Dodaj do ulubionych

Takie sobie banalne pytanie

04.10.07, 18:40
Powiedzcie mi, jeśli wiecie..

Jak to jest, że jest się szczęśliwie zafascynowanym nową Osobą, choć
tydzień wcześniej innej mówiło się "nie mogę przestać Cię kochać..
już nie mogę się Ciebie doczekać.. chcę Ciebie bardzo.. jeszcze
tylko dwa tygodnie i.."?

To naprawdę możliwe, by z tygodnia na tydzień "przeprogramować"
serce, emocje, uczucia?

A może jest na to jakiś patent?




Czy może po prostu wystarczy.. Nikogo nie kochać, a jedynie sycić
się ekscytacją, miałkością wypowiadanych słów, którym odebrało się
znaczenie? Może wystarczy gnać za tanią podnietą - tanią, bo.. z
założenia niespełnioną? Może to wtedy jest tak łatwo?




Hmm.. kiepskie pytanie na jesienny chłód, co?smile)

____________________
____________________

wrrrrrrr.. przed chwilą umieściłam ten wątek na nie tym Forum, co
trzeba.. ale teraz jest na miejscusmile) Powinnam się (p)obudzić chybawink


Obserwuj wątek
    • duszka2 Re: Takie sobie banalne pytanie 06.10.07, 16:36
      uczucia są skomplikowane i nieobliczalne,
      można kochać jedną osobę i zakochać się w drugiej kochając jeszcze tą
      pierwszą...nie jest to z pewnością takie samo uczucie - inna jest proporcja
      fascynacjiwink))
      uczucie niespełnione morze drzemać latami i nie przeszkadza w nowych spełnionych...
      Kiedys też tak myślałam, że albo jeden facet prawdziwie albo zaden inaczej nie
      może być....ale sama sie przekonałam, ze możewink
      • p_k_79 Re: Takie sobie banalne pytanie 06.10.07, 16:45
        A ja bym jednak grubą kreską odkreśliła miłość od fascynacji i
        zakochań sezonowych - tych ostatniech można czuć nawet kilka
        jednocześnie.. tylko po co nadużywać przy tym słów "miłość"
        i "kocham"? By odbierać im rzeczywisty sens i wyjątkowość? Przecież
        kochając, myślimy i dbamy głównie o tę drugą Osobę - a co to za
        dbanie, jeśli Ona uważa, że jest jednyna i wyjątkowa, a tak naprawdę
        jest tylko jedną z kilu (z dwóch) i często, dla naszej wygody,
        okłamywaną?
        • duszka2 Re: Takie sobie banalne pytanie 06.10.07, 18:35
          Oczywiście sama fascynacja nie jest miłością, ale czesto do niej prowadzi. To
          dopiero fundament i jeśli spełniony, pielęgnowany może przekształcic się w
          miłośc. Nie powiesz, ze miłośc rodzi sie w mgnieniu oka, chyba zawsze zaczyna
          sie od fascynacji, pragnienia, przyjaźni.
          Okłamywanie to nie troskliwośc na pewno, ale przypadków jest wiele, kazdy inny.
          Czasem nieświadomosc prawdy jest mniejszą krzywdą, czasem kurczowym trzymaniem
          się reguł, czasem brakiem odwagi....itp itd
          • p_k_79 Re: Takie sobie banalne pytanie 06.10.07, 19:48
            No właśnie o to mi chodziło.. To długi czas, starania, poznawanie,
            odkrywanie, pogłębianie zaufania.. i co? Ta wyjątkowość sytuacji
            może jednocześnie dotyczyć dwóch, czy więcej, Osób?? Proszę Cię..smile
            Fascynacja - owszem. Miłość - nie.
            • duszka2 Re: Takie sobie banalne pytanie 06.10.07, 20:25
              Nie jestem wyrocznią, sorrywink To co piszę o tylko moje obserwacje, moje
              doświadczenia i to co wiem od innych... trudno powiedziec jak długa jest droga
              od fascynacji do prawdziwego uczucia, na pewno różna , bardzo indywidualna...
              Pisałam już: można kochać dwie osoby jednocześnie. Fascynacja tą dugą osobą może
              mimo woli i oporów przerodzić sie w coś głębszego. Inna sprawa co się zrobi z
              takim uczuciem...to na pewno można kontrolować.Czy zachowa sie je dla siebie czy
              stawia wszystko do góry nogami i "korzysta sie z życia".
              • p_k_79 Re: Takie sobie banalne pytanie 07.10.07, 09:00
                ..a po chwili (krótszej, dłuższej) dopada Człowieka fakt, ze znów
                jest w tej samej rutynie (miłość dojrzała - o ile w ogóle się
                pojawi), a kolory gdzieś się rozniosły (fascynacja początkowa
                minęła) - i wtedy dopiero zdaje sobie sprawę, że uciekł z pozornie
                nudnej miłości i stagnacji w pociągającą podnieceniem niespełnienia
                i odkrywania fascynację, która.. po czasie stała się dokładnie ntym
                samym, z czego uciekł. Jasne, zdarzają się pomyłki i wtedy dopiero w
                tym drugim związku, po ucieczce, Człowiek mówi: To jest to, to moja
                miłość, ale.. wtedy też nie kochał jednocześnie, bo pierwsze
                miłością po prostu nie było.
                • duszka2 Re: Takie sobie banalne pytanie 07.10.07, 09:43
                  to nie takwink sugerujesz, ze miłośc która wygasła nigdy nie była miłością - bywa
                  i tak ale niekoniecznie. Kochac mozna wiele razy prawdziwie w zyciu a nie tylko
                  raz. Pożyjesz trochę czasu na tym swiecie sama zobaczyszwink
                  • p_k_79 Re: Takie sobie banalne pytanie 07.10.07, 10:02
                    Nic takiego nie sugeruję, jeszcze raz przeczytajsmile Mówię jedynie, że
                    w momencie, kiedy przestały się sypać w niej iskry fascynacji,
                    głodne tejże serce zaczyna się rozglądać (nie zawsze, oczywiście -
                    odnoszę się do takiej sytuacji, bo mówimy o "uczuciu równoległym"
                    pozornie) za nowym Obiektem - i wtedy równolegle czuje wie różne
                    rzeczy: miłość do pierwszej i zakochanie do drugiejsmile Jeśli się
                    obudzi w porę, zrozumie, że zakochiwać się w życiu można dziesiątki
                    razy i nie warto rozwalać dla tych "miłostek" trwałego uczucia -
                    mimo, że zbladło i zwolniło. Jeśli nie - wędruje sobie tak w życiu
                    od fascynacji do fascynacji i każdą nazywa miłością..
                    • duszka2 Re: Takie sobie banalne pytanie 07.10.07, 12:42
                      Wiesz to jest zbyt przeteoretyzowane...konkretny przykład: jeśli Twój ukochany
                      maż/chłopak przestanie Ciebie zauważać, patrzeć Ci w oczy, dotykac, spędzać z
                      tobą Chwile sam na sam...pewnie sam nie wie dlaczego ale to inny temat - to Ty
                      nawet jeśli będziesz nadal go kochać, mimo woli będziesz zwracać uwagę na
                      facetów którzy Ciebie "widzą", będziesz słuchać komplementów z wielką
                      przyjemnością bo tego juz od dawna nie masz w domu...z czasem tez bez wpływu na
                      to zakochasz się, zafascynujesz, ale co zrobisz z tym uczuciem czy pójdziesz za
                      nim, dasz sie ponieśc zależy od Ciebie. Tutaj wkraczamy w zakręty temat wyborów
                      i ich wpływu na innych, na wybieraniu kto i co jest ważniejsze, na wyborach
                      mniejszego zła itp

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka