To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :(

12.07.09, 21:34
Goscie wczoraj rozprawili sie z cala blacha szarlotki, a niedzielny tea time bez ciasta nie przejdzie smile a ze zimno to sie troche pobawic. Miala byc rolada biszkoptowa z morelowymi powidlami i tarta gruszkowa na kruszonkowym ciescie.

Efekty:
- biszkopt za nic nie chcial sie rozstac z papierem a juz byl posmarowany marmolada, w miseczce wyladowala paciaja biszkoptowo-morelowa bo smak dobry smile
- cos mi nie poszlo z kruszonkowym ciastem, albo za duzo cukru albo za malo maki. Zawsze robie tak, ze z cukru robie karmel, maslo lekko przesmazam na zloto, dodaje do karmelu, przestygniete mieszam z maka. Studze, zamrazam (robie wiecej), po starciu na wiorki jest super pycha kruszonka i spody do tart czy sernika. Tym razem po wystudzeniu ciast maczno-karmelowo-maslanego zrobila sie tak twarda masa, ze za nic nie dalo sie jej zetrzec na tarce (skora z nadgarstka tak smile). Malakser niewiele pomogl i chyba dokonczyl zywota (cos grzechotnelo, zasmierdzialo i zamikl).

-do piekarnika zaraz bede wkladac to co udalo sie zeskrobac z tej skaly plus dosmaczone gruszki, obawiam sie ze nikt nie bedzie w stanie ciasta ugryzc.

Do smieci poszlo:
- 8 jajek
- sloik powidel morelowych
- kostka masla
- dwie filizanki cukru plus filazka pudru
- maka

Jak ja nie lubie wyrzucac jedzenia!


----
Jest sobie Kot
Ślimak Made in Chile
Archiwum Babci Volviny
    • bartosowa Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 12.07.09, 21:41
      Kurczę, faktycznie nienajlepszy. Ale następne będą lepszesmile
      Pozdrawiamsmile
      • mysiulek08 Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 12.07.09, 21:51
        nie pamietam kiedy ostatnio az taka wpadke kulinarna zaliczylam sad

        zasadniczo cos sie zawsze da naprawic a tu klapa )choc miseczka z paciaja zostala zwrocona pusta ze slowami, 'wiesz ten mozg byl nawet dobry' tongue_out
        • pamtaa Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 12.07.09, 23:07
          Moja miła raz na jakiś czas musi coś się nie udać. Mimo, że nie wyszło to i tak
          zostałaś pochwalona i jeszcze zostało zjedzone. Uśmiechnij się.
          • wilowka Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 12.07.09, 23:20
            Jeśli Cię to choć odrobinkę pocieszy mnie sie wczoraj zakalec z

            TEGO PRZEPISU
            zrobił. Co prawda ciasto zostało pożarte, ale co zakalec to zakalec.

            Widać aura taka była wink
    • egipcjanka15 na pocieszenie 12.07.09, 23:33
      bo nic tak nas nie pociesza jak wpadki bliznich wink

      Kilka lat temu jakis czas przed Wigilia chcialam upiec ciasto
      drozdzowe w celu przerobienia na suchary do lamancow (obowiazkowe
      danie w mojej rodzinie). 3 kolejno, dzien po dniu robione ciasta
      okazaly sie megazakalcami; klucha to przy nich pikus. To byly deski
      tak twarde, ze wolu nimi mozna bylo ubic. Pierwsze to w ogole bylo
      pechowe, bo w trakcie jego siedzenia w piekarniku zabraklo gazu w
      butli. Zanim zorganizowalismy nowa na wymiane, to biedne naprawde
      nie mialo szans. Ale 2 nastepne tez wyszly okropnie i dopiero wtedy
      zrozumialam, ze ciasto drozdzowe sie nie ma prawa udac, jesli
      temperatura pomieszczenia oscyluje okolo 16 stopni w najlepszym
      razie. A dogrzanie piecykiem kiepsko wychodzi ze wzgledu na
      przeciagi sad
    • mysiulek08 Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 13.07.09, 12:20
      Hihi, faktycznie pocieszajace smile

      Jak nic musial jakis front antyciastowy o zasiegu swiatowym byc tongue_out
      • fettinia Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 13.07.09, 12:31
        dokladniesmilemnie tez wczoraj bezy nie wyszly a zawsze sa idealnesmile
        Potwor Ciastowy panowal widacbig_grin
    • pani.serwusowa Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 13.07.09, 13:58
      Cos musialo byc w ten weekend. ;> Ja nie pieklam, ale sasiadka
      przyniosla sernik i luby powiedzial, ze niezbyt smaczny. Nie jadlam,
      ale ocenilam konsystencje i wyglad i rzeczywiscie cos nie teges bylo
      z tym sernikiem. wink
    • kika2705 a co to za przepis na kruszynkowe ciasto? 13.07.09, 17:46
      możesz podać dokładniejsze proporcje, proszę, bo brzmi bardzo, bardzo smile
      • mysiulek08 Re: a co to za przepis na kruszynkowe ciasto? 13.07.09, 22:30
        Kika, a kruszonke do drozdowego robisz? Bo to wlasnie to, tylko zmodyfikowane smile

        Zawsze robilam tak jak kazali czyli maka posiekana z maslem plus cukier, potem rozpuszczalam najpierw maslo z cukrem i dodawalam do maki a teraz najpierw przepalam cukier na jasny braz, dodaje rozpuszczone lekko zezlocone maslo, mieszam, zeby sie ten zbrazowialy cukier rozpuscil, troche studze i mieszam z maka.

        W efekcie po starciu (bo ja zawsze tre kruszonke) i upieczeniu jest takie "mocno" kruche, ze smakiem karmelowym smile

        Proporcje, hmmm, ciezko ale sprobuje przeliczyc z przepisu podstawowego uzywanego od lat

        20 dkg masla (margaryna moze byc, w czasach brakow nie bylo wyjscia i tez bylo ok smile)
        20 dkg cukru
        40 dkg maki (ilosc maki zalezy od maki smile)

        Oczywista mozna z mniejszej proporcji 10/10/20 ale ja jak juz babram z tym karmelem i mieszam to robie hurt, bo dobrze sie zachowuje mrozone.

        W te pechowa niedziele dalam zdecydowanie za malo maki. Starszy mnie zagadal smile Gdyby nie to, ze padl malakser to bym zmielila te skale i miala posypke do szarlotki.

        Takie ciacho to dla mnie alternatywa tych spodow z ciasteczek np digestive, ktorych nie ma tutaj.
        • kika2705 Re: a co to za przepis na kruszynkowe ciasto? 13.07.09, 23:07
          dzięki, ale tak wypasionej kruszonki to ja jeszcze nie robiłam (ze
          skarmelizowanym cukrem i rozpuszczonym masłem), ale jak mi się skończy post
          słodyczowy, o zrobię na bank... w każdym razie zapisuję

          ps zresztą drożdżowego też nie robiłam, bo cierpliwości do czekania nie mam
          • bodzia50 mój wczoraj nie był 14.07.09, 08:08
            rano gotowałam liście mięty w mleku ,w takim ulubionym małym garnuszku
            miały być lody miętowe,przy okazji robiłam śniadanie,
            telefon zadzwonił ze smutną wiadomością, za chwilę przyszła córka
            podzieliłam się z nią o tym co było w telefonie,
            wracam ze spuszczona głową do kuchni ,a tu garnek czarny ,
            maliny czekają do zbierania ,słoiki do mycia,
            ubrałam się wygodnie, wsiadłam do autobusu i pojechałam do "miasta"
            30km.Połaziłam po sklepach ,kupiłam jakieś durne kielichy do lodów
            razem z galaretką -4galaretki Winiary+kielich,ponad 6zł- garnek do pieczenia
            mięsa itp...odwiedziłam rodzinę z własnym ciastemsmile
            dostałam rosołu ..."obgadałyśmy informacyjnie" całą rodzinę
            obejrzałam zdjęcia z nad morza i wróciłam do domu-w domu śmierdzi
            • mysiulek08 Re: mój wczoraj nie był 14.07.09, 12:03
              Bodziu, wspolczuje smutnej wiadomosci

              Smierdzi czym, spalonym mlekiem? Zostawilas ten garnuszek na wlaczonym gazie i pojechalas?
              • bodzia50 Re: mój wczoraj nie był 14.07.09, 21:02
                mysiulek08 napisała:

                > Bodziu, wspolczuje smutnej wiadomosci
                dziękuję ,wiadomość nie tragiczna na szczęście,
                zastosowałam metodę ucieczkową, czyli uciekłam od wszystkiego,
                spontanicznie ,i dobrze mi to zrobiło, a tak to bym się przy tych
                słoikach i w tych oparach absurdu i spalonego garnka,zasmucała
                do cna ...
                śmierdzi czym? ,to nawet ładnie śmierdzi smilebo spalonym mlekiem
                i miętą i takim nagrzanym metalem ,coś jak smoła jeszcze,
                nie wyrzuciłam ! nie miałam głowy do tego! leżał i wypuszczał smrodek
                tak więc jak wróciłam to cały dom śmierdział , kupiłam dziś nowy za 12 zł.Nie
                ,nie zostawiłam go na gazie, bo spalił się rano, najpierw był telefon, potem ja
                dzwoniłam, potem gadałam z córką o tym co sie stało, a pózniej ten garnek w
                kuchni mnie dobił!zapomniałam o nim!
                wydałam dyspozycjesmilemężowi,córce, ubrałam jakąś koszulkę ,spódnicę
                bawełnianą bo prawie30st ,wzięłam ciasto i pojechałam najbliższym
                kursem do "Miasta" Pozdrawiam cała pokłuta komarami przy zbieraniu
                bobu ,szparagówki(fasolka)poziomek,czarnej porzeczki,
                • mysiulek08 Re: mój wczoraj nie był 14.07.09, 21:35
                  smrodek przejdzie smile zagotuj troche korzeni w rondelku odkrytym i bedzie dobrze.

                  Rany, jak mnie sie chce bobu! Swiezego!
                • fettinia Re: mój wczoraj nie był 15.07.09, 11:20
                  a jak nie tragiczna to dobrzesmile
                  ps-na komary swietna babka w wodce-w watku w GPsmile
            • qubraq Re: mój wczoraj nie był 15.07.09, 17:09
              bodzia50 napisała:

              > ...i wróciłam do domu- w domu śmierdzi

              a wiesz Bodziu, że zapach tej Twojej spalenizny po kilku godzinach
              dotarł do mnie pod Wilanów smile) slowo!
    • gonia225 Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 15.07.09, 14:09
      Ja spaliłam gołabki i patelnie, bo wzięłam się za sprzątanie łazienki smile, wieczoram biorę sie za kompoty z wiśni, mam nadzieję, że nie trzeba będzie malować kuchni
      • momas Re: To nie jest moj najlepszy dzien kulinarny :( 15.07.09, 14:19
        dzisiaj przezornie nie zabieram sie do gotowania obiadu. wszysko z
        rąk mi leci sad a poza tym jest za gorąco.

        trudno, po drodze do domu coś na wynos kupie....
Pełna wersja