Dodaj do ulubionych

Wznowienie produkcji

07.04.13, 15:53
No to znowu zaczynam kręcić wideła, tym razem już nie jako Krysia, tylko taki jaki jestem, a każdy widzi.

Po tak długiej przerwie i na dodatek na nowym mieszkaniu, z inną kuchnią zrobiłem bardzo prostą rzecz, tak lajtowo-testowo. Osoby zainteresowane wkrótce obejrzą zmontowaną całość, jak tylko sobie przypomnę, jak się obsługiwało tego mulastego Windows Media Makera. Z błędów językowych, dłubania w nosie w trakcie i grzywki przeczesanej nie w tą stronę już się spowiadać nie będę - I am who I am, love it or leave it.

Na razie poszczuję zdjątkiem:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/qe/rb/hits/BucwaZUr9hKFTG6NiB.jpg
Obserwuj wątek
    • shachar Re: Wznowienie produkcji 07.04.13, 16:42
      A co to jest? Bo wygląda jak ziemniaki razem z z ravioli w śmietanie.

      Bucek, mnie cały czas dręczy, że Ci nic nie wysłalam w odpowiedzi na te ciastka świąteczne sad
      Nie mam kasy na paczkę, ani pomysłu, ale to się zmieni w końcu. A tu prosze, adres nowy.
          • bucefal_macedonski Re: Wznowienie produkcji 17.04.13, 12:17
            Szczuply i szczuplejszy? Dzkieki za komplement, choc znajoma ostatnio zauwazyla odwrotnie, ze sie ladnie zaokraglilem. Tak, czy owak, to wszystko zasluga diety opartej na masle, serach na tradycyjnej podpuszce, winie i piwie z mikrobrowarow, chlebie na zakwasie, cukrze, tureckiej kawie, calosezonowych owocach, smietance, przedwczorajszych pyrach, paskudnej pogodzie i 10km biegu dwa razy w tygodniu.

            Tak na powaznie, to pozwolilem sobie przytyc ostatnio... kilogram, a nawet dwa. Musze stanowczo zaprzestac pieczenia takich duzych bochnow i popijania wieczorami IPA'ow.
      • turchanyi Re: Wznowienie produkcji 11.04.13, 11:33
        Nareszcie wiadomo jak kroić ziemniaki smile Całe życie jakoś tak na czuja to robiłam...
        Podoba mi się patent z garnkiem w charakterze pokrywki, kolor płytek na ścianie, no i apron bardzo twarzowy!
        • bucefal_macedonski Re: Wznowienie produkcji 11.04.13, 12:33
          turchanyi napisała:

          > Nareszcie wiadomo jak kroić ziemniaki smile Całe życie jakoś tak na czuja to robił
          > am...

          Nie smiac sie, bo Wam jeszcze pokaze oldskulowa i potencjalnie niebezpieczna technike wkrawania ziemniakow na kciuku, prosto do garnka.
          • turchanyi Re: Wznowienie produkcji 11.04.13, 13:54
            Ja przecież poważnie smile
            Taką technikę krojenia ziemniaków na kciuku (np. do zupy) stosowała moja Mama! Chyba to wywarło na mnie w dzieciństwie jakieś traumatyczne wrażenie, bo ja zawsze kroję na desce.
        • czekolada72 Re: Wznowienie produkcji 17.04.13, 17:40
          A o co chodzi z tymi ziemniakami?? specjalnie dla nich , znaczy krojenia ogladnelam filmik - i nic... ????
          PS
          na kciuku kroje od zawsze surowe ziemniaki, i insze jarzynki, dlatego uroda mojego kciuka pozostawia wiele do zyczenia wink
    • freyete Re: Wznowienie produkcji 16.04.13, 20:32
      Rewelacyjny filmik! smile
      Mało się udzielam na forach, ale śledzę od 6-7 lat i wiele osób traktuję jak znajomychsmile tak też jest z szalonym/krysią/bucefałem.
      Aż sobie taką zapiekankę zrobię kiedyś, tylko bez spleśniałego, bo nie lubię:p
      • bucefal_macedonski Re: Wznowienie produkcji 16.04.13, 21:30
        > Aż sobie taką zapiekankę zrobię kiedyś, tylko bez spleśniałego, bo nie lubię

        Tym razem odchyłkę od oryginalnej receptury przepuszczę, ale przy następnej odsłonie nie będzie, że też taką tytankę zrobię, tylko bez jabłek, bo nie lubię.
        • izabelski Re: Wznowienie produkcji 29.04.13, 16:30
          zrobialm te ziemniaki i pozamianialam troche skladnikow i wyszly pyszne
          taragon na pieprz
          salatkowe - na zwykle
          smietane - na creme fraiche
          suuper przepis szybki i smaczny
          nie wiem, czy 5 min przygotowania w sumie, na pewno nie wiecej
    • bucefal_macedonski I następna w kolejce... 20.04.13, 22:26
      ... Tytanka.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/qe/rb/hits/3m9eWdVJtaCf88es2B.jpg


      Właśnie skończyliśmy nagrywać materiał (i pożerać produkt końcowy). Jutro, zaraz po przebieżce zacznę montować. Po raz drugi wykorzystałem operatora, więc powinno być mniej statycznie, choć nie wiem, czy ciekawiej. Zresztą ocenicie same.
        • bucefal_macedonski Re: I następna w kolejce... 21.04.13, 21:34
          Dzięki!

          Wersja reżyserska ma, jak na razie, 22 minuty z sekundami. Zastanawiam się, czy aż tyle czasu poświęcać na jedno ciacho, czy może skrócić jeszcze, tak szast-prast, tu mam jabłka, tam ciasto wałek patelnia piekarnik i ta-da!

          Ale co tam, amatorka to jest i się o ratingi bić nie muszę. A od skróconego opisu wykonania są przepisy na papierze.

          --
          Jaki jestem, każdy widzi.
          • bucefal_macedonski Re: I następna w kolejce... 22.04.13, 09:40
            I tak wyjściowy materiał jakieś 5 kwadransów miał, więc skompresowane zostało mocno. Nawet się pozbyłem domorosłego bajdurzenia na temat genezy placka o tej właśnie nazwie. W tym miejscu oznajmiam, że jestem gotów przyjąć krytykę za niepoprawną wymowę, fałszywy fhrąsuskii aksęt oraz gram zamiast gramów.

            Już wiem! Łososiowym wyrokiem wydam dwie wersje: general release - trwający dwie minuty może, wham bam thank you ma'am; oraz extended cut - z golizną i przemocą, komentarzem reżysera i reszty ekipy, materiałami dodatkowymi, garścią blooperów i pomeczowymi statystykami. :o)

            To czego Szachar nie umiesz nazwać, to jest cukier, masło i jabłka. Zero gumy, córciu. ;o)

            A to czarne to nie mucha, co się do lepu zleciała, tylko już przypalona drobina. Patelnia moja ukochana mi pośrodku mocniej grzeje. Tym niemniej taki jest mój standard zrumienienia jabłek w tytance: nie na jasny syrop jeszcze, ale też nie superciemny (czemu dopomóc można dodatkiem cynamonu, np).
            • bucefal_macedonski Trejler już jest 24.04.13, 01:17
              I jeśli dla kogoś 20-minutowa wersja derektorska będzie za dużo, jak na odwracany placek z karmelizowanych jabłek, to może na tym trejlerze poprzestać. Pozostali myślę, że w pełnym metrażu objaśnione bedą mieli wszystko, co potrzebne do zakasania rękawów i przećwiczenia zagadnienia.

              www.youtube.com/watch?v=c52nEguhLb4

              Dalej rozwinę działalność i to już nie będzie twórczość solowa.
              • bene_gesserit Re: Trejler już jest 25.04.13, 17:34
                To jest fajne, ale amatorowi niewiele wytłumaczy. Natomiast 20 minut to chyba będzie ze zmianą kostiumów, baletem, chórkami i międzynarodową obsadą? Nie wiem, kto przebrnie przez 20 minut tłumaczenia, jak zrobić tete.
                  • bene_gesserit Re: Trejler już jest 26.04.13, 15:07
                    He he. Więcej robienia + mówienia naraz. Intro o patelni wzruszające, ale mogłeś to mówić jako podkład pod czynności kuchenne. Unikaj gadającego tułowia - niech gada i mówi. Niech nie mówi, co zrobi, a dopiero potem zaczyna robić, ale od razu mówi i robi to co mówi. I nie zawsze musi mówić, co robi, jak wsypuje cukier to nie musi, przecież widać. Niech mówi coś ciekawszego niż ze wsypujemy cukier.

                    Operatorka urocza smile - chociaż, skoro się tak rozkręcasz, życzyłabym sobie ruchomej kamery, a nie tylko montażu, zbliżeń na zręczne rączki itd. I nie wkładaj paluchów do karmelu na patelni, przecież to ma ze 180 stopni. !. Bicie śmietany kompletnie niepotrzebne (już 2 minuty mniej).
                    Gramów i tę patelnię, zwłaszcza jeśli ją darzysz takim uczuciem.

                    Obejrzałam kilka filmów z tete, i twój jest najfajniejszy, ale stanowczo za długi.
                    • bucefal_macedonski Re: Trejler już jest 26.04.13, 20:39
                      bene_gesserit napisała:

                      > He he. Więcej robienia + mówienia naraz...

                      Ale czego Ty wymagasz od faceta, moja droga? Przecież dobrze wiesz, że poprawnie możemy wykonać tylko jedną rzecz naraz, a ja pod tym względem jestem wyjątkowo niedorobiony. Na przykład nie rozumiem, co do mnie mówią ludzie, kiedy jestem zajęty pisaniem. Pod tym względem ciężko mi w obecnej robocie, która polega, basically, na pisaniu, słuchaniu i mówieniu. Często jednocześnie. Ale postaram się wyrobić, na tyle na ile się jeszcze w moim wieku da. Albo komentarz będę dawał z offa, tylko do tego muszę się przesiąść na lepszy software do montażu video. W tej chwili próbuję Powerdirectora11, zobaczę także co Premiere potrafi.

                      > Niech mówi coś ciekawszego niż ze wsypujemy
                      > cukier
                      .

                      Tylko co jest ciekawszego od wsypywania cukru w czasie wsypywania cukru? ;o)

                      > Operatorka urocza smile - chociaż, skoro się tak rozkręcasz, życzyłabym sobie ruch
                      > omej kamery, a nie tylko montażu, zbliżeń na zręczne rączki itd.

                      To już z operatorką trzeba pogadać. To był pierwszy raz Doroty za kamerą (nie licząc pewnie jakiś krótkich scenek nagrywanych komórką), więc i tak dobrze jej poszło. Ponadto używaliśmy statywu z głowicą do fotografii, a nie steadicamowych rozwiązań albo chociaż głowicy do wideo, która pozwala na większą i płynniejszą swobodę ruchu. Dlatego ujęcia są jeszcze bardzo statyczne. Jasne, możnaby z ręki kręcić na pałę, ale używam do kręcenia, jak widać, nie szerokokątnych obiektywów tylko mid- albo tele- (wyłącznie stałoogniskowe, więc zoom in/out odpada), więc istnieje groźba roztrzęsionego obrazu przy kręceniu z ręki bez żadnego wsparcia. To są kolejne rzeczy na mojej liście zakupów: camera support system, korbka do ręcznej regulacji ostrości, do tego jakieś oświetlenie, być może mikrofon... Problemem są nie tyle finanse, co przestrzeń. Gdzie tu pomieścić studio nagrań, nawet jeśli amatorskie, na dwupokojowym apartamencie, z sublokatorem do tego. Pewnie widać, jak malutka jest moja obecna kuchnia. Na razie od siostry wezmę mały telewizorek, który będzie służyć za podgląd na żywo w trakcie kręcenia, bo ten wyświetlacz na aparacie jest za mały, szczególnie kiedy ostrość jest ręcznie łapana.

                      > I nie wkładaj paluchów do karmelu na patelni, przecież to ma ze 180 stopni. !

                      Kochana, a gdzie te palce nie były! Po tylu latach zmywania naczyń we wrzątku, odmarzania w czołgu na styczniowym poligonie, pchania śmieciorów w słocie i porywistym wietrze zdążyły obrosnąć w cieniutką azbestową warstewkę. ;o) Gorzej z podniebieniem i językiem, które co chwila mam zrętwiałe od poparzeń.

                      > Bicie śmietany
                      > kompletnie niepotrzebne (już 2 minuty mniej).

                      Miało być przy okazji pokazane, jaka winna być konsystencja ubicia do kawy po irlandzku i inne takie ciekawostki, ale wyciąłem. Będzie w którymś z odcinków alkoholowych, poświęconych przygotowywaniu drinków i kulturze świadomego odurzania się. W sumie mogłem już całość wyciąć...

                      > Gramów i tę patelnię, zwłaszcza jeśli ją darzysz takim uczuciem.

                      Tom! Z Poznania poniekąd jestem... Pojęcia nawet nie masz jak to warsiaskie "tęęę" rani wielkopolskie uszy. Wodecki nieomal bęcki kiedyś dostał od obszczymurków na Junikowie za "tę pszczółkę".

                      > Obejrzałam kilka filmów z tete, i twój jest najfajniejszy, ale stanowczo za dłu
                      > gi.

                      Siem poprawi surowiec (dynamiczne ujęcia, przećwiczony operator/ka, dwie kamery być może, osobno nagrywana ścieżka dźwiękowa, itp.), to i więcej będzie opcji atrakcyjnego i kompaktowego montażu, bez strat na treści. Z drugiej strony nie chcę robić ślinotocznych klipów, z których zupełnie kulinarnie zielonym osobom trudno będzie odczytać recepturę i powtórzyć z sukcesem danie. Dawno temu James Martin miał taki program, zanim jeszcze zaczął prowadzić Saturday Kitchen Live: biegał, latał po studio i robił wszystko na oczach kamery, z dwóch, może trzech ujęć i żadnych przebitek na pogodę za oknem, rustykalną kolekcję naczyń, albo spacer po paryskich bulwarach nie było.

                      No i przy moich 100% amatorskich umiejętnościach montażu na średnioszybkim laptopie, skład i łamanie kosztuje spooooro czasu i sił. Siem po dwóch dniach powoli odechciewa precyzyjnie przycinać, spoglądać krytycznym okiem, znowu przycinać, ustawiać przejścia, dodawać napisy, zgrywać z muzyką, znowu przycinać, o ku... zdesynchronizowało się, cofnij zmiany... Ale skoro podobało się, choć zdecydowanie za długie, to się dalej będę parał.
                      • bene_gesserit Re: Trejler już jest 27.04.13, 15:03
                        Ale mi nie chodziło o listę wymagań, założyłam po prostu, że się rozwijasz (tzn to akurat widać), więc zyczliwie zasugerowałam kilka zmian. Możesz je spokojnie olać smile Chociaż z tego, co piszesz, wynika, ze potrzebny ci scenariusz rozpisany na sceny, idealnie ze scenorysem (po twojemu - storyboardem).

                        A jest nie warszawskie, ale słownikowe. Bo my tu w słownikowie mieszkamy, no - kultura.
                  • brykanty Re: Trejler już jest 26.04.13, 19:31
                    Bardzo dziękuję za ten piękny instruktaż. Jakie jabłka polskie się do tego nadają? Reneta jest kwaskowa, ale chyba się szybko rozpadnie.
                    Tobie to nawet "tą" w bierniku wybaczę. A nawet półtorej cala, chociaż to już z pewnym trudem.
                    • bucefal_macedonski Re: Trejler już jest 26.04.13, 20:57
                      Pewnie już o tym kiedyś pisałem przy okazji innych jabłeczników: nie mam pojęcia, jakie jabłka uprawiane w Polsce się do karmelizowania - takiego, że się nie rozpadną - nadają. W Irlandii do wyboru mamy kilka zaledwie gatunków, wszystkie importowane (z wyjątkiem bramlejów - drewnianych, superkwaśnych psiar, które tylko na mus się nadają) i dostępne w zasadzie cały rok. Z tychże najlepsze są zielone Granny Smith, a zaraz potem Cox. Jeśli dostępne są w PL babcie Kowalskie to w ciemno polecam. Dla niektórych ten gatunek jest arcynudny, ale to dlatego, że się zrobił bardzo popularny, a nie dlatego, że smakowo coś mu dolega: jest kwaśno-słodki, soczysty w miąższu i twardy zarazem jak trzeba, bez woskowego feelu. Kolor jedynie mógłby być żywszy, bo miąższ jest dość jasny, z zielonkawym prześwitem i słabo ciemniejący samoistnie. Koksy też dają radę, a miąższ mają w żółtawszym odcieniu, co potem głębszy brąz przy karmelizacji wydobędzie.

                      A z polszczyzną już mnie tak na baczność nie ustawiajcie, bo zacznę po angielsku nadawać i też z błędami. Kręcimy na żywioł, bez czytania z kartki i na duble pozwolić sobie za bardzo nie mogę, bo przecież nie będę pięćdziesięciu jabłek kroić po to, żeby prawidłowo przy tym wypowiedzieć 1.5 cala... cali... calów... i przecinek, nie kropka!
                      • brykanty Re: Trejler już jest 26.04.13, 21:49
                        No zboczenie zawodowe mam i tyle. Ale podkreślam, że meritum zawsze niezmiernie doceniam. Teorii kulinarnej na forumach to najwięcej od Ciebie się nauczyłam - zawsze czytam i pilnie oglądam. Normalnie cichą fankę masz.
                        Sama nie dość, że pokroiłabym sobie w plasterki palce przy kręceniu filmu, to nie byłabym w stanie żadnego zdania składnie przy tym wydusić.
    • shachar Re: Wznowienie produkcji 29.04.13, 15:28
      Podoba mi się animacja w czołówce smile

      zrobiłam tartę odwracaną jabłkową dwa razy, po obejrzeniu programu J. Pepina. Ów Żak chyba dodawał cytrynę,ale nie jestem pewna. Ponadto pokazał jak szybko usunąć gniazda. Cwiartkę kładzie się na boczku i ciach! nożyskiem wzdłuż ogryzka. Odpada wtedy dłubanie dodatkowe przy korzonku, jeśli jakaś niedoobierana skóra zostanie. A na sam koniec to nie wiem, co towarzystwo pomyśli , ale on zamiast ciasta uzył okrojone ze skórki kwadraty i półokręgi zwykłego chleba tostowego, posmarowanego masłem. Pamiętam że została mi wtedy paka tostowego Wonderbreada , który przeleżał w bagażniku, az był czas pojechać na plażę i skarmić nim mewy.
    • izabelski wzorowana na Toskanskiej zupie fasolowej 07.05.13, 20:06
      ciesze sie z posiadania sporego szybkowara
      150 g suchych cannellini beans (mozna urzyc 1-2 puszek fasoli z wody)
      gotowalam do miekkosci - czyli ok godz w sporej ilosci wody
      osobno na 3 lyzkach oleju podsmazylam
      2 srednie marchwie w gruba kostke
      2 lodygi selera w polplasterki
      2 srednie cebule w kostke
      az lekko sie podrumienily
      dodalam na koniec 4 posiekane zabki czosnku
      dodalam wszystko do garnka + pokrojony na 1.5x1.5 cm kostke spory slodki ziemniak + kilka ziaren ziela ang + z 10 ziaren mieszanego pieprzu + 2 liscie laurowe
      i 400 ml Economy chopped pomidorow - u mnie Sainsbury's
      oraz lyzke Swiss Vegetable Bullion
      dodalam wracej wody, zeby bylo przykryte + 2 cm
      1 lyzke soli
      zagotowalam z 8-10 min
      na koniec pokroilam grubo ogromny peczek curly parsley (pietruszki, duuuuzo)

      super smaczna wyszla sobie zupa drowa i tania

      nikt nie jest w stanie jej zepsuc
      chyba,ze za malo wody i przypali
      smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka