Mistrzyni ze mnie, nie ma co.

10.08.12, 21:42
Wiecie co, w pieczeniu mocna nie jestem, ale robię ciasta którymi rodzina się zachwyca, jedna co do biszkopta to jestem totalna noga. Ile ja już przepisów stosowałam, na różne sposoby, sto razy próbowałam i kicha, totalna kicha do potęgi entej. Nie będę tego cholerstwa piekła bo ino jajek szkoda a to teraz nie byle co, mają się w cenie!
No więc te moje coś co miało być biszkoptem jest takie cienkie, że chyba laserem można by było go na trzy przekroić, po upieczeniu klapnie a nawet jak nie, to brzegi zaginają się do środka. Różne mąki stosowałam, więcej mniej, łyżeczka octu, wody lodowatej.....chyba wszystko a biszkopt jak kicha tak kicha.
    • kanuk Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 10.08.12, 23:05
      nie mam zadnego pomyslu ,jak pomoc. ale podziwiam problem !
      • czarna9610 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 09:06
        Tamaryszku najpierw ubijam białka ze szczyptą soli, potem po kolei żółtko + łyżka cukru i dalej ubijam (mikserem, bo na przykład moja mama nie uznaje ubijania biszkopta niczym innym jaj ręcznym ustrojstwem) Jak już te żółtka i cukier wkomponuję w pianę dodaję mąkę albo maki zmieszane z proszkiem. Na pięć jajek koło szklanki mąki i łyżeczkę proszku. Staram się to wmieszać delikatnie. No i na koniec dodaję 2 do 3 łyżek Fanty albo Coli. Mieszam delikatnie. Wylewam do formy, piekarnik musi być nagrzany. Najważniejsze przez pierwsze 15 minut nie otwierać piekarnika i nie zmieniać temperatury. Tak koło 180 stopni. jak się już upiecze zostawiam go na chwile w wyłączonym piekarniku , tak koło 15 minut.
        Ewentualnie może masz tak , jak ja z drożdżowym- co bym nie robiła, nie wyjdzie.
    • procesor Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 16:07
      hehe, znam ten ból
      kiedyś wszystkie moje biszkopty miały kształt kopca Kościuszki
      potem miałam fazę gotowca z Delecty - było lepiej ale też stożek

      aż zaczęłam piec wg przepisu z Poradnika Domowego - i chyba nawet nie chodzi o składniki a o łopatologiczny opis samego pieczenia
      odkąd piekę tak:
      wstawiam gotowe ciasto do nagrzanego do 160 stopni piekarnika na 30 minut - tylko dolna grzałka!
      a potem 15 minut 190 tylko górna grzałka
      - biszkopty są wyrośnięte i płaskie smile

      może więc popróbuj smile
      • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 19:59
        Robiłam dokładnie tak jak Napisała Czarna i ja na prawdę nie wiem co robię źle. Mimo to będę próbowała. Dzięki za rady i wiarę we mnie. Mam nadzieję że zanim dzieci obdarują mnie wnukami to się nauczę i torty wnukom sama zrobię. He he, ale mam marzeniawink
        • czarna9610 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 20:33
          Tamaryszku- kruche ciasto też jest dobrym surowcem na torty smile*
          • edyta95 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 20:40
            Tamaryszku łączę się w bólu, mnie nie lubi drożdzowe. Kurna ma być lśniąca kula, sprężysta, która odchodzi od ręki i klepie się jak w tyłek niemowlaka. U mnie po nie wiem jak długim wyrabianiu odchodzi zeskrobywanie ciasta nożem z ręki. Na szczęście mam maszynę do chleba i ona robi to za mnie, ale czasem mnie jednak nachodzi, żeby spróbować
          • daxter Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 20:57
            Robie podobnie jak czarna z tym ,ze najpierw ubijam na sztywno bialka jak sa sztywne dodaje szypte soli i cukier dalej miksuje nastepnie wlewam zoltka miksuje wylaczam mikser ,biore szeroka szpatulke i przez sitko porcjami lekko wmieszam make daje tylko tortowa z Brzegu .piekarnik nagrzewam do 150 st wkladam ciasto i przez 15 min pieke w tej temp potem zwiekszam do 170 i pieke dalej ok 30 min w zaleznosci od wielkosci ciasta .
            Po upieczeniu nie otwieram piekarnika przez 15 min potem studze i dopiero zupelnie zimne przekrawam na czesci.
            Proporcje na duza tortownice ok 26-28cm
            7 duzych jaj
            20 dkg cukru krysztalu drobnego
            27 dkg maki tortowej
            1 lyzeczka proszku do pieczenia ,cukier waniliowy
            Inna proporcja to na kazde jajko ok 3-5 dkg maki i cukru.
            Nie ma sily musi sie udac mozna z tego ciasta piec placki torty i rolady.
            • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 21:11
              O! to ja w biszkopcie jestem noga, bo robię dokładnie tak jak piszecie, niby.......tak mi sie zdaje, ale za to drożdżowe to dla mnie pestka i zawsze wychodzi. Może ja po prostu do biszkoptów nie mam ręki.
          • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 11.08.12, 21:16
            Czarna napisała....
            >Tamaryszku- kruche ciasto też jest dobrym surowcem na torty<
            Łe no wiem i robię miodownika z kruchych placków, przysmak mojego męża. Wychodzi mi owszem ale co się przy nim nagimnastykuję to tylko ja wiem. Mam problemy z rozwałkowaniem kruchego bo mi na stolnicy się kruszy i rozwarstwia, a już żeby potem na blaszkę przełożyć to masakra! po kawałeczku przenoszę i wyklejam blaszkę. Jak ja tego nie lubię.
            • procesor Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 12.08.12, 20:02
              hm, piszecie że ubijacie pianę mikserem i potem dodajecie resztę też miksując - może w tym problem?
              bo po ubiciu piany powinno się już tylko delikatnie wmieszać resztę składników, nie?
              inaczej piana się siada i nie ma już tego powietrza które spulchnia biszkopt
              • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 12.08.12, 20:08
                Ja mąkę delikatnie mieszam z pianą, nie miksuję.
      • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 12.08.12, 21:11
        Ja nie mam w piekarniku dolnej grzałki osobno, tylko górna. górna i dolna.
        • teletombola1 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 13.08.12, 16:10
          Szczerze mówiąc to też zawsze miałam ten problem. Uwielbiałam i uwielbiam piec przeróżne ciasta, a biszkopt... porażka. Nie mogłam tego znieść, bo jak to? ja? "plackorz"? (jak mówi o mnie mój mąż). I powiem Ci, że trafiłam kiedyś na bloga dorotus na biszkopt "rzucany". I z niedowiarą czytałam o rzucaniu tym biszkoptem, spróbowałam i od tej pory nie piekę innego wink zawsze wychodzi.
          No... mam jeszcze problem z biszkoptem kakaowym, bo pomimo, że wychodzi prosty jak stół to jednak niziutki...
          • edyta95 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 13.08.12, 17:46
            ja też robię tylko "rzucany", inne też mi wychodzą, ale ten najdelikatniejszy. Jedna uwaga tylko, piekę w większej formie niż Dorotus
            • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 13.08.12, 17:59
              A jaki to biszkopt rzucany? Pierwsze słyszę, ale może i mi taki by się udał. Proszę o przepis smile
              • teletombola1 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 13.08.12, 19:15
                Biszkopt "rzucany" (na średniej wielkości tortownicę):

                5 jaj
                3/4 szkl.cukru
                3/4 szkl. maki pszennej
                1/4 szkl mąki ziemniaczanej

                Białka ubić na sztywno, dodać cukier nadal ubijając, dodawać po jednym żółtku
                nadal ubijając. Dodać przesianą mąkę i wymieszać delikatnie łyżką. Wyłożyć dno
                tortownicy papierem do pieczenia(boki nie!). Wylać ciasto. Piec w nagrzanym piekarniku do
                180 stopni C ok. 30-45 min. (zależy od piekarnika), do tzw. suchego patyczka. Gdy
                stwierdzimy, że biszkopt jest już upieczony wyjmujemy z piekarnika i rzucamy z wysokości
                kolan na ziemię (najlepiej na koc, ręcznik co by nie narobić hałasu wink ). Można powtórzyć,
                po czym włożyć z powrotem do piekarnika, piekarnik wyłączyć i uchylić drzwiczki.
                • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 13.08.12, 19:48
                  No to takiej sztuczki jeszcze nie widziałam, ale co tam, spróbuję! W końcu i tak kicha z mojego biszkoptu wychodzi to tak czy inaczej nie zmarnuje się, a a nóż uda smile
                  • daxter Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 14.08.12, 11:09
                    No ja jak rzucilam wedlug przepisu na biszkopt rzucany ,to po rzucie calkowita klapa i zakalec totalna porazka .
                    • edyta95 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 14.08.12, 12:31
                      tu jest link do przepisu
                      www.mojewypieki.com/przepis/biszkopt-(przepis-ii)
                      nic nie mieszam delikatnie, wszystko mikserem. Jedynie piekę w tortownicy 24cm. Raz jedyny nie wyszedł mojej koleżance bo dużo wystawał za formę (coś ala grzybek jej wyszło), właśnie dlatego ja piekę w ciut większej. Puszczam na ręcznik rzucony na podłogę, bo jednak mam obawy czy kiedys jakiejś płytki nie uszkodzę. Pierwszy raz upiekam eksperymentalnie dla samej przyjemności walnięcia ciastem o podłogęsmile polecam przeczytanie komentarzy pod przepisem, no i rzucamy ciastem w tortownicy a nie luzemwink
                      • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 15.08.12, 19:58
                        A ja znowu piekłam eksperymentalnie i wyszedł taki wysoki i równy, że szkoda mi się go zrobiło i nie walnęłam nim o podłogę wink ino tycio go za bardzo przypiekłam, ale obtarkowałam i przełożyłam masą jogurtową, wyszedł mi torcik pierwszy w życiu. Hi hi.
                        To nie koniec, będę piekła do tej pory aż wyjdzie mi perfekcyjny, tylko żeby nie trwało to latawink
    • cipcipkurka Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 16.08.12, 09:06
      Też się zawsze męczyłam z biszkoptem, teraz piekę ten rzucany i wychodzi smile Kiedyś zbyt długo czekałam z rzucaniem i wtedy opadł i nie był taki równy, więc to chyba naprawdę prawda wink
      • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 30.10.12, 21:42
        Zrobiłam ostatnio biszkopt i po dodaniu żółtek do piany dodałam 1,5 łyżki majonezu, a dalej jak zwykle. Biszkopt wyszedł równy i nie opadł ani ciut. Może skoro dodałam majonezu i wyszedł równy to ja w standardowym robię coś nie tak. Może winne są jajka które kupuję raczej duże+ niż małe, tylko takie mają u nas w sklepie. Te które u nas kupuję są dużo większe od tych w marketach, często z dwoma żółtkami. Jak mi wyszedł to sie rozpędziłam i jeszcze rolady zrobiłamwink
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/jf/ie/9lmq/l5NM6LHwKoPfDBVaVX.jpg
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/jf/ie/9lmq/sLXTx7y0IAVxXWElNX.jpg
        • roseanne Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 30.10.12, 23:58
          piekne rolady wyszly smile
    • iksigrekzet111 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 31.10.12, 12:29
      Zdaje się ze niby takie same biszkopty a mogą się różnic niuansami wykonania więc skoro wciąż ci nie wychodzą to może..... piekarnik winny?
      Może termometr źle mierzy albo jakaś nieszczelność wiatry wpuszcza??

      Ja najpierw ubijam białka ze solą, jak są sztywne to wciąż mieszając powoli dosypuję cukru i po kilku minutach pojedynczo żółtka. Potem po łyżeczce wody i octu. Na koniec wsiewam mąkę (pół na pół tortowa z ziemniaczaną) i proszek. Mieszam to nadal mikserem - tylko że jedną nóżką i na 1 biegu. Piekę na termoobiegu 160 st. przez pół godziny. Po skończeniu otwieram piekarnik a biszkopty są równe i pulchne.. nawet te wysokie
      Nie zwracam uwagi na temperatury składników dodawanych do ciasta.

      Kiedyś.... miałam piekarnik gazowy i biszkopty wciąż zapadnięte w środku sad
      Inne ciasta były ok.

      Zaparcia ci życzę i powodzenia.
      • tamaryszek44 Re: Mistrzyni ze mnie, nie ma co. 31.10.12, 15:05
        Co do piekarnika to też fałszywie wskazywał temperaturę, ale już go wyczułam. Muszę ustawiać na moim wskaźniku 150 do biszkopta bo na wyższej przypalał i potem biszkopt siadał na środku.
Pełna wersja