No i gdzie sie podzialas krysiu2000

27.09.12, 21:33
Szukalam przepisu na zakwas pszenny ,gdzies mi przepadl przepis na bagietki na zakwasie .
Wpisalam krysia2000 i kiszka uzytkownik nie istnieje zostal zablokowany lub usunal profil.Czyzby nasz kuma kochana zostala wygumowana ,lub usunela profil?
Nie zgadzam sie i protestuje . No jak jeszcze szalony kucharz z youtuba zniknie ,nawet nie chce myslec .
Gdzie Cie wcielo krysiu ?
    • daxter Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 28.09.12, 16:51
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,107297766,107297766.html
      bagietki znalazłam ale krysi ani sladu zdjecia tez znikneły sad
      • kanuk Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 28.09.12, 18:22
        szkoda jak ludzie znikajo.

        tego naszego pro szczegolnie

        szkoda.
    • buka007 Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 30.09.12, 17:46
      jesli to prawda, ze Krysia znikła to bardzo szkoda, bo ja sie bardzo duzo od Krysi nauczyłam, jak od nikogo innego (no oprócz mojej mamy) sad
      a poza tym, to samej Krysi szkoda sad
      • shachar Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 30.09.12, 18:01
        Szkoda że Krysia ma trochę zakuty łeb. Bo jak tyle dobrych słow dostała od czytelników, niemalże jak nikt inny, oprócz Matki Założycielki chyba,to trzeba mieć zakute oczy, żeby nie zobaczyć. Krysia w sumie miło odpowiadała zawsze, i szczodra była w radach, a tu nagle sru. Nic z tego nie rozumiem. I jestem upset na dodatek z tego powodu. Krysia jest zupełnie normalny człowiek, ktory uparł się być nienormalny.Ki cholera?
        • edyta95 Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 30.09.12, 22:03
          nie pierwszy raz znika, pozostaje miec nadzieję, że jak zwykle się pojawi za jakiś czas
    • bucefal_macedonski Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 01.10.12, 22:55
      Na bagietki czy na zakwasie, czy na drożdżach, czy na bidze, pooliszu, pate fermentee zapamiętaj tylko tę prostą formułę: 66%. Dotyczy wszystkich rodzajów prostego pieczywa.

      Na sto gram mąki, 66 mililitrów wody. Proporcje można regulować nieco w obie strony wiedząc o tym, że im suchsze ciasto, tym gęstszy (i mocniejszy) będzie miąższ, a im wilgotniejsze, tym bardziej ażurowy się stanie. Przypadki ekstremalne to suchar wojskowy 50% i mniej - 50ml wody/100g mąki) z jednej strony i purchata pita z drugiej (do 100%) szczątkowy miąższ rozpięty wewnątrz skórki. Powyżej tej granicy już nie mówimy o ciastach mięsistych (ang. dough), co o ciastach leistych (ang. batter). Poniżej tej granicy wkraczamy do świata ciast kruchych (ang.pastries), trochę innymi proporcjami się rządzącego. [Teraz niech ktoś wybroni tezy o kulinarnym niedołęstwie narodu, którego język obfituje w tyle pojęciowych rozgraniczeń w dziedzinie obróbki żywności].


      (... Zrobiłem sobie przerwę w pisaniu kolejnej magisterki, podgryzam właśnie pysznego funciakowca skrapianego cytryną i pociągam burbona z lampeczki, więc wybaczcie, jeśli post ten w którymś miejscu zacznie się rozłazić...)


      Zakwas jest równie prosty - wiem co mówię, bo właśnie upiekłem pszenno-żytniaka na zakwasie tak przeze mnie ostatnio zaniedbywanym, że się nalotu fundacji Animals spodziewać zaczynam. W każdym razie do ciasta końcowego daj jakieś 2/5 do 1/3 zakwasowego rozczynu (który buduj i dokarmiaj w wyższym indeksie nawodnienia, bo to sprzyja jego rozrostowi), pamiętając przy tym, aby odpowiednio skalkulować proporcje mąki, wody i rozczynu tak, aby uzyskać pożądany procent piekarniczy ciasta końcowego (czyli plus minus 66%): jeśli zakwas składał się z, dajmy na to, 96g mąki i 144ml wody (razem 240g), to aby uzyskać 800g gotowego ciasta o nawodnieniu 66% dodać należy (do 240g zakwasu):

      (800/5*2)-144 = 176ml wody
      oraz
      (800/5*3)-96 = 384g mąki

      Do tego sól, dwie, albo dwie i pół łyżeczki.

      800g pojawia się tu nie do końca od czapy. Z tej ilości ciasta powinno się uzyskać jakieś 4 bagietki, nie za duże, nie za małe, w sam raz do typowego domowego piekarnika powinny wejść.

      No! To teraz można tekst postu skopiować, wrzucić do systemowego Notatnika, zapisać, wydrukować, wypalić na CD, załadować na fajalszerową chmurę, przepisać do zeszytu i... przede wszystkim przetestować. I prawie wszystkie tajniki piekarnictwa objaśnione, bez grzebania w sieciowych odmętach daremnie poszukując recepty zamkniętej w obrzmiałych paluchach krysinego truchła.

      Jak chcecie, to w drugim poście mogę wyjawić WSZELKIE tajemnice wypieków słodkich. Zaoszczędzicie sobie wypalania oczu od komciów na cukierkowych blogach, wałkujących serniczki i pierniczki na 864,738,201 i dwanaście sposobów. ;o>

      I... mission accomplished. No bo powiedzcie mi, w którym momencie długotrwałe hobby przestaje być pasyjnym uniesieniem, a staje się codzienną udręką jak nie przymierzając poranne mycie zębów przed wyjściem do pracy, kiedy gorzki smak kawy jeszcze tak przyjemnie błąka się po ustach? Ile można w ten sam, lub łudząco podobny sposób cieszyć się życiem zanim się połapie, że to co miało być odskocznią od drylu samo drylem się staje, tym straszniejszym, że na własnej piersi wyhodowanym? Jak długo można wyrażać głośno własną osobowość zanim brzmieć pocznie zupełnie jak ględzenie własnego starego, naszpikowane gotowymi farmazonami?

      Nie udało mi się parać tym samym zajęciem dłużej niż dwa lata. No dobra, przesadziłem, może dwadzieścia lat, jeśli uwzględnić masturbację, choć uwierzcie mi, to już nie jest to samo, co kiedyś.

      Tak, co racja, to racja, Szachar: potwierdzenie przez zaprzeczenie. Uparłem się być innym niż wszyscy i jestem taki sam... like the rest of loosers. Już przestałem się chyba łudzić, że uporządkuję raz na zawsze swoje życie i określę się do końca albo w te albo we wte. Teraz tylko co jakiś czas się tylko jak ten wyliniały pies drapię i otrząsam, jak mi jakaś szczególna pchła doskwiera. Zakręcam się na drugi bok i śpię dalej: tak się dzieje, kiedy zamykam komputer, przeciągam się i idę przebiec 7km z mocnym postanowieniem ukrócenia internetowego (i pornofilskiego) nałogu; tak się dzieje, kiedy obserwuję bliższe i dalsze otoczenie ludzkie i obiecuję sobie, że ja tak nie będę, ja lepiej, ja uczciwiej, ja sprytniej, ja wydajniej, ja godniej; tak się dzieje, kiedy besztam sam siebie za zbyt rzadką zmianę pościeli a zbyt częste utraty pracy; tak się dzieje, kiedy przed lustrem nagi prężę muskuły a nie potrafię wyjść na miasto i chociaż spróbować zagadać jakąś dziewczynę (choć z tym z upływem czasu trzeba coraz ostrożniej - albo to ja się starzeję, albo to dziewczyny niebezpiecznie młodnieją); i tak się dzieje, kiedy tracę czas na zabawy w internetowe osobowości i w genialno-szaleńczym porywie uwalniam się od nich zamykając kolejne konta i pilnując, żeby w ich miejsce nie założyć trzech nowych...

      (Dwa cytaty mi się w tym momencie nasuwają: jeden najprawdopodobniej należący do jakiegoś filozofującego muzyka o tym, że umiejętność świadomego samounicestwienia to jeden z filarów człowieczeństwa, a drugi, autorstwa pewnej pijanej w sztok, atrakcyjnej ryczącej czterdziestki, którą miałem (wątpliwą) przyjemność eskortować z hotelu do nocnego klubu o tym, że nie ma się co martwić z faktu zgubienia telefonu wraz z całą jego książką kontaktów: przyjaciele i telemarketerzy zawsze znajdą sposób, żeby się do ciebie dodzwonić.)

      Zatem:

      - Szalony Kucharz z jutuba nie zniknie, bo to - jak na razie dla mnie - platforma nieskażona syndromem drugiego życia. Produkcja nowych filmów na chwilę obecną ustała: wynika to po troszę (ale tylko troszę) z braku weny i obecności scenicznej tremy, ale w głównej mierze z braku sceny. O ewentualny zbyt produktów ubocznych produkcji filmowych, czyli produktów żywnościowych nie martwię się zbytnio: koleżanki w pracy wsuwają ciacha aż miło. Wciąż za to doskwiera i mi utajona bezdomność, bezrobotność i bezradność. Przez utajenie rozumiem nie tyle faktyczność stanu, co jego imminencję.

      - Krysi 2000 konto zamknięte i zdjęcia wraz z nim przepadły, natomiast przepisy jeszcze się w archiwum przez jakiś czas utrzymają, jeśli komuś naprawdę będą niezbędne. (Pewnie jeszcze erotyczne porady kucharza gdzieś się tam błąkają, hiehiehie...) No, jak któraś chce się zdjęciami popodniecać niezdrowo, to mogę podesłać, o ile mi po drodze czwarty już laptop nie padnie;

      - Aktywnego udziału w działalności foralnej także nie przewiduję, pod żadnym innym nickiem, chociaż wiem, że będzie z tym trudniej. Moim następnym planowanym krokiem będzie odłączenie się od portalu Gazety.pl, bo to ci się z nim ostatnimi czasy stało jest po prostu niesmaczne;

      - Jeżeli ktoś chciałby o coś spytać i uważa, że nikt lepszej odpowiedzi ode mnie nie udzieli, to śmiało piszcie na adres: dominik.bazyluk@gmail.com. Zastrzegam przy tym, że nie mam pojęcia, kiedy nastąpi koniec świata, nie władam biegle keczua i niezbyt interesuje mnie stosunek Biblii do kobiet.

      --
      IHAHAHA!!!
      • daxter Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 02.10.12, 13:19
        Dzieki bardzo za namiary smile
        Szkoda,ze juz finezyjnego jezyka kumy nie uslyszymy ,dobrze ,ze chociaz szalony kucharz sie
        ostal i zycze aby wszystko sie ulozylo po Twojej mysli smile
        Pozdrawiam smile
      • alinka_li Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 02.10.12, 14:02
        "- Aktywnego udziału w działalności foralnej także nie przewiduję, pod żadnym in
        > nym nickiem, chociaż wiem, że będzie z tym trudniej. Moim następnym planowanym
        > krokiem będzie odłączenie się od portalu Gazety.pl, bo to ci się z nim ostatnim
        > i czasy stało jest po prostu niesmaczne;"

        Szkoda.

        - Jeżeli ktoś chciałby o coś spytać i uważa, że nikt lepszej odpowiedzi ode mni
        > e nie udzieli, to śmiało piszcie na adres: dominik.bazyluk@gmail.com. Zastrzega
        > m przy tym, że nie mam pojęcia, kiedy nastąpi koniec świata, nie władam biegle
        > keczua i niezbyt interesuje mnie stosunek Biblii do kobiet.

        Zapisałam. Kto wie, co przyniesie przyszłosć?
    • a74-7 Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 02.10.12, 15:48
      ejj Dom
      juz bylam przekonana ze oddales sie rozkoszom milosci i dlatego cie tu mniej ,
      a
      tu masz babo placek :
      middle life crisis prawie ;-D
    • qubraq Re: No i gdzie sie podzialas krysiu2000 05.10.12, 16:18
      Kr2000, odezwij się! Kanada sie o Ciebie dopytuje smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja