Dodaj do ulubionych

jak WY to rozumiecie?

05.10.07, 16:55
to post wyrwany z całej ponad 500postowej dyskusji nt chodzenia
dzieci z ADHD do "normalnych" szkół z dziećmi zdrowymi. wyrwany
został z kontekstu- wczesniej pisałam o tym ze wiele mam gdy rodzi
sie im dziecko niepełnosprawne nie wie do jakiego urzedu sie udac by
uzyskac świadczenia, że nikt im nie podpowie co zrobić. Oto jaką
odpowiedz dostałam :

jestem mamom dwuletniej dziewczynki, z podejrzeniem astmy a więc
ciągłymi
problemami górnych dróg oddechowych, jak napisałam jest to tylko
podejrzenie a
przyczyna może być zupełnie inna. Widząc jaka jest służba zdrowia
nie czekam z
rozłożonymi rękoma, aż któryś z lekarzy wyjaśni mi co się dzieje,
sama staram
sie zdobyć jak najwięcej wiedzy na temat astmy, alergii, pasożytów.
Sama staram
sie szukać informacji na temat które choroby mogą dawać takie objawy
jakie ma
moja córka. Sama finansuj jej leczenie, tak jak i czasami sama
decyduje sie na
prywatne wykonani badań laboratoryjnych, nie dlatego że nie
dostałabym
skierowania na te badania ale dlatego aby przyśpieszyć całą
procedurę.
Jeżeli ktoś ma chore dziecko to w interesie swoim jak i dziecka sam
powinien
doszkolić się w tym temacie .To że są rodzice których trzeba
pokierować, bo sami
nie wiedzą gdzie udać sie po dofinansowanie lub orzeczenie świadczy
tylko o ich
bezradności i niewydolności .
"Czasem rodzic nawet nie wie że istnieje cos
> takiego jak szkoła integracyjna..."
to taki człowiek chyba mieszka na innej planecie.
Odbiegając już od tematu dziecka z ADHd w szkole bo uważam , że to
co napisała
nauczycielka_biologii powinno zakończyć tą dyskusje, dobrze że
tworzycie forum ,
ze nawzajem sie wspieracie, ale nie można tłumaczyć za pomocą błędów
systemowych i dziur w systemie edukacji niewydolności rodziny i jej
niewiedzy na
temat choroby dziecka oraz sposobu leczenia i pomocy.
Tym co napisałaś mimowolnie zgodziłaś sie z paula, część rodziców
ADHDowców
ucieka od problemu, rozkładają ręce i czekają na pomoc bo sami jako
niewydolni
nie potrafią lub nie chcą samodzielnie poszukać pomocy, czy
dokształcić się.
Jeżeli ktoś ma dziecko z dysfunkcją a nie była nawet w poradni, bo
tam uzyskuje
się orzeczenie, to co on zrobił by poznać choroby dziecka ,by mu
pomóc, nic, a
co według niego powinno zrobić całe otoczenie zająć sie jego
problemem i
rozwiązać go. Jeżeli ktoś decyduje się na dziecko, to jednocześnie
decyduje się
na związaną z tym odpowiedzialność, tu nie ma już miejsca na to aby
ktoś kogoś
prowadził za rączkę . Przeciwko takim ludziom, o jakich napisałaś,
przeciwko ich
roszczeniom, przeciwko ich nieudolności i zrzucaniu
odpowiedzialności na innych
staję ja. Bycie rodzicem to duża odpowiedzialność i odwaga, bycie
rodzicem
dziecka chorego wymaga podwójnej odpowiedzialności i odwagi, tu nie
ma miejsca
na rozkładanie rąk i czekanie aż ktoś mnie zaprowadzi do
przychodni , aż ktoś
coś zrobi.



fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
Obserwuj wątek
    • madzis12 Re: jak WY to rozumiecie? 06.10.07, 08:11
      jestem w szoku, jak można tak szufladkować ludzi, są ludzie którzy działają i
      maja do tego środki finansowe (np. na prywatne badania) i mają jakąś zacietość w
      sobie aby poszukiwać, ja taka byłam przez 2,5 roku, sama szukała chorób na które
      mój syn moze chorować (dopasowywałam objawy syna do opisu choroby) ale
      wielokrotnie się myliłam, od pół roku przestałam, trochę zaufałam lekarzom (nie
      do końca ale trochę), mamy postawione podejrzenie choroby genetycznej, ale ja
      genetykiem nie jestem nie potrafie stwierdzić czy to na pewno to czy nie,
      przestałam szukać na wizyty prywatne mnie nie stać, więc muszę czekać na kolejne
      terminy na które nieraz czeka sie ponad 9 miesiecy.

      Moim zdaniem są rodzice, którzy staną na głowie aby jak najszybciej zdiagnozować
      dziecko, ale często jest tak, ze albo rodzice sa juz zmęczeni albo
      niepełnosprawność dziecka ich przytłacza i nie mają siły po prostu już walczyc,
      walczą o rehabilitacje, o leki, o kazdy pieniądz, więc na walkę z lekarzami
      brakuje już sił, tak jak mi.

      A co do tego ze nie wiadomo gdzie sie zwrócić o pomoc, też jak urodził sie mój
      pierwszy syn nie wiedziałam gdzie sie udać po pomoc, mi we wszystkim pomogła
      nasza pediatra, powiedziała gdzie mam iść, co załatwić, sama nigdy bym tego nie
      ogarnęła, tydzień czy miesiac po tym, jak dowiedziałąm sie że mój syn -
      "wymarzony, zaplanowany, wyczekany, który miał być cudownym zdrowym dzieckiem" -
      jest chory, późniejsze pobyty w szpitalach, stany krytyczne też opóźniały
      dowiadywanie sie o wszystkich należnych nam ulgach i pomocach, ważniejsze było
      dziecko i bycie z nim.

      Teraz syn ma juz 2 lata orzeczenie o niepełnosprawności a dalej nie zawsze wiem,
      co mu jeszcze sie należy, tak jak nie wszyscy rodzice wiedzą ze mogą odpisać
      ulge rodzinna.

      Nie wszyscy jesteśmy idealni.

      Przepraszam, za mały zamęt w tym poście, ale troche wypowiedź o nieudolnych
      rodzicach mnie zbulwersowała.
      • guderka Re: jak WY to rozumiecie? 06.10.07, 09:22
        madzis...dzięki za wpis bo już myślałam że to ja tylko
        przewrażliwiona jestem..

        Moja Maja miała 2lata gdy sie okazalo ze póki co chodzic nie bedzie.
        To moja mama jako kadrowa wiedziała ze jest zasiłek pielęgnacyjny i
        że trzeba miec orzeczenie. Ona mnie pokierowała, zaden lekarz, żadna
        pani w urzedzie. O wszystko musiałam tuptać sama i sama pytać. Nie
        mam nic przeciw temu, nie czuję żalu-ale o ile łatwiej i szybciej by
        było gdyby ktoś podpowiedział.
        Jak urodziłam Maje nie miałam netu ani kompa, nie wiedziałam co to
        forum, nie miałam z kim sie wygadac. Koleżanki zdrowych dzieci miały
        inne tematy. Dopiero jak zaprzyjaźniłam sie z dawną kumpelą która
        urodziła synka z dystrofią-razem zaczełysmy gadac, myslec, szukac
        nowych możliwości
    • paula_paulina_10 Re: jak WY to rozumiecie? 06.10.07, 10:11

      Decydując się na urodzenie dziecka wszyscy chcemy, żeby było zdrowe,
      mądre, dobre, ładne, nie stwarzało problemów. Los jednak nie zawsze
      jest łaskawy.
      Dzieci rodzą się z róznego rodzaju chorobami, z których jedne są
      uleczalne inne, niestety, nie. Matki, o czym wiecie lepiej ode mnie,
      przechodzą róznego rodzaju etapy - rozpaczy, buntu, żalu do losu,
      otępienia, walki. I dobrze gdy ten okres walki - o wszystko, o
      siebie, o dziecko, o lepsze życie przychodzi możliwie szybko. Jest
      on równoznaczny z zaakceptowaniem choroby dziecka, pogodzeniem się,
      że jest ono takie a nie inne, ale nie mniej kochane, wymagające
      innej troski.
      Pozostaje jednak pytanie czy od chorego dziecka nie należy niczego
      wymagać ( oczywiście wymagać na miarę jego możliwości)?
      Czy rodzice chorego/niepełnosprawnego dziecka mają wymagać od
      otoczenia, żeby usuwało im spod nóg kay pyłek?
      Sama zrobiłam karczemną awanturę zdrowej babie ( tak babie) która
      zaparkowała samochód na kopercie, bo nie chciało jej się poszukać
      miejsca 300 metrów dalej , ale nie mogę się zgodzić, aby zużyte
      pampersy osoby niepełnosprawnej lezały na sąsiednim balkonie ( bo
      jej opiekunom nie chce się ich usunąć).
      Jestem za tym, aby osoby niepełnosprawne w pierwszej kolejności
      załatwiały to i owo w urzędzie, ale niepełnosprawny maszerujący
      ścieżką rowerową ( autentyk) i reagujący b. agresywnie na zwróconą
      uwagę budzi mój bunt.
      Zyjemy w trudnych czasach, kiedy każdy z nas walczy dosłownie o
      wszystko - i , niestety, dotyczy to także rodzin osób
      niepełnosprawnych. To oni i przede wszystkim oni muszą mieć siłe
      przebicia aby wydeptywać ściezki w urzędach, walczyc o integracyjne
      przedszkole, szkołę,schody i podjazdy. Nikt tego za nich nie zrobi.
      Pojawiło się prawie 600 postów na temat dziecka z ADHD w klasie ,
      dziecka trudnego, absorbującego, nieprzystosowanego.
      Część z nas - w tym ja - buntuje się przeciwko zmuszania naszych
      dzieci do integracji. Owszem, przepisami, wytycznymi można zmusić i
      nauczycieli i innych rodziców do tego rodzaju integracji. Powstaje
      jednak pytanie co ona da i kto na niej zyska?
      • guderianka paula_paulina 06.10.07, 11:00
        po co tu sie wpisujesz? żeby tutaj rozpętać kolejną wojenkę? mało ci
        na tamtym forum ?
        w dodatku napisałaś nie na temat bo nie o tym jest ten wątek.

        jesteś mamą dziecka niepełnosprawnego?
        • gorgona_1 Re: Droga Paulo, 06.10.07, 17:18
          napisałaś

          > Część z nas - w tym ja - buntuje się przeciwko zmuszania naszych
          > dzieci do integracji. Owszem, przepisami, wytycznymi można zmusić
          i
          > nauczycieli i innych rodziców do tego rodzaju integracji. Powstaje
          > jednak pytanie co ona da i kto na niej zyska?

          Właściwie to nie rozumiem za bardzo (bo nie mam czasu czytać 600
          postów), czy jesteś w ogóle przeciwna idei integracji zdrowych
          dzieci z niepełnosprawnymi, czy przeciwko dzieciom z ADHD w
          normalnych 30-osobowych klasach, czy przeciwko konkretnemu dziecku w
          konkretnej klasie.

          Niemniej spróbuję Ci odpowiedzieć na pytania.

          >>>>>Pozostaje jednak pytanie czy od chorego dziecka nie należy
          niczego
          > wymagać ( oczywiście wymagać na miarę jego możliwości)?
          Oczywiście, że należy. Chore dziecko, także upośledzone umysłowo
          trzeba wychowywać.

          >>>> Czy rodzice chorego/niepełnosprawnego dziecka mają wymagać od
          > otoczenia, żeby usuwało im spod nóg kay pyłek?
          Nie mają. Rodzice dziecka zdrowego też nie powinni starać się usuwać
          wszystkich pyłków. Także w postaci niepełnosprawnych kolegów.

          >>>>>>nie mogę się zgodzić, aby zużyte
          > pampersy osoby niepełnosprawnej lezały na sąsiednim balkonie ( bo
          > jej opiekunom nie chce się ich usunąć).
          Ja też się nie chcę na to godzić. Ale ja wiem, że osoba opiekująca
          się tym niepełnosprawnym może być kompletnie wypalona, potwornie
          zmęczona i zupełnie sama i bezradna. I że ten cholerny pampers może
          być wołaniem o pomoc, której nie ma i nie będzie.

          >>>>>>niepełnosprawny maszerujący
          > ścieżką rowerową ( autentyk) i reagujący b. agresywnie na zwróconą
          > uwagę budzi mój bunt.
          Mój też. Ale odsetek niepełnosprawnych na scieżce rowerowej jest
          nieporównanie niższy od odsetka niepełnosprawnych w społeczeństwie.
          Natomiast wszyscy rowerzyści na chodnikach są pełnosprawnismile I co z
          tego? Nic.




          • paula_paulina_10 Re: Droga Paulo, 06.10.07, 18:38
            Jestem ZA TYM, aby dzieci z pewnego rodzaju niepełnosprawnością
            uczyły się w normalnych szkołach. Jest to niepełnosprawność, która
            nie powoduje, że inne ZDROWE dzieci zrzucone sa na margines klasy.
            Nie mam nic przciwko dziecku choremu na hemofilię, z dystrofią,
            cukrzycą itd. Jestem przeciwna obecności w klasie schizofreników,
            dzieci z ADHD czy jakąkolwiek niepoczytalością. Uważam, że
            uniemożliwianie lub utrudnianie prowadzenia lekcji jest
            wystarczającym powodem, aby dziecko utrudniające znalazło sie w
            placówce dla niego przystosowanej - takiej, gdzie jest psycholog,
            pedagog, małe grupy itd.
            Ile dzieci niepełnosprawnych jest wychowywanych? Ileu rodziców ma
            postawę skrajnie roszczeniową?
            Obecność niepełnosprawnego kolegi nie przeszkadza do momentu, gdy
            niepełnosprawny kolega ( mam tu na myśli choćby ADHD) nie
            dezorganizuje i nie zagraża innym. Bo na skutek wzmożonej aktywności
            niepełnosprawnego kolegi z ADHD ten pełnosprawny moze przesiąśc się
            na wózek inwalidzki. I tego chcemy uniknąć. Nie ma to wiele
            wspólnego z usuwaniem pyłków.
            Fundowanie ludziom śmierdzących pampersów jest zwykłym chamstwem. I
            jest mi obojetne czy są to pampersy niemowlęcia czy osoby
            niepełnosprawnej. I nie jest ważne czy opiekun jest zmęczony i
            wypalony. Zmęczeni mogą być takze inni. Dlaczego nie dostrzega się
            ich praw?
            Nie twierdzę, że opieka nad osobą niepełnosprawna czy chorą jest
            rzeczą łatwa, że nie ma chwil zwątpienia, słabości, wypalenia,
            zniechęcenia, rozpaczy. Pewnie wszystko to jest, ale nie można
            swoich problemów przenosić na innych. Bo idąc dalej tym rozumowaniem
            wypalony właściciel psa będzie wyprowadzał go na schody, pełen
            rozpaczy lokator z 7 pietra wyrzucał smieci pod drzwi sąsiada.
            • zzz12 a propos pampersow 06.10.07, 21:43
              czy ty biegalas z kazdym zuzytym pampersem swojego dziecka do
              smietnika lub do zsypu? Zaden znany mi czlowiek tego nie robi.
              czasem po prostu nie jest w stanie tego zrobic z przyczyn
              organizacyjnych (nie mozna zostawic dziecka samego w domu nawet na
              chwile, a nie zawsze jest ktos do pomocy, kto moze wyniesc te
              nieszczesne pieluchy na smietnik).
              Czy ty zrobilas cokolwiek, aby pomoc takiej rodzinie? Zaproponowalas
              sama pomoc w wyniesieniu pieluch? Albo zaopiekowanie sie
              niepelnosprawnym dzieckiem w domu przez moment, umozliwiajac
              rodzicowi/opiekunowi owegoz dziecka wyniesienie smieci?
              Glupie pytanie, bo taka postawa nie miesci sie w twoim egoistycznym
              swiatopogladzie, w ktorym osoby niepelnosprawne i z innymi
              dysfunkcjami powinne byc odizolowane od "normalnych" ludzi, a opieka
              nad nimi ma byc wylacznie problemem samych rodzicow.
              Gdyby mialo byc tak, jak mowisz, powinnam siedziec z moimi dziecmi w
              domu i blagac o zasilki.
              Na szczescie mieszkam w normalnym kraju, w ktorym moje dzieci maja
              szanse otrzymac pomoc adekwatna do swoich potrzeb, a ja mam szanse
              normalnie funkcjonowac zawodowo, przysparzajac publicznej kasie
              pieniedzy w postaci calkiem wysokich podatkow.'
              A nie jest moja wina, ze moje dziecko potrzebuje pieluch, byc moze
              dozywotnio. Nie jest moja wina, ze odchody dziedcka na normalnej,
              doroslej diecie pachna inaczej, niz pieluchy niemowlaka karmionego
              piersia. Nie jest moja wina, ze rozmiar pieluch dla osob doroslych
              jest wiekszy, niz pieluch dla niemowlat (ergo- zajmuja znacznie
              wiecej miejsca w koszu na smieci). Nie jest tez moja wina, ze
              pieluchy dla doroslych sa zwykle beznadziejnej jakosci i trzeba ich
              zuzyc wiele w ciagu doby.
              I nie mam przyjemnosci w zmianie pieluch i myciu umazanej kupa pupy
              mojego dziecka. Ale musze i pewnie bede to robic do konca zycia.
              • guderka Re: a propos pampersow 07.10.07, 08:25
                zzz12-a gdzie mieszkasz?

                jakie macie pampersy ? Dla nas koszmarem jest zakładanie tych
                okropnych cuchnących pieluch dla dorosłych. Dlaczego nikt nie
                wymyślił czegoś lepszego? Mamy XXw a starsi ludzie i niepełnopsrawni
                muszę takie g...... mieć na sobie ;/
                Maja używa pieluchy na noc tylko, ale od jakiegoś czasu uczę ją spać
                bez, stosujemy cały rytuał przed spaniem i wysadzam ją w nocy.Pomału
                pojawiają się efekty.
                Wiem co masz na myśli mówiąc że zajmują więcej miejsca w worku na
                śmieci i że są beznadziejne ;/ Ktoś kto tego nie robil nigdy, nigdy
                nie będzie w stanie pojąć ;/
                • zzz12 Re: a propos pampersow 07.10.07, 09:32
                  Mieszkam w Szwecji. Dziecko otrzymuje pieluchy za darmo (ogromne
                  odciazenie), na poczatku byla to bambolina (ale dosc male rozmiary,
                  a jakosc podobna do pieluch typu Tesco, moze ciut gorsze nawet), ale
                  sie skonczyly, bo mloda z nich wyrosla. Potem byl Abri-Form, ale one
                  sa bardzo plastikowe, zupelnie nieprzepuszczajace powietrza, wiec
                  byly ciagle problemy ze skora (wyobrazam sobie to uczucie, jak z
                  torebka plastikowa na tylku non stop), udalo sie je zmienic na Tena,
                  pieluchomajtki, dosc fajne, bo przepuszczajace powietrze, ale trzeba
                  byc czujnym, bo po pierwszym siknieciu do obowiazkowej zmiany, w
                  przeciwnym razie po drugim siknieciu mamy do przebrania spodnie,
                  skarpetki, tapicerke mebli do prania, czesto do zmiany posciel
                  (musze w nocy zmieniac pieluchy co najmniej raz).
                  Nad pampersami ciagle pracuja sztaby ludzi, zeby ulepszyc produkt
                  i "zeby maluchom bylo bardziej sucho". Osoby dorosle i
                  niepelnosprawne, ktore sa skazane na wieloletnie korzystanie z
                  pieluch, musza zadowolic sie byle czym,byle badziewiem, bez prawa
                  wyboru (bo na rynku nie istnieja pieluchy o lepszej jakosci). czyz
                  to nie dyskryminacja?Dla pauli raczej roszczeniowosc i lenistwo...
                  • guderka Re: a propos pampersow 07.10.07, 09:44
                    my używamy "seni"-jakiś rok temu pojawiły się "seni air"-które
                    przepuszczają powietrze i nie powodują macerowania ani wysypek na
                    skórze. Córka śpi w nich 11-12 godzin, sporadycznie zdarza się że
                    przeciekają. wtedy również pościel do wymiany-materac na szczescie
                    nie bo mam podkład.

                    w polsce jest częściowa refundacja z Narodowego Funduszu Zdrowia.
                    Ale refundacja ta jest na pieluchy koszmarne-wielkie jak dla
                    slonia,cienkie, gorsze gatunkowo uncertain zatem cały koszt spada na nas.
                    Na szczescie nie są to wielkie pieniadze ale te 60zł miesiecznie
                    wolałabym wydac na co innego dla dziecka niż na pieluchy. No i w
                    końcu chciałabym nie musieć ich uzywac

                    to nie dyskryminacja droga zzz12- dyskryminacją by było gdyby
                    niepełnosprawni musieli tetry uzywać tak jak męcząca sięz tetrą
                    przez cały pierwszy rok życia syna paula. Oj biedna. Tak się męczyć
                    musiała tongue_out

                    ile lat ma twoje dziecko i co mu dolega?
                  • madziulec Re: a propos pampersow 07.10.07, 09:46
                    No to moze cos sie zmienilo...
                    Moj daleki kuzyn po niedotlenieniu mial:
                    - darmowe pieluchy
                    - darmowa pielegniarke
                    - dodatek dla matki, ktora byla samotna matka i nie pracowala
                    - ulepszenia w domu, ktore byly na koszt panstwa...

                    Bylo to jakies 30 lat temu...

                    Teraz miala problemy ze zdrowiem moja babcia, a wiec osoba nienajmlodsza. I co? Lezala w szpitalu, potem w takim domu rehabilitacji. Przeniesli jej nawet nr telefonu domowego...
              • paula_paulina_10 Re: a propos pampersow 07.10.07, 09:35
                Moje dziecko przez pierwszy rok uzywało pieluch terowych. Może wyda
                Ci się to dziwne, ale były one w tym czasie rzadkie, trudno dostępne
                i cholernie drogie. Potem wyrzucałam zawartość do ubikacji, a
                pieluchę trzymałam w zamkniętym worku w SWOJEJ UBIKACJI możliwie
                krótko. Nie zmuszałam innych, aby wąchali i oglądali kupy mojego
                dziecka. To byłoby chamstwo.
                Nie, nie wyrzucam pampersów, nie zajmuję się cudzymi dziećmi. Są tam
                4 dorosłe osoby, które znakomicie mogłyby sobie dać radę.
            • gorgona_1 Re: Droga Paulo, 07.10.07, 07:24
              >>>>Obecność niepełnosprawnego kolegi nie przeszkadza do momentu,
              gdy
              > niepełnosprawny kolega ( mam tu na myśli choćby ADHD) nie
              > dezorganizuje i nie zagraża innym.

              Masz rację, a ja uważam, że taka sytuacja nie jest też korzystna dla
              ADHD-owca. Może wystarczyłyby klasy terapeutyczne, gdzie łączono by
              naukę z terapią, gdzie elastycznie łączone byłoby nauczanie
              indywidualne z nauką w małej grupie i stopniowo, w sposób
              kontrolowany wprowadzano dziecko do grupy?

              Ale dalej już ponoszą Cie emocje:
              >>>>>Ile dzieci niepełnosprawnych jest wychowywanych? Ileu rodziców
              ma
              > postawę skrajnie roszczeniową?
              Nie wiem, ale niektóre zdrowe zdrowe dzieci też nie są wychowywane i
              niektórzy rodzice zdrowych dzieci mają postawę roszczeniową.
              Myślisz, ze wszystkie zdrowe dzieci są grzeczne, dobrze się uczą,
              nie sprawiają problemów wychowawczych, nie są agresywne, nie palą,
              nie piją, nie biorą narkotyków i nie miewają głupich pomysłów,
              których skutki moga być tragiczne?
              A zdrowi nie wywożą śmieci do lasu i sprzątają kupy po swoich
              psachsmile)))

              Pampersy traktowałam symbolicznie - ja po prostu wiem, że człowiek
              może znaleźć się w sytuacji, która go przerasta. I uważam, że dobrze
              byłoby, gdyby mógł wtedy liczyć na jakąś instytucjonalną pomoc. I
              nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o opiekunów niepełnosprawnych.
              Także np. o niemłodych ludzi opiekujących się całodobowo
              zniedołężniałymi leżącymi rodzicami.
              • paula_paulina_10 Re: Droga Paulo, 07.10.07, 09:42
                Oczywiście, że zdrowe dzieci bywają źle wychowane - zwłaszcza, gdy
                matka na 12 godzin idzie do pracy a dziecko wychowywane jest przez
                podwórko. Oczywiście, że bywają agresywne.
                Tym nie mniej mówimy tu o dzieciach z ADHD. I przeciwko ich
                niekontrolowanym zachowaniom w nieprzystosowanej dla nich szkole się
                sprzeciwiam.
                Tak samo jak zużyte pampersy na balkonie tuz pod nosem sąsiada,
                irytujące są wszechobecne psie kupy ( moja 80 letnia babcia,
                lekarka, powstaniec warszawski sprząta kupy po swoim psie).
                Czy bywa tak ze sytuacja nas przerasta - każdego w jakims momencie.
                Ale to nie oznacza, że sąsiad ma wyrzucać pamersy, sąsiadka robić
                zakupy, szwagier wspomagac finansowo, opiekunka społeczna zajmować
                się niepełnosprawnym. Pomoc tak, ale w rozsądnych granicach.
                • gorgona_1 Re: Droga Paulo, 07.10.07, 10:04
                  Czyli w zasadzie się ze mną zgadzasz w sprawie edukacji dzieci z
                  ADHD. Jezeli nie bedą zagrażać Twojemu dziecku, to mogą być leczone,
                  wychowywane i uczone. Ja tylko biorę także pod uwage ich dobro, ale
                  Ty nie musisz.

                  Jak rozumiem tak samo traktujemy zaniedbania wychowawcze pracujących
                  po 12 godzin matek dzieci zdrowych i niepełnosprawnych.

                  Wyjaśnijmy więc tylko co rozumiesz przez "pomoc w rozsądnych
                  granicach".

                  Czy Ty jesteś Białą Damą?
    • zzz12 Re: jak WY to rozumiecie? 06.10.07, 14:34
      "Blogoslawiona ciasnota horyzontow. Tylko w malym swiecie jestesmy
      wielcy". S. Mrozek.
      Z paulina nie mam sily dyskutowac, bo to jak grochem o sciane.
      kto tu jest naprawde ograniczony intelektualnie?
        • guderianka OTO DLACZEGO PAULAPAULINA JEST PRZEZE MNIE NIEMILE 06.10.07, 17:54
          WIDZIANA

          to tylko ułomek tego co pisze. poczytajcie...

          Podobnie w filharmonii - kazdy ma prawo do słuchania muzyki, ale źle
          zachowująca się osoba zostanie wyproszona. Bez względu na to czy ma
          ADHD czy jest chamem czy jest psychicznie chora ( choć wiadomo, że
          słuchanie muzyki dla chorych psychicznie jest wskazane). Dla tych
          ludzi organizowane są specjalne koncerty



          Co moga zrobić rodzice innych dzieci, którzy mają dość
          przeszkadzania, dezorganizacji, boja się, że ADHD-owiec fizycznie
          skrzywdzi ich dziecko? Rodzice, którzy maja dość zabawy w
          nauczycieli, bo nieprzrobiony program.
          Mogą na zebraniach atakować słownie rodziców dziacka z ADHD. Im
          więcej ludzi napadnie, zacznie wyciągać "wyczyny", czasem nawet
          podnoscic głos, mówić o nieprzystosowaniu itd, po prostu ( może to
          nieładnie) zaszczuwać rodzica.
          Można mówić o tym w domu. Nie akceptować nienormalnych zachowań.
          Wtedy dziecko z ADHD będzie samo siedziało w ławce, nikt nie będzie
          chciał stać z nim w parze itd. Może te brutalne ( tak brutalne, ale
          nie ma innych) metody skłonia rodziców dzieci nieprzystosowanych do
          poszukania dla nich odpowiedniej szkoły.
          Namawiam, aby w przypadku najmniejszego zadrapania, popchnięcia
          przez dziecko nadpobudliwe robic aferę. Tego nie lubi zadna szkoła.
          Dyrektor musi zadziałac. A jak nie dyrektor to kuratorium. To samo
          dotyczy zniszczonych rzeczy- zarówno prac domowych jak i rzeczy
          materialnych.
          Wiem, że to brzmi strasznie, ale co robic jesli nie ma innej metody?
          Co robić jesli nie mozna zmusić innymi sposobami? Brońcie się
          rodzice normalnych dzieci póki nie zostaniecie zniszczeni.


          Chore dziecko ( nieważne na co) to dla RODZICÓW i przede wszystkim
          rodziców wielki problem, nieszczęście, wydatki.
          Nie mozna cedować ich na całe społeczeństwo


          Mamy normalnych dzieci! Nie dajcie się sterroryzować, walczcie o
          swoje! Sa Rady Rodziców, wydeptujcie ściezki i dyrektorów. W
          przypadku najmniejszego przejawu agresji krzyczcie, nagłaśniajcie,
          zmuście rodzicow dzieci z ADHd do przejścia do szkół integracyjnych.
          Stosujcie wszystkie mozliwe metody - tu wschodzi w grę przyszłość
          Waszego dziecka i jego bezpieczeństwo.

          No to się zdecyduj czy masz dziecko normalne czy z ADHD? Po nie
          wiadomo.
          Rodzice dzieci z ADHD są, na szczęście, w mniejszości. Gdyby chcieli
          współpracować a nie za wszelką cenę integrować się, w złym tego
          słowa znaczeniu, pomogliby swoim dzieciom

          Dla NORMALNYCH dzieci klasy integracyjne nie są cudownym lekarstwem,
          natomiast dla dzieci z ADHD są.

          Nigdzie nie napisałam, że Twoje dziecko winne jest swojej
          dysfunkcji - podobnie jak niewidomy nie ponosi odpowiedzialności za
          to, że niewidzi. Jest róznica między nietolerancją i egoizme, a
          pozwoleniem na to, aby osoby z dysfunkcjami zaburzały cały świat i
          życie innym. Nie na tym polega integracja.
          • guderianka Re: OTO DLACZEGO PAULAPAULINA JEST PRZEZE MNIE NI 06.10.07, 17:56
            NA TYM FORUM
            nie bede tolerowac nazywania dziecie
            niepełnosprawnych "nienormalnymi" a dzieci zdrowych "normalnymi"

            na tym forum nie będę tolerowac osoby która daje rady co zrobic by
            dziecko z dysfunkcją nie chodziło do klasy ze zdrowymi dziećmi

            to forum-ma służyc wspieraniu i pomaganiu sobie -a nie pisaniu
            egoistycznych i pozbawionych empatii tekstów
            • guderianka JESZCZE JEDEN KWIATEK 06.10.07, 18:00
              . Jestem matka syna. Nie mam córki.
              2. Mój syn jest osobą prawie pełnoletnia, nie jest więc maluchem
              3. Jest róznica między chronieniem dziecka ( dla matki nie jest
              ważne czy dziecko na 4 czy 14 lat) przed chorymi a przyzwoleniem,
              aby szkoła stawała się miejscem terapii nieprzystosowanych kosztem
              zdrowej czy tez przystosowanej większości.
              4. Szkoły integracyjne sa po to, aby dzieci nieprzystosowane się
              integrowały a przez to przystosowywały. Mają ku temu odpowiednie
              warunki i kadre, w przeciwieństwie do szkół publicznych.
              5. Jesli postawa roszczeniową jest domaganie się NORMALNOŚCI to
              zgoda. Jestem roszczeniowa, chcę normalności!!!
    • gruchotka ? 06.10.07, 20:28
      Guderka.
      Zupełnie nie rozumiem czemu ma służyć ten wątek i cytowanie
      paula_paulina_10 z wątku na innym forum. Niesmaczne to jakieś uncertain
      • guderianka kwiatek kolejny 06.10.07, 20:30
        Matki niepełnosprawnych dzieci są zdania, że skoro los je pokarał to
        wszyscy naokoło mają dostosowywać się do ich dzieci.

        gruchotko.
        pani przyszła z innego forum tutaj-po to tylko by coś udowodnić.
        sobie? nam? innym? nie wiem

        wklejam jej teksty nt niepełnosprawności-bo skoro porusza je na
        innym forum a potem bierze udział w dyskusji tutaj- inne mamy
        powinny wiedziec coś więcej na temat jej poglądów
        • madziulec Re: kwiatek kolejny 06.10.07, 22:56
          Ale...
          Ona nie wypowiada sie w ZADNYM innym watku tylko w tym (przynajmniej ja nie widze by gdzies pisala).

          Poza tym wg mnie zostala wywolana do tablicy. Miala dac sie poniewierac?
          • guderka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 08:22
            wypowiada się tylko w tym wątku. nikt jej do tablicy nie wywołał ,
            ponieważ sama znalazła sobie linka i wspaniałomyslnie zabrała głos w
            dyskusji -na dodatek nie na temat wątku. Wątek dotyczy "co wy
            sądzicie" i wklejony tekst (nie jej) na temat tego że rodzicie
            niepełnosprawnych dzieci są nieudolni. Pani ta z kolei nie odnosi
            sie do tematu, pytania zawartego w wątku lecz zaczyna inny temat.
            Poza tym. Tytuł wątku brzmi "co Wy o tym..."- i był skierowany do
            UCZESTNICZEK tego forum.

            w ogóle to cześć madziulcu
            • madziulec Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 09:43
              Ale Guderka.. wiesz przeciez ze ja potem atakujesz, ze nie podoba Ci sie jej podejscie.
              Ze... jest jednak iles prawdy w tym, ze rodzice dzieci niepelnosprawnych z jednej strony chcieliby byc traktowani dokladnie tak samo i chcieliby by ich dzieci byly traktowane dokladnie tak samo jak inne dzieci...
              A z drugiej strony - wymagaja ulatwien, dodatkow, udogodnien. Ja to rozumiem, ale zadaja wlasnie klas integracyjnych, a moze ktos nie chce by ... Przepraszam, ale nie kazdy chce by jego dziecko patrzylo na brzydote, cierpienie i sie z tym oswajalo? Moze nie kazdy chce by jego dziecko od poczatku zycia zapoznane bylo z niepelnosprawnoscia?
              Teoretycznie w kraju takim jak dzis to mozliwe -= niepelnosprawni siedza w domach i nie maja mozliwosci opuszczania tych "klatek"...

              Przepraszam, jesli kogos urazilam... Ale mialam okazje popatrzenia na niepelnosprawnosc dalekiego kuzyna w Szwecji..
              • guderka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 09:47
                Nie atakuję jej madziulcu ale jej postawę. I jak pisałam już na
                tamtym forum- założenia może wcale nie są głupie ale sposób przekazu
                FATALNY. Jak można pisać "normalne szkoły, normalne dzieci"?

                Przepraszam,
                > ale nie kazdy chce by jego dziecko patrzylo na brzydote,
                cierpienie i sie z ty
                > m oswajalo? Moze nie kazdy chce by jego dziecko od poczatku zycia
                zapoznane byl
                > o z niepelnosprawnoscia?

                zgadzam sie. każdy ma inne poczucie estetyki. tym niemniej dyskusja
                dotyczy dzieci z ADHD, a w ich przypadku choroba nie ma wpływu na
                ich fizjonomię
                • madziulec Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 09:49
                  Wiesz co?
                  Moje dziecko od poczatku zycia mialo okazje przebywania w szpitalach..
                  I gdybym miala do wyboru: dziecko an wozku z dziecko z ADHD w klasie mojego dziecka czy grupie mojego dziecka to wybralabym dziekco na wozku.

                  Czy mam wytlumaczyc dlaczego>?
                  • guderka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 09:54
                    Oczywiście że nie
                    Ja gdybym musiała dokonać takiego wyboru również wybrałabym mniejsze
                    zagrożenie dla mojego dziecka

                    Nie mam nic przeciw treści madziulec ale FORMA...
                    • madziulec Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 10:04
                      Guderka, widzisz, ja nie jestem zwolennikiem przerostu formy nad trescia i bardzo czesto jak mam cos powiedziec to wale rowno miedzy oczy a nie dyplomatycznie komus, ze ogolnie to jest debilem i powinien sie izolowac.
                      Bo czasem takie ecie pecie i delikatne opowiesci nei docieraja, bo sie rozczulamy nad soba z zalozenia, bo tak lubimy, bo jest nam z tym dobrze.
                      Taka jest wiekszosc ludzi.

                      Dlatego nikt nie lubi uslyszec prawdy, ze jest beznadziejny, ze ma dziekco nieprzystosowane, choc w glebi duszy doskonale o tym wie, nie lubi slyszec ze jest brzydki, nie lubi slyszec wszystkich zlych rzeczy nie po jego mysli...
                      • guderka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 10:56
                        Guderka, widzisz, ja nie jestem zwolennikiem przerostu formy nad
                        trescia i bard
                        > zo czesto jak mam cos powiedziec to wale rowno miedzy oczy a nie
                        dyplomatycznie
                        > komus, ze ogolnie to jest debilem i powinien sie izolowac.


                        Ja też nie jestem zwolennikiem przerostu formy nad treścią ale
                        jestem kulturalna.


                        I nie chodzi o żadne ecie pecie tylko o nazywanie pewnych zjawisk
                        prawidlowymi terminami. Różnica między słowem "nienormalny"
                        a "niepełnosprawny" jest taka jak między słowem "kutas" i "penis".
                        kumasz?

                        Dlatego nikt nie lubi uslyszec prawdy, ze jest beznadziejny, ze ma
                        dziekco niep
                        > rzystosowane, choc w glebi duszy doskonale o tym wie, nie lubi
                        slyszec ze jest
                        > brzydki, nie lubi slyszec wszystkich zlych rzeczy nie po jego
                        mysli...

                        po pierwsze- "prawda" w oczy kole i rasa, kolor skóry, wyzanie, stan
                        zdrowia nie ma na to wpływu. po drugie- dziecko nieprzystosowane do
                        pewnych zadań i funkcji nie jest dzieckiem "nienormalnym"
                        Przypomniam że nie chodzi tu o zywczajowe "ale jest nienormalny" ale
                        o nagminne nadużywanie tego słowa w stosunu do dzieci
                        niepełnosprawnych i z dysfunkcjami. Moje dziecko jest jak
                        najbardziej normalne podobnie jak dzieci innych mam z tego forum-
                        • madziulec Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 12:10
                          Popatrz na slowo nienormalny. Dla mnie jest to slowo nie oznaczajace kogos chorego psychicznie.
                          Dla mnie to slowo, ktore oznacza kogos, kto z jakichs wzgledow nie jest normalny. Normalnosc jednak ... czymze jest? Dla Ciebie moze normalnosc oznaczac dziecko takie jak Twoje (zakladajac, ze nie masz drugiego, zdrowego), dla mnie normalnosc - dziekco z wada ukladu moczowego, bo nie znam innej normalnosci, a dla kogos innego - dziekco z zespolewm Downa. I dla kogos dziecko bez zespolu Downa nie jest normalne, nei dlatego, ze jest zdrowe, ale odbiega od jego wyobrazenia normalnosci.

                          Tyle o rozumienie slow.

                          Aha.. Jesli ktos jest kutasem to nei nazwe go penisem wink Jakos mi nie pasuje wink MImo przeciez tego samego znaczenia slowa... wink
                          • guderka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 18:33
                            dla ciebie
                            dla mnie słowo nienormalny używane stale i nagminnie oznacza nie coś
                            co nie jest normalne (patrz pisowania) ale coś co jest sprzeczne z
                            normą . Cytując za pojęciem normy psychologicznej : "Ze względu na
                            znaczną szkodliwość społeczną i wartość stygmatyzującą diagnozy
                            psychologicznej i psychiatrycznej określenie, że dane zachowanie
                            jest "nienormalne" wymaga nie tylko fachowej wiedzy, ale także
                            świadomości następstw takiej diagnozy."

                            Norma drogi madziulcu nie jest pojęciem subiektywnym. Pewne normy
                            takie jak : normy zachowań seksualnych, normy moralne, normy prawne,
                            normy religijne oparte są na pewnych konkretnych zasadach

                            W swietle powyższym nie uznaję za kulturalne i podstawne nazywanie
                            osób niepełnosprawnych "nienormalnymi". Czym innym jest ocena
                            POSTAWY (on zachował sie teraz nie normalnie) a czym innym ocena
                            OSOBY (on jest nienormalny)
              • gorgona_1 brzydota cierpienia 07.10.07, 10:28
                Myślę, że dotykasz głębszego problemu.

                >>>>>>>nie kazdy chce by jego dziecko patrzylo na brzydote,
                cierpienie i sie z ty
                > m oswajalo? Moze nie kazdy chce by jego dziecko od poczatku zycia
                zapoznane byl
                > o z niepelnosprawnoscia?

                W Polsce jest tak, że szkoły integracyjne powstawały z inicjatywy i
                dzięki staraniom i pracy rodziców dzieci niepełnosprawnych. Nie wiem
                jak jest teraz, ale pierwsze szkoły integracyjne były pozarejonowe.
                Rodzice zdrowych dzieci świadomie posyłali tam swoje dzieci, bo
                chcieli, nie byli do niczego zmuszani, wręcz przeciwnie, zwykle
                brakowało miejsc.

                Rozumiem rodziców, którzy nie chcą posyłać zdrowych dzieci do takich
                szkół.
                Natomiast nic mnie nie obchodzi, czy ktoś chce oswajać swoje dziecko
                z faktem, że na świecie są chorzy i niepełnosprawni, czy nie. W
                każdym razie nie będę brała tego pod uwagę wychodząc z moim synem z
                zespołem Downa z domu. Będę jeździła komunikacją miejską, chodziła
                do sklepu, kina i na koncerty. Będę jeździła na wakacje, jadała w
                restauracjach jak długo prawo będzie na to pozwalać.

                Kiedyś na spacerze wzruszyła mnie mała dziewczynka, która widząc
                mojego syna zapytała: "mamusiu, a czemu ten chłopiec tak krzywo
                patrzy?". Mama była spłoszona, pewnie bała się, że poczułam się
                urażona, ale ja tylko uśmiechnęłam się do nich obydwu. Nie sadzę,
                żeby dla dziewczynki było to bardzo traumatyczne przeżycie, po
                prostu poznała jeszcze jeden element świata.
                • cathyp Re: brzydota cierpienia 07.10.07, 10:34
                  A ja posłałam swoją zdrową córkę do przedszkola integracyjnego
                  z....egoistycnych powodów. Poza tym, że oczywiście było mniej dzieci
                  w grupie, chciałam, żeby dzieckiem opiekowały się panie, które
                  niejako " z urzędu" wiedzą, że ludzie są różni.
                • guderka Re: brzydota cierpienia 07.10.07, 11:00
                  Nie wiem
                  > jak jest teraz, ale pierwsze szkoły integracyjne były pozarejonowe

                  jeśli chodzi o moje ponad 500tys miasto to są tylko 3 szkoły z
                  oddziałami integracyjnymi. (wg informacji z wydziału oświaty w
                  czerwcu 2007 roku ). Moja córka dojeżdza do szkoły poza rejonem
                  miejsca zamieszkania

                  Natomiast nic mnie nie obchodzi, czy ktoś chce oswajać swoje dziecko
                  > z faktem, że na świecie są chorzy i niepełnosprawni, czy nie. W
                  > każdym razie nie będę brała tego pod uwagę wychodząc z moim synem
                  z
                  > zespołem Downa z domu. Będę jeździła komunikacją miejską, chodziła
                  > do sklepu, kina i na koncerty. Będę jeździła na wakacje, jadała w
                  > restauracjach jak długo prawo będzie na to pozwalać

                  podpisuję się czterema kończynami. Problem ma ten ktoś a nie wy

                  Mama była spłoszona, pewnie bała się, że poczułam się
                  > urażona, ale ja tylko uśmiechnęłam się do nich obydwu. Nie sadzę,
                  > żeby dla dziewczynki było to bardzo traumatyczne przeżycie, po
                  > prostu poznała jeszcze jeden element świata

                  Może to jakieś zboczenie, nie wiem ale OD ZAWSZE czyli od dziecka,
                  odkąd pamiętam osoby, dzieci z ZD urzekały mnie. Nie wiem co jest w
                  tych cudnych istotach ale mi się one podobają wink Mogłabym stale na
                  nie patrzeć. Niestety nie miałam okazji poznać bliżej dziecka z ZD
              • zzz12 Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 11:43
                Nikogo nie szokuje ani nie gorszy, ze osoba niechodzaca potrzebuje
                wozka do poruszania sie, ze osoby z wada wzroku potrzebuja okularow,
                osoby chore na cukrzyce potrzebuja glukometrow i pomp
                insulinowych,ze mieszkancy 10.pietra w bloku korzystaja z windy, a
                ci z parteru jej nie potrzebuja..to wszystko sa srodki pomocnicze,
                umozliwiajace NORMALNE funkcjonowanie KAZDEMU w spoleczenstwie.
                Osobisty asystent dla mojego dziecka w przedszkolu pelnil podobna
                funkcje, jak wozek dla osoby niechodzacej czy okulary dla
                krotkowidza. Pewnych niepelnosprawnosci nie widac, a mimo to one
                sa,istnieja, tak, jak w przypadku ADHD. Czy obowiazek zniesienia
                barier architektonicznych w miejscach uzytecznosci publicznej ma
                byc psim, prywatnym problemem osob na wozkach, czy powinien byc
                rozwiazany przez gminy, miasta z publicznych srodkow? Dostosowanie
                szkoly (miejsce uzytecznosci publicznej, jak by nie bylo) ,
                zniesienie barier (glownie w mentalnosci, barier psychicznych), aby
                szkola stala sie miejscem przyjaznym dzieciom z dysfunkcjami roznego
                typu, ma spoczywac na barkach rodzicow tych dzieci? Nasze dzieci (te
                z ADHD) mozna w pewnym sensie uznac za niepelnosprawne, choc tej
                niepelnosprawnosci na zewnatrz nie widac.
                Czy to jest roszczeniowosc? Dla mnie- oczekiwanie, zeby kazdy
                wywiazywal sie ze swoich obowiazkow: rowniez szkola, dopoki istnieje
                ustawowy obowiazek szkolny.oczywiscie, we wspolpracy z rodzicami,
                ale mam na mysli wspolprace, a nie scedowanie wszystkich problemow
                szkolno-dydaktycznych na rodzicow dzieci z ADHD (idzcie, poszukajcie
                sobie klasy integracyjnej, zrobcie sobie ja sami, ale musisz sama
                znalezc 5 innych dzieci w tym samym wieku, w tym samyjm miescie i z
                podobnym problemem, zeby mozna bylo walczyc o uruchomienie klasy,
                znajdz sama nauczycieli, a najchetniej kup, wyremontuj budynek na
                szkole i sama zatrudnij personel za wlasne pieniadze..)
        • gruchotka Re: kwiatek kolejny 06.10.07, 23:05
          guderianka napisała:
          > wklejam jej teksty nt niepełnosprawności-bo skoro porusza je na
          > innym forum a potem bierze udział w dyskusji tutaj- inne mamy
          > powinny wiedziec coś więcej na temat jej poglądów

          Jeżeli chcę poznać czyjeś poglądy poprzez posty, wpisuję jego nick w
          wyszukiwarkę. Skoro paula_paulina_10 tutaj zawitała, to sama może
          dyskutować.
          Nie podoba mi się to wklejanie cytatów, to tak, jak dyskusja za
          czyimiś plecami. I prowadzi do "jatki", a to chyba nie jest
          potrzebne na tym forum.
          • guderka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 08:19
            gruchotko-ja tu jatki nie widzę,jeśli zaglądasz tu częściej niż
            tylko dzisiaj, to wiesz że uczestniczki tego forum nie są osobami
            skorymi do jatki, za to w swoim życiu często spotykają się z
            nietolerancją i dzieleniem świat na "normalny" i "nienormalny

            jeśli chodzi o twoje zrozumienie zaistniałej sytuacji-masz prawo
            uważać że to niesmaczne i nie na miejscu. z kolei ja jako moderator
            uważam, że powinniśmy znać poglądy osobami z którymi dyskutujemy. Na
            temat poruszany na tamtym forum napisałam tej pani że nie będę z nią
            dyskutować, właśnie żeby nie było jatki. i tutaj też nie będę tego
            robić bo mnie przysłowiowa krew zalewa. Bardzo emocjonalnie
            podchodzę do takich poglądów, a zwłaszcza do ich formy.
            • gruchotka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 11:36
              guderka napisała:

              > gruchotko-ja tu jatki nie widzę,jeśli zaglądasz tu częściej niż
              > tylko dzisiaj, to wiesz że uczestniczki tego forum nie są osobami
              > skorymi do jatki, za to w swoim życiu często spotykają się z
              > nietolerancją i dzieleniem świat na "normalny" i "nienormalny

              Odnośnie jatki chodziło mi o to, że przyjdą tu inne osoby pokroju
              pauli i tutaj będa sie z nia wykłócać.
              Sama spotykam się z nietolerancją wobec moich niepełnosprawnych
              dzieci. Sama nieraz używam słów "normalna" szkoła czy "normalne"
              przedszkole, w odróżnieniu od tych integracyjnych i specjalnych.

              > uważam, że powinniśmy znać poglądy osobami z którymi dyskutujemy.

              Ok. Ale jak widać paula sama pojawiła się tutaj ze swoimi poglądami
              i można się bezpośrednio do nich odnieść. A ty cytujesz jakieś
              wycięte kawałki bez autoryzacji i to mi zgrzyta. Co nie znaczy, że
              zgadzam sie z poglądami pauli.

              > Bardzo emocjonalnie podchodzę do takich poglądów, a zwłaszcza do
              > ich formy.

              Ale to jest tylko net, świat wirtualny, pstryk i znika. A apula
              przedstawia poglądy większości społeczeństwa i moim zdaniem szkoda
              energii na jałowe dyskusje z nią, bo to tylko byt wirtualny. W realu
              ani ona, ani większość społeczeństwa z mamami niepełnosprawnych
              dzieci w polemikę nie wejdzie, będą tylko szeptać za plecami i w
              realu właśnie trzeba te relacje zmieniać.
              • guderka Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 18:36
                gruchotko , madrze piszesz. uważam jednak że przyzwalanie na pewne
                zachowanie, nie krytykowanie ich, nie próbowanie wyprowadzenie z
                błędu w świecie wirtualnym może źle zakończyć sie dla świata
                realnego. Te światy nie są rozłączne-one nawzajem sie przenikają.
                Zobacz ile krzywdy powstaje na różnych forach, blogach , kwitnie w
                niej aby w świecie realnym zbierać żniwo. Zobacz od czego zaczyna
                sie większość koszmarów dzieci molestowanych przez pedofilii, zobacz
                ile jest stron nazistowskich, stron dających rady jak sie zabić albo
                jak byc anorektykiem. Ten świa=t-niestety-nie znika za
                jednym "pstykiem" . A szkoda crying
                    • madziulec Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 19:10
                      Ja wlasnie sie dowiedzialam, ze i tak nie jestem jedyna, ktora wysylaja do psychiatry wink I i tak sie nie przejmuje wink
                      Bo zeby bylo smieszniej to co sie dzieje za oknem jest jednak retrospekcja moich slow, a to, ze ktos ma posrane w glowie i jest pelen idei "szklanych domow" to juz tzw. insza inszosc....
                            • madziulec Re: kwiatek kolejny 07.10.07, 21:21
                              No mam pewnosc wink Wyszukiwarka prawde Ci powie wink

                              Aha kiedys cos mniej wiecej podobnej trasci tylko bardziej obrazliwe pojawilo sie i na moim forum...
                              Ja mam swoj typ co do autorki wink))) ale pozwole sobie zachowac to dla siebie, ta sama autorka do mnei do pracy wysylala listy z grozbami karalnymi i zyletki w liscie, co dowodzi stanu raczej niezrownowazenia, ale na jej miejscu tez bym byla mocno niezrownowaznona wink))))
                              • guderka Re: kwiatek kolejny 08.10.07, 07:20
                                madziulec-to ty niezła jesteś, że tak na ludzi działasz. nie każdy
                                potrafi wzbudzić takie emocje big_grin

                                a tak serio- to poważne, obawiam się żeby nie posunęło się jeszcze
                                dalej
                                • madziulec Re: kwiatek kolejny 08.10.07, 15:32
                                  Wiesz co?
                                  Powiem Ci tak. Na forum kazdy moze Ciebei mnie czy kogokolwiek opluc
                                  czy poszczuc psem.
                                  To jest bardzo proste.
                                  W tzw. realu ten ktos moze byc Twoja sasiadka i gzrecznie Ci sie
                                  klania, co wiecej - spokojnie mowi Ci jak to milo spedzil dzien w
                                  pracy i pyta, wlazac Ci bez wazeliny w tylek, co u Ciebie.
                                  Takie ja mam przypadki u siebei na osiedlu. Bo nei wiesz kto sie
                                  kryje za nickiem Grupa_Gropa1976 na przyklad. Rownei dobrze moze to
                                  byc setny nick moj, jak i Twoj, ale moze to tez byc nick Twojej
                                  najlepszej przyjaciolki, ktora z jakiegos powodu nie chce Ci cyegos
                                  w twarz powiedziec. Ludzie sa cholernie falszywi.

                                  I na tym polega problem. Poza tym... Wlasnie ludzie nei lubia mowic
                                  prawdy. Lubia zaslanaic sie falszywie pojetym dobrem innego
                                  czlowieka, konformizmem itp. Czyli pustoslowami, ktore tak naprawde
                                  nic niekomu jeszcez dobrego nie przyniosly...
                                  W kazdym razie.. malo kto mowi nawet najlepszej przyjaciolce, ze w
                                  tych spodnaich wyglada jak wieloryb, a wlosy to powinna obciac, bo
                                  wyglada jak topielica...
    • cathyp Z zewnątrz 07.10.07, 07:15
      Nie zgadzam się z większością zdan pauliny, tym bardziej z jej
      językiem (normalne/nienormalne)

      Ale...

      Może to właśnie wołanie o pomoc osoby, która najzwyczajniej w
      świecie boi się o zdrowie i zycie dziecka?

      Właśnie...nie wypalenie ale rozpacz?


      koleżanka mamy Ani z zespołem Downa
        • cathyp Re: Z zewnątrz 07.10.07, 08:55
          Hmmm..zajrzałam na tamten temat i chyb nie miałam racji...wcześniej
          nie czytałam o najlepszym liceum , do którego pewnie
          nawet "normalne " dziecko się nie dostanie, tylko wybitne wink

          ps. tak odruchowo pomyślałam o prawie do bezpieczeństwa, które
          nalezy się wszystkim.
            • cathyp Re: Z zewnątrz-kopiuję to co wpisałam na tamtym fo 07.10.07, 11:28
              forum:Re: Do paula_paulina
              Autor: cathyp 07.10.07, 11:22 Dodaj do ulubionych Skasujcie
              Odpowiedz cytując Odpowiedz

              Droga Paulino - zgdzam się z Tobą, to rodzice powinni brac
              odpowiedzialność, także tą związaną z kosztami, za swoje dzieci.
              Jeżeli trafi się nam dziecko uzdolnione, mające jakis talent,
              najlepiej się skrzyknąć z rodzicami podobnych dzieci i otworzyc
              sobie szkołę społeczną. Wiadomo, korepetycje, dodatkowe lekcje
              kosztują. Trudno. Ale często rodzice wolą wydac pieniądze na piwo
              czy kosmetyki, a czas spędzić przed telewizorem i wszystko zwalić na
              szkołę. A tak nie można - mam zdolne dziecko, oczekuję, że będzie
              się dostawać do najlepszych szkół- organizuję pomoc, finanse sama.
              Takie jest życie. "




              "
              • anetuchap Re: Z zewnątrz-kopiuję to co wpisałam na tamtym f 08.10.07, 17:43
                Boże....zatkało mnie.
                Guderka,mam takie samo zdanie jak Ty.
                Tak,dla dzieci niepełnosprawnych,z dysfunkcjami czyli "nienormalnych"
                należy stworzyć getta,coby nie przeszkadzały tym "normalnym" i nie
                raziły swoją brzydotą czy kalectwem. Przecież nie można narażać
                zdrowego dziecka na takie emocje i przeżycia! Nie daj boże,jeszcze by się
                martwił,że kolega jest chory. A przecież "normalne" dzieci mają
                być przekonani,że świat jest idealny,bajkowy,bez chorób,kalectwa
                i brzydoty. A dzieci "nienormalne" niszczą to wyobrażenie o idealnym
                świecie,więc należy je odizolować.
                • igge Re: Z zewnątrz-kopiuję to co wpisałam na tamtym f 09.10.07, 00:45
                  bossssska, brak mi słów
                  nienawidzę dzielenia ludzi na normalnych i nienormalnych a wg
                  pauliny musiałabym tak segregować nawet członków najbliższej rodziny.
                  dla mojego dziecka maluch z ADHD jest 100 razy bardziej fizycznym
                  zagrożeniem niż dla sprawnego rówieśnika ale do głowy by mi nie
                  przyszło, żeby żądać usunięcia z klasy dziecka z powodu
                  jakiejkolwiek diagnozy, mam zaufanie do nauczycieli i przeciwnie
                  uczę córkę szacunku, sympatii, zrozumienia i nawyku pomocy ludziom w
                  ogóle a słabszym, starszym, niepełnosprawnym fizycznie i
                  intelektualnie szczególnie.
                  na szczęście mamy znajomego ślicznego i mądrego brzdąca z ZD, w
                  klasie córki uczy się też malec z autyzmem, zespołem Aspergera,
                  rehabilitujemy się na turnusach z dziećmi o różnych
                  niesprawnościach, do niedawna zmienialiśmy wielgachne pieluchy babci
                  i raczej z rozbawieniem nie obrzydzeniem czyściliśmy jej sztuczną
                  szczękę, opiekujemy się (nosimy mu tylne łapy) staruszkiem psem
                  zamiast zlecić uśmiercenie go weterynarzowi, dla naszej rodziny i
                  znajomych niesprawność nie kojarzy się z brzydotą a odmienność nie
                  oznacza konieczności ukrywania jej, spychania na margines,
                  odizolowania w gettcie z wykwalifikowaną kadrą. Świat Pauliny to
                  jakiś senny koszmar, zupełnie inna bajka, ciemna strona mocy. Nie
                  wiem, muszę swoje dzieci przygotować na spotkanie takich
                  najdelikatniej mówiąć nienowoczesnych osób o ciasnych i
                  przestarzałych poglądach jak paula w realu ale po cichu mam
                  nadzieję, że jej nigdy nie spotkają. A jeśli chodzi o temat wątku to
                  zgadzam się z Madziusem...
                  • paula_paulina_10 Re: Z zewnątrz-kopiuję to co wpisałam na tamtym f 09.10.07, 12:36
                    Rozumiem, że patrzysz na świat z punktu widzenia osoby mającej w
                    domu osobę niepełnosprawną. I jest to Twoje prawo. Ty nie brzydzisz
                    się pampersów z kupą, cuchnącego psa, sztucznej szczęki Babci i
                    szeregu innych rzeczy. Masz do tego prawo.
                    Ja brzydzę się i także mam do tego prawo.
                    Nie znoszę zapachów odchodów, gazów itd.
                    Brzydzę się widokiem osób wymiotujacych, obslinionych itp.
                    Wolno mi, tak jestem skonstruowana. I dlatego nie jestem ani
                    lekarzem ani pielegniarką a tłumaczem.
                    Dla jednego dziecko z ZD jest slicznym brzdącem u innych budzi
                    fizyczną odrazę ( ważne, aby nie robic z tego sensacji, nie
                    krzywdzić).
                    Miałam kiedyś sąsiadkę w Domu Opieki Społecznej i odwiedziłam ja
                    tylko jeden jedyny raz - nie mogłam znieść zapachu panującego w tej
                    instytucji, w czasie odwiedzin trzymałam cały czas przy nosie
                    chusteczkę udając katar. Nie jest to moja wina - taka jestem.
                    Jesli chodzi o obecność dzieci niepełnosprawnych fizycznie w szkole-
                    nie mam zastrzeżeń. Natomiast dziecko z ADHD powoduje, że pozostała
                    część klasy ma zdezorganizowane lekcje i nie czuje się bezpiecznie.
                    i przeciwko temu się buntuję. Nie ma to nic wspólnego z brakiem
                    tolerancji czy empatii, jest to raczej asertywność . I nie mylmy
                    tych pojęć.
                    • gruchotka Re: Z zewnątrz-kopiuję to co wpisałam na tamtym f 09.10.07, 19:45
                      paula_paulina_10 napisała:

                      > Jesli chodzi o obecność dzieci niepełnosprawnych fizycznie w
                      > szkole - nie mam zastrzeżeń.

                      Czyżby? Niektóre dzieci niepełnosprawne mówiąc kolokwialnie, robią
                      kupę w pampersa, puszczają gazy i ślinią się. I jak, do tego ma się
                      Twoje delikatne powonienie?!

                      > Natomiast dziecko z ADHD powoduje, że pozostała część klasy ma
                      > zdezorganizowane lekcje i nie czuje się bezpiecznie. i przeciwko
                      > temu się buntuję.

                      A jaki procent rodziców dzieci w klasie podziela Twój bunt? Czy
                      tylko Ty taka asertywna jesteś... W necie wink

                      Produkujesz posty, ale sensu i konsekwencji w nich nie ma. No, ale
                      nie dziwi mnie to, w necie można pleść, aby pleść...
                      • anwero Re: Z zewnątrz-kopiuję to co wpisałam na tamtym f 09.10.07, 22:39
                        Paulino, po lekturze Twoich wypowiedzi powiem Ci tyle - los bywa
                        bardzo przewrotny. Nigdy nie można przewidzieć jak potoczy się życie
                        nasze, czy naszych bliskich. Powiem szczerze, bałabym się na Twoim
                        miejscu, że wszystko o czym tu piszesz odnośnie osób
                        niepełnosprawnych, co Cię brzydzi, odstrasza i denerwuje, wszystko
                        to może się w każdej chwili stać w jakimś sensie częścią i Twojego
                        życia (czego, żeby było jasne - nie życzę ani Tobie ani NIKOMU). Nie
                        kuś losu. Trochę więcej pokory i tolerancji - tego Ci życzę z całego
                        serca.
                        • anetuchap Re: Z zewnątrz-kopiuję to co wpisałam na tamtym f 10.10.07, 00:46
                          Anwero,pomyślałam o tym samym. Czsami wystarczy chwila,aby osoba,
                          wdł. p.Pauliny - normalna,stała się osobą nienormalną.
                          Oczywiście NIKOMU tego nie życzę,ale niepełnosprawność może dopaść każdego,w
                          każdym wieku. I nagle można samemu stać się osobą,która nie kontroluje
                          zwieraczy,ma porażenie i przez to "nieestetyczny" wygląd.
                          Osobą,która się ślini,bardzo niezdarnie je i np.niewyraźnie mówi.
                          Wystarczy sekunda,aby ze świata "normalnych" wkroczyć do świata
                          brzydkich,obrzydliwych - "nienormalnych".
                          • igge Re:do Pauliny 10.10.07, 14:20
                            Paula, asertywna to ty może w pewien pokręcony sposób rzeczywiście
                            jesteś smile))) ale na pewno powinnaś zapisać się do partii pana
                            Korwina-Mikke, macie zbliżone poglądy przynajmniej jeśli chodzi o
                            integrację. Zaskoczona jestem twoim zawodem, tak się składa, że
                            oboje z mężem też jesteśmy tłumaczami a moja niepełnosprawna
                            córeczka zanosi się, że tłumaczką z łatwością też będzie mogła
                            zostać. Cóż, nie tylko lekarze i pielęgniarki umieją przezwyciężać
                            swoje obrzydzenie i żartować sobie z rzeczy, których Ty
                            ostentacyjnie się brzydzisz. Dla mnie stanowią one nierozerwalną
                            część życia i nie zamierzam być taka "asertywna" jak Ty. Natomiast
                            zazdroszczę Ci wysokiej samooceny i świadomości swoich praw.
                            Pozdrawiam.
                            • paula_paulina_10 Re:do Pauliny 10.10.07, 16:19
                              Tak, brzydzę się odchodów, wymiocin, wstręt budzi we mnie widok osób
                              wymiotująych, nie znoszę zapachu niemytych ciał itd. Taka jestem.
                              Jeden bez obrzydzenia wynosi basen ze stolcem, drugi woli zapłacic
                              ciężkie pieniądze komus kto to zrobi.
                              Wiele lat temu mogłam zostac stewardessą, a było to w ówczas bardzo
                              atrakcyjne zajęcie, ale zrezygnowałam, gdyż przerażał mnie kontekt z
                              potencjalnie wymiotującym pasażerem.
                              I nie jest to ani złe ani pokrętne.
                              Nigdy nie żartowałam sobie z niczyjego kalectwa czy ułomności . Nie
                              jestem takze wstanie i nie chcę przezwyciężać w sobie obrzydzenia.
                              Źle reaguje na szpital. Przyjmij do wiadomości, że są i tacy ludzie.
                              Nie mogłam znieść zapachu domu opieki i przestałam odwiedzać
                              sąsiadkę. Kiedys w szpitalu poprosiłam salową, aby zmieniła jasiek
                              mojemu umierającemu teściowi. Też było to nie do przezwyciężenia.
                              Bez obrzydzenia zmieniałam pieluchy własnemu dziecku, ale gdy syn
                              zwymiotował ( co naszczęście zdarzało się rzadko) to sprzątał już
                              mój mąż.
                              Przyznanie się do tego jest znacznie bardziej uczciwe niż
                              opowiadanie jacy to jesteśmy odporni lub przymuszanie się i robienie
                              czegoś z obrzydzeniem.
                              Nie ma wcale jakiejś niewiadomo jak wysokiej samooceny - jestem po
                              prostu uczciwa, nie znoszę kłamstwa i krętactwa.
                              • anwero Re:do Pauliny 10.10.07, 17:29
                                > Przyznanie się do tego jest znacznie bardziej uczciwe niż
                                > opowiadanie jacy to jesteśmy odporni lub przymuszanie się i
                                robienie
                                > czegoś z obrzydzeniem.

                                Proszę, wytłumacz mi dlaczego w takim razie poczułaś potrzebę
                                przyznania się do tego właśnie na tym forum? Po co właściewie tu
                                piszesz? Co chcesz nam przekazać? Bo chyba nie przyszłaś tu po to,
                                by robić nam przykrość?
                                • gruchotka Re:do Pauliny 10.10.07, 18:44
                                  anwero napisała:

                                  > > Przyznanie się do tego jest znacznie bardziej uczciwe niż
                                  > > opowiadanie jacy to jesteśmy odporni lub przymuszanie się i
                                  > > robienie czegoś z obrzydzeniem.

                                  > Proszę, wytłumacz mi dlaczego w takim razie poczułaś potrzebę
                                  > przyznania się do tego właśnie na tym forum?

                                  Pozazdrościć, że syn "pawiował" gdy mąż był w domu, bo kilka godzin
                                  czekać z dzieckiem na wytarcie jego samego i podłogi, tudzież innych
                                  sprzętów zakrawa na heroizm ;P

                                  Dla mnie troll, bo ileż można pisać o wydzielinach :[
                                • paula_paulina_10 Re:do Pauliny 11.10.07, 07:38
                                  Bo zostałam wyrwana do odpowiedzi. Bo chciałabym, zeby opiekunowie
                                  dzieci niepełnosprawnych zdawali sobie sprawę, że całkiem sporo
                                  ludzi ma takie same odczucia jak ja, że nie akceptujemy cuchnących
                                  pampersów na sąsiednim balkonie ( powód j.w), ale nie oznacza, że
                                  jesteśmy skłonni robic komukolwiek krzywdę.
                                  • guderka Re:do Pauliny 11.10.07, 08:11
                                    nikt do odpowiedzi cię nie wyrywał. sama wlazłaś na to forum i
                                    zaczęłaś siać swoje cuchnące idee. Spotykam się z wieloma ludzmi w
                                    rzeczywistości i sporo spotykam w necie. Jesteś pierwszą która
                                    pisała takie rzeczy. I to nie dlatego że jesteś pierwszą odważną.
                                    Ale pierwszą bez kultury. Pewnych rzeczy się po prostu nie mówi.
                                    Myslisz że dla nas pampersy zwłaszcza te zużyte pachną fiołkami?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka