Dodaj do ulubionych

co mówi Ilja Ponomariow (o dobrych Rosjanach)

05.06.22, 21:39
Czy są więc jacyś dobrzy Rosjanie? Z jednej strony, wydaje się, że tak. Nawet według tych dyskusyjnych danych, które wolno pokazywać w Rosji (socjologia w reżimie autorytarno-totalitarnym to rzecz wątpliwa, ale jednak), nawet według tych danych 25-30 proc. Rosjan jest przeciwnych wojnie.

Czy to dużo, czy mało? Bardzo mało, biorąc pod uwagę skalę tragedii. Skandalicznie mało. Jednak w liczbach bezwzględnych to 40 mln ludzi, a nawet więcej. Jeśli się nad tym zastanowić, to oznacza to, że nawet według oficjalnych danych w Rosji jest więcej ludzi przeciwnych wojnie niż Ukraińców w ogóle! Jest to sprzeczne z intuicją, ale prawdziwe.

Główny problem polega na tym, że reżim Putina zrobił wszystko, by ci ludzie nie mieli żadnej politycznej reprezentacji, żadnej politycznej twarzy. Innymi słowy, wszystko jest robione tak, by nie można było usłyszeć w Rosji innego niż oficjalny punktu widzenia. A także po to, by w samej Rosji nie było ludzi, którzy byliby gotowi poprowadzić tych ludzi do walki. Naszym zadaniem jest więc zjednoczenie wysiłków i zorganizowanie wszystkich, którzy są przeciwko obecnemu reżimowi.
Dwa rdzenie, które wyraźnie nie zgadzają się z władzą, teraz wyraźnie się krystalizują. Pierwszy to klasa średnia, czyli liberalna inteligencja miejska i zglobalizowana młodzież. Ich Putin próbuje wypchnąć z kraju. Nie eksterminuje ich fizycznie, jak zrobiłby to Kreml w 1937 r., ale zmusza ich do wyjazdu, tak by zniknęli z rosyjskiego społeczeństwa. A oni znikają, wyjeżdżają za lepszym życiem, porzucając myśl o zmianie swojego życia w domu, ułatwiając tym samym Kremlowi zadanie. Współczuję im problemów na Zachodzie, ale, do cholery, o wiele bardziej martwię się o przyszłość Rosji!

Natomiast drugi rdzeń jest antyliberalny — to najbiedniejsze i najbardziej upośledzone społecznie segmenty populacji. To właśnie w tym rdzeniu nastroje antywojenne są najsilniejsze.

Ludzie ci są też przeciwni rządom Putina, przede wszystkim dlatego, że czują się źle, żyje im się gorzej niż w czasach Związku Radzieckiego, a w Putinie widzą protegowanego wielkiego kapitału, który wyciska z nich wszystkie soki. Postrzegają liberalną opozycję jako wroga, podejrzewając ją, nie bez racji, o chęć cofnięcia kraju do epoki Jelcyna; jeśli w ogóle głosują, to na partię Żyrinowskiego lub komunistów, ale i w nich tak naprawdę nie widzą swoich przedstawicieli.
Dla nich systemowa opozycja wygląda na skorumpowaną i fałszywą. Widmo przyszłej rosyjskiej rewolty unosi się nad nimi, ale nie znajduje jeszcze swojego lidera. Ale to nie potrwa już długo.

Jeśli dobrze się przyjrzeć, to działania przeciwko władzom rosyjskim już się rozpoczęły. Zdarzają się podpalenia wojskowych biur werbunkowych, partyzantka kolejowa, bombardowania magazynów itd. Nikt jednak nie organizuje tych, którzy to robią, na razie jest to forma osobistego protestu. Kiedy pojawi się punkt krystalizacji, od iskry nieuchronnie zapłonie wielki ogień. Nikt nie zostanie oszczędzony. Granica rewolucji nigdy nie jest wyczerpana — a władze na Kremlu pewnie sterują swoim Titanikiem w stronę klifów powszechnego gniewu.
Liberałowie, zarówno ci wewnętrzni, jak i ci spoza Rosji, są teraz przyczajeni. Czekają.

Wszyscy mają nadzieję na zmianę "z góry", gdy ta czy inna elita ma dość tonięcia i postanawia się uratować. Myślę jednak, że zmiana władzy w Rosji jest możliwa tylko dzięki podwójnemu uderzeniu. To musi być ruch zarówno z dołu, jak i z góry. Powstanie od dołu będzie nieuniknione, gdy elity poczują realne zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. A tworzenie takich zagrożeń to zadanie dla tych, którzy chcą przejść do historii jako "dobrzy Rosjanie".

Odpowiadając więc na pytanie, czy są dobrzy Rosjanie, napiszę jednoznacznie: tak! Tylko ślepiec by tego nie zauważył, że ferment w Rosji nabiera tempa. Na początku były to akcje pokojowe, ludzie świadomie szli, by pokazać swoje stanowisko, wiedząc, że zostaną zatrzymani, a w większości przypadków także pobici. Ale i tak poszli. Obecnie protest przybiera już formę walki partyzanckiej, a niedługo stanie się zbrojny.
Ci "dobrzy Rosjanie", którzy wyjechali, są teraz obarczeni poczuciem winy. Zasypują ją swoją pomocą dla Ukrainy: zbierają datki, pomagają uchodźcom, wysyłają pomoc humanitarną, a niektórzy nawet wojskową. To wszystko jest w porządku, ale nie tego potrzebuje Ukraina. Ona — i cała Europa — nie potrzebuje pomocy w wojnie, potrzebuje pokoju. Tak szybko, jak to możliwe!

Klucz do pokoju nie leży na polu bitwy. "Dobrzy Rosjanie" muszą przestać liczyć na to, że Ukraińcy zapłacą za ich wolność swoją krwią. Musimy pomóc rosyjskiemu ruchowi oporu, zwłaszcza tej jego części, która jest gotowa do zdecydowanego działania, a nie tylko do słownego współczucia.

Dobrzy Rosjanie to ci, którzy powstrzymają wojnę. Jak dotąd tak się nie stało, więc dobrych Rosjan nie ma. Ale wierzę, że się pojawią.
Obserwuj wątek
    • obrotowy sam sobie przeczysz 08.06.22, 16:02
      krytyk2 napisał:
      nawet według tych danych 25-30 proc. Rosjan jest przeciwnych wojnie.

      > Dobrzy Rosjanie to ci, którzy powstrzymają wojnę.
      Jak dotąd tak się nie stało, więc dobrych Rosjan nie ma.


      sam sobie przeczysz (w tych dwoch wpisach)

      sa - tylko jest ich za malo i sa za slabi - by cokolwiek mogli zdzialac.

      - takie powinno byc logiczne podsumowanie.
      • krytyk2 Re: sam sobie przeczysz 08.06.22, 22:07
        w tym poście nie ma jednego mojego zdania.Ten tekst jest produkcji Rosjanina ,który dobrze zna Rosjan i to daje mu moralne prawo pisac o Rosji.Oczywiscie,rozumiem ,że tekst ma troche publicystyczny charakter inie musi być logiczna dysertacją naukowa.Myślę ,ze te sprzeczności na które wskazujesz ,są wyrazem kompleksu Rosjanina ,ktoremu jest wstyd za wszystko co sie dzieje na Ukrainie.Dlatego -wbrew logice -chciałby jednak widzieć dobrych Rosjan w Rosji
    • shachar Re: co mówi Ilja Ponomariow (o dobrych Rosjanach) 10.06.22, 04:30
      Natomiast drugi rdzeń jest antyliberalny — to najbiedniejsze i najbardziej upośledzone społecznie segmenty populacji. To właśnie w tym rdzeniu nastroje antywojenne są najsilniejsze.

      Ludzie ci są też przeciwni rządom Putina, przede wszystkim dlatego, że czują się źle, żyje im się gorzej niż w czasach Związku Radzieckiego, a w Putinie widzą protegowanego wielkiego kapitału, który wyciska z nich wszystkie soki.


      Chyba nie można tej opinii traktować poważnie w świetle zachowań polityczno-społecznych tejże warstwy społecznej w Polsce.Biedaki, upośledzeni na skutek Wielkiej Przemiany poszli za Rydzykiem, za Kaczyńskim. Ruscy pojdą za tym, kto im obieca dawną wielkość, wyjazdy do Mołdawii bez paszportów i tanie produkty, ukradzione w krajach ościennych pod pretekstem ochrony rosyjskich interesów. To dobrzy ludzie na codzień, ale oportuniści, nauczeni setkami lat już autorytarnych rządów, że nie ma co podkładać głowy, kiedy koło historii się toczy. Tam pierwsze przykazanie jest nie wychylać się, drugie nie skarżyć się, trzecie na wszystko mieć odpowiedź, że jest w porządku, czwarte nie podpierdalać bliźniego swego. Tak więc ten system z Putinem na czele ma mocne szanse przetrwania w mojej opinii.
      • krytyk2 Re: co mówi Ilja Ponomariow (o dobrych Rosjanach) 11.06.22, 01:04
        wskazałaś tylko jedną warstwę wymienioną przez Ponomariowa.On postawił warunek :siła niezadowolenia (ono przecież sie czai w spadku poziomu zycia w Rosji) tej warstwy musi zyskać przełozenie w postaci lidera,który skanalizuje i ukierunkuje ideowo i emocjonalnie to niezadowolenie.Jest jeszcze druga warstwa-klasa srednia.Ona jest bardziej świadoma tego co sie dzieje i o co toczy sie gra.I ma też większe wpływy i dostęp do dzwigni instytucjonalnych(sądy,wojsko,policja).I jej rola może być niezastapiona w szybkiej wymianie elit rosyjskiej władzy.Jest jeszcze trzecia siła , o której Ponomariow nie mówi ,bo ona nie pasuje do jego założeń o dobrych Rosjanach.Niestety ta siła -w postaci elit aktualnej władzy- jest najbardziej predystynowana(zgodnie zresztą z tradycją historyczną przewrtów pałacowych Rosji) do podjęcia wiodącej roli w skróceniu rządów Putina.I to ta elita może zaatakować dotychczasowego lidera zarówno z pozycji liberalnych jak też z pozycji jastrzębi ( dla których Putin jest za mało radykalny w swoim okrucieństwie).I może okazac sie ,że ta elita usunie Putina szybciej aniżeli do głosu dojdą tzw dobrzy Rosjanie.Tekst Ponomariowa ma charakter wybitnie życzeniowy.Sama definicja dobrego Rosjanina znacznie zawęża treśc tego pojecia do obszaru tych Rosjan ,którym Putin już przestał odpowiadać.Ale przecież nie wynika z tej szczątkowej definicji,że dobry Rosjanin to np demokrata ,któremu nie odpowiada cała tradycja ruskiego samodzierżawia i że programowo będzie on dążył do ustanowienia w rosji demokracji na wzór zachodni.To byłaby pełna definicja "dobrego" Rosjanina.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka