35
      To piekna historia, czyta sie jak opowiadanie sensacyjne smile
      • ewa9717 Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 12:44
        Ho, ho, nie wiem, czy do jutra mieszkanie wywietrzysz. Moze trzeba będzie dla zamaskowania jaki bigos ugotować wink
        • misia72 Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 13:06
          Prosze mnie nie starszyc !
          mam dzis w planie pieczenie ciasta. Licze, ze zmyslowy zapach wanilli przegoni ten nieszczesny ser. A jak, to ostatni ratunek widze czyms bardzo mocno czosnkowym wink
          • kocila Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 13:46
            Ja dostałam kiedys taki ser francuski - hardkorowy śmierdziuch. No nie dało się wyrobić. Po każdym otwarciu lodówki przez mieszkanie przetaczał się pomału smrodek.
            • daxter Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 15:12
              Wydaje mi się ,że ser jest zepsuty.
              Ja uwielbiam sery równiez tylzyckim nie pogardzę ale w/w ser nalezy do łagodnie smierdzących i zalezy od producenta ale rekordowy śmierdziuch to nie jest.
              Bałabym sie ryzykowac zdrowie rodzinysmile
              • misia72 Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 15:27
                daxter napisała:

                > Wydaje mi się ,że ser jest zepsuty.
                > Ja uwielbiam sery równiez tylzyckim nie pogardzę ale w/w ser nalezy do łagodni
                > e smierdzących i zalezy od producenta ale rekordowy śmierdziuch to nie jest.
                > Bałabym sie ryzykowac zdrowie rodzinysmile

                Dexter, czyli potwierdzasz moje podejrzenia wink

                sera juz nie ma - snif, snif - ale przyjrzalam mu sie przed pozbyciem i on ani nie splesnialy ani nie slamazarny .Optycznie to calkiem sobie wygladal.
                Zaprawde nie wiem, skad sie bral ten zapach smile
                • monikate Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 19:40
                  Chyba niektóre tak mają. Kilka razy kupiłam ser francuski, pleśniowy, owinięty papierem i zapakowany w pudełko. Pyszny był, ale cuchnął w lodówce, jak złoto, mimo opakowania. Zjadłam i po problemie smile
                  • kocila Re: Szczyt szczytow 16.06.11, 21:08
                    Po zjedzeniu ten smrodek kumuluje się w Tobie i szuka ujścia >:p
                    • qubraq Re: Szczyt szczytow 17.06.11, 12:02
                      Kiedyś wiozlem ze sobą z Francji w bagażu podręcznym w samolocie paczkę ze specjalnymi serami kozimi produkcji mojego kumpla farmera, hodowcy niebieskich dlugowlosych kóz spod Grenoble - to chcieli mnie wysadzic z samolotu razem z tymi serami... smile smile
                      • k_j_z Re: Szczyt szczytow 17.06.11, 12:59
                        ser z bigosem, wanilią i czosnkiem.
                        dzisiejsi goście Misi pewnie będą mieli niezły ubawsmile)
                        • misia72 Re: Szczyt szczytow 17.06.11, 13:02
                          k_j_z napisała:

                          > ser z bigosem, wanilią i czosnkiem.
                          > dzisiejsi goście Misi pewnie będą mieli niezły ubawsmile)

                          och kochana, nie bedzie tak zle wink

                          w lodowce jeszcze lekko zalatuje, ale dom wysprzatany i okadzony trociczkami gotowy na przyjecie gosci . Jak jeszcze wyciagne ciapla strucle jablkowa z pieca to juz bedzie calkiem git smile
                          • qubraq Re: Szczyt szczytow 18.06.11, 12:11
                            misia72 napisała:

                            > ...
                            > ...Schmetterling....

                            A wiesz chociaż czyje to nazwisko...? wink
                        • mader1 uff... dobrze, ze jesteś k_j_z 05.07.11, 18:43
                          a myślałam już, że zmieniłaś adres...
                          Nie będzie tak źle, ale będzie wesoło smile))
                      • misia72 Re: Szczyt szczytow 17.06.11, 13:00
                        qubraq napisał:

                        > Kiedyś wiozlem ze sobą z Francji w bagażu podręcznym w samolocie paczkę ze spec
                        > jalnymi serami kozimi produkcji mojego kumpla farmera, hodowcy niebieskich dlu
                        > gowlosych kóz spod Grenoble - to chcieli mnie wysadzic z samolotu razem z tymi
                        > serami... smile smile

                        jak zapach choc w polowie przypominal ten ktory ja przezylam w srode, to rozumiem w pelni wink
Pełna wersja