Dodaj do ulubionych

"1612" (film)

06.11.07, 15:41
www.1612film.ru/
Chętnie bym go zobaczył ... - może będzie wkrótce gdzieś do
ściągnięcia /a może już jest?/ wink)

ps. oczywiście ideałem byłaby polska wersja językowa - ale czy
takowa powstanie ??
Obserwuj wątek
    • liberum_veto "1612" - mity nowej Rosji 06.11.07, 17:28
      Film na pewno trafi do polskich kin i będzie miał u nas
      wysoką "oglądalność". Nie tylko dlatego, że gra tam Żebrowski smile
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4633619.html
      Nad obozem polskich rębajłów niesie się polszczyzna bynajmniej nie
      Reja i Kochanowskiego: "Kurwa, kurwa, kurwa mać!". Reżyser tłumaczy
      to przyjętą konwencją: Rosjanie także nie używają języka
      staroruskiego (jobów z ekranu jednak nie słychać).
      Głównego złego - Polaka, ambitnego hetmana, który marzy o objęciu
      tronu Rosji - zagrał Michał Żebrowski. Z ogoloną czaszką, wąsatego,
      niełatwo go rozpoznać. Hoffmanowski symbol polskiego rycerstwa już w
      pierwszej scenie zabija bezbronną matkę Andriejki. W następnej
      ratuje Ksienię Godunową. Chce skłonić carównę do przejścia na
      katolicyzm i jako jej prawowity małżonek rządzić od Smoleńska do
      Uralu.
      - Poleciłem Żebrowskiego Chotinience, mówiąc, że jak Polak ma być
      wredny, niech będzie przynajmniej przystojny - Krzysztof Zanussi,
      będąc w Moskwie, wpadł na premierę kolegi i wysoko ocenił rolę
      Żebrowskiego. - W jego interpretacji fikcyjny szwarccharakter
      wyrasta na postać tragiczną. Czuje się, że chodzi mu o coś więcej
      niż o władzę. Kocha kobietę, której mimo zniewolenia nigdy nie
      zdobył.
      • liberum_veto Re: "1612" (film) 07.11.07, 17:52
        Zadęcie propagandowe jeszcze większe, bo to film zrobiony na
        oficjalne zamówienie Kremla. Taki współczesny "Czapajew"
        czy "Pancernik Potiomkin" smile Ale jako film na pewno lepszy, bardziej
        atrakcyjny dla widza niż teatralne inscenizacje dziadka Wajdy
        www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4633619.html
        Prezydent Borys Jelcyn odciął się od rewolucji październikowej, a
        jej rocznicę, 7 listopada, przechrzcił na Dzień Jedności Narodowej.
        Prezydent Władimir Putin odciął się od epoki Jelcyna - od dwóch lat
        Rosjan ma oficjalnie jednoczyć data 4 listopada, upamiętniająca
        klęskę polskiej interwencji z roku 1612. Aby meandry polityki
        zrozumiało nawet dziecko, Kreml zamówił manifest artystyczny nowej
        Rosji - superprodukcję "1612" przeznaczoną dla widowni od lat 12.
        Zamówienie Kremla przyjęła wytwórnia Trite Nikity Michałkowa. Ale
        laureat Oscara, zajęty własnymi projektami, poprzestał na roli
        producenta. Reżyserię powierzył swemu przyjacielowi Władimirowi
        Chotinience ("Muzułmanin", "Klęska imperium"). Scenariusz Arifa
        Alijewa ("Jeniec Kaukazu", "Mongoł") nakręcono w ciągu stu dni,
        przenosząc się z Moskwy do Wyborga, Pragi, Rzymu i na Białoruś. Na
        konferencji prasowej reżyser określił budżet filmu na ok. 12 mln
        dol. I westchnął: "Za Stalina dostalibyśmy więcej".
        Ile naprawdę film kosztował - nie wiadomo, nikt z Trite pary z ust
        nie puścił. Jedyną potwierdzoną sumą są 4 mln dol. od prywatnego
        sponsora, oligarchy Wiktora Wekselbera (swego czasu wykupił dla
        Rosji arcydzieła sztuki jubilerskiej Fabergé, jajka wielkanocne
        rodziny carskiej).
        Film powstawał w atmosferze tajemnicy iście państwowej. Szeptano o
        jego antypolskim charakterze, zwłaszcza że niechęć do Polski
        (dozowana taktycznie także pod adresem Unii Europejskiej i Ameryki)
        stała się ideologicznym spoiwem imperium prezydenta Putina.
          • liberum_veto Polacy - dzikie bestie, kanibale? 09.11.07, 23:24
            Jestem tego pewien. Filmy rosyjskie pojawiają się przecież na
            naszych ekranach, ostatnio chociażby "9 kompania" czy "Euforia"
            www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=99&ShowArticleId=63934
            Kiedy w 2004 roku rocznica listopada 1612 r. stała się świętem
            narodowym pobrzmiewały w tym echa antypolskie, wszak Rosjanie
            wygnali wówczas polskich najeźdźców. Dziś jest inaczej. Moskwa
            bierze się za bary z całą Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. A
            Polsza? O nie, to już nie przeciwnik na te czasy.
            Film oddaje w pełni zmianę postrzegania naszego kraju. Mógłby
            pokazać nas jako niebywałych zbrodniarzy. I cóż, trzeba przyznać -
            reżyser miałby ku temu pewne historyczne podstawy. Oddziały polskich
            najemników służące pod łże-carem Dymitrem Samozwańcem pustoszyły
            bowiem ziemie ruskie aż po Kaługę i Zaonieże, bezskutecznie oblegały
            Ławrę Troicko - Siergiejewską, rosyjską Częstochowę tylko po to, by
            ją złupić. Chcieli jednego - złota. No i kobiet. Na koniec wreszcie
            podczas oblężenia na Kremlu zjedli samych siebie. "Gdy już traw,
            korzonków, myszy, psów, kotek, ścierwa nie starczyło, więźnie i
            trupy wyjedli, wykopując je z ziemi. Piechota się sama między sobą
            wyjadła i ludzi łapając pojedli. Truszkowski, porucznik piechoty
            dwóch synów swoich zjadł, hajduk jeden także syna zjadł, drugi matkę
            (…wink owo zgoła syn ojcu, ojciec synowi nie spuścił, pan sługi, sługa
            pana nie był bezpieczny, kto kogo mógł, ten tego zjadł". Pikantny
            cytat i znakomity materiał na zrobienie filmu o prawdziwie dzikich
            bestiach - kanibalach. A to nie cytat z dzieła antypolskich
            propagandystów, ale z pamiętnika Józefa Budziły, ostatniego dowódcy
            polskich najemników, tzw. sapieżyńców.
            Gwałty zdominowanej przez Polaków najemniczej armii najeźdźców są
            pokazane, ale w oddziałach tych mieszają się nacje i języki. Jest,
            owszem, polski, ale też niemiecki, niderlandzki, duński, ukraiński,
            rosyjski. To międzynarodowa zbieranina, która poczuła zapach łatwego
            łupu. Z nią walczyła święta Ruś, nie z Polakami. Zresztą czuć w
            filmie i podziw dla nas. Polska husaria jest piękna i dostojna. To
            nie najemnicza banda, ale siła i godność. Stosowny przeciwnik dla
            odradzającej się Rosji.
    • liberum_veto „1612” nie zdobył widzów w Rosji 13.11.07, 17:39
      za mało nacjonalistyczny wink
      www.rp.pl/artykul/68784.html
      Film Chotinienki nie jest ani antypolski, ani prorosyjski. Ważne są
      w nim cudowności, a nie historia
      Superprodukcja „1612”, która miała przybliżyć sens nowego
      rosyjskiego święta państwowego obchodzonego od trzech lat na cześć
      wypędzenia polskich najeźdźców z Moskwy i odzyskania przez Rosję
      niepodległości, okazała się niewypałem. Potwierdzają to negatywne
      recenzje oraz świecące pustkami sale.
      „1612” jest w pewnym sensie klonem naszego „Ogniem i mieczem”, tyle
      że z odwrotnym przesłaniem. Krytycy rosyjscy podkreślają jednak, iż
      jako wtórny „1612” przegrywa z filmem Jerzego Hoffmana pod względem
      dramaturgii, fabuły i wierności historii. Okres rosyjskiej Smuty
      jest tylko tłem, na którym rozgrywa się główny wątek, mający
      niewiele wspólnego z wydarzeniami sprzed 400 lat.
      W trójkącie miłosnym, który jest podstawą fabuły, prawdziwa postać
      historyczna to córka zamordowanego cara Borysa Godunowa, Ksenia.
      Zamiast przebywać w klasztorze, jest więziona przez polskiego
      hetmana (Michał Żebrowski), podróżującego z nią i wojskiem do
      Moskwy. Hetman jest bezlitosnym i podstępnym Polakiem, który planuje
      się ożenić z Ksenią Godunową, by wprowadzić ją na moskiewski tron i
      rządzić Rosją.
      Powyższy plan nie ma jednak szans, a to za sprawą innej fikcyjnej
      postaci – młodzieńca Andriejki, przedstawiciela rosyjskiej hołoty,
      zakochanego w Ksenii. Dowiedziawszy się, że carewna więziona jest
      przez hetmana, w ekspresowym tempie (a na dodatek we śnie), uczy się
      sztuki szermierki oraz strzelania z armat. W nakręconych z
      hollywoodzkim rozmachem scenach bitew Andriejko trzy razy strzela z
      armaty i ani razu nie chybia, przynosząc zwycięstwo swoim.
      Szermierczego popisu dokonuje zaś, wbijając polskiemu hetmanowi
      szpadę prosto w usta.
      Krzysztof Zanussi na rosyjskiej premierze „1612” oświadczył, że film
      nie jest antypolski. Zdaniem rosyjskich krytyków nie jest nawet
      prorosyjski. „Jest baśnią w każdym szczególe – pisze jeden z nich. –
      W filmie o 1612 roku zawarto masę cudowności – i gadającą rybę, i
      uśmiechającego się z tamtego świata Hiszpana przypominającego
      wschodniego dżina, a nawet jednoroga”. Tyle że, jak dodaje inny, „w
      filmie o tym, jak wypędzono Polaków spod Moskwy, brak nutek
      patriotycznych. Jest za to przesłanie: och, jak trzeba było zmuszać
      nasz naród do obrony ojczyzny”.Dostrzec można nawet elementy podziwu
      dla polskich najeźdźców. – Mamo, patrz, anioły, anioły! – krzyczy z
      zachwytem mała dziewczynka, zobaczywszy zbliżających się
      skrzydlatych husarzy.„Polacy wyglądali w filmie bardzo elegancko” –
      napisał na forum jeden z internautów. Inny zauważył
      natomiast: „Europejczycy w ogóle prezentowali się wyjątkowo dumnie
      na tle dzikiej Rosji”. Czyżby reżyser, który przed premierą zaklinał
      się, że nigdy nie nakręciłby antypolskiego filmu, przesadził z
      poprawnością polityczną?
      Andrzej Pisalnik

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka