klęska urodzaju....

02.08.12, 22:09
Papierowki - do suszenia poszlo ok 50 kg, będą "cukierki" dla malucha.
Poza tym - kompoty, musy i soki , ktorych zwykle nie uzywamy smile - trzeba bedzie wiekszosc rozdac.
Ledwie wychodzimy z papierowek - zaczną sie antownowki, ktorych znowu jest od metra...
W miedzyczasie odkrylismy, ze zaczynają sie juz gruszki. Na razie udajemy, ze ich nie ma...Po prostu ich nie widzimy....
Czerwone porzeczki wciaz czekaja na krzaku.
Ech....
Boję sie wchodzic do ogrodu....

A jakos nie moge tych owocow zostawic...Zreszta i tak trzeba to jakos sprzatnąć, a w kopostowniku (ogromnym) miejsca juz nie ma.
    • roseanne Re: klęska urodzaju.... 02.08.12, 23:46
      gdyby nie ten ocean...
      ja tu musz wlasnie zainwestowac troszke, by bylo co pomrozic
    • czekolada72 Re: klęska urodzaju.... 03.08.12, 07:53
      Momas, allle Ci dobrze!!
    • pani.serwusowa Re: klęska urodzaju.... 03.08.12, 17:28
      Gdybym byla poblizu, to chetnie bym Ci pomogla sie z tym uporac.
    • bene_gesserit Re: klęska urodzaju.... 03.08.12, 21:02
      Zaproś znajomych i znajomych znajomych - niech se pozbierają i pobłogosławią twoją szczodrość. Nic na siłę, zwłaszcza jeśli można przy tym kogoś uszczęśliwić.
      • daxter Re: klęska urodzaju.... 03.08.12, 21:42
        Zazdroszcze bo uwielbiam szarlotki i u mnie glownie na szarlotkowy mus by poszlo no i potem w zimie nalesniki lub owsianka z jablkami pychota ,bo jednak te zimowe jablka juz nie pachna tak fantastycznie nie maja takiego
        Z porzeczek czarnych i czerwonych moja mama robila wino pyszne deserowe , mozna tez zrobic soki w sokowniku.
        Gruszki swego czasu jak byly tanie robilam w syropie i do sloikow.teraz za drogie by robic z nich przetwory chyba,ze ma sie wlasne.
        Mam pytanie a suszyl ktos jablka w piekarniku elektrycznym jak to zrobic aby dalo sie takie jabluszka przechowac dluzej, moze jakies techniczne podpowiedzi .smile
        • momas Re: klęska urodzaju.... 05.08.12, 14:06
          czytalam by suszyc w 70 stopniach.... ale nie pomogę wiecej. Suszę w suszarce do owoców/grzybów
          • very.martini Re: klęska urodzaju.... 06.08.12, 18:55
            Momas, skontaktuj się z warszawskim Biobazarem, jeśli masz nadmiar. Byłam niedawno na sam koniec i podsłuchałam, jak sprzedawcy warzyw się zastanawiali, co odłożyć "dla tego pana od dzieci", więc podejrzewam, że na jabłka też znalazłby się ktoś chętny.

            16%VOL
            22%VAT
    • bene_gesserit Re: klęska urodzaju.... 04.08.12, 11:14
      Jeszcze wątek skórkowy. Radzę przeczytać cały, mimo wszystko. Zwłaszcza rosyjska metoda warta jest polecenia, imo.
      • daxter Re: klęska urodzaju.... 04.08.12, 16:45
        Dzieki smile
    • momas Re: klęska urodzaju.... 04.08.12, 22:39
      Nie zaglądam do komputera, bo u mnie przetwornia owocowa dziala smile
      Dziekuje za przepis na skórki. Znalazlam przepis na marmoladki jabłkowe w ksiazce o przetworach ( Pyszkowska, 1984), troche podobny do tych skorek. Zobaczymy, moze z antonowek zrobie...Na razie mam lekki jabłkowstret.
      Na pocieszenie się , zrobilam galaretki z porzeczek smile Jak nikt nie bedzie u mnie chcial tego jesc, ja pożrę ze smakiemsmile
      U mnie problem polega na tym, ze moja rodzina nie je potraw typu nalesniki/ryz z jablkiem. Ciasta raczej tez rzadko.Desery tyz nie.... Moi panowie lubią "konkrety"
      No, jablka suszone mają wziecie u malucha smile
      Kompoty - nie ma zmiłuj, teraz MUSZA zacząć jeśćsmile

      Znajomi - raczej nie robiacy przetworów ("nie mają czasu", w zwiazku z tym, ja uchodze za cierpiącą na jego nadmiar - bo mam czas bawic sie w prztwory..... tia.....) - wiec zaproszenie ich odpada sad
      A dwojka robiaca przetwory - akurat maja kuchnie w remoncie....
      Sasiedzi - sporo z nich boryka sie z podobnym problemem kleski urodzaju...

      Pytalam na Kuchni, czy moze bylby ktos chetny - ale brak byl odzewu. Tzn, jedna osoba sie zglosila, ale jak juz jablka byly zbyt dojrzale do przetworow (no, do suszenia ok)

      Nawet nie wiecie, jak chetnie bym oddala tego dobra, bo serce mnie boli, gdy musze wyrzucac te owoce na kompost...
      ech....szkoda, ze chetni sa tak daleko... a w tym roku papierowki mam nie robaczywe (ewenement). Sa takie zdrowe, niepryskane niczym. I ten fakt troche mnie zmusza do przetworstwa, ze wzgledu na alergiczne dziecko, ktore ma ogromną liste produktow i substancji zakazanych.

      Na razie udaje, ze gruszek nie ma, ale pewnie zrobie kilka sloikow z zalewie (akurat "Gruszkowa Poezja" z GP ma wziecie na wszelkich spotkaniach).

      W sumie to dobrze, ze mi mirabelki wymrozilo, bo bym sie chyba skichala....

      Aha, mozna oczywiscie wyciac drzewa. Ale one sa juz bardzo stare i pozwalamy im dozyc swoich dnismile
      Wisnia i czereśnia juz dozyly....Klapsa tez sie konczy, ale ona w tym roku nie owocuje prawie . Owocuje odmiana, ktorej nazwy nie znam. W kazdym razie podobne do klapsy, ale mniejsze. Nie "perfumowana"
      • czekolada72 Re: klęska urodzaju.... 05.08.12, 11:04
        A na marginesie i z ciekawosci - to z jakich okolic jestes?
        • momas Re: klęska urodzaju.... 05.08.12, 14:05
          Warszawa, a właściwie to wieś warszawska smile
          • czekolada72 Re: klęska urodzaju.... 05.08.12, 15:24
            No to faktycznie daaaleeeekooo wink
    • izabelski Re: klęska urodzaju.... 05.08.12, 18:23
      moze czas na www.amazon.co.uk/Selections-BP18-Fruit-Press-Litre/dp/B005HGLNI0/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1344183776&sr=8-1

      https://ecx.images-amazon.com/images/I/41-6vxtQteL._SL500_AA300_.jpg

      wtedy panowie chetnie sie przylkoza do konsumpcji cydru smile
      • momas Re: klęska urodzaju.... 05.08.12, 19:18
        cydr juz od dawna po glowie mi chodzi big_grin
        • bodzia50 Re: klęska urodzaju.... 09.08.12, 19:37
          Momasiu ,,,,mnie ta klęska urodzaju dotyka każdego roku. Już od czerwca .Ale jeszcze wtedy jest entuzjazm.W sierpniu mam napady depresji słoikowej ,czyli myję i płaczę smile.Zawsze ratuje mnie wyjazd gdzieś pomiędzy urodzajem malin letnich i tych póżnych ,albo krótkie wypady 3 dniowe, bo na dłużej nie mogę,bo właśnie jest kolejna klęska urodzaju czegoś co pięknie urosło,.
          Właśnie zrobiłam tylko 3 słoiki litrowe tak zwanego lecza na zimę, bo wcześniej dwa razy po 6,i jeszcze znów 2 razy po 6 słoikow.TY wiesz ile to jest krojeniasmile.
          -U mnie zaczyna się od truskawek , potem czereśnie,wiśnie,porzeczka czarna, czerwona,agrest,szparagówka,cukinia,poziomki,gruszki,maliny,jeżyny,sliwki różne,aronia,
          no i -pomidory-.
          W tym roku jest gorąca, włoska pogoda ,bo bijemy rekordy temperaturowe, więc pomidory
          rosną jak szalone i są c u d o w n e .Obzeram się nimi , no i robię do słoików i zamrażalki,
          -
          Co roku sobie obiecuję że już koniec z tym ,ale co ja mam zrobić gdy przyroda/natura jest taka wspaniała i nas obdarowuje ,a mąż zbiera te owoce nawet w upał , przynosi i mówi że zobacz ile Ci uzbierałem smile.
          Widziałam w Krakowie na Kleparzu malenki plastikowy pojemnik poziomek po 6 zł,
          a ja zbieram dwa razy więcej codziennie.Czesto żal mi ludzi którzy płacą dużo za maliny
          czy inne owoce i nie mają pewności czy nie były opryskiwane chemią,
          A ja mam bez tej chemii, więc staram się zachować na zimę.
          -Wybieram się w najbliższym czasie do Karpacza i na Snieżkę ,a "zdobyliśmy"już w tym roku
          Turbacz i Babią Górę ,więc mam czym myśleć przy tym krojeniu ,bo inaczej chyba bym zwariowała .
          Zamieniłabym te Twoje jabłka na coś innego mojego ale za daleko z Podkarpacia.
          Pozdrawiam.
          • momas Re: klęska urodzaju.... 09.08.12, 22:02
            Bodziu smile
            Fajnie to nazwałas - depresja słoikowa ! to jest to!!!!!!
            Ja sie właśnie wyniosłam z domu od owoców, ale w kierunku przetworów warzywnych smile smile smile
            o - tu własnie załozyłam wątek...
            forum.gazeta.pl/forum/w,77,138072568,138072568,pytanie_leniwej_matki_P.html
            Deresja chwilowo mi minęła, bo przetworami sie zajmuję sama ( mąż w domu walczy z jabłkami i gruszkami big_grin ), a do dziecka - dwulatka posiadającego w kuprze motor z turbodoładowaniem - mam opiekę w postaci Baby, którą wnusio ceni ponad wszystko smile
            W takim ukladzie to depresja słoikowa mi nie grozi smile No i w koncu moge sie wyspac w nocy, a nie obierac te ...... jabłka big_grin

            Dzięki za wsparcie!
            A
Pełna wersja