Dodaj do ulubionych

Odessa,Bakczysaraj,Sudak-wróciłam odpowiem na pyt.

16.08.04, 15:04
jechałam pociągiem, spałam na kwaterach.jeśli ktoś ma jakieś pytanka, chętnie
pomogę!
pozdrawiam
Obserwuj wątek
      • lukrecja8 Re: Odessa,Bakczysaraj,Sudak-wróciłam odpowiem na 17.08.04, 09:25
        jak napisałam wyżej (pod drugim nickiem) jechałam z przemyśla do odessy
        bezpośrednio. potem z odessy do smerfopola [jak nazywaliśmy symferopol smile]. co
        do biletów - problemy mogą być. w kasie w odessie pani nam powiedziała, że
        biletów do smerfopola nie ma (na 3 dni przed wyjazdem). ale my zaczęliśmy jej
        marudzić, jak to nie ma i dlaczego i w ogóle, no i sie znalazły. naprawdę. ona
        po prostu powiedziała: no doobra, są. a potem okazało się że pociąg był pusty.
        kosztowały 40 UAH/osobę w przedziale sypialnym. im się po prostu nie chce.
        prawie wszędzie odpowiadają: nie ma. czasem można próbować w 2-3 kasach na tym
        samym dworcu.
        na dworcu w smerfopolu zobaczyliśmy że pociąg z lwowa jest opóźniony...6 godzin
        ale nikogo tam to nie dziwiło.
        jeśli chodzi o bilety powrotne z odessy do przemyśla, to panienka w kasie
        międzynarodowej powiedziała nam, że ich po prostu nigdy nie ma. są tylko w
        polskich wagonach i kosztują 390 UAH !!! ostatecznie dogadaliśmy się
        bezpośrednio w wagonie, daliśmy po 25$ w łapę i jechaliśmy bez biletu. w jakimś
        mieście po drodze wsiadła kobita, która miała bilety na nasze miejsca, ale
        konduktorka ulokowała ją gdzie indziej. jeszcze dostaliśmy po sztandze ćmików
        na głowę do przewiezienia przez granicę smile))

        z noclegami nie ma problemu. na dworcu sami cię łapią. warto się zapytać o
        warunki sanitarne (ale nie zakładaj z góry wysokiego standardu bo to po prostu
        nierealne). zawsze trzeba sie targować. wszędzie. w taksówce, na kwaterze,
        nawet w knajpie. mogę polecić nocleg - ale w którym miejscu cię interesuje??
          • lukrecja8 Re: Odessa,Bakczysaraj,Sudak-wróciłam odpowiem na 17.08.04, 13:38
            w Odessie była to ulica Makarenko 7a, właścicielka niejaka Ira - bardzo miła!
            jest to boczna ulica od Lwowskiej, w okolicach fontany 13 (nad morzem). z
            dworca max 12 UAH taksówka (mogą chcieć nawet 30, nie dajcie się!!)
            w Bakczysaraju - ulicy nie znam, ale najlepiej jeśli dojedziecie marszrutką z
            dworca do klasztoru - to jest koniec trasy marszrutki.i pójdziecie dalej
            prosto, jest tylko jedna uliczka i drugi lub 3 dom - ma wywieszkę po polsku -
            noclegi itd. Nocleg w tym miejsu w Bakczysaraju ma tę wielką zaletę, że za 7
            UAH gotują pyszne tatarskie żarełko na wieczór!!!
            W tym miejscu - na końcówce marszrutek - szlaja się pełno przewodników itp.
            zapytaj o Witalika - mówi po polsku i za 50 UAH pokaże ci wszystko w okoliy,
            okrasi tajemniczymi opowieściami i ukraińską przepyszną, miodowo ziołową
            wódzią!!!!
            co do Sudaka - hmmm z tym jest trochę gorzej. my mieliśmy adres napisany na
            kartce, żeby przedstawiać taksówkarzom. Było to kawałek od morza - jakieś 2 km
            czyli 10 UAH taksa. może ktoś z mojej ekipy ma jeszcze tę kartkę - wysłałam
            wici. było to bardzo specyficzne, ale boskie miejsce - taka trochę komuna.
            pełno wiary, głównie z syberii, wszyscy skrajnie mili i uczynni. też można było
            kupić żarcie za 4-5 UAH posiłek.
            Jak będę wiedziała coś więcej dam znać. Ale nie przejmuj się noclegami - zawsze
            coś znajdziesz. Nie ma innej możliwości!!!
      • lukrecja8 Re: w plackartnych są ogromne karaluchy 19.08.04, 09:09
        he he, słyszałam o tej turbazie.
        wysiedliśmy w bakczysaraju z elektriczki (co też było niezłym przeżyciem, gdyż
        wysiadało się na strasznie wąziutki pas chodnika, a naprzeciwko naszego stał
        inny pociąg. i nawet nie wiadomo było, w którą stronę iść, gdzie nie spojrzysz -
        długaśny pociąg, a pomiędzy nimi tak wąziutko, że bałam się że któryś zahaczy
        mi karimatę, jeśli ruszy. a jak już jeden odjechał w końcu i naszym oczom
        ukazał się dworzec, trzeba było do niego dostać się idąc centralnie po torach.
        a mnie jedna babuszka złapała za rękę, że mam jej pomóc - słodka była!
        błogosławiła nas i w ogóle) no więc wysiedliśmy, udaliśmy się na marszrutkę i
        jedziemy do turbazy, ale ekipa z marszrutki serdecznie nam ją odradziła i
        pomogła znaleźć inne noclegi a potem jeszcze załatwili nam śniadanko, bo było
        wcześnie rano i wszystko pozamykane.
        ogólnie byliśmy serdecznie rozczarowani - w sudaku nasza wyprawa dobiegała
        końca a my nie widzieliśmy ANI JEDNEGO KARALUCHA!! czarna rozpacz. wielgachna
        butla raida na owady biegające nawet nie wyciągnięta z plecaka sad
        ale na szczęście zobaczyliśmy go w końcu!! w restauracji, w centrum sudaka,
        takiej co się leży - spacerował dzielnie po ramieniu mojej koleżanki.
        przywitaliśmy go owacjami!! smile))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka