Pawłokoma - fakty i mity

11.11.07, 17:24
Nazwa tej wsi stała się dla wielu pogrobowców ukraińskich
nacjonalistów symbolem "polskiego ludobójstwa" przy pomocy którego
bezwstydnie usiłują relatywizować zbrodnie OUN-UPA. Warto zatem
przyjrzeć sie faktom i odrzucić mity;

Zdzisław Konieczny - BYŁ TAKI CZAS. U źródeł akcji odwetowej w
Pawłokomie. (Wybrane fragmenty) LUDNOŚĆ Wieś Pawłokoma zamieszkiwało
w 1938 roku 273 rzymskokatolików i 898 grekokatolików. Ogółem wioska
miała w tym czasie 1.171 mieszkańców. W małżeństwach mieszanych
zgodnie z Konkordią, dzieci były chrzczone w kościele lub cerkwi.
Zgodnie z zasadą - córki według obrządku matki, a synowie ojca.
Nazwiska mieszkańców Pawłokomy o brzmieniu polskim czy też
ukraińskim nie świadczą o przynależności narodowej. O przynależności
do danej narodowości decydowali rodzice. W latach okupacji
sowieckiej i niemieckiej ludność Pawłokomy uległa zmniejszeniu w
wyniku wywózki na “Sybir" i na przymusowe roboty do Niemiec. Spis
ludności wioski dokonany w styczniu 1945 roku podaje, że wieś
zamieszkiwało 1.101 mieszkańców, w tym 735 Ukraińców i 366 Polaków.
Pawłokoma była siedzibą parafii grekokatolickiej, do której należały
wioski Bartkówka i Sielnica. Przy czym w obu tych wsiach
grekokatolicy stanowili znikomy procent mieszkańców. Polacy w
Pawłokomie należeli do parafii rzymsko -katolickiej w Dylągowej.
POCZĄTKI KONFLIKTU Wieś posiadała cerkiew murowaną, wybudowaną w
1909 roku, dom ludowy - ukraiński, sklep ukraiński,
czytelnię “Proświty", budynek szkolny, ukraińską wytwórnię dachówek.
Przed wybuchem drugiej wojny światowej prowadzono w nim naukę po
polsku i po ukraińsku. Początek konfliktu między Polakami, a
Ukraińcami w Pawłokomie spowodowała parcelacja folwarku przez jego
właściciela A. Skrzyńskiego dokonana po zakończeniu pierwszej wojny
światowej. Z parcelacji skorzystali głównie Polacy zamieszkali w
Pawłokomie, Dylągowej oraz innych wioskach, a tylko nieliczni
Ukraińcy z Pawłokomy co spowodowało zawiść ukraińskich mieszkańców
wsi. Dodatkową przyczyną antagonizującą mieszkańców wsi był udział
Ukraińców z Pawłokomy w wojnie polsko -ukraińskiej 1918 - 1919 roku
oraz działalność UWO (Ukraińskiej Organizacji Wojskowej), a także
wiadomości docierające za pośrednictwem uczniów ukraińskiego
gimnazjum państwowego w Przemyślu i księży grekokatolickich
pracujących w Pawłokomie o “walce" przeciwko państwu polskiemu
prowadzonej przez nacjonalistów ukraińskich. Z Pawłokomy pochodził
też znany działacz ukraińskiej spółdzielczości Andrij Mudryk,
którego rodzina mieszkała we wsi. We wsi działali Ukraińcy,
sympatyzujący lub należący do OUN. W latach II Rzeczypospolitej
nastąpił wzrost świadomości narodowej mieszkańców Pawłokomy zarówno
ukraińskiej jak i polskiej. Ci ostatni dzięki poparciu administracji
uzyskali możliwość utworzenia własnej świetlicy, przeznaczonej dla
miejscowego “Strzelca". Stała się ona centrum polskim, stanowiąc
konkurencję dla jedynej dotychczas świetlicy “Proświty". Powstanie
świetlicy “Strzelca" doprowadziło do wyraźniejszego podziału
narodowościowego i zaostrzenia się konfliktu między Polakami, a
Ukraińcami. DZIAŁALNOŚĆ OUN W latach II Rzeczypospolitej uchodziła
Pawłokoma za wieś stanowiącą najaktywniejsze środowisko nacjonalizmu
ukraińskiego w powiecie brzozowskim, które prowadziło wybitnie
antypolską działalność. Przed wybuchem drugiej wojny światowej we
wsi grupa osób z księdzem grekokatolickim organizowała liczne
uroczystości mające charakter narodowo- religijny i antypolski. Do
najbardziej znanych działaczy nacjonalistycznych należeli księża
grekokatoliccy: Józef Fala, Mirosław Seneta i Wasyl Sawczuk oraz
tacy mieszkańcy wsi jak: Jan Dziwik, Karpa, Piotr Potoczny i
nauczyciel Mikołaj Lewicki. NASILENIE DZIAŁAŃ ANTYPOLSKICH W 1938
roku nastąpiło ożywienie działalności OUN w Pawłokomie. W lutym 1938
roku Starostwo Powiatowe w Brzozowie zawiesiło działalność
czytelni “Proświty" w Pawłokomie za zorganizowanie obchodów -
akademii dla uczczenia śmierci Wasyla Biłasa i Dymitra Daniłyszyna
[1], sławiąc ich jako bohaterów narodowych [2]. Byli oni sprawcami
zabójstwa Ukraińca Tadeusza Hołówki, polityka, posła na sejm
zwolennika porozumienia polsko - ukraińskiego. Został on zabity 28
sierpnia 1931 roku, a sprawcy zostali schwytani i skazani na śmierć.
W marcu 1938 roku na tajnym zebraniu około 40 członków zawieszonej
czytelni “Proświty" - ks. Wasyl Sawczuk wzywał do bojkotu Polaków
oraz nie pracowania ani też kupowania od nich. W październiku 1938
roku odbyły się w Pawłokomie nielegalne zebrania członków OUN, w
których brali udział: ks. M. Seneta, P. Potoczny, Karnas i Naleśnik.
Zebrania miały na celu wykorzystanie młodzieży ukraińskiej do
wystąpień antypolskich. Co wyraziło się m.in. w śpiewaniu
antypolskich piosenek szydzących z Polaków i państwa polskiego oraz
wzywanie Polaków do wynoszenia się za San. W ukraińskie Zielone
Święta w nocy z 12 na 13 czerwca 1938 roku Ukraińcy z Pawłokomy
urządzili religijno narodowe antypolskie manifestacje w postaci
ustawienia krzyża z cierniowymi wieńcami z czerwoną szarfą i
hasłem “Braciom za wolność Ukrainy" - usypywanie mogił i procesje.
Atakowani byli również ci Ukraińcy i te organizacje ukraińskie,
które stały na stanowisku współpracy z polską administracją. Tego
rodzaju działalność nacjonalistów ukraińskich rozbudzała do nich
niechęć Polaków. Działacze OUN głosili, że tylko ona jest jedynym
reprezentantem ludności ukraińskiej. Poglądy te wspierał również
ksiądz grekokatolicki z Pawłokomy. Wystąpienia nacjonalistów
ukraińskich w Pawłokomie, skierowane przeciwko państwu polskiemu jak
też polskim mieszkańcom wsi, spowodowały aresztowania terenowych
przywódców OUN i ich zwolenników. Aresztowano Jana Dziwika, Piotra
Potocznego, Karpę i M. Lewickiego. W wilii M. Lewickiego
organizowano spotkania nacjonalistów ukraińskich z emisariuszami ze
Lwowa, przechowywano broń nielegalnie wydawane gazety i ulotki. Z
tego środowiska wysuwano hasła “Lachiw rizat". Aresztowania udało
się uniknąć miejscowemu księdzu grekokatolickiemu, którego na jakiś
czas przeniesiono do innej parafii. W Pawłokomie występowało
zjawisko identyfikowania się żon - grekokatoliczek z obrządkiem
męża, a zatem dochodziło do polonizacji ich dzieci. Narodowcy
ukraińscy podjęli akcję przeciwdziałania temu. Starali się różnymi
środkami dotrzeć do rodzin mieszanych. W Pawłokomie proponowali
polskim mieszkańcom wsi kupowanie towarów w miejscowym sklepie
ukraińskim po zaniżonej cenie oraz dawano Polakom różne upominki.
Chodziło tu o osłabienie więzi między polskimi mieszkańcami wsi i
pozyskanie rzymskokatolików do zmiany wyznania, a w perspektywie
zmiany narodowości. Nastąpiło tu zderzenie dwu racji. Narastała
wzajemna nieufność i wrogość między polskimi i ukraińskimi
mieszkańcami wsi. Nawet spory sąsiedzkie przybierały często
charakter narodowościowo - religijny. PRZED WYBUCHEM WOJNY
NIEMIECKO - POLSKIEJ Nadzieje ukraińskie na powstanie na Rusi
Zakarpackiej “Autonomicznej Ukrainy Zakarpackiej" w 1938 roku jako
początku budowy, przy pomocy Niemiec hitlerowskich państwa
ukraińskiego rozbudziło nastroje antypolskie wśród Ukraińców w
Pawłokomie. Rychły jednak upadek Autonomicznej Ukrainy Zakarpackiej,
stanowił dla Ukraińców zawód, ale nie pozbawił ich nadzieli na pomoc
Niemców w budowie państwa ukraińskiego.
    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity II 11.11.07, 17:31
      OKUPACJA NIEMIECKA Klęska wrześniowa 1939 roku Polski rozbudziła
      ponowne nadzieje ukraińskich nacjonalistów na budowę, przy pomocy
      Niemiec państwa ukraińskiego, w skład którego weszłyby tereny
      południowo - wschodniej Polski. Przybycie wojsk niemieckich do
      Pawłokomy było radośnie witane przez miejscowych Ukraińców.
      Ukraiński nauczyciel Mikoła Lewicki złożył do wojskowych władz
      niemieckich donos na Polaków, którzy udzielali pomocy żołnierzom
      polskim, dając im cywilne ubrania i umożliwili im uniknąć niewoli,
      za co ci pozostawili im mundury wojskowe, broń i amunicję.
      Informował również M. Lewicki, że polscy mieszkańcy Pawłokomy
      ostrzeliwali w nocy żołnierzy niemieckich i podał ich nazwiska. Z
      dwunastu podanych przez M.Lewickiego nazwisk miejscowych Polaków
      Niemcy aresztowali tylko pięciu, bo pozostali zdołali się ukryć.
      Aresztowano wtedy: Andrzeja Burka, Jana Diaczyńskiego, Władysława
      Kowala, Jana Nowaka i Walentego Samickiego. Aresztowani byli
      początkowo przetrzymywani w lokalu “Proświty" w Pawłokomie, a
      następnie wywiezieni do Rzeszowa, gdzie mieli stanąć przed sądem
      wojskowym. Niemcy dokonali jednak sprawdzenia prawdziwości
      doniesienia M.Lewickiego i nie znajdując na to dowodów zwolnili
      aresztowanych. Na taką decyzję miał niewątpliwie wpływ - przypadek,
      że oficerem prowadzącym śledztwo był Austriak, który znał jednego z
      aresztowanych ze wspólnej służby w armii austriackiej podczas
      pierwszej wojny światowej. OKUPACJA SOWIECKA W wyniku ustalenia
      granicy niemiecko - sowieckiej, po dwu tygodniach wojsko niemieckie
      opuściło Pawłokomę, która znalazła się pod okupacją sowiecką.
      Wspomniany wyżej nauczyciel Mikołaj Lewicki udał się wraz z wojskiem
      niemieckim do Dynowa, gdzie współpracował z Niemcami. Nowa władza
      sowiecka postrzegana była przez Polaków jako okupacyjna, a przez
      miejscowych Ukraińców nieufnie. Władze sowieckie organizowały
      różnego rodzaju mitingi z mieszkańcami wsi, na których mówiono o
      wyzwoleniu Ukraińców spod panowania “pańskiej Polski" i przyłączeniu
      ich do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, w której
      będą żyć szczęśliwie i w dobrobycie. NKWD dokonywało też częstych
      przesłuchań mieszkańców na okoliczność przekraczania granicy na
      Sanie przez uciekinierów z obu stron. Przygraniczne położenie wsi
      powodowało dodatkowe ograniczenia dla mieszkańców, a ciągłe
      przesłuchania mieszkańców wywoływały niepewność jutra. Z Pawłokomy
      wywieziono 10 lutego 1940 roku w głąb ZSRR 40 Polaków z 7 rodzin.
      Byli to: Piotr Banaś, żona Karolina i pięcioro dzieci, Wincenty
      Banaś i troje dzieci, Jakub Chrapek, żona Aniela i troje dzieci,
      Wawrzyniec Pyrda, żona Apolonia i dwoje dzieci, Mikołaj Łach, żona
      Karolina i czworo dzieci, Andrzej Radon, żona Antonina i pięcioro
      dzieci, Henryk Wrotniak, żona Wiktoria i pięcioro dzieci [3] . Przed
      wywiezieniem wyżej wymienionych rodzin Ukraińcy z Pawłokomy domagali
      się od sowieckiego Komendanta zezwolenia na wymordowanie wszystkich
      Polaków z Pawłokomy, na co ten nie wyraził zgody. Wywiezionych
      Ukraińcy oskarżyli o udział w walce przeciwko Rosji Sowieckiej w
      1920 roku. Gdy okazało się, że to nieprawda, komendant NKWD
      wstrzymał wywózkę pozostałych Polaków z Pawłokomy. Z sąsiedniej wsi
      Bartkówka położonej nad Sanem wiosną 1940 roku władze sowieckie
      przesiedliły na Wołyń większość Polaków. W czasie okupacji
      sowieckiej 1939 - 1941 nacjonaliści ukraińscy podrzucali do
      gospodarstw polskich w Pawłokomie starą broń, a następnie
      informowali władze sowieckie. Powodowało to rewizje i aresztowania
      Polaków u których znajdowano podrzucaną broń. DRUGA OKUPACJA
      NIEMIECKA Wybuch wojny niemiecko - sowieckiej w czerwcu 1941 roku
      doprowadził do zmiany okupanta w Pawłokomie. Przebywały w niej
      krótko oddziały niemieckie. Wrócił z Dynowa M.Lewicki, który
      rozpoczął organizowanie młodzieży ukraińskiej w miejscowej
      siedzibie “Proświty" w Pawłokomie. Zaczął prowadzić szkolenie
      wojskowe młodych Ukraińców, a także podburzać ich przeciwko Polakom.
      Przejawiało się to na początku w wypasaniu bydła i koni na polach
      Polaków. co wyrządzało znaczne szkody w uprawach. Na tym tle
      dochodziło do bójek między czyniącymi szkody gospodarzom polskim
      Ukraińcami, a polskimi gospodarzami i ich synami. Później dochodziło
      do częstych gróźb pod adresem polskich mieszkańców, że “budemo
      rizaty Lachiw". Przyjazdy do Pawłokomy emisariuszy OUN, zebrania
      Ukraińców, podburzające wystąpienia przeciwko Polakom powodowały
      narastającą wzajemną niechęć między mieszkańcami obu narodowości.
      Dodatkowymi zjawiskami narastania tej niechęci do Ukraińców ze
      strony Polaków, było widoczne uprzywilejowanie przez okupanta
      niemieckiego miejscowych Ukraińców wyrażające się w wydawaniu im
      odmiennych dowodów osobistych “kennkart", zezwoleń na prowadzenie
      działalności kulturalnej, oświatowej i sportowej, wprowadzenie
      języka ukraińskiego do szkoły. Polacy obserwowali też działalność
      ukraińskich nacjonalistów w Dynowie, w którym Niemcy obsadzili
      administrację niemiecką. W wyniku działalności nacjonalistów
      ukraińskich, niektórzy młodzi Ukraińcy wstąpili ochotniczo do
      dywizji ukraińskiej SS “Galizien". Z Pawłokomy byli to m.in.: Jan
      Nestorowski, Mikołaj Szaruga i Władysław Szpak. W istniejącej
      sytuacji dochodziło do wzrostu niechęci do ukraińskich sąsiadów,
      których obciążano winą za donosy do gestapo i aresztowanie w marcu
      1943 roku i osadzenie w Oświęcimiu czterech mieszkańców wsi:
      Franciszka Guca, Jana Kosztowskiego, Andrzeja Łacha i Anny Szpak -
      Ukrainki sympatyzującej z Polakami. W latach okupacji niemieckiej
      Ukraińcy z Pawłokomy obchodzili rocznicę bitwy pod Krutami. Na
      symboliczną “mogiłę Polski" udawała się wtedy procesja z księdzem
      grekokatolickim. Pod mogiłą odbywała się uroczystość, której nadano
      wybitnie antypolski charakter, pomimo że bitwa ta dotyczyła walk
      Ukraińców z bolszewikami w 1918 roku. Polskie podziemie w odwecie za
      to ścięło postawiony tam krzyż, który jakiś czas potem postawili
      Ukraińcy ponownie, ale chęć odwetu narastała również z ich strony.
      Pod koniec 1943 roku i na początku 1944 roku zaczęli powracać z
      Wołynia wysiedleni przez sowieckie władze mieszkańcy z sąsiedniej
      Bartkówki. Powracający opowiadali okropne wieści o dokonywanych tam
      mordach przez UPA na ludności polskiej. Wieści te wywierały
      przygnębienie i obawy u polskich mieszkańców wsi, że to samo może
      się zdarzyć i tutaj, zwłaszcza, że takie pogróżki padały z ust
      miejscowych nacjonalistów ukraińskich.
    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity III 11.11.07, 17:32
      Współpraca z niemieckim okupantem Ukraińców z Pawłokomy wyrażała się
      w ich pracy we współpracujących z okupantem organizacjach
      ukraińskich w Dynowie, a także z posterunkiem policji ukraińskiej w
      Jaworniku Ruskim stanowiącym placówkę szkolącą młodzież ukraińską
      dla potrzeb UPA i organizowanych przez OUN we wsi oddziałów
      samoobrony tzw. SKW (Samoobronne Kuszczowe Widdiły). Działania
      ukraińskich nacjonalistów na szkodę Polaków i polskiego
      antyhitlerowskiego podziemia spowodowały wydawanie wyroków śmierci
      przez sądy podziemnej Polski. Egzekucje dokonywane przez grupy
      likwidacyjne objęły między innymi aktywnych działaczy
      nacjonalistycznych z Pawłokomy. Zastrzelono 14.X.1942 roku Mikołaja
      Lewickiego nauczyciela, w maju 1943 roku Iwana Karpę oraz w 1944
      roku Iwana Szpaka i Eugeniusza Trojana. Wyroki te miały być
      ostrzeżeniem, że współpraca z okupantem i działalność na szkodę
      narodu polskiego będzie karana z całą surowością. Te wyroki śmierci
      nie przerwały jednak współpracy nacjonalistów ukraińskich z
      okupantem niemieckim, ale stała się ona bardziej skryta. Zalążki
      polskiego ruchu oporu powstały w Pawłokomie prawdopodobnie jeszcze
      podczas okupacji sowieckiej jesienią 1940 roku. Umocniły się w
      latach 1943 -1944. Na początku 1944 roku pluton AK w Pawłokomie miał
      12 osób. Do AK należeli w różnym czasie następujący mieszkańcy
      Pawłokomy: Marek Diablik, Józef Kaszycki, Franciszek Kaszycki, Jan
      Kowal, Józef Kowal, Józef Kocyło, Jan Kuś, Jan Marszałek. Stanisław
      Mudryk “Kruk", Jan Radon, Antoni Trojan, Ignacy Wilk. Nastroje
      antyukraińskie polskich mieszkańców wsi wzmogły się w wyniku
      aresztowania w kwietniu 1944 roku przez policję ukraińską z
      Jawornika Ruskiego pięciu mieszkańców Pawłokomy pod zarzutem
      przynależności do AK i posiadanie broni. Aresztowanymi byli: Jan
      Kuś, Jan Radon, Jan Ulanowski, Maria Ulanowska i Katarzyna Kocyło
      oraz jeden mieszkaniec z Dylągowej. Próby odbicia aresztowanych
      dokonał oddział AK dowodzony przez ppor. Aleksandra Grube ps. “Sęp"
      25 kwietnia podczas ataku na posterunek w Jaworniku Ruskim, budynek
      został spalony oraz kilka sąsiednich budynków, zabito jednego i
      raniono dwu policjantów oraz zabito kilku Ukraińców mieszkańców wsi
      w tym sołtysa. Aresztowanych jednak nie uwolniono ponieważ na
      posterunku już ich nie było. Zaginęli bez wieści. Znając metody
      policjantów ukraińskich z tego posterunku nie ulega wątpliwości, że
      zostali wcześniej zamordowani. Akcja AK na posterunek ukraiński w
      Jaworniku Ruskim spowodowała oskarżenie mieszkańców polskiej wsi
      Dylągowa o dokonanie tego napadu i decyzję pacyfikacyjną wsi przez
      policję ukraińską wspólnie z Niemcami. Według relacji ówczesnego
      proboszcza parafii w Dylągowej ks. Franciszka Paściaka przebieg
      wydarzeń wyglądał następująco: “... 25 kwietnia 1944 roku w
      południe ... Wieś otoczono, policja ukraińska i cywile z bronią
      zganiali ludność z pól do domów... Zabili jednego z Górnej
      Dylągowej, leżał nad stawem plebańskim na dole, drugi był
      raniony ... Mężczyzn wszystkich gromadzili na Karasiówce -150 ludzi.
      Policja zabrała szwagra i mojego parobka i pognali ich do Jawornika
      Ruskiego. Powstał jeden lament na wsi. Byliśmy przekonani, że nikt
      nie wróci ... Wieczór ... Od Kościalnówki pokazały się światełka.
      Takie same na górnej wsi nad Karasiówką ... Za chwilę usłyszeliśmy
      ostre pukanie i głos po niemiecku. Zeszliśmy na dół. Niemcy otoczyli
      całą wieś i poszukiwali broni ... Drżeliśmy, by jakiejś broni nie
      znaleziono, a we wsi ludzie mieli broń. Wreszcie major Rosenberg
      przyszedł na górę. Zwróciłem się do niego: Panie majorze mam wielką
      prośbę, proszę o łaskę. Tam na posterunku w Jaworniku Ruskim jest
      ponad 150 mężczyzn, a wśród nich mój szwagier i służący. Ukraińcy
      rozstrzelają co najmniej połowę z nich. My błagamy i prosimy, niech
      nas sądzą Niemcy, a nie Ukraińcy. Nie wiem jaką drogą major dał
      rozkaz, by wszystkich dostawić do Dylągowej. Około południa 26
      kwietnia długi wąż furmanek i chłopów zdążał przez wieś ku plebani!.
      Pilnowała ich policja ukraińska. by nikt nie uciekł. Ci z Jawornika
      Ruskiego, biedaki wrócili.” Efektem tej akcji było zastrzelenie
      jednego mieszkańca Dylagowej i jednego uprowadzonego przez
      Ukraińców, który zaginął bez wieści oraz jednego rannego.
      Uprowadzonych i przetrzymywanych w Jaworniku mężczyzn policjanci
      tylko pobili, ale wszyscy powrócili, Ponieważ Niemcy nie znaleźli
      broni we wsi, a przesłuchania mężczyzn nie potwierdziły ich udziału
      w ataku na posterunek policji ukraińskiej w Jaworniku, Niemcy
      zrezygnowali z dokonania pacyfikacji wsi Dylagowej. Próby odwetu
      podjęte przez nacjonalistów ukraińskich za atak na posterunek w
      Jaworniku Ruskim nie powiodły się, ale wzmogła się jeszcze bardziej
      nienawiść do nacjonalistów ukraińskich w okolicznych wsiach ludności
      polskiej.


    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity IV 11.11.07, 18:03
      Na podst. Zb. Konieczny „Był taki czas”
      Wyzwolenie przez armię sowiecką powiatu brzozowskiego doprowadziło
      do przesladowań żołnierzy AK przez służby bezpieczeństwa
      sowieckiego. Sprawozdanie starosty brzozowskiego informuje
      o aresztowaniach członków AK przez oddziały sowieckie i wywożeniu
      ich w nieznanym kierunku
      a także o rozbrajaniu i maltretowaniu funkcjonariuszy MO przez
      żołnierzy sowieckich. Z meldunków tegoż starosty wynika również, że
      wrogi stosunek Polaków do Ukraińców powodowały poczynania
      nacjonalistów ukraińskich , polegające na dobrym współżyciu
      Ukraińców z komendantami sowieckimi i udzielaniu im informacji o
      Polakach.
      Po wkroczeniu wojsk sowieckich, stacjonowała w Pawłokomie ich
      jednostka wojskowa, kształcąca radiotelegrafistów. Stosunek do niej
      miejscowych Ukraińców był z pozoru przyjazny, gdyż chroniła ona ich
      przed ewentualnymi działaniami odwetowymi ze strony Polaków ,
      pamietającymi swym ukraińskim sąsiadom współpracę z okupantem
      hitlerowskim i wynikające stąd straty fizyczne
      i moralne, które ponieśli. Chroniła również ludność polską przed
      napadami OUN-UPA.
      W powiecie brzozowskim istniały struktury OUN i jej zbrojne
      przybudówki jak UPA, SKW, Służba Bezpeki. Dokonywały one akcji
      likwidacyjnych na patriotach polskich, mogących – w/ nacjonalistów
      ukraińskich – szkodzić ich działaniom, mającym na celu włączenie
      tych terenów do projektowanego państwa ukrainskiego. Tuz przed
      wkroczeniem wojsk sowieckich, miały miejsce morderstwa księży
      katolickich dokonane przez bojówki OUN w parafiach leżących
      niedaleko Pawłokomy. Zostali zamordowaniks. Jan Mazur w
      Tarnawce /21.07.1944r/, Józef Kopeć w Borowicy / 22.07.1944/,
      Morderstwa lubianych i szanowanych przez parafian proboszczy
      wywołały oburzenie wiernych na sprawców zbrodni oraz obawy o dalsze
      losy własnych rodzin. Po wycofaniu się wojsk niemieckich nastąpiło
      nasycenie terenów przyfrontowych wojskami sowieckimi , co
      ograniczyło możliwość antypolskich wystąpień nacjonalistów
      ukraińskich.
      Stacjonowanie w Pawłokomie szkółi radiotelegraficznej czyniło wioskę
      bardziej bezpieczną przed napadami OUN-UPA-SKW. Bezpieczeństwo
      ludności polskiej zabezpieczały tez samoobrony
      w okolicznych wioskach jak Dylągowa. Sielnica oraz przybyłe z
      okolic Lwowa oddziały AK, którym udało się uniknąć rozbrojenia. Mimo
      to w listopadzie i grudniu 1944r dochodziło do mordowania Polaków w
      bliżej i dalej położonych od Pawłokomy wioskach. Miały one miejsce
      m.in. w Jabłonicy Ruskiej, Obarzynie, Porębach, Siedliskach, Harcie,
      Uluczu, Bachowie, Piątkowej, Kotowie, Żohatunie, Sufczynie,
      Jaworniku. Niektóre z nich dokonywano w okrótny sposób. Np. w
      Siedliskach (23.12.1944r,) nacjonaliści ukraińscy uprowadzili
      Władysława Sycza z żoną i trojgiem dzieci, którym połamano ręce,
      wydłubano oczy, a następnie zamordowano. Wiadomości o tych
      bestialskich zbrodniach dokonywanych przez OUN-UPA rozchodziły się
      wśród ludności polskich wiosek budząc strach i chęć zemsty.
      Pobudzały też samoobrony polskich wiosek do większej czujności oraz
      szukania wsparcia u stacjonujacych tu oddziałów AK i BCH. Ludność
      polska zwracała się do nich z prośbą o zabezpieczenie swego życia i
      mienia. Oddziały AK przybyłe z okolic Lwowa, żywione przez polskich
      mieszkańców wiosek, w których stacjonowały, okazywały zrozumienie
      dla ich obaw. Pragnąc umocnić obronę ludnści polskiej przed napadami
      OUN-UPA miejscowi dowódcy AK i BCH kierowali swoich żołnierzy do
      organizującej się MO. Posterunki MO były jednak nieliczne, słabo
      uzbrojone i narażone na pobicia, rozbrajanie i inne szykany
      stacjonujących wojsk sowieckich. Milicjanci i ludność polska
      doszukiwała się przyczyn tego w donosach do komendantów sowieckich i
      ich sympatiach politycznych i związkach z polskim podziemiem
      niepodległościowym.
      Stacjonowały tu m.in. oddział Kotwickiego ps. Ślepy, liczący ok. 80
      ludzi w Borowicy, Józefa Bissa ps Wacław liczący 100 ludzi w rejonie
      wsi Dylagowa, Sielnica i miasteczka Dynów, Ryszarda Kraszki, ps.
      Pirat liczący ok. 70 ludzi w rejonnie Bircza, Huta Brzuska,
      Jasienica, Franciszka Dorosza ps. Dąb (BCH) liczący około 150 osób w
      rejonie Drohobyczki, Krzywczy, Nienadowej, Dubiecka, Onufrego
      Kuźniara ps. Popiel ok. 60 osób w rejonie powiatów Brzozów. Łańcut,
      Rzeszów, Aleksandra Łaby ps. Groźny w płd. Części pow, przemyskiego.
      Dwa ostatnie oddziały wchodziły w skład zgrupowania Sotirowicza
      Dragana ps Draża.
      Posterunek milicji w Dynowie był nieliczny i ledwie mógł zapewnić
      bezpieczeństwo w tym miasteczku. Większą siłe bojową stanowiły
      oddziały Ślepego i Wacława oraz Dęba i Draży przybyłego z rejonu
      Lwowa. Ich ludzie znali zbrodnie nacjonalistów ukraińskich
      popełnione na Polakach na terenie ich poprzedniego działania i
      niejednokrotnie pałały chęcią odwetu. Oddziały te nie potrafiły
      jednak zapibiec mordom dokonywanym przez nacjonalistów ukraińskich,
      o czym świadczą morderstwa i napady w grudniu i następnych
      miesiącach na ludność polskich i mieszanych narodowościowo wiosek.
      Ofensywa styczniowa spowodowała przesunięcie się frontu na zachód.
      Wiele dotychczas stacjonujących w terenie oddziałów sowieckich
      odeszło na zachód. Odszedł też sowiecki oddział
      z Pawłokomy. Sytuacja mieszkańców polskich wiosek w tym Pawłokomy
      pogorszyła się. W styczmiu i w lutym miały miejsce dalsze napady i
      mordy dokonywane na polskiej ludności tego regionu. Doszło do nich
      w Siedliskach, Wólce, Bartkówce, Kotowie, Borownicy, Brzeżawie,
      Sielnicy, Żohatynie,. Szerokim echem odbił się mord dokonany na
      nauczycielskiej rodzinie Sugierów w Sufczynie. W Jaworniku
      zamordowano dwie rodziny polskie wrzucając je do studni. Informacje
      te docierały do mieszkańców innych polskich i miesanych wiosek
      powodując niepokój , obawy o życie i mienie oraz starch przed OUN-
      UPA i jego bojówkami. Rozchodziły się pogłoski, że nacjonaliści
      ukraińscy planują dalsze masowe mordy i grabież polskich
      gospodarstw. Hasła głoszone przez OUN, że tereny te są ukraińskie i
      będą należały do przyszłego państwa ukraińskiego , oczyszczonego ze
      wszystkich obcych, przez co rozumiano Polaków, którzy winni opuścić
      te tereny, powodowały nienawiść polskich mieszkańców nie tylko do
      OUN-UPA ale do Ukraińców w ogóle. Polacy z Pawłokomy wiedzieli o
      istnieniu nacjonalistów ukraińskich w wiosce. A.L. Sowa uważa, że
      w Pawłokomie – bez wątpliwości – istniała strultura konspiracyjna
      OUN, mająca na swym koncie mordy na Polakach, Działająca w
      Pawłokomie SB-OUN przyznawała się (w opublikowanym) raporcie do
      zamordowania dwóch Polek powracających z pracy w Niemczech. W
      Pawłokomie do UPA należało ok. 50 znanych z imienia
      i nazwiska ukraińskich mieszkańców wioski. Przewijały się tam takie
      nazwiska jak Romaniuk, Poticzny, Fedak, Trajan, Mudryk i wielu
      innych. Nazwiska wielu z nich w tym też kobiet jak Julia
      Kosztowska, Olga Kosztowska, Zofija Fedak wymiena nie kto inny jak
      banderowiec z Pawłokomy P.J. Poticznyj w swej pracy o Pawłokomie. To
      znamienne, bo wielu mataczy uważa, że rozstrzelani , w tym kobiety,
      byli niewinnymi ludźmi. Polscy mieszkańcy wsi uważali, że do UPA
      należeli wszyscy Ukraińcy mieszkający w Pawłokomie.
    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity V 11.11.07, 20:31
      W dniu 21.01.1945r. „nieznana banda ukraińska” uprowadziła z
      Pawłokomy 7 Polaków i jedną sprzyjającą im Ukrainkę. Wg relacji
      mieszkańców wsi - zabieranych przez oddział UPA, wiązali miejscowi
      Ukraincy. Słuch o nich zaginął. Nie pomogły apele do unickiego
      księdza. Uprowadzeni nie odnaleźli się. Narastało oburzenie
      miejscowej ludności. W Dynowie dochodziło do burzliwych zebrań. Na
      zebraniach wspominano wszystkie antypolskie wystąpienia Ukraińców z
      Pawłokomy tak z czasów IIRP jak i okupacji sowieckiej i
      niemieckiej. Mówiono też o zbrodniach popełnianych przez Ukraińców w
      innych miejscowościach. Równocześnie rozsiewane były wieści jakoby
      uprowadzenie i pomordowanie Polaków z Pawłokomy były wstępem do
      większej akcji skierowanej przeciw Polakom. Były one przyjmowane z
      obawą przez miejscową ludność oraz uchodźców zee wschodu, którzy
      opuścili swoje gospodarstwa i domy uciekając przed pogromami
      grożącymi im ze strony nacjonalistów ukrainskich. W wytworzonej
      atmosferze obawy o dalsze uprowadzenia polskich mieszkańców wsi
      przez UPA, bezskutecznych apeli księdza grekokatolickiego,
      bezsilności władz, polscy mieszkańcy Pawłokomy opuscil wieś
      zabierając ze soba część mienia ruchomego oraz inwentarz żywy,
      chroniąc się w okolicznych wioskach polskich i Dynowie u swoich
      rodzin i znajomych. Opuszczenie wioski opezez polskich gospodarzy i
      ich rodziny oraz pozostawienie tam na los opatrzności budynków
      gospodarczych i pozostałego mienia było możliwe tylko w wytworzonej
      atmosferze zagrożenia i obaw o życie, ale długo trwać nie mogło.
      Wies opuścili lub z niej uciekli niektórzy Ukraińcy, chroniąc się w
      wioskach ukraińskich.
      Po uprowadzeniu wspomnianych osób z Pawłokomy doszło prawdopodobnie
      do uzgodnienia miedzy samoobronami Dylągowej, Sielnicy, Bartkówki,
      Dynowa oraz zgrupowaniem Draży terminu o zakresu akcji odwetowej.
      Akcja odwtowa przeprowadzona przy współudziale członków polskiego
      niepodległościowego podziemia z Pawłokomy miała być ostrzeżeniem dla
      OUN-UPA, ŻE ZBRODNIE ich dokonywane na ludności polskiej nie
      pozostana bezkarne. O planowaniu akcji odwetowej w pawłokomie mogą
      swiadczyć przygotowania do niej , jak koncentracja oddziałów
      samoobron i oddziału Wacława w Dylagowej, zaplanowanie objecia nią
      meżczyzn należących do różnych struktur nacjonalistycznego podziemia
      ukraińskiego, przygotowanie na cmentarzu dwu zbiorowych grobów dla
      okreslonej liczby nających być rozstrzelanych mężczyzn, oddzielenie
      kobiet i dzieci od mężczyzn i przewidywane przekazanie ich OUN-UPA.
      W tym splocie wydarzeń i nastrojów oraz olbrzymiego ładunku
      narastajacej od lat nienawiści doszło do akcji odwetowej
      przeprowadzonej przez oddział Wacława oraz samoobrony z Dylągowej,
      Sielnicy, Dynowa, Bartkówki oraz Pawłokomy.
      Akcja rozpoczęła się 1 marca i trwała 3 dni. J. Fedak opisuje, że
      po akcji 1 marca mieszkańcy wsi wraz z byłym sołtysem postanowili
      wysłać do Piatkowej i Jawornika Ruskiego 10 uzbrojonych w karabiny i
      granaty młodych chłopców (prawdopodobnie członków miejscowego SKW)
      aby ci prosili o pomoc UPA. Pomocy tej jednak UPA odmówiła. A.
      Poticzna opisuje w m.in. w znanym z „rzetelności” Naszym Słowie, że
      mężczyźni byli bici kolbami, cepami, owijani drutem kolczastym a
      jednemu z nich wycieto nożem krzyż na piersi. Zaprzeczają temu
      polscy mieszkańcy wsi a także dwaj członkowie oddziału Wacława – T
      Hayduk i T. Kowal. Wg tych relacji były próby ucieczki uzbrojonych
      Ukraińców, z których jednego zabito a kilku z bronią poddało się.
      Wśród tych ostatnich byli ukraińscy policjanci w słuzbie niemieckiej
      w czasie okupacji a nastepnie członkowie UPA, spośród których jeden
      pochodził ze Lwowa. W historiografii ukraińskiej na emigracji
      przedstawiano okrucieństwa polskie dokonywane na Ukraińcach aby
      usprawiedliwiać mordy dokonywane przez UPA na ludności polskiej .
      Obie powyższe relacje, podobnie jak relacje mieszkańców wsi sa
      zgodne, że schwytanych Ukraińców pytano gdzie są pochowani
      uprowadzeni ze wsi Polacy. Ponieważ odpowiedzi nie było przystąpiono
      do rozstrzeliwania na cmentarzu schwytanych mężczyzn należących ,
      ich zdaniem do UPA-SKW. Rozstrzeliwania miały dokonywać tylko
      samoobrony okolicznych wsi i Pawłokomy a nie żołnierze Wacława.
      Mają racje polscy mieszkańcy Pawłokomy, że mieszkający w niej
      Ukraińcy sprzyjali polityce OUN-UPA, czego dowody dają również
      historycy i publicyścu ukraińscy /np. Poticznyj). Ich antypolskie
      stanowisko , wrogość do Polski i Polaków , w tym mieszkających we
      wsi, była powszechnie znana. Kobiety i dzieci oddzielono od
      mężczyzn i kazano im iść za Zbrucz, co potwierdza A. Poticzna.
      Kontrowersje budzi ilość rozstrzelanych.
      Według źródeł ukraińskich miało tam zginąć 365 osób, w tym również
      kobiety i dzieci, według źródeł polskich zostało zabitych od 120 do
      150 i tylko mężczyzn. Biorąc pod uwagę liczbę Ukraińców według spisu
      ze stycznia 1945 roku zamieszkujących Pawłokomę - 735 Ukraińców,
      oraz to, że kobiety i dzieci stanowiły około dwu - trzecich stanu,
      wersja ukraińska jest wyraźnie zawyżona. Potwierdzają to również
      relacje świadków -Polaków mieszkańców Pawłokomy, że zostali
      zastrzeleni tylko nacjonaliści ukraińscy wrogo nastawieni do
      Polaków, członkowie UPA, SKW i OUN. Akcja odwetowa nie oznaczała też
      opuszczenia wsi przez wszystkich, pozostałych przy życiu,
      ukraińskich mieszkańców, gdyż w czasie operacji “Wisła" w 1947 roku,
      przesiedlono na ziemie zachodnie Polski pięć rodzin (13 osób) z
      Pawłokomy. To, że mogli oni pozostać po pacyfikacji wsi i mieszkać z
      jej polskimi mieszkańcami, posiada swoistą wymowę. Podobnie, jak
      ukrywanie przez polskich gospodarzy trzech byłych członków UPA,
      pochodzących z Pawłokomy już po operacji “Wisła". Po akcji odwetowej
      ukraińskie kobiety z dziećmi udały się ze skargą do wojennego
      komendanta w Sanoku. Ten w drugiej połowie marca 1945 roku wysłał
      oddział NKWD, który dokonał aresztowania 282 Polaków z Dynowa i
      innych okolicznych polskich wsi. Po krótkiej rozprawie 200
      zwolniono, a 82 osadzono w więzieniach i łagrach w głębi ZSRR. W
      nieco późniejszym czasie również władze polskie aresztowały kilku
      Polaków i skazały ich za udział w akcji odwetowej na 5 i 6 lat
      więzienia.
      Zastrzeżenia budzi spis ofiar pacyfikacji sporządzony w oparciu o
      informacje A. Poticznej po jej wyjeździe do Kanady w 1950r. , I.
      Fedaka oraz matke P.J.Poticznego - autora ostatniego spisu ofiar
      pacyfikacji sporzadzonego w 2001r. Spis ten zawiera 366 nazwisk i
      nosi tytuł „Spis mieszkańców wsi Pawłokoma zamordowanych przez
      oddział Józefa Bissa ps. Wacław 2.3 marca 1945r. Już sam tytuł
      zawiera 2 nieprawdziwe informacje: pierwsza to ta, że pacyfikacji
      dokonał oddział AK a druga to umieszczenie w wykazie ofiar
      pacyfikacji tych, którzy w w różnych okolicznościach, zgineli przed
      i po pacyfikacji oraz poza wsią. Spis ten zawiera 22 osoby
      zastrzelone wcześniej, później oraz poza wsią oraz 19 osób, które wg
      ksiedza Łemcia przebywały na robotach w Niemczech. Porównanie spisu
      ofiar pacyfikacji sporzadzonego przez P.J.Poticznego z wykazem
      ukraińskich mieszkańców wsi z wykazem grekokatolickiego ks. Łemcia
      pozwala na zakwestionowanie jego wiarygodności z uwagi na
      umieszczenie w nim wielu osób, które nie wystepują w spisie ks.
      Łemcia. I tak np. na 29 osób o nazwisku Aftanas , ujętych jako
      zastrzelonych w wykazie Poticznego , zgodność imion i dat urodzenia
      względnie wieku występuje w spisie mieszkańców ks. Łemcia jedynie 7
      ofiar. Podobnie przy nazwisku Mudryk na 35 osób ujetych w wykazie ,
      jako0 zastrzelone można zidentyfikować porównując z wykazem ks.
      Łemcia tylko 12 ofiar a o nazwisku Fedak przy 21 zabitych tylko 9
      ofiar.
    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity VI 11.11.07, 20:42
      Dalsze wątpliwości budzą dokładne daty urodzenia podane w wykazie
      zastzrelonych – zawieraja one dzień, miesiąc i rok urodzenia, a
      jedynie nieliczne zaznaczone są jako wątpliwe. Czy istniały
      mozliwości uzyskania tak dokładnych danych dotyczących urodzenia
      przy wystepowanie we wsi przed 1939r. rodzin o nazwisku Fedak 30
      osób, Poticzny 28, Aftanas 55, Mudryk 74, Trojan 42 osoby. Jak
      wynika z materiałów ukraińskich i relacji polskich można przyjąć z
      dużą dozą prawdopodobieństwa, że liczba ofiar pacyfikacji wynosi
      nie wiecej niż 150 osób. Przyjmując, że Pawłokomę zamieszkiwało 570
      Ukraińców, w tym kobiety i dzieci /stanowiące z pewnością niw mniej
      niż 2/3 mieszkańców/, które były przez pacyfikujących wieś chronione
      można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć podaną wyżej liczbę
      maks. 150 ofiar. Zawyżanie liczby ofiar w oparciu głównie o
      relacje , rozproszonych po pacyfikacji ukraińskich mieszkańców
      Pawłokomy ma na celu, jak się wydaje, wyolbrzymienie liczby ofiar
      dla celów częściowego zmniejszenia winy nacjonalistów ukraińskich za
      zbrodnie ludobójstwa dokonane na ludności polskiej.
      Obecni mieszkańcy wsi, pamietający tamte czasy , twierdzą, że
      w czasie pacyfikacji wsi w marcu 1945r, zostali zastrzeleni tylko
      nacjonaliści ukraińscy i popierający ich Ukraińcy, którzy byli
      wrogo nastawieni do Polaków , działali na ich szkodę w okresie
      okupacji niemieckiej i sowieckiej a także po wyzwoleniu
      współpracujacy z wojskami sowieckimi i NKWD na szkodę polskiego,
      niepodległościowego podziemia i Polaków.
    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity 12.11.07, 23:12
      Biorąc powyższe pod uwagę nie sposób nie uznać, że tzw. sprawa
      Pawłokomy to w znacznej mierze oszustwo, dokonane w dodatku w
      świetle kamer i w obecności prezydentów Polski i Ukrainy,
      i które dzis wykorzystywane jest bezwstydnie przez różnych mataczy,
      dla których historia tego wydarzenia zaczęła się 1.03.1945r.
      i nazywa się obłudnie „mordowaniem niewinnych Ukraińców”.
      Do takiego wniosku prowadzić muszą ustalenia, nie tylko Z.
      Koniecznego.
      I tak:
      - Rozstrzelani nie byli takimi niewinnymi ludźmi, sami Ukraińcy
      przyznają, że we wsi działały struktury OUN-UPA i wymieniają nawet z
      nazwiska członków tej zbrodniczej organizacji (w tym kobiety),
      Polscy mieszkańcy twierdzą wręcz, że do UPA należeli wszyscy
      mężczyźni - Ukraińcy z Pawłokomy,
      - Nie ma też wątpliwości, że jako członkowie struktur OUN- UPA
      w Pawłokomie odpowiedzialni byli za mordy na Polakach i to nie
      tylko w Pawłokomie,
      /A.L. Sowa uważa, że w Pawłokomie – bez wątpliwości – istniała
      struktura konspiracyjna OUN, mająca na swym koncie mordy na
      Polakach,/,
      - Ukraińcy z Pawłokomy zarówno za pierwszej jak i za drugiej
      okupacji sowieckiej a szczególnie za niemieckiej, we współdziałaniu
      z hitlerowskimi okupantem stale działali na szkodę Polski
      i Polaków, przyczynili się do wywózek i śmierci wielu niewinnych,
      polskich współmieszkańców wsi,.
      Nadto, co jest udowodnione, nieprawdziwa jest liczba 366
      rozstrzelanych uwidoczniona na tablicy pamiątkowej. Wykazał to Zb.
      Konieczny udowadniając, że na tablicy dowolnie wpisano b. wiele
      osób. Najbardziej prawdopodobna liczba to, wg świadków, od 80 do
      150 osób, ukraińskich nacjonalistów.
      Kłam tym wszystkim, którzy twierdzą, że rozstrzeliwano tam również
      kobiety i dzieci zadaje sama A.Poticzna opisując w swej pracy o
      Pawłokomie drogę , oddzielonych od mężczyzn, kobiet i dzieci „za
      Zbrucz”.
      Kolejne nadużycie to twierdzenie, że pacyfikacji dokonał oddział
      AK. Ale cóż się dziwić skoro tacy „spece” jak xxyx nie mają /lub
      dla celów matactwa nie chcą mieć/ zielonego pojęcia kiedy, jaka
      organizacja istniała.

      Dla dopełnienia tych szalbierstw - w dniu tzw. uroczystości
      w Pawłokomie, na ekranie telewizora /na poczatku transmisji jednej
      ze stacji telewizyjnych/ ukazał sie wielki, na cały ekran napis -
      PAWŁOKOMA - a w tle pokazano znaną fotografię z Wołynia,
      z pomordowanymi Polakami z Lipinek z Wołynia! Zgroza, chciałoby się
      powiedzieć.

      Pytanie po co komu potrzebne te wszystkie matactwa jawi się
      w świetle powyższego retorycznym.
    • mat120 Mentalność Kalego 15.11.07, 22:07
      Kali chwytać się każdego sposobu by swoje sumienie wyczyścić.smile

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=71622373&a=72047626
    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity 16.11.07, 20:16
      Rzeczywiście jak można było do tego dopuścić, żeby w obecności
      Prezydenta RP stali członkowie przestępczej i ludobóczej organizacji
      oraz prezentowane były ich faszystowskie symbole. To skandal na
      europejską skalę!



      Szanowni Panowie Posłowie
      Szanowny Panie Ministrze Sprawiedliwości
      Szanowny Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej


      Na terenie Rzeczypospolitej Polskiej popełnione zostało przestępstwo
      przeciw jej Konstytucji, którego popełnianie karze polski Kodeks
      Karny dlatego zwracam się do Państwa o podjęcie czynności
      wyjaśniających i ustalenie osób winnych popełnienia przestępstwa jak
      też doprowadzenie do ich ukarania oraz uniemożliwienia w przyszłości
      dokonywania podobnych czynów przestępczych .

      Uzasadnienie.

      W dniu 13 maja 2006r zostało na terenie Polskiej wsi Pawłokoma w
      obecności Prezydenta Rzeczpospolitej urządzone odsłonięcie pomnika
      upamiętnienia poległych w roku 1945 obywateli polskich narodowości
      ukraińskiej. W czasie tej uroczystości dopuszczono i nie zapobieżono
      temu, że na terenie tej wsi w bezpośredniej obecności Prezydenta
      Rzeczpospolitej Polskiej dopuszczono się czynów karalnych poprzez
      publiczne pokazywanie i gloryfikowanie symboli i organizacji
      nacjonalistycznych których działania od lat były wymierzone w
      suwerenność Państwa Polskiego. Publicznie prezentowali swoje
      istnienie eksponując swoje sztandary przestępcy wojenni z
      organizacji nacjonalistów ukraińskich takich jak Ukraińska
      Powstańcza Armia, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, członkowie
      byłej formacji SS Galizien.

      Ponieważ prawo konstytucyjne głosi:

      KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

      Rozdział I

      Art. 13.
      Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji
      odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i
      praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych,
      których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść
      rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy
      lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur
      lub członkostwa.

      Rozdział II

      Art. 43.
      Zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają
      przedawnieniu.

      Kodeks Karny zabrania:

      Kodeks Karny:

      Art. 133. Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską,
      podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

      § 2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
      podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

      Dlatego osoby winne naruszenia prawa:

      Art. 129. Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu
      Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub
      zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej,
      podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

      - winny być odnalezione i zgodnie z prawem ponieść wszelkie
      konsekwencje dopuszczenia się czynów karalnych.

      Ponadto kierując się wynikami śledztw pionu śledczego Instytutu
      Pamięci Narodowej:

      - Śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez nacjonalistów
      ukraińskich w latach 1945-1946 na szkodę ludności polskiej
      zamieszkałej na terenie Temeszowa, Ulucza, Witryłowa pow. Brzozów, w
      wyniku czego śmierć poniosło co najmniej kilkunastu mieszkańców tych
      miejscowości - tj. o przestępstwo z art. 148 § 2 pkt 1, 2 i 4 oraz §
      3 kk w zw. z art. 1 pkt 1 lit. a ustawy o IPN-KŚZpNP, podjęte 15
      lutego 2001 r.

      -Śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez nacjonalistów
      ukraińskich na ludności polskiej byłego powiatu sanockiego (nie
      ustalono jeszcze liczby ofiar) w latach 1944-1947 - tj. o
      przestępstwo z art. 148 § 2 pkt 2, 3 i 4 oraz § 3 kk w zw. z art. 3
      ustawy o IPN-KŚZpNP, podjęte 14 listopada 2000 r

      - Czynności sprawdzające w sprawie zamordowania około 368
      ukraińskich mieszkańców wsi Pawłokoma 3 marca 1945 r.

      Należy bezwzględnie doprowadzić w oparciu o :

      Kodeks Karny Rozdział XVI

      Art. 118.
      § 1. Kto, w celu wyniszczenia w całości albo w części grupy
      narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub grupy o
      określonym światopoglądzie, dopuszcza się zabójstwa albo powoduje
      ciężki uszczerbek na zdrowiu osoby należącej do takiej grupy,
      podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12,
      karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego
      pozbawienia wolności.

      Art. 119.
      § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub
      poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej,
      etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej
      bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy
      do lat 5.

      Art. 123.
      § 2. Kto, naruszając prawo międzynarodowe, powoduje u osób
      wymienionych w § 1 ciężki uszczerbek na zdrowiu, poddaje te osoby
      torturom, okrutnemu lub nieludzkiemu traktowaniu, dokonuje na nich,
      nawet za ich zgodą, eksperymentów poznawczych, używa ich do
      ochraniania swoją obecnością określonego terenu lub obiektu przed
      działaniami zbrojnymi albo własnych oddziałów lub zatrzymuje jako
      zakładników, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy
      od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.

      Rozdział XVII

      Art. 127.
      § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części
      obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej
      Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność
      zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega
      karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25
      lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia
      wolności.

      - do zatrzymania i przesłuchania osób podejrzanych o dokonanie tych
      przestępstw obecnych na uroczystości i obecnie przebywających na
      terenie Rzeczypospolitej Polskiej.

      Prawne uzasadnienie organizacji podobnych imprez należy poddać
      ocenie Trybunału Konstytucyjnego.

      W załączenie przesyłam dokumentujące przestępstwo wykonane na
      terenie Pawłokomy w dniu 13 maja 2006r zdjęcia i sporządzoną tam
      informację świadków.

      Jan Lucjan Wyciślak
      Rzeszów 17 maja 2006r.

      16. 10. 2006r.

