Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przerastają

04.10.07, 14:16
Cześć. Piszę bo złapałam doła przed chwilą poszarpałam syna i
nakrzyczałam na niego tylko dlatego że on okropnie płakał i mnie
podrapał. Chwilami nie daję rady, wkurza mnie że on nie słucha chce
tylko to co sam wymyśli, nie mówi, żle chodzi i ciągle muszę z nim
być. Wiem to okropne ale tak bardzo chcę iść do pracy oderwać się od
syna i domu, te ciągłe rehabilitacje, psyholodzi, logopedzi i inni
rozkładający ręce co mu jest. Zabija mnie ta bezradność
specjalistów. Jak dałyście radę przy takim nawele obowiązków iść do
pracy, gdzie tu taką znaleźć aby to pogodzić jaszcze psycholog mi
mówi że mały nie powinien iść do żłobka bo jest na etapie "mama w
zasięgu wzroku" inaczej krzyk. Przepraszam ale musiałam to z siebie
wyrzucić.
Obserwuj wątek
    • guderka Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 14:31
      skądś to znam. też miałam takie chwile. a wieczorem jak patrzalam na
      spokojną buźkę spiącego dziecka odzywal sie we mnie tak potworny kac
      moralny że zaczynała ją całować, tulić i płakać ;/
      Przeszło mi z czase, dużo pomogły rozmowy z psychologiem który
      tłumaczył niektóre zachowania dziecka, bardzo pomogła mi książka :
      Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas
      mówiłyjak mowic, zeby dzieci nas sluchaly. jak sluchac, zeby dzieci
      do nas mowily A. Faber. Zrozumiałam że mój brak radzenia sobie z
      emocjami nie wynika z tego że mam TAKIE dziecko ale...z tego jakie
      były relacje w domu rodzinnym, jak traktowała mnie mama
      Myśle ze tez powinnac iść do terapeuty
      Nie wiem co poradzic w kwestii pracy-ja przerwałam pracę gdy córka
      miała 2lata, gdy miała 5lat i poszła do prywatnego przedszkola
      spróbowałam znowu-ale nie wychodziło. Przedszkole za drogie,
      dojazdy, czas, i moja praca która wprawdzie nie miała wyznaczonego
      limitu 8-16 ale czesto musiałam spotkac sie z klientem np. o 20.
      Poza tym pojawiło sie drugie dziecko
      teraz pomału znowu myślę że robieniu czegos-ale uziemia mnie szkoła,
      dojazdy, brak opieki na świetlicy, koszt przedszkola dla małej.

      gdzie mieszkasz?ile lat ma twoje dziecko?
      • beciakoz Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 15:18
        Mieszkam w Warszawie teraz a całe życie w Częstochowie. Tam
        zostawiłam wszystko przyjaciół, rodzinę. Mały ma lat 2,9 nie jest z
        nim najgożej ale wcześniej było lepiej psychicznie a odkąd zaczął
        chodzić przestał mówić i cofnął się w rozwoju jest po cytomegali
        wrodzonej i niektórzy lekarze wmawiają mu MPD. Dobija mnie to że do
        17 muszę być z nim i nic tego nie zmieni a po też bo tatuś ma coś do
        zrobienia a babcia nie zostanie. Wobraź sobie praca na mnie czeka od
        8-16 ale gość źle chodzi i nie chcą go w żłobku integracyjnym i
        jeszcze muszę mieć pieczątkę że pracuję to go przyjmą, a przecież
        jak zrezygnować z jego terapii z psychologiem do południa. Podziwiam
        Cię że zdecydowałaś się na drugie dziecko, ja się boję a mały taki
        nieporadny z nim w ciąży przelażałam całą a i za stara jestem 36 Ha
        Ha. Do psychologa też muszę iść sama a co z małym.
        • guderianka Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 15:40
          ja też się bałam zajść ponownie w ciążę. zwłaszcza ze przypadek
          naszej starszej to 1 na milion . Podobnie jak u ciebie podejrzewali
          MPDZ,,zresztą...wszystko podejrzewali. Zylismy w niepewności 3lata
          nimi dowiedzieliśmy sie co jest dziecko

          amyślimy o trzecim. i też sie boimy
          a próbowałaś szukac nianię do małej ?
          i mysle że powinnac twardą postawę przyjąć wobec męża. To że cię
          odciązy to nie przywilej na który musisz latami czekac. To jego
          zafajdany obowiazek bo to tak twoje dziecko jak i jego.
          Nie rozumiem dlaczego przedszkole integracyjne odmówiło przyjecia.
          Dzwoniłas do wydziału oswiaty? Pisałas skargę? Dostałaś odmowę na
          piśmie?


          zobacz to :

          www.pelniazycia.pl/
          • beciakoz Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 15:52
            To nie tak żłobek czeka na małego ale ze względu na jego trudności z
            chodzeniem nie chcą go dać do grupy maluchów bo wzajemnie będą sobie
            robić źle. Co do niani jesteś zorientowana że w Warszawie chcą ok
            1500 zł nie mówiąc o dziecku niepełonospawnym lub opóźnionym a dodaj
            do tego dojazdy na terapię bądź rehabilitacje. Wtedy wynagrodzenie w
            pracy powinno wynosić ok 3000 brutto aby to miało sens. Dodam że mam
            przerwę 3 lata.
            • kajka68 Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 15:59
              Becia...moja mała też źle chodzi-ma straszne zaburzenia
              równowagi,przewraca sie...ale chodzi do zwykłego
              przedszkola...mimo,że w tym roku były problemy i zostawiono ją w
              maluchach- nie było to zwiazane z jej chodewm- spróbuj do zwykłego
              przedzkola- u nas dzieci w wieku 2,5 roku chodza do maluszków na
              żłobek nie ma szans...ja też jestem wykończona- tez czasem krzykne
              czasem trzepne...apotem wyrzyty...ale tak naprawde - jesli tak jak
              ja zajmujesz sie cały dzień dzieckiem- to Cie doskonale
              rozumiem...muszę kończyc...choc mogłabym jeszcze długo- nasze dzieci
              mają podobne objawy0 tylko u nas jest jeszcze oczoplas0 i nie było
              cytomegalii
              • beciakoz Re: kajka68 05.10.07, 09:34
                ale twoja córcia pewnie sama je, ubiera się a mój nie. Ma problemy z
                łyżką a ostatnio ganiam go po pokojach przy obiedzie bo nie ma czasu
                usiąść, Dowiadywałam się o przedszkola tutaj do integracyjnego musi
                mieć skończone trzy latka a to w grudniu i do przyszłego roku do
                września nici z przedszkola nie ma miejsc a zapisy w przyszłym roku.
                • kajka68 Re: kajka68 11.10.07, 15:45
                  Becia...sama je mówisz?Owszem ,ale ma problem z utrzymaniem łyżki i panie czesto
                  ją karmią...ja zresztą tez-bo brudzi siebie i wszystko dookoła- kiedy mogę sobie
                  na to pozwolic pozwalam samej jesc-żeby ćwiczyła,w przedszkolu ma śliniaczek i
                  ciuchy na zmiane.Kaja tez nigdy nie miała czasu na jedzenie.Ale nie ganiam jej
                  -jesli jest głodna sama przychodzi.A jeśli jest obiad to nie ma siły musi
                  siedziec i koniec-ciężka to walka ale do wyuczenia.Poza tym tym akurat bym sie
                  nie przejmowała-panie w przedszkolu potrafią sobie z biegajacymi poradzic,musza
                  inaczej cała grupa by biegałasmile.Dziecko w maluchach naprawdę nie musi umiec
                  wszystkiego...moje nie umiało i inne tez nie...do dziś panie przebierają Kai
                  pampersy ,bo ona nie zgłasza potrzeb-jest chora i tyle nikt z tego nie robi
                  problemu.wczoraj jakies dziecko zrobiło kupkę w majtki myslisz ,ze ktos robi z
                  tego aferę?nie-mają panie dodatkowe ciuszki i przebierają maluszka...poczekaj-
                  jest dopiero połowa paxdziernika,częsc dzieci sie nie adoptuje w przedszkolu i
                  odchodzą-może uda Ci się znaleźć miejsce w trakcie roku.U nas nikt nie robi
                  problemu ,ze dziecko nie skończyło 3 lat...dzieciaczki mają po 2,5 roku...i
                  uwierz daleko im do samodzielności...powodzenia.
    • mamaronja Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 22:01
      Coś chyba dziś krąży w powietrzu, bo ja mam dziś też zły dzień -
      generalnie dół i poczucie skrzywdzonej kury domowej i służącej i
      niani i rehabilitantki w jednym. A gdy byliśmy na krótkich zakupach
      to się poprztykaliśmy z mężem i nie chciał iść na kawę - a ja miałam
      taką ochotę !!! Ja - matka wiecznego niemowlęcia.
      Ja wiem, że to pierdoły...
      Tak Cię tylko pocieszam, że nie tylko Ty masz dziś doła...
      • igge Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 22:32
        dziewczyny ściskam was cieplutko, mnie wczoraj przerosło podwójne
        zapalenie ucha starszaka, 2 wizyty u lekarzy, i rehabilitację w
        końcu odwołałam bo zwyczajnie nie miałam siły na nią jechać.
        Duuuuuużo łatwiej jest kiedy małż jest w domu a nie na wyjeździe sad
        Dziś córka wyciągnęła mnie na zakupy pod pretekstem nowych perfumek
        i jest ciut lepiej. Korki wysiadły po włączeniu grzejnika, wody
        prawie nie mam i grozi mi zarośnięcie brudem ale humor i tak lepszy
        niż wczoraj. Becia jeśli to jest w ogóle możliwe to radziłabym Ci
        podjąć pracę, dla większego poczucia normalności. Ja strasznie
        żałuję, że niedostatecznie umiałam oderwać się od dzieci gdy były
        młodsze i pewne szanse nieodwołalnie straciłam i już pewnie nigdy
        nie zmobilizuję się tak, żeby pracować na etacie.
    • igge Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 04.10.07, 22:38
      aha i jeszcze coś może mało pocieszające teraz: Twój synek na pewno
      wyrośnie z większości denerwujących zachowań i będzie dużo łatwiej i
      przyjemniej się nim opiekować. Na razie z racji wieku i
      niepełnosprawności trudno z nim wytrzymać ale tak nie będzie wiecznie
    • beciakoz Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 05.10.07, 09:11
      Dzięki za wsparcie dziś jest lepiej skończyłam przed chwilą zbierać
      gościa z podłogi z wyrwaną szufladą(tak wyleciała cała)jego ucho
      rozwalone. Musze coś z tym zrobić tak dalej być nie może ale czy
      wasze dziei też tak histeryzują jak znikniecie im z oczu? To trwa
      już dwa miesiące nawet kupy nie mogę zrobić. On nie mówi a jak coś
      chce to często krzyczy, sygnalizuje potrzeby fizjologiczne łapiąc
      się za siusiaka. Nie zawsze opiekunki chcą zostać z takim dzieckiem
      ale muszę w końcu spróbować bo co to za mama jak wiecznie jest
      zdołowana.
        • iwona.fa Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 05.10.07, 21:47
          o matko , a juz myslałam ,że jestem potworem , bo czasem zdarza mi
          się krzyknąć czy potrząsnąć małą w stylu "obudz się wkońcu dziecko",
          potem płaczę całuję ja a ona się śmieje , jakby chciała powiedzieć
          nic się nie stało. Moje cudo waży 17kg, i nie porusza się samo ,
          jest co dzwigać. Myslę,że siadamy poprostu z przemęczenia , i wydaje
          nam się ,że jestesmy tym biedym Syzyfem i kamień nas poprostu
          przygniata , jestem zdania ,że czasami trzeba go przerzucic komus
          innemu na plecy i uciec np. do kina z koleżanką , wyspać się dobrze
          i nowy dzień zacznie się lepiej...
          trzymaj się
    • beciakoz Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 07.10.07, 11:55
      Tak niestety nie mamy zbyt dużo czasu na spotkania z rodzicami
      innych dzieci. W wekendy wyjeżdżamy ale w tygodniu jak mogę to
      chodzę z nim na sale zabaw (ma darmowy wstęp) i dzieci go nie
      interesują chyba że wchodzą do domku który uwielbia to wtedy krzyczy
      i łapie dzieci za twarz lub włosy. Na plac zabaw teraz nie chce
      zjeżdżalnia się zndziła, piaskownicy nie znosi a za zimno na zabawe
      na kocyku.
    • salomea385 Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 08.10.07, 17:37
      Hej ,dziewczyny!
      Postanowiłam dołączyć się do dyskusji-jako kolejna absolutnie
      zdołowana.
      Słuchajcie,przecież Wy sobie bardzo dobrze radzicie-myślicie o
      przedszkolu dla dzieci,o opiekunce,macie nadzeję,że znajdziecie
      chwilkę dla siebie.
      Tylko że na to wszystko są potrzebne pieniądze.Co ma zrobić
      matka,której już nie wystarcza na chleb?W moim przypadku koszty
      leczenia syna stały się tak wysokie,a problemy z jego zdrowiem tak
      wielkie,że nie mogę już mieć żadnej nadziei.Każdego dnia jest
      gorzej,każdego dnia boję się,że mąż w końcu padnie i wtedy ja z
      synem umrę pod płotem z głodu.Mój mąż zasuwa po 18 h na dobę,chodzi
      jak zombie.Nawet gdybyśmy znależli czas,żeby wyskoczyć gdzieś na
      kawę,to nie mielibyśmy jej za co kupić.I co mozna zrobić z takim
      życiem???
      Pozdrawiam wszystkie Mamy Anka
      • igge Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 08.10.07, 23:38
        polecam wpadanie na kawę do koleżanki i rozejrzenie się w
        możliwościach leczenia synka w ramach NFZ
        niestety na nieobecność zapracowanego męża nie mam pomysłu, mój
        zmienił pracę ale to rozwiązanie radykalne i raczej nie śmiałabym
        nikomu go doradzać bo np w naszym przypadku dołożyło nam kłopotów
        finansowych a ja straciłam poczucie bezpieczeństwa bo teraz raz
        praca jest a raz jej nie ma i nigdy nie wiadomo ile zarabiamy
        A z weselszych tematów: zainwestowałam 100 zł w hydraulika i już mam
        wodę....ale na razie czarną, więc ani pralki nie włączę ani dziecka
        nie umyję, szlag mnie chyba trafi, spuszczam tę czarną wodę i
        spuszczam a ona nadal czarna i pełna paskudnego brunatnego osadu
    • beciakoz Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 11.10.07, 14:16
      No jestem w końcu pada mi komp po prostu głupieje na nowy nie ma
      pieniędzy. Jak zniknę to za jakiś czas się pojawię. Byłam z gościem
      na badaniu ABR (słuchu z pnia mózgu) jest ok i u prtopedy byliśmy
      niech go szlag gość popatrzył na stopy z przodu z tyłu ja mu mówię
      że w butach ortopedycznych źle chodzi przewraca się a on podbić i
      niech chodzi dalej. Nawet nie kazał mu się przejść a miał tyle lat
      (na tyle wygląda) że ludzie tyle nie żyją. Dentystę też zaliczyliśmy
      no i orzeczenie w końcu dostaliśmy na trzy lata nie rok. Fajnie
      dobrze że świeci słońce i jeszcze starcza nam na pogadanie bo
      inaczej to kaplica. A może tak wpadajmy na forum na kawkę. Kiedyś
      był taki wątek na rehabilitacji.
            • beciakoz Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 11.10.07, 20:51
              No to troche jaśniej czy taka osoba pracuje w przychodni czy w
              sklepach gdzie robią wkładki. Bo my wkładki robiliśmy i nic z tego
              pan jest w szoku takiego pacjenta jeszcze nie miał. Karol chodzi na
              palcach stopy do środka i ciągle się przewraca. Przeczekanie aby się
              przyzwyczaił też nic nie dało.
              Tej kawy to ja też bo jeszcze ciepłej dziś napić mi się nie udało.
              Pozdrowionka
                  • igge Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 12.10.07, 17:24
                    bardzo zimno, mokro i sennie...patrzę właśnie jak mi mokną ręczniki,
                    które wystawiłam na balkon do wysuszenia i zapomniałam o nich i
                    nawet nie chce mi się po nie pójść i rozłożyć suszarki w pokoju.
                    Pozwoliłam dzieciakom dzisiaj na radosne szaleństwo malarskie w
                    kuchni i wszędzie suszą sie czerwone abstrakcyjne płachty a dom
                    upaćkany za to na kolor, który lubię a jutro odwiedza nas trójka
                    dzieciaków z mamami więc powinnam zgarnąć farby chociaż ze stołu w
                    kuchni, żeby zrobić kolejny sernik bo pożałowałam 40 zł na
                    drożdżówkę. E tam, piję kawkę i czytam forum... Miałam fajny w miarę
                    dzień, ślubowanie, musik sfinks, ekspresso, księgarnia, koleżanki
                    ślubowanie i kolejna kawka z koleżanką, jej synem, kisiel z żurawiną
                    u nas w domu. Potrzebuję dziś duuuuuuuużo kawy bo jeżdziłam po nocy
                    po męża i dziecko bało się spóźnić na ślubowanie więc obudziło mnie
                    przed szóstą rano.
                    • kajka68 Re: Jak sobie radzicie z problemami? Mnie przeras 12.10.07, 18:00
                      ja już 4 wypiłam...Najpierw pies wołał siusiu ,jak zasnęłam obudziła mnie
                      Tusia-biuzia w środku ją bolała...znów zasnęłam to znów pies...ech...dzisiaj
                      wieczorem chyba go przegonię trochę po trawce to moze się zmęczy...a Tusia ma
                      chyba szkarlatyne...wrrr....szarlotkę upiekłam bo właśnie kumpela w drzwiach...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka