almohada
03.07.08, 14:34
Niebawem oddalam się na wyczekany urlop w miejsce, gdzie jedzenie
jest niestety drogie. Dysponuję dużym bagażnikiem samochodowym, do
którego oprócz maneli odziezowych muszę zapakować też manele
żywieniowe. Zastanawiam się co zabrać na dwa tygodnie pobytu dla
męża, dwóch chłopaków (4+9) i siebie. Mam też turystyczną lodówkę.
A na miejscu będzie lodówka normalna. Planuję kupować pieczywo,
owoce, warzywa, napoje, nabiał. Od czasu do czasu wybrać się na
jakiś obiadek (ale bez przesady, bo 4 os. w restauracji to duży
wydatek)
Na razie na mojej liście jest:
- makaron
- ryż
- sosy gotowe
- mleko dla małego i do kawy
- ziemniaki(?)
- trochę jogurtów (nie chcę urlopu rozpocząć od szukania
supermarketu)
- kawa, herbata, cukier
- hermetycznie pakowane kiełbaski i wędlina
- soki
- pieczywo chrupkie na wszelki wypadek
- pasztety
- kilka konserw z wędliną
Największy dylemat: co z obiadami? Nie chcę kupować pulpetów w
słoikach, bo one wszytskie tak samo beznadziejnie smakują.
Pozostałe słoikowe gołabki, leczo, bigosy są dla nas niezjadliwe
(próbowaliśmy przerobić w ubiegłym roku).
Może warto zrobić w domu trochę kotletów itp. zamrozić i przewieść
w lodówie. Pytanie ile wytrzyma i czy coś sie tam nie namnorzy?
Planujemy podróż ok. 9 godzin autem, a póżniej ok. 5 statkiem.
Sama nie wiem, co robić?
Co wy zabieracie, gdy jedziecie z wałówką na urlop? Nie mam też
ochoty za dużo narobić się przy gotowaniu w wakacje!