wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:)

07.04.08, 11:57
Jezdziliscie?Co najbardziej utkwilo Wam w pamieci?smileDykteryjki rowniez mile
widzianesmile
Ja wspominam tesknie wczasy w Jastarni-pyszne stolowkowe jedzenie-naprawdesmileTo
byl koniec lat 60 i poczatek 70smile
A z wesolych historyjek-oboz wedrowny w Wysokich Tatrach.Dzien Obozowicza i
nasz dyzur w kuchnitongue_out Nagotowalysmy gar sosu pomidorowego do makaronu.Sos byl
tak zageszczony maka,ze zrobil sie kittongue_out Chyba nigdy w trakcie trwania tego
obozu w ciagu dnia nie poszlo tyle chleba co po tym "pysznym"obiedzietongue_out
    • aniaiewa Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 07.04.08, 12:26
      A jakze, jezdzilam I najbardziej zapamietalam i brakuje mi smaku takiej
      kolonijnej kawy zbozowej z mlekiem Wlasciwie ani to kawa, ani mleko ale razem
      dawalo niezapomniany smak.
      Raz udalo mi sie juz w pozniejszych czasach pic wlasnie ta upragniona - w
      szpotalu po porodziewink
      Chcialam odtworzyc ten smak w domu Probowalam roznych gatunkow i rodzajow kaw No
      nie ma sily, nie idziesad Kiedys podzielilam sie moimi rozterkami ze znajoma ale
      skwitowala krotko (sorry jezeli zbyt obrazowe) "Tez kiedys probowalam, ale to
      nie wykonalne Gdzies zawsze brakuje tego smaku wygotowanej scierki"
      No moze cos w tym jest?wink
      A z kolonii pamietam jeszcze suchy chleb w pajdach podkradany z kuchni i jak
      mielismy wiecej szczescia a raczej czasu zeby podkrasc, to z dzemem truskawkowym
      Takim twardym. Wiec to chyba bardziej byla marmoladasmile
      Ania
      • fettinia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 07.04.08, 12:35
        A z ta sciera to cos w tym jestsmileNo i woda i piece byly inne.Tak jak moje
        niezapomniane luski kakaowe gotowane na piecu weglowym.Ugotowane dzis maja
        calkiem inny smaksmile
        A ten suchy chleb na koloniach to tez pamietamsmileI kiedys przez pierwsze trzy dni
        karmili nas wylacznie ryzem bo transport na czas nie dojechal;P Ale dzieciary
        marudzily-ryz i herbata na sniadanie obiad i kolacjesmile
        • ewa9717 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 07.04.08, 20:38
          Oj, łuski kakaowe! Całe wieki nie piłam, ale co dziwne, choć
          przywoziłam sobie całe torby, smakowały mi tylko u omy w
          Katowicach smile))
          A z kolonii - świeże drożdżowe ciasto na podwieczorek, kakao na
          niedzielne śniadanie i choć nie lubiłam ryb, przepyszne smażone
          dorsze i miętusy (moje ulubione miejsce kolonijne było koło
          Międzyzdrojów).
    • pasqoodnikowo Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 07.04.08, 13:08
      Oczywiście, że jeździłam smile

      Prezerwatywę w kompocie zapamiętam do końca życia. Cała kolonia
      przekazywała sobie kubek z tym wyjątkowym "owocem", żeby wszyscy
      mogli zobaczyć. Tylko nie pytajcie mnie czy używana czy nie - za
      młoda byłam, żeby to wiedzieć wink

      Rozgotowany szpinak, kotlety mielone ze wszystkiego i krupnik "na
      ścierce"...
      • momas Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 07.04.08, 13:25
        Na kolonie nie jeżdziłam. Za to do sanatorium, a potem na obozy...
        Smak herbaty i kawy zbożowej - musiał mieć zapach kotła.
        Cała kuchenna stołówka miała specyficzny zapach: ściery, pieca na
        węgiel, kotłów, parników do gotowania ziemniaków etc.
        Myślałam, ze ten zapach zaginął. Jednak nie! W zeszłym roku w
        Stegnie (a może to było Sztutowo???) przejeżdzałam na rowerze obok
        kolonii odbywających się w miejscowej szkole. I aż sie zatrzymałam -
        zapachy identychne! Wspomnienia wróciły....
        Ciekawe, czy smaki były podobne. Niestety, nie miałam okazji by
        sprawdzić...
    • an20 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 07.04.08, 21:29
      Na kolonie nie jezdzilam, jezdzilam na obozy harcerskie i wczasy smile
      Nigdy z obozu nie zapomne smile kisiel jak kompot rzadki o smaku raczej owocowym
      niz konkretnym, zawsze rozgotowany makaron w zupie mlecznej i na podwieczorek
      pachnace drozdzowe ciasto zawsze pieczone rano mmmm...
      I zbieranie grzybow przez wszystkie druzyny w lesie.Kazda grupa miala atlas
      grzybow ze soba. oczywiscie nie za wiele sie to przydalo bo zbieralismy wszystko
      jak lecialo smile pozniej w kuchni pani kucharka za glowe sie zlapala i powiedziala
      ze same muchomory nazbieralismy i ona zupy nie ugotuje. Ale jak to nei bedzie
      zupy grzybowej, a wszyscy na nia czekali, wiec pomocnik pani kucharki pojechal
      po pieczarki smile zupa grzybowa byla, ale nie z lesnych grzybow, no moze pare tam
      bylo smile
      Pamietam aluminowe beznadziejne sztucce, a przede wszystkim lyzki, od ktorych
      robily mi sie zajady na ustach.

      Z wczasow pamietam gołabki z ryzem i sosem pomidorowym. Golabki wielkosci duzego
      talerza, kapusty mnostwo, w srodku nie bylo miesa tylko doslownie sam
      rozgotowany ryz, a sos pomidorowy to byla zupa pomidorowa smile i do tej pory jak
      slysze golabki z ryszem i sosem, to mi sie wlosy jeza na glowie smile i nei jem.
      A na wczasach w Rogowie zatrulam sie paprykarzem. Od tamtej pory nie jem tego
      specjalu smile
      Natomiast zawsze wspominam z nostalgia pyszne smazone rybki z Mrzeżyna i wedzone
      fladerki jedzone co wieczor po kolacji smile pycha

      • fettinia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 07.04.08, 21:34
        Te "wczasowe"rybki to chyba wszyscy mile wspominajasmileSmazone fladry,wedzone
        mietusy i wegorze -swieze jeszcze cieple..mmmm...to se ne vratibig_grin
    • czekolada72 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 09.04.08, 10:20
      Bywałam i na koloniach i obozach, jedynie na zimowiskach nie.
      wspomnienia jedzeniowe - wsumie zadnych jakis excesów - kompot jak
      na szkolnej stołówce czyli rozgotowany rabarbar, kisiel o
      konsystencji herbaty, herbata di kubkow z wiadra, i to posłodzona
      odgornie - bleeeee
      szpinak i watrobka na obad, dla wiekszosci niejadalna,
      wiecspozywalam porcje szpinakowe i watrobkowe "dodatkowe"
      Oboz wedrowny - chleb ze sznurkiem w srodku ; i ogolnie - borowki,
      borowki, borowki zbierane wlasnorecznie
      A z takich wczasowych wspomnien - to Kolobrzeg i 2 tygodnie jednej
      zupki, ktora co dzien zwala sie inaczej.
      • kaszatkow Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 09.04.08, 21:20
        Wierzcie lub nie, ale do dzisiaj mam awersję do dżemu truskawkowego, który niemal ćwierć wieku temu(ale to brzmi!)"miał na wyłączność" wszystkie śniadania i kolacje na obozie harcerskim. Jak i ser pomarańczowy, masło solone (również do rzeczonego dżemu)i salami. Wszystko z darów. Bo to ciężkie, kryzysowe czasy były.
        • ciociapolcia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 09.04.08, 22:23
          Fajny wątek.

          Na koloniach to byłam może ze 2 razy i nie pamiętam żadnych
          specjałów, natomiast jako uczennica klasy sportowej miałam
          obowiązkowe szkolne obiady. Dania zależały od panujacej głównej
          kuchary i tak "Hertę" wspominam dobrze, bo czasem były smaczne
          kurze udka. smile Pamiętam parówki w sosie chrzanowym, zupy w których
          łyżka stawała oraz kompot na jabłku i ścierce. wink Kotlety schabowe
          tak cienkie, że chyba właściwie składały się tylko z panierki...
          okropne kotlety mielone, tłuste o charakterystycznym posmaku łoju z
          ohydnym o nieokreślonym smaku sosem. Tłuczone ziemniaki, albo całe,
          żółte oblane jakimś sosem. Ble. ;P

          Z obozów sportowych pamiętam kluski na parze z sosem czekoladowym,
          truskawkowym albo waniliowym - wszyscy na to czekaliśmy. Kawa,
          pewnie inka faktycznie miała jakiś taki smak... i mimo, że za nią
          nie przepadałam to czasem w sklepie patrzę na opakowania i
          zastanawiam się czy sobie nie kupić. wink
          Z letnich obozów pamiętam miksowane mrozone truskawki i mleko
          skondensowane-słodzone w tubkach po które wyruszałyśmy po kryjomu
          przed naszą trenerką. wink Marmolada w kostkach tez mi zapadła w
          pamięci i do dzisiaj nie znoszę kanapek z dżemem (z miodem zresztą
          też).
          Z obozu na Słowacji pamietam podane w miseczkach czereśnie z
          kompotu. Wielkie, piękne z dorodnymi robalami. ;P A! I kaszę manną
          ugotowaną na sztywno, podawaną z jakimś dziwnym słodkim sosem.
          Z wczasów nad morzem oczywiście ryby, zapiekanki z Sopotu. Byłam
          tez na wczasach w NRD, a tam była pyszna faszerowana papryka,
          gazowany napój chyba o smaku mango oraz Curly orzechowe. W ogóle
          tam było inaczej. W sklepach kolorowo i dużo wszystkiego - nie to
          co u nas. A z wczasów nad Bugiem pamiętam zupę ogórkową z
          przepysznym kwaśnym chlebem...

          Wiecie co, może to nasze dzieciństwo wypadło w beznadziejnych
          czasach, ale nawet w tamtym ciężkim okresie, dziecięca pamięć coś
          zarejestrowała...
          • fettinia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 09.04.08, 22:30
            Lomatko ale elaboratsmileTwoja pamiec zarejestrowala i to sporosmile
            I wiesz?Cos w tym jest-czasy byly siermiezne,ale mamy co wspominacsmile
            • an20 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 09.04.08, 22:47
              Ja tez pamietam ser pomaranczowy z darow, byl ohydny i my go nazywalismy "zemsta
              Reagena" smile tak mleko skondensowane z tubki pyycha smile i bylo jeszcze o smaku
              czekoladowym smile marmolada w bloku i pani sklepowa wielkim nozem go kroila - no
              to byly czasy smile
              oczywisice pamietam syfon z woda gazowana i trzeba bylo go wymieniac w
              zieleniaku, a potem byl syfon taki na naboje, ktore byly w paczce i tez sie je w
              zieleniaku wymienialo smile
              Orenzada w butelce z porcelanowym zamykaniem smile U mnie w zieleniaku czasem byly
              gumy do zucia z importu balonowa guma Donald z historyjka , albo rozpuszczalna
              Maomba i taka w kolorowych kulkach smile
              Fajne groszki w zoltym pudelku z przesuwanym otworkiem i groszki kolorowe w
              plastikowym pojemniku w ksztalcie parasolki.
              smile
              • fettinia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 09.04.08, 22:53
                O tak taksmileTo mamy polaczenie dwoch watkow-kolonijny i PRLowysmile
    • turzyca Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 10.04.08, 16:18
      Ja mam lekkiego fisia na punkcie zup mlecznych. Z tego powodu uwielbiam wszelkie
      staromodne stolowki, gdzie na sniadanie gotuje sie ow specjal. A juz kuchnia,
      gdzie codziennie jest inna zupa mleczna, jest na mojej liscie w okolicach nieba.

      I byl jeden wyjazd, na ktorym zarcie bylo dosc przyzwoite, ale zup mlecznych nie
      podawali. Jakos po tygodniu zdecydowali sie cos takiego wprowadzic, ale zeby byl
      porzadek, mialy wejsc najpierw tylko osoby jedzace zupe mleczna, a jak one
      skoncza z zupa i wazy zostana zniesione do kuchni, to dopiero wtedy reszta. Z
      calej stuosobowej grupy do jedzenie zupy mlecznej zglosily sie... dwie osoby.
      Moja przyjaciolka i ja. I mialysmy cala stolowke dla siebie podczas gdy reszta
      probowala nas przez szybe popedzac zebysmy szybciej jadly. smile A trzeba przyznac,
      ze kasze manna na rzadko ugotowali konkursowo, wiec ku ciezkiej irytacji kolegow
      zjadlysmy obie po trzy talerze. ;] Niestety kolejnych mlecznych sniadan nie bylo...


      Za to ciezka trauma wszelkich wyjazdow jest dla mnie podawana na kolacje jako
      jedyna skladowa posilku kielbasa na goraco albo co gorsza np panierowana
      mortadela - nie lubie w ogole, a juz zjedzenie duzej porcji podlej jakosci
      wedliny na kolacje przekracza mozliwosci mojego zoladka.
      • fettinia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 10.04.08, 17:03
        O zupa mlecznasmileTo szkoda,ze nie jezdzilas do Jastarni na wczasysmileCodziennie
        inna i pysznasmile
        ps-ja tez mam fisiabig_grinD
        • ewa9717 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 10.04.08, 20:11
          A na moich koloniach zupy mleczne były często, ale oprócz zupy był
          zawsze chleb, porcyjka masła, dzemu i herbata dla tych, co zupki
          mleczne nie bardzo.
          Mleczne to ja lubiłam i jadłam, ale owocowe! Do dziś sie otrząsam!
          • ciociapolcia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 10.04.08, 20:34
            A ja szczerze nienawidziłam zup mlecznych, a kaszy manny w
            szczególności. Do tego cześć zup była z solą a nie cukrem. Fe!
            Tak, zupy owocowe z kluskami to tez coś strasznego.

            Przypomniałam sobie jeszcze jedno danie ze szkolnej stołówki -
            kluski z białym serem, śmietaną i truskawkami. Chyba cała szkoła na
            to czekała. wink
    • sinistra80 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 17.04.08, 10:18
      Jajecznica na kiełbasie, albo ze szczypiorkiem. Mocno zestalona. W domu nie
      tknęłabym takiej za żadne skarby. Na koloniach i obozach wsuwałam z największa
      przyjemnością.
      Ozorki i racuchy. W domu nikt tego nie robił, więc korzystałam z wyjazdowych
      okazji i zjadłam spore porcje.
      Kawa zbożowa na mleku.

      Należało unikać bigosu- zbyt często duża grupa dzieciaków chorowała po spożyciu
      tegoż. Masakryczny pomysł- kisiel do picia. Budyń na zimno i to w ilości
      aptekarskiej.

      Po kolacji, na stołówce zostawiano chleb i słoiki z dżemem truskawkowym.
      Wszystko było zjadane do ostatniego okruszka.
      • iwu Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 17.04.08, 10:35
        O smakach kolonijnej kuchni już napisałyście. Zapach ściery unoszący
        się w kolonijnych stołówkach też pamiętam. smile

        Jeśli chodzi o wczasy, to myślę, że najbardziej koszmarne
        wspomnienia mają moi rodzice, ponieważ jako dziecko byłam
        straszliwym niejadkiem. Zawsze pierwsi przychodziliśmy na stołówkę,
        a wychodziliśmy ostatni. Ci, którzy przychodzili na stołówkę na
        drugą turę niecierpliwie przebierali nogami widząc, że przy ich
        stoliku jeszcze siedzą jacyś nieszczęśnicy czerwoni ze złości i
        chuda dziewczynka z wypchanymi policzkami. Natomiast jeśli to my
        jedliśmy w drugiej turze, to mogliśmy obserwować obsługę
        sprzątającą, wycierającą ścierami ceratowe obrusy i patrzącą na nas
        ze zniecierpliwieniem, bo wszyscy normalni już dawno wyszli.

        Potem w czasach licealnych jeździło się pod namiot taszcząc w
        plecakach konserwy turystyczne, słoiki z dżemem i zupy w torebkach,
        bo w sklepach był niewielki wybór, a w Bieszczadach to już w ogóle.
        Jedliśmu na śniadanie chleb z dżemem, na obiad makaron z mielonką z
        puszki w postaci miazgi, a na kolację chleb z tą samą mielonką tyle,
        że w stanie stałym. Potem przez kilka lat nie jadłam dżemu.
        • ciociapolcia Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 18.04.08, 18:25
          Haha, z moimi obiadami na wczasach było tak samo... Podobno nawet
          siadałam tyłem do stołu. wink
          A wyjazdy pod namiot, to już odrębna historia. Paszteciki,
          mielonki, serek Giżyk (oczywiście mówiliśmy Girzyg wink), chłopaki
          gotowali sobie kluski z kiślem (fuj) z mielonką oczywiście też. smile
          Najlepiej wtedy smakował mi mazurski chleb z masłem, pomidorem i
          cebulą... A poza tym, to pod namiotami mniej się jadło, a więcej
          piło. wink
          • ewa9717 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 19.04.08, 14:55
            Oj, tak! Skóra mi cierpnie na myśl ile i jakich zajzajerów
            potrafiliśmy wykończyć podnamiotowo! smile))
            • kaszatkow Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 19.04.08, 23:47
              Teraz mi się przypomniały obozy harcerskie. Pamietam jak pewnego wieczoru wszyscy byliśmy wściekle głodni, ciemno bylo, ktoś wyciągnął jakąś konserwę i tak nożem pożarliśmy jej zawartość, ale nie do końca, a rano... ło matko, do dziś śni mi się po nocach to cóś co wyglądało jakby zdechło i zostało zakonserwowane! Cud jakiś, że nikt się nie pochorował.
              • lisia312 Re: wczasy,kolonie,obozy-kulinarnie:) 20.04.08, 11:30
                jeździłam na wszystko: kolonie, obozy, zimowiska, wczasy.
                Moje wspomnienia pokrywaja się z częścią przedmówców. Obrzydliwe kakao z łusek,
                kisiel jak kompot, kompot jak nie wiadomo co. Mleko w tubkach i oranżadę w
                proszku JEDZONĄ palcem.
                Pamietam jak na obozie harcerskim obierałam jajka na kolację , a na palcu miałam
                srebrny pierścionek, po zakończeniu miał kolor fioletowy...
                ser pomarańczowy to mam do dzisiaj wpisany w książeczkę zdrowia córki, hihi
                pieluchy i mleko w proszku ( II tura)także
Inne wątki na temat:
Pełna wersja