Dodaj do ulubionych

UPA i Mlot na komune

15.08.07, 12:01
podziemiezbrojne.blox.pl/2006/12/Por-Henryk-Lewczuk-Mlot-czesc-1.html
„Młot” był jednym z tych dowódców, którzy rozumieli potrzebę
ułożenia na nowo stosunków z Ukraińską Powstańczą Armią (UPA) w imię
zakończenia bratobójczych walk i podjęcia działań przeciw wspólnemu
wrogowi - komunistom. Jego współpraca, jak i kilku innych dowódców
podziemia z tamtejszego terenu, zaowocowała jedną z najbardziej
spektakularnych akcji zbrojnych w powojennej Polsce.
Nocą z 27 na 28 maja 1946 r. połączone oddziały WiN i UPA uderzyły
na Hrubieszów. Na temat tej jednej z największych akcji polskiego
podziemia narosło przez lata wiele mitów i zafałszowań. Choć
niejednokrotnie opisywano jej przebieg, to opisy te dość daleko
odbiegają od siebie, a często również od prawdy.

21 maja 1945 r. w Rudzie Różanieckiej przedstawiciele zamojskiej AK
i UPA podpisali porozumienie, kończące w tym rejonie trwające od 2
lat zacięte walki pomiędzy polskimi i ukraińskimi oddziałami
niepodległościowymi. Zgodnie z jego ustaleniami rozgraniczono strefy
wzajemnych wpływów, ustalono sposoby utrzymywania kontaktów, hasła,
a także zasady poruszania się po obszarze kontrolowanym przez drugą
stronę w wypadku pościgu przez UB lub NKWD. Postanowiono wymieniać
się informacjami wywiadowczymi, wspólnie zwalczać agentów
komunistycznych i bandytyzm. We wrześniu 1945 r. porozumienie to
zostało rozszerzone na Chełmszczyznę i Podlasie czyli na wszystkie
mieszane etnicznie obszary Okręgu Lublin AK-WiN.
Obie strony zasadniczo przestrzegały warunków porozumienia. Dnia 6
kwietnia 1946 r. przeprowadzono pierwszą wspólną akcję bojową,
zdobywając razem stację kolejową w Werbkowicach. Jedno z
najważniejszych spotkań polsko-ukraińskich odbyło się 19 maja 1946
r. w folwarku Miętkie. Polskie podziemie reprezentowali: szef BiP
Okręgu Lublin Jan Zatrąg „Ostoja”, por. Wacław Dąbrowski „Azja”,
por. Kazimierz Witrylak „Hel”-”Druk” i czterech oficerów WiN o
nieustalonych nazwiskach. Ukraińców zaś Teodor
Harasymiuk „Dunajski”, (NN) „Pewnyj”-”Jawir” i
Zacharczuk „Chmurnyj”. Po potwierdzeniu na nim wcześniejszych
uzgodnień, Polacy zaproponowali wspólne uderzenie na Hrubieszów,
jednocześnie przedstawiając dane wywiadu o siłach NKWD i polskich
komunistów oraz plany miasta. Natychmiast po spotkaniu polską
propozycję przekazano dowódcy UPA w Polsce płk. Mirosławowi
Onyszkiewiczowi „Orestowi”, który skontaktował się z Krajowym
Prowydnikiem OUN Jarosławem Staruchem „Stiahem” a on, choć bez
entuzjazmu, zaakceptował plan WiN-u.

Hrubieszów w tym okresie był typowym prowincjonalnym miasteczkiem
przedwojennej Polski, gdzie przeważały drewniane domy i jedynie
kilka budynków w centrum było murowanych. Miasto z zachodu na wschód
przecinała szeroka na ponad 20 metrów rzeka Huczwa. Centrum miasta
znajdowało się na południe od rzeki. Tam miały swoje siedziby
Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, Powiatowa Komenda MO,
jednostka NKWD (w dworku „Du Chateau”wink w sile ok. 150 ludzi, Komitet
Powiatowy PPR, Komenda Miasta i siedziba Ukraińskiej Komisji
Przesiedleńczej. Na północnym brzegu, ok. kilometra od zabudowań
rozlokowane były koszary 5 pułku i komenda 32 odcinka WOP. Obie
części miasta łączył drewniany most, zwany potocznie chełmskim.
26 maja w wyznaczonym punkcie zebrały sie 4 lubelskie sotnie: st.
sierż. Eugeniusza Jaszczuka „Dudy”, Semena Prystupa „Dawyda”, Wasyla
Jarmoła „Jara” i por. Wasyla Krala „Czausa” oraz bojówki SB.
Dowództwo nad całością sił ukraińskich objął Jewhen
Sztendera „Prirwa”. Nocą upowcy przemaszerowali na miejsce spotkania
z winowcami do lasu pomiędzy wsiami Trzeszczany i Podhorce,
oddalonego od Hrubieszowa o 6 km. Zgrupowanie polskiego podziemia
skoncentrowało się w tym samym lesie, lecz w innej jego części,
gdzie stawiły się hrubieszowskie oddziały partyzanckie Kazimierza
Witrylaka „Hela”-”Druka”, Stefana Kwaśniewskiego „Wiktora”, Czesława
Hajduka „Ślepego”, Mariana Horbowskiego „Kota”, NN „Kalifa” i
chełmski oddział Henryka Lewczuka „Młota”. Przedstawiciel WiN-u
zjawił się w miejscu obozowania oddziałów UPA rano 27 maja i ustalił
odprawę dowódców na 12:00, zaś koncentrację oddziałów na 17:00.
Na odprawie ustalono rozkład sił uczestniczących w ataku. Na NKWD
maiło uderzyć 120 żołnierzy UPA wzmocnionych 2 „torpedami” (były to
najprawdopodobniej pociski do rakietowych moździerzy
niemieckich „nobelverfferów” odpalane z prymitywnych wyrzutni), 30
upowców miało znajdować się w rezerwie, a 15 członków Służby
Bezpieczeństwa OUN ostrzeliwać Sowietów ze skrzydła. Atakiem na NKWD
miał kierować dowodzący całością sił ukraińskich „Prirwa”.


Por. Henryk Lewczuk "Młot"

Na UBP miało uderzyć 25 WiN-owców wspartych jedną
ukraińską „torpedą”, pod komendą „Młota”. Pododdział WiN o
nieustalonej sile miał rozbroić MO. Przeciwko Komisji
Przesiedleńczej Ukraińcy skierowali 20 członków SB. Do likwidacji
funkcjonariuszy UB w prywatnych mieszkaniach wyznaczono grupę Jana
Trusia „Gaika” złożona z 10 Polaków i 2 Ukraińców. Ci ostatni byli
zakładnikami za czterech partyzantów WiN pełniących rolę
przewodników oddziałów UPA. Pododdział plut. Witolda
Poteruchy „Szczerbatego” miał zdobyć budynek PPR oraz zabrać stamtąd
wszystkie dokumenty. Zadaniem oddziału por. „Ślepego” było
zablokowanie budynku Szturmówki i ochrona mostu na Huczwie. Do
pomocy przydzielono mu też bojówkę SB. Oddział ppor. „Kota” blokował
drogę na Włodzimierz, 25 partyzantów WiN ppor. „Kalifa” było
odpowiedzialnych za spalenie mostu w Werbkowicach. Grupa ta po
przemarszu w okolice Metelina , miała ryglować drogę na Zamość. W
lesie koło Masłomęczy 20 osobowy oddział pod dowództwem Józefa
Jasińskiego „Groma” zamknął drogę na Dołhobyczów. Na skrzyżowaniu
Hrubieszów – Chełm – Horodło miało zająć stanowiska 25 partyzantów
Edwarda Sekulskiego „Nożyce”, zaś w Czerniczynie, zabezpieczając
drogę na Sokal, kolejnych 20 członków WiN. Wszystkie te pododdziały
miały też za zadanie przecięcie połączeń telefonicznych.
Ogółem w operacji miało wziąć udział ok. 200 Ukraińców i mniej
więcej tyle samo Polaków. W samym mieście siły polskie liczyły tylko
ok. 100 partyzantów i stąd w literaturze upowszechniła się opinia,
że w operacji brało udział więcej Ukraińców.
26 maja lubelskie NKWD od agentów „Korzenia” i „Samostijnego”
otrzymał informacje o pojawieniu się ok. 120 członków UPA w lesie
Terebin. D-ca 98 pułku 64 Dywizji NKWD płk Miedwiediew następnego
dnia wysłał do Hrubieszowa 65 żołnierzy ze szkoły podoficerskiej i
40 z 3 batalionu 18 pułku, którzy mieli 28 maja rano rozpocząć
operację „czyszczącą”. Pomimo tego, że pododdziały 18 pułku nie
zdążyły przybyć do miasta (zanocowały w kol. Alojzów), siły
sowieckie liczyły w sumie 214 ludzi. Było to o 60 ludzi więcej niż
donosił wywiad WiN.

27 maja 1946 r., około północy oddziały partyzanckie przekroczyły
most na Huczwie od strony Sławęcina. Oddział ukraiński, który miał
zdobyć komisję wysiedleńczą odłączył się i zajął swoje pozycje, zaś
pozostałe oddziały przeszedłszy przez most chełmski weszły do
miasta, gdzie nastąpiło rozdzielenie. Oddziały UPA, które miały
uderzyć na NKWD oraz oddział „Młota” skręciły w ulicę Partyzantów i
dotarły na wyznaczone pozycje, ok. 40 m. od koszar NKWD i ok. 30 m.
od ich komendy. Rozstawiono tam wyrzutnię
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Henryk Lewczuk - poseł na Sejm IV kadencji 15.08.07, 12:22
      orka.sejm.gov.pl/ArchAll2.nsf/4RP/210
      Dzięki za ten wątek. Byłem w ten weekend w Ciechanowcu (Podlaskie
      Święto Chleba) i rozmawiałem z pewnym dziadkiem, który wspominał
      Młota. Pamięć o nim przetrwała więc i na Podlasiu, ale nie
      wiedziałem, że facet żyje, a nawet jest aktywnym politykiem smile
    • birczanin102 Re: UPA i Mlot na komune 15.08.07, 19:13
      pisz_pan_na_berdyczow napisał:
      > zakończenia bratobójczych walk i podjęcia działań przeciw
      wspólnemu


      Mniejsza o fakty, ale doszukiwanie się dziś rzeczywistych czy
      urojonych przykładów możliwości współpracy i to z kim? Ten numer tu
      nie przejdzie.
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: UPA i Mlot na komune 15.08.07, 21:23
        birczanin102 napisał:


        > Mniejsza o fakty, ale doszukiwanie się dziś rzeczywistych czy
        > urojonych przykładów możliwości współpracy i to z kim? Ten numer
        tu
        > nie przejdzie.

        To znaczy co? Negujesz czy po prostu potepiasz fakty, ktore ci nie
        pasuja?...
        Poza tym - jak ta wypowiedz ma sie do nazwy tego forum "...bez
        cenzury"???
          • pisz_pan_na_berdyczow Re: UPA i Mlot na komune 17.08.07, 12:59
            birczanin102 napisał:

            > pisz_pan_na_berdyczow napisał:
            > > To znaczy co? Negujesz czy po prostu potepiasz fakty, ktore ci
            nie
            >
            > Jakoś sam "Młot" jest mniej wylewny w tej sprawie od ciebie ?

            A czy "Mlot" lub inni, wymienieni w tekscie kiedykolwiek
            kwestionowali przedstawione fakty?
            • hak_amoniak Re: UPA i Mlot na komune 17.08.07, 13:15
              pisz_pan_na_berdyczow napisał:

              > birczanin102 napisał:
              >
              > > pisz_pan_na_berdyczow napisał:
              > > > To znaczy co? Negujesz czy po prostu potepiasz fakty, ktore ci
              > nie
              > >
              > > Jakoś sam "Młot" jest mniej wylewny w tej sprawie od ciebie ?
              >
              > A czy "Mlot" lub inni, wymienieni w tekscie kiedykolwiek
              > kwestionowali przedstawione fakty?

              Chyba nie
            • birczanin102 Re: UPA i Mlot na komune 17.08.07, 14:46
              pisz_pan_na_berdyczow napisał:
              > kwestionowali przedstawione fakty?


              Milczenie w tej sprawie jest dość wymowne tego pana, zważywszy, że w
              sejmie zeszłej kadencji reprezentował LPR i ROP, a teraz jakoś o nim
              jakby mniej słychać, oczywiście nie w Berdyczowie wink
    • mat120 Re: UPA i Mlot na komune 18.08.07, 00:39
      Artykuł ten zawiera wiele oczywistych nieścisłości. Mówienie o AK w
      maju 1945r. jest niedorzecznością bowiem nie istniała ona już od
      19.01.1945r., kiedy została rozwiązana. Od tego właściwie czasu
      różne poakowskie oddziały działały na własną rękę. To wcale nie
      rozumienie potrzeby ułożenia stosunków w imię
      zakończenia „bratobójczych walk” spowodowało, że niektórzy dowódcy
      tych oddziałów na własną rękę sporadycznie „porozumiewali” się z
      UPA. To zakończenie wojny i konieczność walki na dwa fronty;
      wymusiła tę„wspólnotę interesów”. Rozmowy te nie rozwiązały
      istniejącego konfliktu. O naiwności biorących w niej udział Polaków
      świadczy to, że podobno rozmawiano nawet o przyszłych granicach
      polsko-ukraińskich. Ta „współpraca” była zresztą ogólnie potępiana;
      dezaprobatę wyraziła również Komenda Główna WIN. Ze strony OUN-UPA
      było to jedynie taktyczne posunięcie obliczone na możliwość
      przetrwania do III wojny. Szczeniak i Szota wyraźnie stwierdzają, że
      po tym okresie antypolski terror wcale nie zmalał.
      • birczanin102 Re: UPA i Mlot na komune 18.08.07, 07:34
        mat120 napisał:

        > Artykuł ten zawiera wiele oczywistych nieścisłości. Mówienie o AK

        Wywiad jakiejś Stelli z Lewczukiem z roku 2001, ale gdzie dla kogo i
        czy autoryzowany nie napisali. Sam bohater nie ma w tym wywiadzie
        nic do powiedzania nt. UPA, natomiast dociekliwość p. Stelli ...
        widać Stelle tak mają. W dalszej części jakieś opracowanie na
        podstawie dzieł Wnuka i Motyki, a jakże smile
        podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?159799
        • birczanin102 Mloti Stella na komune 18.08.07, 07:46
          bardzo ciekawe, Stella Gronek rok urodzenia 1982, pracownik PUP,
          czyli że w roku kiedy przeprowadzała wywiad z bohaterem miała 21
          lat, zdolna młodzież tak się tworzy legendy wink
          www.swidnik.um.gov.pl/webdocs/pollat/majatek/2006_V/radni/Gronek_Stella/oswiadczenie.html
        • mat120 Re: UPA i Mlot na komune 18.08.07, 12:48
          W jednym ze wspólnych IPN-owskich opracowań Wnuka i Motyki tak
          przedstawiają oni spotkanie w Rudzie Różanieckiej w dniu 21.05.1945r
          (podając zresztą błędnie datę tego spotkania).

          "Po latach "Wyrwa" tak wspominał to niezwykłe spotkanie: "Podczas
          rozmowy oglądaliśmy się nawzajem. Oglądali się ci, co wydawali
          rozkazy do zabijania. Same rozmowy przebiegały bardzo spokojnie,
          nasi rozmówcy to byli ludzie z klasą, widać było po nich
          doświadczenie i odpowiedzialność".
          Podczas tego spotkania wytyczono strefy wzajemnych wpływów, ustalono
          sposoby podtrzymywania kontaktów, hasła dla oddziałów, a także
          zasady poruszania się po obszarze kontrolowanym przez drugą stronę w
          wypadku pościgu przez UB lub NKWD. Postanowiono wymieniać się
          informacjami wywiadowczymi i wspólnie zwalczać agentów
          komunistycznych. By uniknąć zarzutów o mordowanie niewinnych ludzi,
          sądzenie osób narodowości polskiej na obszarze kontrolowanym przez
          UPA wymagało konsultacji z komendantami AK-DSZ i odwrotnie, przy
          sądzeniu osób narodowości ukraińskiej na terenie "akowskim"
          konieczne były konsultacje z UPA. Obie strony zobowiązywały się do
          wspólnego zwalczania bandytyzmu. Wyrażono też chęć budowania
          atmosfery przyjaźni i współpracy, tak we własnych szeregach, jak i
          wśród ludności cywilnej. Według "Stera" ostatecznym celem
          sojuszu "było wspólne państwo polsko-ukraińskie. Oba narody miały
          prowadzić wspólną politykę zagraniczną, obronę, gospodarkę i
          oświatę. Ziemie o ludności mieszanej miały mieć wspólny zarząd". To
          ewidentne nawiązanie do porozumienia Piłsudski-Petlura z 1920 r.
          może było dyskutowane, ale z pewnością nie miało charakteru
          formalnego.
          Ciekawe, iż "Szejk" podczas spotkania poinformował zebranych, że OUN
          w Galicji wydała zakaz "jakichkolwiek działań wojskowych
          skierowanych przeciwko Polakom. Przy czym w okolicach Stryja obydwie
          strony połączyły siły w celu odparcia ataków i akcji aresztacyjnych
          Sowietów". Informacje te budzą jednak poważne wątpliwości -
          pamiętniki polskich repatriantów zawierają bowiem wiele opisów
          napadów na Polaków, których co najmniej część została przeprowadzona
          przez siły UPA."

          Widać, że panowie po ziemi raczej nie stąpali. Nie od rzeczy bedzie
          przypomnieć, że Ruda Różaniecka zaledwie rok wcześniej była potężnym
          obozem gdzie AK ewakuowała kilkadziesiąt tysięcy cywilnej ludności
          m.in. z powiatu Hrubieszowskiego, podczas oczyszczania przez UPA z
          elementu polskiego "etnicznych terytoriów ukraińskich" w marcu,
          kwietniu 1944r.
          Ciekawym też jest fakt, że o tych kontaktach brak śladów
          w dokumentach PP, chyba że się mylę.
          • birczanin102 Re: UPA i Mlot na komune 18.08.07, 15:25
            mat120 napisał:

            > "Po latach "Wyrwa" tak wspominał to niezwykłe spotkanie: "Podczas
            > nasi rozmówcy to byli ludzie z klasą, widać było po nich
            > doświadczenie i odpowiedzialność".


            Kleszczewski Mieczysław ,,Wyrwa” - syn Kosmy, urodzony 19 sierpnia
            1923 roku, ponoć do grupy Młota dołączył w 1946, kolejny ambitny 23
            latek który wiedział wszystko???
          • mariusz9959 Wnuk i Motyka nie znają daty ale czy Mat ją zna 19.08.07, 00:49
            Oto znowu Mat120 uraczył nas tekstem o historii stosunków UPA i AK-
            WiN. Tym razem poruszył temat rozmów pomiędzy UPA i AK-WiN. Opiera
            się ( przynajmniej tak pisze) na opracowaniu Panów Motyki i Wnuka i
            jak to na „profesora” przystało wytyka im błędy.
            Pisze:
            1. „W jednym ze wspólnych IPN-owskich opracowań Wnuka i Motyki tak
            przedstawiają oni…”
            Mat120 nie wymienia tytułu tego opracowania, trudno stwierdzić
            dlaczego, może jest to tajemnica a może sam nie wie o jakim
            opracowaniu mowa.

            2. „…tak przedstawiają oni spotkanie w Rudzie Różanieckiej w dniu
            21.05.1945r (podając zresztą błędnie datę tego spotkania).”
            Mat120 sugeruje, że jest to błędna data lecz nie podaje jaka jest
            właściwa – dlaczego ?
            Może ktoś zgadnie. Myślę, że byłoby dobrze gdyby „profesor”
            zakwestionował również miejsce spotkania.

            3. „Nie od rzeczy bedzie przypomnieć, że Ruda Różaniecka zaledwie
            rok wcześniej była potężnym obozem gdzie AK ewakuowała kilkadziesiąt
            tysięcy cywilnej ludności m.in. z powiatu Hrubieszowskiego, podczas
            oczyszczania przez UPA z elementu polskiego "etnicznych terytoriów
            ukraińskich" w marcu, kwietniu 1944r.”

            Czyżby Mat120 porzucił swój sposób poznawania historii i przestał
            jeździć od wsi do wsi i rozmawiać z siedzącymi przy drogach
            chłopami. Przecież, gdyby przejechał się do Rudy Różanieckiej sam
            pewnie by wymyślił (nawet bez pytania chłopów o zdanie), że w tej
            wsi „…kilkadziesiąt tysięcy cywilnej ludności…” nie upchałby, żeby
            nie wiem jak się starał.
            Jeżeli chodzi o ludność polską to mnożenie i dodawanie zawsze
            Matowi120 dobrze wychodziło.
            Nie twierdzę, że wśród ewakuowanej ludności nie było kogoś
            urodzonego w pow. Hrubieszowskim ale równie dobrze mógł Mat120
            napisać z Podola, Wileńszczyzny czy Wołynia.
            Sądzę, że każdy kto cokolwiek wie o tamtych czasach nawet nie
            wiedząc czy taka ewakuacja miała miejsce stwierdziłby: marzec,
            kwiecień 1944 z hrubieszowskiego do Rudy Różanieckiej ?
            To może lepiej od razu do Berlina.

            Oczyszczenie terenu z elementu polskiego zarządziło oczywiście AK a
            nie UPA ale tego Matowi120 żaden chłop nie powiedział a w książkach
            które czyta pisało że UPA.
            AK wyznaczyło granicę i nakazało Polakom ewakuować się na zachodnią
            jej stronę a Ukraińcom na wschodnią. Dodatkowo, gdy na jej wezwanie
            Ukraińcy nie wyjechali zabili paru dla przykładu i z zadowoleniem na
            drugi dzień stwierdzili - wszyscy Ukraińcy wyjeżdżają.

            Na koniec, nie jestem pewien czy „dyskutuję” z tekstem Mata120
            możliwe, że jest to tylko kopia, delikatnie pisząc: Mat120 kogoś
            cytuje. Jak to u „profesora” bywa pełno tu cytatów i nie otwartych a
            zamykanych cudzysłowów, więc jak zwykle nie wiadomo czy to jego czy
            nie jego.
            • mat120 "naukowiec" z PuK jak zwykle mataczy i konfabuluje 20.08.07, 21:57
              Widzę, że moja skromna osoba budzi spore emocje wśród „naukowców”
              PuK. Oto poddany zostałem surowej „naukowej” krytyce przez
              wytrawnego znawcę banderyzmu - Mariusza. Niczym wytrawny
              nkawudzista śledzi moje każde słowo i ”ściga” mnie nawet na wrażym
              dla siebie forum, czego bym się po nim nie spodziewał.smile) Sądziłem,
              ze chociaż tu odetchnę od tego miłośnika banderowskiej „prawdy”.
              Ależ skąd.smile)
              A więc drogi kolego „naukowcu”:
              Pragnę zwrócić uwagę na pewne „nieścisłości” jakie zawiera wypowiedź
              szanownemu kolegi.
              Trzeba wyraźnie rozgraniczyć próby rozmów AK-UPA, które jak wiadomo
              skończyły się niefortunnie dla strony polskiej /po uprzednich
              torturach rozerwano końmi polskich parlamentariuszy/, od własnych
              inicjatyw lokalnych dowódców oddziałów poakowskich. w 1945 i 1946r.,
              którzy z AK nie mieli już nic wspólnego z bardzo prostej przyczyny –
              AK została rozwiązana 19.01.1945.
              Proszę zatem trzymać się faktów a nie pobożnych życzeń.
              Ad/1 i 2 – W jednym z biuletynów IPN /8/2001/ panowie Wnuk i Motyka
              podają datę 2 maja, co kłóci się z terminem podanym choćby przez
              Szcześniaka i Szotę, jak również w opracowaniu o „Młocie”. Może to
              zwykły błąd drukarski a może panowie zmienili zdanie?
              Ad.3/ Ja nie wiem jaki jest kolegi sposób poznawania historii.
              Domyślam się jednak, że przez zbytnie zauroczenie niezwykle płodnym
              prof., Prusem oraz publikacjami NS, zaniedbał kolega inne ważne
              źródła informacji, chociażby opracowania Szcześniaka i Szoty,
              Markiewicza czy Jachymka i publikowane przez nich dokumenty Polski
              Podziemnej, nie mówiąc już o pracy „w terenie” – przydałby się
              chociażby wyjazd do Rudy Różanieckiej aby się dowiedzieć jak
              kwaterowano tam zbiegłą przed siekierami i młotkami barbarzyńców,
              polską ludność cywilną.

              Przewrotność kolegi nie zna granic, umiaru ani też wstydu. Ot
              chociażby takie stwierdzenie, że to AK zarządziła w marcu, kwietniu
              1944r, ewakuację ludności z nadgranicznych /obecnie/ powiatów.
              Szcześniak i Szota tak piszą u tym w „Drodze donikąd”:

              ”grupy terrorystyczne UPA kolportowały ulotki wzywające ludność
              polską do opuszczenia powiatów- chełmskiego, hrubieszowskiego i
              włodawskiego- w przeciwnym razie grozi jej zniszczenie i spalenie.

              Że nie było to gołosłowie świadczy raport komendanta
              hrubieszowskiego obwodu BCH Mieczysława Osieja z 23. marca 1944r.

              „,,…Sytuacja na terenie obwodu, poczynając od 5 marca 1944 r., jest
              wręcz tragiczna – melduje komendant obwodu hrubieszowskiego BCH
              komendantowi okręgowemu 23 marca 1944r. – W chwili obecnej płoną
              wsie polskie. W czasie pożaru ginie ludność polska od karabinów,
              siekier, noży, młotków oraz w płomieniach. Pożary nie ustają nawet
              w dzień.
              IV. Na terenie ukazały się oddziały SS Galizien, ci wypowiadają
              jawnie, iż są ostatnią awangardą wojsk niemieckich i jako ostatni
              będą wyrzynać ludność polską do ostatniego, w myśl frazesu: Ukraina
              bude 1 den no bez Lachiw…..
              Walkę prowadzimy bez pardonu- głosiła jedna z ukraińskich ulotek OUN
              w kwietniu 1944r. – Kto nie jest Ukraińcem na ukraińskiej ziemi –
              temu śmierć. Historycznym naszym wrogom – Polakom, Węgrom i Żydom
              śmierć. Na was wyrok śmierci zostanie wykonany do 7 dni. Sława
              Ukrainie – śmierć wrogom…Polskie oddziały partyzanckie AL., AK, i
              BCH zostały zmuszone do podjęcia ciężkich i krwawych walk na dwa
              fronty. Z jednej strony niemiecki okupant z drugiej nacjonaliści
              ukraińscy. ……. powiaty nadgraniczne, zwłaszcza hrubieszowski zostały
              niemal doszczętnie zniszczone.”

              Tak, ma kolega rację, AK czując się odpowiedzialna za los polskiej
              ludności ginącej „od młotków, siekier i noży…” , w miarę możliwości
              ochraniała ewakuującą się ludność a nawet ewakuację organizowała.
              Pozostanie tam oznaczało bowiem śmierć / „Kto nie jest Ukraińcem na
              ukraińskiej ziemi – temu śmierć”.” Historycznym naszym wrogom –
              Polakom, Węgrom i Żydom śmierć”/.. Powinien kolega mieć odrobinę
              naukowej przyzwoitości i uczciwości i to napisać a nie pokrętnie
              mataczyć. Jak widać bowiem UPA również, wbrew twierdzeniom
              kolegi ,wydawała tam polskiej ludności rozkazy. Trzeba umieć
              odróżniać skutki od przyczyn. Trzeba włączyć rozum.

              Oczywiście, że większość ewakuowanych cywilów, umieszczonych
              przejściowo w Rudzie Różanieckiej, pochodziła z powiatu
              lubaczowskiego ale byli tam również m.in. uciekinierzy z pow.
              hrubieszowskiego, o czym także Markiewicz pisze.
              Jeśli kolega ma kłopoty z wyobraźnią to proszę przeczytać książkę
              Cybulskiego „Czerwone Noce”. Opisuje on tam dokładnie jak w wiosce
              Przebraże schroniło się i przetrwało kilka miesięcy, chyba ze. 25
              tys. polskich cywilów, którzy uciekli przed siekierami UPA.

              Widzę, że koledze wiele rzeczy nie może się zmieścić w głowie. W
              dobie dzisiejszej stosunkowo łatwo temu zaradzić. Można pójść do
              sklepu i dokupić sobie odpowiednią ilość „RAM” – sądzę, że kolega
              Antykomuch chętnie będzie służył radą.

              W świetle powyższego nie wiem czy dyskutuję z kompletnym dyletantem
              czy też z niezbyt utalentowanym banderowskim propagandystą.smile)
              Zamiast szydzić proszę się wybrać w okolice Lubaczowa, Hrubieszowa
              lub też Tomaszowa i spróbować przekonać mieszkańców do swojej wersji
              wydarzeń. Proszę ich przekonać, że było inaczej niż oni widzieli.
              Moja koleżeńska rada: proszę sobie przedtem włożyć parę poduszek w
              spodnie /tam gdzie się kończą plecy/ .smile)


              • birczanin102 Re: "naukowiec" z PuK jak zwykle mataczy i konfab 20.08.07, 22:10
                mat120 napisał:

                >”grupy terrorystyczne UPA kolportowały ulotki wzywające ludność
                >polską do opuszczenia powiatów- chełmskiego, hrubieszowskiego i
                >włodawskiego- w przeciwnym razie grozi jej zniszczenie i spalenie.

                tu i tak okazali się wiarygodni w tym co robili, a co powiedzieć na
                takie dictum ; przychodzi ukrainka rano do polskiej wsi z listem że
                upa i ukraińcy do Polaków niec nie mają, a wieczorem wieś idzie już
                z dymem !!!,
              • lokis1271 Re: "naukowiec" z PuK jak zwykle mataczy i konfab 20.08.07, 22:22
                Kolego Macie !
                Wbrew temu co twierdzi Pan Mariusz9959 oraz profesura z PuK-u, rozmowy oraz porozumienia banderowców nie były zawarte z polskim podziemiem niepodległościowych, ale (jak słusznie Kolega zauważył) z lokalnymi dowódcami oddziałów poakowskich (głównie z WiN-u). Od jakichkolwiek rozmów uchyliło się NOW, NSZ i BCh.
                Do rozmów lokalnych dowódców Delegatury Sił Zbrojnych z UPA doszło w Siedliskach (29 kwietnia 1945 r.), Tarnawce i Narolu (2 maja), Rudzie Różanieckiej (21 maja) oraz innych miejscowościach - źródło:
                Zdzisław Konieczny, OUN-UPA na terenie Polski w latach 1944-1947, [w:] Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939-2004, pod red. Bogumiła Grotta, Warszawa 2004, s. 168.
                Powyższe porozumienia de facto nie były "zrealizowane" ze względu na nieustające rzezie Polaków dokonywane przez UPA oraz akcje odwetowe lokalnych samoobron wspieranych przez NZW i NSZ.
                Pozdrawiam
                L. Bodio
                • mariusz9959 Narol 22.08.07, 00:49
                  Proszę Pana, pisze Pan :
                  „Wbrew temu co twierdzi Pan Mariusz9959 (…wink, rozmowy oraz
                  porozumienia banderowców nie były zawarte z polskim podziemiem
                  niepodległościowych, ale (jak słusznie Kolega zauważył) z lokalnymi
                  dowódcami oddziałów poakowskich (głównie z WiN-u)”.
                  nie przypominam sobie bym kiedykolwiek twierdził coś takiego.

                  Miło” że cytując miejsca i daty podaje Pan dokładnie źródło. Mam
                  jednak pewną wątpliwość, nie słyszałem o tym by odbyły się rozmowy w
                  Narolu. Rozumiem” że podaje Pan to za Z. Koniecznym, mam nadzieję że
                  jeszcze w tym tygodniu zweryfikuję tę informację u źródła.
                  Gdyby to była prawda ( w co nie chce mi się wierzyć) interesowało by
                  mnie bardzo jaki był skład osobowy obu rozmawiających stron.
                • tawnyroberts Wątpliwości Z. Koniecznego 23.08.07, 08:31
                  Z kolei w książce "Był taki czas. U źródeł akcji odwetowej w
                  Pawłokomie" Z. Konieczny poddaje w wątpliwość fakt zawarcia
                  porozumienia pomiędzy AK-WiN (ze zgrupowania "Draży" i "Pirata") i
                  OUN-UPA w Siedliskach:
                  "We wsi Tarnawka nastąpiło zgrupowanie oddziałów "Andrzeja",
                  polskich samoobron z Sielnicy, Pawłokomy, Dylągowej, poakowskich
                  oddziałów i samoobrony z terenów leżących na lewym brzegu Sanu,
                  których dowódcy mieli zawrzeć umowę z OUN-UPA na plebani
                  rzymskokatolickiej tej wioski. Uczestnicy tego zgrupowania,
                  członkowie b. AK i samoobrony - zwykli żołnierze - nie słyszeli o
                  umowie w Siedliskach, a z uwagi, że obejmowała ona ich wioski, winni
                  o niej wiedzieć. Nie jest jednak wykluczone zawieranie lokalnych
                  porozumień przez dowódców poakowskich oddziałów z UPA, na
                  kontrolowanym przez siebie terenie."
                  Mimo, że opisowi porozumienia w Tarnawce Konieczny poświęcił sporo
                  miejsca, to jednak nie potrafi podać dokładnej jego daty, pisze
                  tylko: "...wiosną 1945 roku...".
              • mariusz9959 Jednak Mat nie zna dat 22.08.07, 00:22
                Wypowiedź Mata oczywiście skomponowane dokładnie w jego stylu.
                Niewiele konkretnej wiedzy historycznej a dużo wypowiedzi mających
                na celu chyba jedynie wyżycie się przez tego Pana.

                Nie wiem co wnoszą do dyskusji teksty w stylu:
                „Trzeba włączyć rozum.”
                „Jeśli kolega ma kłopoty z wyobraźnią to proszę przeczytać książkę
                Cybulskiego „Czerwone Noce”.”
                „Widzę, że koledze wiele rzeczy nie może się zmieścić w głowie. W
                dobie dzisiejszej stosunkowo łatwo temu zaradzić. Można pójść do
                sklepu i dokupić sobie odpowiednią ilość „RAM” – sądzę, że kolega
                Antykomuch chętnie będzie służył radą.”
                „W świetle powyższego nie wiem czy dyskutuję z kompletnym dyletantem
                czy też z niezbyt utalentowanym banderowskim propagandystą.smile)”
                „Moja koleżeńska rada: proszę sobie przedtem włożyć parę poduszek w
                spodnie /tam gdzie się kończą plecy/ .smile)”

                Mógłbym uprawiać podobną „twórczość” i napisać np. że Mat powinien
                zamienić w nicku 120 na oł , ale przecież to dziecinada.

                Po ostatniej wypowiedzi Mata widać, że ma fragmentaryczną wiedzę na
                temat o którym tu piszemy. Myli czas i miejsca, łączy ze sobą
                odrębne akcje w jedną itp.
                Ewakuacja ludności polskiej do Rudy Różanieckiej odbyła się jednej
                nocy i objęła powiat lubaczowski. W ramach tej akcji nie ewakuowano
                ludności powiatu hrubieszowskiego, jest to wymysł Pana Mata.
                Oczywiście w ramach innej akcji ewakuowano też ludność z
                hrubieszowskiego lecz przeprowadziły ją inne oddziały i do innych
                miejscowości niż Ruda Różaniecka. Mat powołuje się ma Markiewicza,
                cóż więc pisze on na temat tej akcji.
                Cytat za „Partyzancki kraj” strona 264:
                „W ciągu jednej nocy ewakuowano z terenów obecnego powiatu
                lubaczowskiego około 12 tysięcy osób wraz z dobytkiem i inwentarzem
                żywym. Ludność przerzucona została do silnej bazy obrony polskiej w
                Rudzie Różanieckiej”

                Jeżeli chodzi o wyznaczenie przez AK linii (o której pisałem w
                poprzednim poście) i nakazanie Ukraińcom wyjazdu na wschodnią jej
                stronę też podeprę się cytatami.
                G. Motyka „Tak było w Bieszczadach” str. 205
                „…dowództwo AK wydało rozkaz, by ludność polska zamieszkała na
                wschód od szosy Bełżec-Lubaczów przeniosła się na zachodnią jej
                stronę. Równocześnie nakazano ludności ukraińskiej przeniesienie się
                na wschód od tej szosy.(…wink Polskiego rozkazu wyjazdu nie usłuchała
                ukraińska ludność Bełżca. W tej sytuacji podjęto drastyczną decyzję
                zlikwidowania dziewięciu znaczniejszych Ukraińców z tej miejscowości
                i wyznaczenie 24-godzinnego ultimatum dla reszty”
                O skutkach tego mordu pisze R.Kudra w „ZWZ-AK w Obwodzie Tomaszów
                Lubelski w latach 1939-1944” str. 272:
                „Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Następnej nocy wszyscy
                Ukraińcy z Bełżca uciekli w kierunku Rawy Ruskiej”

                O tym kiedy rozwiązano AK wie chyba każdy z bywalców nawet tego
                forum. Część historyków pisząc o oddziałach po akowskich szczególnie
                w roku 1945 używa nazwy AK-WiN. Wiążą to z ciągłością funkcjonowania
                tych oddziałów u których często nie zmienił się po 19.01.1945r. nie
                tylko skład osobowy ale również dowództwo. Nikt mający podstawową
                wiedzą na ten temat nie twierdzi że AK-WiN to Armia Krajowa i w
                dodatku może jeszcze dowodzona przez Roweckiego.

                Na koniec co do dat rozmów pomiędzy UPA i AK-WiN.
                Pan Mat nie ma zielonego pojęcia na ten temat.
                Rozmowy odbyły się 2 i 21 maja 1945r. Pierwsza, przygotowawcza
                odbyła się na Dolinach k/Rudy Różanieckiej (na terenie AK-WiN) nie
                mogę sobie teraz przypomnieć nazwiska właściciela domu w którym
                odbyło się to spotkanie. Druga rozmowa, zasadnicza odbyła się
                prawdopodobnie na Żarach w domu Buterłyma (na terenie UPA). Niestety
                możliwe że z winy Szczęśniaka i Szoty którzy pierwsi o tym napisali,
                historycy nadal błędnie wymieniają jako miejsce obu spotkań Rudę
                Różaniecką. Są też duże wątpliwości co do daty drugiej rozmowy
                ale na razie przyjęło się wymienianie właśnie tego dnia.

                Nie wiem czy wypowiedzi Pana Mata w stylu:
                „…przydałby się chociażby wyjazd do Rudy Różanieckiej aby się
                dowiedzieć jak
                kwaterowano tam zbiegłą przed siekierami i młotkami barbarzyńców,
                polską ludność cywilną.”
                Ma być dowodem że do Rudy ewakuowano kilkadziesiąt tysięcy Polaków.

                Pisanie natomiast przez Pana Mata:
                „W jednym z biuletynów IPN /8/2001/ panowie Wnuk i Motyka
                podają datę 2 maja, co kłóci się z terminem podanym choćby przez
                Szcześniaka i Szotę, jak również w opracowaniu o „Młocie”. Może to
                zwykły błąd drukarski a może panowie zmienili zdanie?”
                świadczy o braku podstawowej wiedzy pomimo takiego wymądrzania się.

                Trochę pokory by się przydało Panie Mat, niech będzie 120.
                • mat120 Re: Pan Mariusz 9959 - nie tylko dat nie zna:)) 23.08.07, 22:55

                  Ulubioną metodą uprawiania „dyskusji”, stosowaną przez Pana
                  Mariusza jest sposób „na Eryka”.
                  Polega to z grubsza na oczernianiu adwersarza poprzez wkładanie mu
                  w usta stwierdzeń, których ten nigdy nie wypowiedział a
                  następnie „naukowe” rozprawianie się z nimi. Czyli zwykłe
                  mataczenie. Przykłady?
                  Proszę bardzo.

                  „Po ostatniej wypowiedzi Mata widać, że ma fragmentaryczną wiedzę
                  na temat o którym tu piszemy. Myli czas i miejsca, łączy ze sobą
                  odrębne akcje w jedną itp.”

                  Postawione przez siebie tezy tak tłumaczy niezorientowanym:

                  „Ewakuacja ludności polskiej do Rudy Różanieckiej odbyła się jednej
                  nocy i objęła powiat lubaczowski.
                  W ramach tej akcji nie ewakuowano ludności powiatu
                  hrubieszowskiego, jest to wymysł Pana Mata.

                  Pytanie: w którym to miejscu twierdziłem, że ewakuacja ludności
                  polskiej do Rudy Różanieckiej /zakładam, że „uczony” PuK-owiec ma na
                  myśli kwietniową ewakuację/, odbyła się w ramach „tej samej akcji”
                  co ludności z powiatu hrubieszowskiego w marcu 1944r.?

                  Napisałem:
                  „Widać, że panowie po ziemi raczej nie stąpali. Nie od rzeczy
                  będzie przypomnieć, że Ruda Różaniecka zaledwie rok wcześniej była
                  potężnym obozem gdzie AK ewakuowała kilkadziesiąt tysięcy cywilnej
                  ludności m.in. z powiatu Hrubieszowskiego, podczas oczyszczania
                  przez UPA z elementu polskiego "etnicznych terytoriów ukraińskich"
                  w marcu, kwietniu 1944r.”

                  Poza tym, zgodnie z tym co pisze Markiewicz, „tylko jednej nocy
                  ewakuowano 12.000 osób” a nie, że cała akcja trwała tylko jedną noc.

                  Jak widać, takiego stwierdzenia, że w ramach „tej samej akcji”
                  ewakuowano pow. hrubieszowski i lubaczowski tu nie ma. To widoczny,
                  jak na dłoni, wymysł mataczącego, lub niezbyt dokładnie znającego
                  fakty /w którymś kościele dzwonią/, pana Mariusza. Zresztą co to
                  znaczy w ramach tej samej akcji? Jeśli za „te samą akcję” uznać ciąg
                  wydarzeń z marca i kwietnia 1944r. to stwierdzenie takie ma swój
                  sens.

                  Dalej „uczony” stwierdza „odkrywczo”:
                  „Oczywiście w ramach innej akcji ewakuowano też ludność z
                  hrubieszowskiego lecz przeprowadziły ją inne oddziały i do innych
                  miejscowości niż Ruda Różaniecka. Mat powołuje się ma Markiewicza,
                  cóż więc pisze on na temat tej akcji. Cytat za „Partyzancki kraj”
                  strona 264:
                  „W ciągu jednej nocy ewakuowano z terenów obecnego powiatu
                  lubaczowskiego około 12 tysięcy osób wraz z dobytkiem i
                  inwentarzem żywym. Ludność przerzucona została do silnej bazy
                  obrony polskiej w Rudzie Różanieckiej””.

                  Pytanie: w którym to miejscu twierdziłem, że ewakuację Polaków z
                  powiatu hrubieszowskiego przeprowadziły te same oddziały – panie
                  krętaczu ? Zdaje się, że to jednak PuK-owcowi mylą się fakty i daty
                  ponieważ kojarzy ów cytat z Markiewicza z ewakuacją
                  hrubieszowskiego.

                  Co do wyznaczania linii przez AK to trudno się ustosunkować bowiem
                  naukowiec nie podaje daty wyznaczenia takowej linii.

                  „W tej sytuacji podjęto drastyczną decyzję zlikwidowania dziewięciu
                  znaczniejszych Ukraińców z tej miejscowości i wyznaczenie 24-
                  godzinnego ultimatum dla reszty”

                  Niestety brak wyjaśnienia z jakiego powodu uznano ich
                  za „znaczniejszych” Ukraińców. Z racji posiadania majątku, czy
                  też nacjonalistycznej działalności?

                  „O tym kiedy rozwiązano AK wie chyba każdy z bywalców nawet tego
                  forum”..

                  No proszę co za arogancja. Na PuK wiedzą za to, po "uważaniu", że AK
                  w maju 1945r. nie było, ale wg nich to jednak była ,bo pasuje to do
                  ich tezy. o wspólnej walce z komuną.smile

                  „Część historyków pisząc o oddziałach po akowskich szczególnie w
                  roku 1945 używa nazwy AK-WiN. Wiążą to z ciągłością funkcjonowania
                  tych oddziałów u których często nie zmienił się po 19.01.1945r. nie
                  tylko skład osobowy ale również dowództwo. Nikt mający podstawową
                  wiedzą na ten temat nie twierdzi że AK-WiN to Armia Krajowa i w
                  dodatku może jeszcze dowodzona przez Roweckiego.”

                  Nikt, oprócz Pana Mariuszasmile)

                  „Na koniec co do dat rozmów pomiędzy UPA i AK-WiN. Pan Mat nie ma
                  zielonego pojęcia na ten temat. Rozmowy odbyły się 2 i 21 maja
                  1945r. Pierwsza, przygotowawcza odbyła się na Dolinach k/Rudy
                  Różanieckiej (na terenie AK-WiN) nie mogę sobie teraz przypomnieć
                  nazwiska właściciela domu w którym odbyło się to spotkanie. Druga
                  rozmowa, zasadnicza odbyła się prawdopodobnie na Żarach w domu
                  Buterłyma (na terenie UPA). Niestety możliwe że z winy Szczęśniaka
                  i Szoty którzy pierwsi o tym napisali, historycy nadal błędnie
                  wymieniają jako miejsce obu spotkań Rudę Różaniecką. Są też duże
                  wątpliwości co do daty drugiej rozmowy ale na razie przyjęło się
                  wymienianie właśnie tego dnia.”

                  Jak przystało na pukowskiego „naukowca” wymyślił sobie w maju 1945
                  coś co dowolnie nazwał AK-WIN.
                  Po swojemu „uważaniu” oczywiście. Profesurze PuK, prawem
                  kaduka, „przysługuje” bowiem prawo dowolnego ustalania dat
                  rozwiązywania i powstawania polskich organizacji. Nawet na PuK
                  powinni jednak wiedzieć, że WIN powstało dopiero 2 września 1945r.
                  A więc w maju 1945r. nikt jeszcze o niej, oprócz Pana Mariusza nie
                  słyszał. On to dopiero ma „zielone pojęcie”smile

                  I jeszcze mała dygresja. Zastanawiać musi wielka zażyłość naszego
                  Pana Mariusza z paroma osobami, które na innych forach nie kryją się
                  ze swoją wrogością i nienawiścią do wszystkiego co polskie. Ciekawe
                  czy podziela ich uczucia?

                  Zastanawiać też musi, że:

                  - jest on doskonale zorientowany co aktualnie porabia Pan Misiłło:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45535&w=61503357&a=64615247
                  - ma „wgląd” w poczynania Rycha_z_Przemyśla, kastrującego „własne”
                  forum:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10382&w=66986563&a=67224326
                  - i z czego korzystają autorzy „Lytopisu”

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45535&w=56130019&a=64070958
                  Bardzo ciekawesmile)
                  • mariusz9959 Powtarzam, Mat nie zna dat 28.08.07, 10:21
                    Po tym co Pan Mat odpisał na mój post widzę, że nie pozostaje mi nic
                    innego jak uporządkować tę dyskusję i uściślić o czym rozmawiamy.
                    Gołym okiem widać, że Mat ma bardzo małą wiedzę o rozmowach
                    prowadzonych dnia 2 i 21 maja 1945r pomiędzy UPA a AK-WiN jak
                    również o przeprowadzonej przez AK ewakuacji do Rudy Różanieckiej
                    ludności cywilnej. Zapewne dlatego ucieka od tych tematów, próbując
                    sprowadzić dyskusję na inne poboczne wątki. Na początek więc trochę
                    informacji.

                    O rozmowach już napisałem, przypominam:
                    „.Rozmowy odbyły się 2 i 21 maja 1945r. Pierwsza, przygotowawcza
                    odbyła się na Dolinach k/Rudy Różanieckiej (na terenie AK-WiN)
                    nie mogę sobie teraz przypomnieć nazwiska właściciela domu w którym
                    odbyło się to spotkanie. Druga rozmowa, zasadnicza odbyła się
                    prawdopodobnie na Żarach w domu Buterłyma (na terenie UPA). Niestety
                    możliwe że z winy Szczęśniaka i Szoty którzy pierwsi o tym napisali,
                    historycy nadal błędnie wymieniają jako miejsce obu spotkań Rudę
                    Różaniecką. Są też duże wątpliwości co do daty drugiej rozmowy
                    ale na razie przyjęło się wymienianie właśnie tego dnia.”

                    Co do ewakuacji ludności przeprowadzonej przez AK do Rudy
                    Różanieckiej to :
                    1.była jedna taka akcja ( nie słyszałem o innej)
                    2.odbyła się prawdopodobnie 2.05.1945r. (niektóre relacje podają
                    datę 1.05.1945r)
                    3.jej cel to: ewakuację Cieszanowa do Rudy Różanieckiej i pod taką
                    nazwą jest przedstawiana w publikacjach historycznych

                    Mat napisał:
                    „Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że Ruda Różaniecka zaledwie rok
                    wcześniej była potężnym obozem gdzie AK ewakuowała kilkadziesiąt
                    tysięcy cywilnej ludności m.in. z powiatu Hrubieszowskiego,”

                    Jeszcze raz powtarzam:
                    totalna bzdura Panie Mat, była tylko jedna akcja ewakuacji ludności
                    do Rudy Różanieckiej (ta którą wzmiankuję powyżej) i nie obejmowała
                    ludności z powiatu hrubieszowskiego.
                    AK nigdy nie zorganizowała akcji ewakuacji ludności z powiatu
                    hrubieszowskiego do Rudy Różanieckiej.

                    Dalej Pan Mat pisze:
                    „Poza tym, zgodnie z tym co pisze Markiewicz, „tylko jednej nocy
                    ewakuowano 12.000 osób” a nie, że cała akcja trwała tylko jedną noc.”

                    Oczywiście jak to na Mata przystało nie podaje w jakiej książce i na
                    której stronie to wyczytał.
                    W „Partyzancki kraj” na stronie 264 Markiewicz pisze:
                    „W CIĄGU JEDNEJ NOCY ewakuowano z terenów obecnego powiatu
                    lubaczowskiego około 12 tysięcy osób wraz z dobytkiem i
                    inwentarzem żywym. Ludność przerzucona została do silnej bazy
                    obrony polskiej w Rudzie Różanieckiej””
                    U Mata jest w cytacie „ TYLKO JEDNEJ NOCY” i sugeruje, że mogła być
                    przeprowadzana przez kolejne noce. No tak, pewnie następnej nocy
                    znowu 12 tysięcy, kolejnej też i tym sposobem Mat udowodni, że do
                    Rudy Różanieckiej ewakuowano kilkadziesiąt tysięcy osób.
                    Inna sprawa, że (o czym rzecz jasna, Mat nie ma pojęcia), Markiewicz
                    się myli pisząc o 12 tysiącach ewakuowanych do Rudy Różanieckiej
                    jednej nocy. Takiej jednak wiedzy od „badacza historii” pokroju Mata
                    nikt oczywiście nie oczekuje.

                    Napisałem:
                    „Oczyszczenie terenu z elementu polskiego zarządziło oczywiście AK a
                    nie UPA ale tego Matowi120 żaden chłop nie powiedział a w książkach
                    które czyta pisało że UPA.
                    AK wyznaczyło granicę i nakazało Polakom ewakuować się na zachodnią
                    jej stronę a Ukraińcom na wschodnią. Dodatkowo, gdy na jej wezwanie
                    Ukraińcy nie wyjechali zabili paru dla przykładu i z zadowoleniem na
                    drugi dzień stwierdzili - wszyscy Ukraińcy wyjeżdżają.”

                    W kolejnym poście napisałem więcej, cytując również publikacje na
                    ten temat.
                    Matowi, by się do tego ustosunkować brakuje daty wydania przez AK
                    polecenia.
                    Proszę bardzo: rozkaz wydano w końcu kwietnia 1944r.

                    Brak daty nie przeszkodził jednak Matowi ustosunkować się do tego
                    mordu, mającego na celu zastraszenie Ukraińców i zmuszenie ich do
                    wyjazdu, w charakterystyczny dla niego sposób.
                    Zarzuca mi brak informacji dlaczego zabito tych a nie innych a może
                    byli źli i im się to należało - zdaje się sugerować.
                    Zapomniał jeszcze dodać po swojemu - to było w ramach akcji
                    odwetowej.

                    To, że Mat nie ma pojęcia o datach rozmów UPA - AK-WiN jest
                    oczywiste.
                    Dociekał czy rozmowy te miały miejsce 2 czy 21 maja 1945r. gdy w
                    rzeczywistości spotkania miały miejsce w obu tych dniach. Nie
                    wiedział też, że nie odbywały się w Rudzie Różanieckiej.

                    O datach powstania AK, NIE, DSZ, WiN czy ich rozwiązania nie będę z
                    Matem dyskutował. Niech przepytuje z tego swoje wnuki.
                    • mat120 Re: Powtarzam, Mariusz mataczy 28.08.07, 23:51
                      Pan Mariusz swoim zwyczajem, na postawione kwestie i tym razem nie
                      raczył odpowiedzieć, czy nawet ustosunkować się do nich. W jego
                      przypadku to jednak normalka.
                      Po tym co napisał /namataczył/ nie widzę możliwości dalszej z nim
                      dyskusji. Nie da się dyskutować z kimś kto w maju 1945r. chce, wbrew
                      oczywistym faktom, widzieć organizację o nazwie AK-WIN /pierwszej
                      już nie było a druga jeszcze nie powstała/. Nie da się dyskutować z
                      kimś kto na własną rękę zaprzecza p.p. Motyce, Wnukowi, Szocie i
                      Szcześniakowi, że spotkania.odbywały się nie w Rudzie Różanieckiej
                      tylko w Dolinach lub Żarach. Wreszcie jak można wierzyć, że pierwsze
                      spotkanie odbyło się w Dolinach, skoro Mariusz nie pamięta nazwiska
                      właściciela domu, gdzie miało ono miejsce.smile A powinien pamiętać bo
                      spotkanie chyba sam organizował?
                      Jak można dyskutować z kimś kto pisze, że była tylko jedna akcja
                      ewakuacyjna bo on o innej nie słyszał.
                      Jak można w końcu rozmawiać z kimś kto twierdzi, że z Cieszanowa
                      ewakuowano 12 tys. osób skoro miasteczko to i dziś liczy sobie nie
                      więcej niż 1800 mieszkańców.
                      PUK-owski „naukowiec” dyskredytuje Markiewicza, nie przedstawia
                      jednak, żadnych dowodów, oprócz własnego przekonania.
                      Nie wyjaśnił też kim byli zabici w Bełżcu Ukraińcy oraz dlaczego
                      uważano ich za „znaczniejszych”
                      Przyłapany na bleblaniu proponuje konwersację z moimi wnukami,
                      których zresztą nie mam ale mam nadzieję, ze będą od niego znacznie
                      mądrzejsze.smile).

                      Dobranoc Panie Mariuszu

                      PS. Miłych snów o banderowsko-polskich spotkaniach i dalszej
                      przyjemnej lektury „Bajkopisu”smile)

                      • mariusz9959 Re: Powtarzam, Mariusz mataczy - Czyżby? 29.08.07, 22:44
                        Pan Mat od początku dyskusji unika rozmów na tematy co do których
                        zarzuciłem mu brak wiedzy. Nie chce rozmawiać o datach spotkań (2 i
                        21 maj 1945r.) i przeprowadzonej przez AK akcji ewakuacji ludności
                        cywilnej do Rudy Różanieckiej jak również liczby ewakuowanych osób.
                        Szuka tematów zastępczych, gdyż zapewne zdał już sobie sprawę z
                        tego, że się zbłaźnił.
                        Nie miał zielonego pojęcia, że były dwa spotkania (2 i 21 maj)
                        i pisał:

                        „W jednym z biuletynów IPN /8/2001/ panowie Wnuk i Motyka
                        podają datę 2 maja, co kłóci się z terminem podanym choćby przez
                        Szcześniaka i Szotę, ( podają datę 21 maja- dopisek mój) jak również
                        w opracowaniu o „Młocie. Może to zwykły błąd drukarski a może
                        panowie zmienili zdanie?”

                        Mat nie byłby sobą gdyby nie zakpił z Motyki i Wnuka:
                        „Może to zwykły błąd drukarski a może panowie zmienili zdanie?”
                        Chciał zakpić a tylko się zbłaźnił.

                        Uskarża się:
                        „Jak można dyskutować z kimś kto pisze, że była tylko jedna akcja
                        ewakuacyjna bo on o innej nie słyszał.”
                        Napisałem:
                        „.była jedna taka akcja ( nie słyszałem o innej)”
                        bo w odróżnieniu od Pana Mata dopuszczam możliwość, że mogła być
                        jeszcze jakaś ewakuacja do Rudy Różanieckiej (mało prawdopodobne)
                        tylko ja o niej nie słyszałem.
                        I kto tu mataczy?

                        Mat pisze:
                        „Jak można w końcu rozmawiać z kimś kto twierdzi, że z Cieszanowa
                        ewakuowano 12 tys. osób skoro miasteczko to i dziś liczy sobie nie
                        więcej niż 1800 mieszkańców.”
                        Gdy ja napisałem:
                        „Inna sprawa, że (o czym rzecz jasna, Mat nie ma pojęcia),
                        Markiewicz się myli pisząc o 12 tysiącach ewakuowanych do Rudy
                        Różanieckiej jednej nocy. Takiej jednak wiedzy od „badacza historii”
                        pokroju Mata nikt oczywiście nie oczekuje.”
                        I kto tu mataczy Panie Mat.

                        Dalej Mat pisze:
                        „Wreszcie jak można wierzyć, że pierwsze spotkanie odbyło się w
                        Dolinach, skoro Mariusz nie pamięta nazwiska właściciela domu, gdzie
                        miało ono miejsce.smile
                        No tak, to jest powalający argument nie podanie nazwiska właściciela
                        domu świadczy o tym że nie było tam spotkania.
                        Brawo Macie, dobrze trzymacie.

                        Następny zarzut Mata:
                        „Nie wyjaśnił też kim byli zabici w Bełżcu Ukraińcy oraz dlaczego
                        uważano ich za „znaczniejszych””
                        jakby mogło to zmienić fakt, że zabito ich po to by zastraszyć
                        pozostałych Ukraińców, mieszkańców Bełżca i zmusić ich do ucieczki.
                        Oj Macie motacie.

                        Mat napisał też:
                        „Nie da się dyskutować z kimś kto na własną rękę zaprzecza p.p.
                        Motyce, Wnukowi, Szocie i Szcześniakowi, że spotkania.odbywały się
                        nie w Rudzie Różanieckiej tylko w Dolinach lub Żarach”.
                        oraz
                        „PUK-owski „naukowiec” dyskredytuje Markiewicza, nie przedstawia
                        jednak, żadnych dowodów, oprócz własnego przekonania.”

                        Jak pożyjesz Panie Mat jeszcze trochę i zaczniesz czytać mądrzejsze
                        książki oraz zmienisz swój sposób prowadzenia „badań w terenie” może
                        dojdziesz do wniosku, że zdarzają się błędy nawet najlepszym
                        historykom. ( nie ujmując nic z wielkiej pracy jaką wykonali Motyka,
                        Wnuk, Markiewicz czy Szota ze Szczęśniakiem)
                        Radzę zacząć od Pana Biblii „Ludobójstwa Siemaszków „
                        bo od błędów aż się tam roi.
                        Co do spotkań w Rudzie Różanieckiej i „dyskredytowaniu Markiewicza”
                        to radzę przeczytać to co na ten temat napisałem jeszcze raz ale za
                        10 lat.

                        Mata pisze:
                        „Po tym co napisał /namataczył/ nie widzę możliwości dalszej z nim
                        dyskusji. Nie da się dyskutować z kimś kto w maju 1945r. chce, wbrew
                        oczywistym faktom, widzieć organizację o nazwie AK-WIN /pierwszej
                        już nie było a druga jeszcze nie powstała/.”
                        Bardzo się cieszę, bo dyskusja w tym kontekście o rozwiązaniu AK i
                        powstaniu WiN jest poniżej poziomu który akceptuję.
                        Widzę jednak, że ten temat jest dla Pana najbardziej interesujący
                        więc proponuję zwrócić się w tej sprawie do autorów tekstu
                        którym „pisz_pan_na_berdyczów” rozpoczął ten wątek wszak napisali:
                        „21 maja 1945 r. w Rudzie Różanieckiej przedstawiciele zamojskiej AK
                        i UPA podpisali porozumienie, kończące w tym rejonie trwające od 2
                        lat zacięte walki pomiędzy polskimi i ukraińskimi oddziałami
                        niepodległościowymi.”
                        oraz
                        „We wrześniu 1945 r. porozumienie to zostało rozszerzone na
                        Chełmszczyznę i Podlasie czyli na wszystkie mieszane etnicznie
                        obszary Okręgu Lublin AK-WiN.”
                        Może Pan też zwrócić się z pretensjami do któregoś z wielu
                        historyków (jak choćby Pana Motyki), którzy również używają takiej
                        samej terminologii jak ja.
                        Boję się jednak, że nie wykażą tyle cierpliwości co ja i wyśmieją
                        Pana już w pierwszym e-mailu.

                        Zgadzam się z Panem, że czas kończyć tę dyskusję tylko dlaczego
                        brakło Panu odwagi by dopisać – i wstydu oszczędź.

                        PS. Nick wybrał Pan bardzo trafnie, mało kto umie tak pływać.
                        • mat120 Re: Powtarzam, Mariusz mataczy 29.08.07, 23:34
                          Doczekam się więc w końcu rzeczowych odpowiedzi na postawione
                          wcześniej pytania czy nadal będzie Pan nas raczył bleblaniem
                          w rodzaju:
                          „Inna sprawa, że (o czym rzecz jasna, Mat nie ma pojęcia),
                          > Markiewicz się myli pisząc o 12 tysiącach ewakuowanych do Rudy
                          > Różanieckiej jednej nocy. Takiej jednak wiedzy od „badacza
                          historii” pokroju Mata nikt oczywiście nie oczekuje.”
                          > I kto tu mataczy Panie Mat."

                          lub też odnośnie dat rozwiązania AK i powołania WIN:
                          "Może Pan też zwrócić się z pretensjami do któregoś z wielu
                          > historyków (jak choćby Pana Motyki), którzy również używają takiej
                          > samej terminologii jak ja.
                          > Boję się jednak, że nie wykażą tyle cierpliwości co ja i wyśmieją
                          > Pana już w pierwszym e-mailu."

                          Rzeczywiście, pisać takie "usprawiedliwienia" to wstyd.
                          Chyba nawet "Bajkopisarze" by się zastanowilismile)




              • mariusz9959 Jeszcze coś... 23.08.07, 12:36
                Pan Mat bardzo się dziwi pisząc o mnie: „śledzi moje każde słowo
                i ”ściga” mnie nawet na wrażym dla siebie forum”, myli się niestety
                bardzo.
                Czytam (w miarę możliwości) wypowiedzi wielu osób na różnych forach,
                jeżeli tylko dotyczą interesującego mnie tematu. Nie mam jakiś
                wrażych forów chyba, że chodzi tu o to, że bywalcy któregoś uważają
                mnie za wroga, oczywiście wolno im tak uważać. Dzielę fora tylko na
                te gdzie jest więcej lub mniej mądrych lub błazeńskich wypowiedzi.

                Mat pisze, że poddaje krytyce „ jego skromną osobę”. Fakt robię to,
                ale dla tego, że w odróżnieniu od wielu osób właśnie on nie jest
                osobą skromną. Wymądrza się w stosunku do dyskutantów jak nikt inny
                a ma często na tyle małą wiedzę o temacie, że śmiać się chce.
                Jego wypowiedzi w stylu: mataczy, konfabuluje, banderowska „prawda”,
                itd. występują w każdej rozmowie, w której jest poddany krytyce.
                Przyzwyczaił się, że dyskutanci grzecznie proszą o wyjaśnienie, nie
                kwestionują jego prawdy lub piszą, że jest osobą „…o imponującej
                wiedzy historycznej”.
                Nie lubię wymądrzających się dyletantów i jeżeli tylko posiadam
                odpowiednią wiedzę sprowadzam ich na ziemię. Łatwe jest to
                szczególnie w takich przypadkach jak Mat, który sam co krok się
                podkłada swoimi wypowiedziami, świadczącymi o tym, że niewiele wie
                na temat w którym chce pouczać innych.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka