Wiecie co ....

22.06.09, 20:52
czasem mnie to wrecz fizycznie boli : brak czasu, ciagla gonitwa,
godziny spedzane w robocie. A tak pieknie by bylo miec duzo wolnego
na czytanie, na wyszukiwanie czy kreacje nowych przepisow, na
podroze kulinarne, na wymiane pogladow i doswiadczen, na robienie
pieknych zdjec roznych potraw ... itp itd

tak mnie znow troche uklulo jak zajrzalam do bloga Liski z tym
przepisem na rolade truskawkowa . ech .... smile

marudna dzis jestem ...
    • julsza Re: Wiecie co .... 22.06.09, 20:58
      dolaczam do marudzacej misi (choc Twoje marudzenie to pikus w
      porownaniu z moim ostatnio)
    • fettinia Re: Wiecie co .... 22.06.09, 20:59
      Misiusmile
      Chyba kazda z nas tak masmileJa tez tesknie za tym i za ogrodem,w ktorym
      posadze/posieje wszelkie cuda swiatasmileI bede miala czas zrobic z tego kolejne
      kulinarne cudownoscismile
      Nadrobimy na emeryturzebig_grin
      • aniaiewa Re: Wiecie co .... 22.06.09, 21:06
        A ja sie denerwuje strasznie, bo nawet jakos bylabym w stanie wysuplac te
        parenascie minut, moze nawet godzinke na swoje pasje/hobby, ale jak juz mam ten
        czas, to... przez palce mi ucieka Ja po prostu nie umiem siedziec w spokoju i
        odpoczywac Zaraz cos mi sie przypomina i juz mi to spokoju nie daje Albo siedze
        na forumach (nie zeby to bylo niepozyteczne), grzebie w internecie a dzien ucieka...
        I to mnie denerwuje jeszcze bardziej niz fakt, ze nie moge nadazyc za
        uplywajacym czasem
        A.
        • misia72 Re: Wiecie co .... 22.06.09, 21:21
          ten bol tez znam - u mnie polega to przede wszystkim na tym, ze
          robie przynajmniej 3-4 rzeczy na raz, bez przerwy widze cos, co
          zrobic nalezy, tu zaczne, tam nie skoncze
          najbardziej to widac w weekendy
          a kiedys to popoludniami nawet mialam czas na ksiaz
          • ewa9717 Re: Wiecie co .... 22.06.09, 22:22
            A ja umiem i lubię leniuchować wink))
            • achulaw Re: Wiecie co .... 23.06.09, 20:22
              O jej!ale zazdroszczęsmileJa marzę o czsaie na długie celebrowanie
              gotowania.Pikniku leniuszkowatym na trawie.
              Niestety "wiercipięcia" ze mnie jak mówi MÓJsmile)Obiadki obmyślane w drodze
              z pracy na dzień następny , zmywanie 5 min.po zjedzeniu ,nieumiejętność
              leniuszkowania.
              Dobrze ,że potrafię robić kilka rzeczy naraz/
          • smutas13 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 06:49
            misia72 napisała:

            > ten bol tez znam - u mnie polega to przede wszystkim na tym, ze
            > robie przynajmniej 3-4 rzeczy na raz, bez przerwy widze cos, co
            > zrobic nalezy, tu zaczne, tam nie skoncze
            > najbardziej to widac w weekendy
            > a kiedys to popoludniami nawet mialam czas na ksiaz

            oho...wink
            misia nie dokończyła słowa bo znowu "coś" przyszło Jej do głowy. smile
            • misia72 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 09:17
              smile

              na to wyglada smile
    • mysiulek08 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 02:32
      Wcale nie jestes marudna, po prostu zmeczona i ja to rozumiem.

      Przez dwanascie lat (chyba po juz nie pamietam smile) pracowalam bez urlopu, przez cztery lata na dwoch etatach. Czasami siedzialam na warsztacie do 2-4 nad ranem, do 21 do byla norma (ok zaczynalam o 9 rano, ale przez ostatnie lata musialam dojezdzac okolo 30km w jedna strone smile)
      Po powrocie do domu marzylam tylko o kolacji i kapieli, na szczescie mieszkalam z rodzicami i mamuska kaski pod nos podtykala a tatko przygotowywal kapiel smile
      Wszystkie sprawy zarowne te papierowe firmowe jak i przyjemnosciowe byly odkladane na lykend ale jak w sobote przyszlo znow siedziec kilka godzin w firmie to zostawala niedziela, kiedy to nie wiedzialam w co rece wlozyc.
      Boze Narodzenie spedzalam najczesciej nad dokumentami, bo koniec roku sie zblizal, itp, itd
      Jedno co wywalczylam z exem to wolne piatkowe wieczory co dwa tygodnie i szlam wtedy z psiapsiola i mama do filharmonii smile

      Jak zjechalam tutaj przez pierwsze pol roku nie moglam sie przyzwyczaic do hmm... wolnosci wink Potem juz poszlo gladko, bo ja z natury len jestem smile Ale koniec koncow zaczal mi doskwierac brak innego zajecia niz gotowanie, nawet w pieknych okolicznosciach przyrody i wlasne lenistwo smile

      Tak wiec znam i wyscig szczurow, wiem jak ciezko jest sie wyrwac z kieratu ale wiem tez, ze za tym kieratem chwilami (nieczestymi) sie teskni smile Tzn, mnie czasami brakuje po prostu serwisu i nawet marudnych klientow smile
      • misia72 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 10:10
        Mysiulku, moze spytac, co robilas na tym warsztacie do 2-4 rana ?

