Dodaj do ulubionych

poradźcie w kwestii chorego dziecka w sąsiedztwie

14.04.21, 21:07
Mieszkam w bloku, gdzie jest 10 pięter i 100 mieszkań. Wprowadziłam się kilka lat temu. Każde piętro jest zamknięte od klatki schodowej i od windy. Znam się jedynie z sąsiadami z mojego, ósmego, piętra, a niektórych kojarzę z windy. Problem w tym, że gdzieś nade mną, znajduje się niepełnosprawne dziecko. Słyszę je całymi dniami do późna w nocy jak płacze. Od czasu pandemii pracuję w domu, więc ponad rok nie było dnia, żeby coś się zmieniło. W mojej rodzinie mamy dziecko z rozszczepem kręgosłupa, ale dziecko jest zaopiekowane, nie ma dnia, żeby gdzieś nie jechało do specjalisty, ortopeda, neurolog, neurochirurg, urolog, to na gipsowanie, to na rehabilitację, zmiana lekarza, zmiana szpitala, taka operacja, inna. Do tego dom jest otwarty i wesoły, a dziecko, mimo że nie ma swojego brata, ciągle przebywa z innymi dziećmi. I codziennie jest na świeżym powietrzu. Już rozwija się jak inne dzieci, z wyjątkiem nóżek. A to dziecko z góry to jakiś kosmos. Zamknięte 24 h. Od rana słychać piski, po poludniu przechodzą w wycie i tak do północy.. Czasami słyszę, że do niego też tak piszczą .. Moim zdaniem temu dziecku dzieje się wielka krzywda. Ale co można zrobić w takim wypadku? Chyba nic. Liczę, że to przy opiekunce tak spazmuje, a ona zajmuje się swoimi sprawami i rodzice o tym po prostu nie wiedzą. A może ja czegoś nie rozumiem? Zdawało mi się, że dziecko jest leżące, ale pod wieczór słychać głośny stukot butów ortopedycznych, nie wiem czy to jakieś drugie dziecko... Czy przychodzi wam do głowy jakaś rada?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka