mysiulek08
21.11.08, 23:21
Nie cierpie kuminu, brrr.
Czytam wnikliwie etykietki i przez to jestem pozbawiona kaszanki (byl wyjatek), kielbas, wiekszosci pasztetow. Szkoda.
Wczoraj bedac na zakupach zobaczylam pasztet z lamy

Oczy mi sie usmiechnely, pasztet ze strusia tej samej firmy jest rewelacyjny.
Odruchowo zerknelam na sklad, hmmm, nie bylo kuminu, ale bylo cos co mnie zastanowilo: comino aleman czyli kumin niemiecki. Ki diabel?
Pasztetu nie kupilam. Po konsultacjach z guglem i wikipedia niby wyszlo, ze to swojski kummel czyli kmniek, ktory lubie

Tutaj kmninek jest nieznany, nawet slowka nie maja. Byc moze producnt robil pasztet na zamowienie z Niemiec i stad to comino aleman?
I teraz mam zagwozdke, kupic ten pasztet czy nie kupic?
Jesli bedzie z kuminem wyladuje w koszu, co kloci sie z moja zasada nie wyrzucania jedzenia. Nikt w domu poza mna pasztetow nie je.
A jesli to jest faktycznie poczciwy kmninek?