        faktycznie, wylazi ze mnie zmeczenie i tesknota za wieksza iloscia
        wolnego czasu, ktorym bede mogla / potrafila zadysponowac wg
        wlasnego uznania a nie , bo cos zrobic trzeba. Przygniataja mnie
        ostatnio tak prozaiczne zajecia jak pranie, prasowanie, kuweta,
        mycie kuchni, znow pranie, znow prasowanie, znowu kuweta i kuchnia
        itp itd - w niekonczacym sie cyklu. Jedwo cos zrobie,a juz sie
        nastepna robota szykuje. I tak w kolko i bez konca wink
        Do pracy dojezdzam 135 km smile w jedna strone smile codziennie smile
        • mysiulek08 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 11:49
          Czekalam az mechanicy autito skoncza naprawiac, bo klient o 10 rano w trase
          jedzie. A ze byly to zarobkowe ciezarowki i jak cos poszlo nie tak, nie mozna
          bylo rzucic kluczami i skonczyc jutro.
          Oczywista, mechanik mial prawo nie przyjsc do pracy na dzien nastepny, ja nie sad
          Na szczescie nie byla to norma, tak raz na miesiac wink

          O, matko 135 km! No to Ci sie wcale nie dziwie, ze jak to sie potocznie mowi
          'padasz na pysk'.

          Jak nic potrzebujesz dlugiego oddechu a nie typowego urlopu, tylko jak to zrobic
          nie wiem.
          • misia72 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 18:06
            czyli musialas poganiac chlopow do roboty smile)))

            ja zaczelam sie powaznie zastanawiac nad skroceniem czasu pracy. Jak
            nie poletat, to przynajmniej 3/4 byleby choc dzien w tygodniu,
            oprocz weekendu miec dla siebie
            • mysiulek08 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 18:12
              > czyli musialas poganiac chlopow do roboty smile
              tak to mniej wiecej wygladalo, musialam tez sprawdzac, czy dobrze robia smile

              zmniejszenie godzin choc troche to byloby cos, szczegolnie przy tej odleglosci, o ktorej Ty wstajesz i wracasz, biedulko?
              • misia72 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 18:49
                a wstaje sobie o 05.00 rano, jak ptaszki cwierkaja a wracam roznie,
                jak dobrze leci do kolo 16:30
                mam na tyle fajna szefowa, ze mi wlicza jedna strone jazdy w czas
                pracy
                aplikacje juz zlozylam, podobno rozwazy do konca sierpnia smile)))
                • mysiulek08 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 19:06
                  to zawsze cos jak wracasz okolo 17.

                  Starszy ma do przejechania okolo 60km w jedna strone, zaczyna o 8.30 konczy o 17.30 (w piatki o 17) w domu jest 19.30-20 albo i troche pozniej, wyjezdza 6.20-6.30. No, ale on zadan domowych do zrobienia nie ma tongue_out
                  • mysiulek08 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 19:08
                    przepraszam, mialo byc wstaje o 6.20, wyjezdza 7.15
                    • misia72 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 20:26
                      byly czasy, ze wychodzac z domu o 06.00 wracalam po 19.00
                      ale sie zbuntowalam, bo to bylo ponad moje sily. Czuje, ze przyszedl
                      czas na zmiane w innym kierunku smile
                      a prace lubie i nie chcialabym jej zmieniac.

                      OT mam w domu chilijczyka Carmenere z Cabernet _ powiem Ci szczerze,
                      ze takiego zwiazku nie moglam sobie wczesniej wyobrazic a po
                      sprobowaniu okazal sie calkiem przyjemny. Troche szczypie w jezyk i
                      nie mozna pic do wszystkiego, ale jest ekscytujacy i ciekawy
                      • fettinia Re: Wiecie co .... 23.06.09, 21:19
                        hehe w pierwszej chwili myslalam,ze prawdziwego chilijskiego chlopa masz w domutongue_outP
                      • mysiulek08 Re: Wiecie co .... 23.06.09, 21:29
                        mieszanki z cabernetem bardzo lubie, sprobuj kiedys z shirazem.
                  • achulaw Re: Wiecie co ...nie na temat 23.06.09, 20:28
                    Ja wstaję o 4.40 jadę 50 min. jak nie ma gigant korków to w domku o
                    16.Zakupy,sprzątanie ,kanapki dla Mojego(8 kromek z wymyślankami!!!)I ROBI
                    SIĘ 20sad(ale ja to kochamsmile))))
                    • misia72 Re: Wiecie co ...nie na temat 23.06.09, 21:06
                      musisz miec niesamowita motywacje do roboty i zycia w ogole smile
                      cudne to !!!!!
                      chodzisz spac o 20.00 ??
                      bo mnie sie juz zaczyna glowa kiwac ? smile
                      • achulaw Re: Wiecie co ...nie na temat 23.06.09, 21:59
                        Kiwa mi sie w tramwajusmile) W OGÓLE TO ŚPIĄCY TRAMWAJsmileWieczorem patdam o 22
                        ale są sposoby by sen odpędzićsmile)))Jest jeszcze gorsza pora 3.55smile))
                        Ale weekendy tosię spi,aż!!!do 9.Tak sie ceni radość snu.
                    • fettinia Re: Wiecie co ...nie na temat 23.06.09, 21:19
                      jak kochasz to najwazniejszesmile
Pełna wersja