fettinia
19.12.08, 21:29
No kazdemu sie chociaz raz musialo zdarzy-nie ma sily

Kilka lat temu mialam taka pechowo Wigilie.Pyszne sledzie w smietanie
troskliwie przygotowane w duzej szlanej misie natychmiast po wyjeciu z lodowki
mialy bliskie-dalekie spotkanie z podloga

Micha w drobny mak a sledzie
rozprysnely sie po calej kuchni.Jakby tego bylo malo kosz dorodnych mandarynek
odpoczywajacych w wiklinowym koszyku na wylaczonej plycie pieca nagle stanal w
ogniu.Coz-ktos wlaczyl nie ten palnik co trzeba

P
A w zeszlym roku moj ukochany kompot z suszonych sliwek zostal zapomniany w
lodowce-no czegos mi brakowalo,ale nie wiedzialam czego hehe

Pochwalcie sie i Wy