    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity 16.11.07, 20:28
      Jeszcze jedno. Krótko przed tą całą banderowską hucpą w Pawłokomie,
      z Prezydentem RP spotkali się członkowie organizacji kombatanckich,
      odradzając mu udział, z oczywistych względów, w tej komedii. Podobno
      Pan Prezydent stwierdził wówczas, że nie może się wycofać ze względu
      na zobowiazanie swego ustępujacego poprzednika. Zostało to przyjete
      niechętnie, aczkolwiek ze zrozumieniem.
    • wianuszek_kresowy Re: Pawłokoma - fakty i mity 20.11.07, 16:35
      Liberum wstydzilbys sie!!!!
      Dla mata tez osobny watek otworzyles?
      Kolego mat pomijajac glupoty, ktore tu wypisujesz przyjmij prosze
      wyrazy wspolczucia, Liberum_veto zdecydowanie przesadzil, najpierw
      Veto13 a teraz mat maja osobne watkicrying
      • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity 20.11.07, 23:54
        wianuszek_kresowy napisał:

        > Liberum wstydzilbys sie!!!!
        > Dla mata tez osobny watek otworzyles?
        > Kolego mat pomijajac glupoty, ktore tu wypisujesz przyjmij prosze
        > wyrazy wspolczucia, Liberum_veto zdecydowanie przesadzil, najpierw
        > Veto13 a teraz mat maja osobne watkicrying

        No cóż fakty są miazdżące. Nawet polskie, banderowskie kuriozum nie
        tu nic do zamataczenia.smile
      • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity 20.11.07, 23:54
        wianuszek_kresowy napisał:

        > Liberum wstydzilbys sie!!!!
        > Dla mata tez osobny watek otworzyles?
        > Kolego mat pomijajac glupoty, ktore tu wypisujesz przyjmij prosze
        > wyrazy wspolczucia, Liberum_veto zdecydowanie przesadzil, najpierw
        > Veto13 a teraz mat maja osobne watkicrying

        No cóż fakty są miazdżące. Nawet polskie, banderowskie kuriozum nie
        tu nic do zamataczenia.smile
    • mat120 Niewygłoszone przemówienie Petra Poticznego 13.01.08, 13:54
      "Nad Sanem i Wiarem" Twnyroberts zamieścił tekst niewygłoszonego
      przemówienia byłego upowca P. Poticznego. Przemówienie miało zosta
      wygłoszone podczas uroczystości w maju 2006r. w Pawłokomie.
      Myslę, że z uwagi na kontrowersyjne po części treści tego
      przemówienia warto je zamieścic również na naszym forum:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=71622373&a=73928928
      "Wasza Ekscelencjo, Wielce Szanowny Panie Kaczyński, Prezydencie
      Rzeczypospolitej Polskiej,

      Wasza Ekscelencjo, Wielce Szanowny Panie Juszczenko, Prezydencie
      Ukrainy,

      Wasza Ekscelencjo, Wielce Czcigodny Księże Arcybiskupie Martyniak,
      Metropolito Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej w Polsce,

      Dostojni przedstawiciele korpusu dyplomatycznego z Ukrainy i Polski,

      Wielce Szanowny Panie Tyma, Prezesie Związku Ukraińców w Polsce,

      Przewielebni duchowni, Drodzy mieszkańcy Pawłokomy, ukraińska i
      polska społeczności.

      Zjechaliśmy się tutaj dzisiaj z całego świata, żeby oficjalnie, na
      szczeblu państwowym, uczcić niewinnie zamordowanych naszych krewnych
      i rodaków. Jednocześnie, na naszych oczach, Pawłokoma stała się
      symbolem tragedii nie tylko tej wsi, ale również wszystkich
      Ukraińców, którzy zginęli podczas wojny i w okresie powojennym na
      terenie Nadsania, Chełmszczyzny oraz Łemkowszczyzny. Przypomnijmy
      pobliskie miejscowości: Berezkę, Bachów, Kostewę, Małkowice,
      Piskorowice, Łubno. Mogiły w tych miejscowościach wciąż nie są
      należycie uporządkowane. Dawni mieszkańcy tych wsi również chcą znać
      prawdę o śmierci swoich bliskich.

      Dzisiaj Pawłokoma staje się także nowym symbolem – symbolem początku
      porozumienia obu naszych narodów, narodu ukraińskiego i polskiego.

      Dla nas, byłych mieszkańców, Pawłokoma, to miło brzmiąca nazwa,
      cichy zakątek i wspomnienie naszego dzieciństwa, naszej młodości.
      Tutaj się urodziliśmy, dorastaliśmy, wychowywaliśmy, uczyliśmy i
      kochaliśmy. Tutaj są nasze korzenie uświęcone prochami przodków. Na
      tym właśnie cmentarzu spoczywają prochy moich dziadków Josyfa i
      Andrija. Jeszcze inni moi przodkowie są pochowani na starym
      cmentarzu, tam, koło cerkwi, po której pozostała jedynie zniszczona
      niema dzwonnica. Kości innych moich bliskich spoczęły na
      nieistniejącym już cmentarzu. Tam też pochowany był krzewiciel
      oświaty we wsi, nauczyciel Mykoła Łewyćkyj.

      Nie mamy wątpliwości – pamięć o przodkach nie może zaginąć,
      zachowanie trwałej pamięci o rodzinnej miejscowości to święty
      obowiązek każdego pochodzącego z tej wsi.

      Ale Pawłokoma to dla nas także niewymowny, ciągły, głęboki ból. W
      jednej z tych trzech braterskich mogił spoczywają szczątki mojej
      babci Kateryny, która w dniu śmierci, w marcu 1945 r. miała ponad 73
      lata. W tych mogiłach spoczęli ojcowie i matki, bracia i córki
      innych Ukraińców, obecnych tu i nieobecnych mieszkańców Pawłokomy. W
      tych mogiłach spoczęli także nasi krewni, sąsiedzi, koledzy szkolni,
      znajomi. Spoczywa tu też ostatni proboszcz Pawłokomy o. Wołodymyr
      Łemcio.

      I właśnie z szacunku do nich przyjechaliśmy tutaj z Kanady razem z
      panem Zenonem Poticznym, Prezesem Fundacji Pawłokoma i innymi, żeby
      nisko pokłonić się nad tymi mogiłami.

      Szanowni uczestnicy tego historycznego wydarzenia, Pawłokoma to
      także symbol nadziei, nadziei na to, że te ofiary nie zginęły
      całkiem daremnie, że prawda i miłość do bliźniego, mimo całej tej
      tragedii, zwycięży. Ta nadzieja przez lata żyła nie tylko w naszych
      sercach, ale i w sercach naszych braci Polaków – takich, jak pan
      Dionizy Radoń, naoczny świadek tragedii, który nie przestał apelować
      do sumień swoich rodaków i tych wszystkich, którzy chcieli go
      słuchać, by godnie uczcić poległych. Za to jemu i wszystkim, którzy
      usłyszeli ten apel, jesteśmy bezgranicznie wdzięczni. Dziękujemy
      również naszym przyjaciołom z Przemyśla, którzy przez długie lata
      strzegli pamięci o tym miejscu.

      Przez wiele lat Ukraińcy nie mieli prawa do swojego bólu i swej
      pamięci o tragedii w ich historii. Mamy nadzieję, że nadchodzi
      koniec tej krzywdy. A tym, którzy wciąż odmawiają nam tego prawa
      współczujemy i przebaczamy.

      W Pawłokomie miała miejsce również polska tragedia. To się wydarzyło
      i nie da się temu zaprzeczyć, ale do dnia dzisiejszego nikt
      dokładnie nie wie, kto był tego sprawcą, a tym bardziej nie
      znaleziono dowodów na udział w tym wydarzeniu kogokolwiek z
      Ukraińców ze wsi Pawłokoma. Dlatego nazywanie akcji skierowanej
      przeciwko Ukraińcom, odwetem Józefa Bissa, ps. „Wacław”, pogromcy
      Pawłokomy, bardzo martwi.

      W tym wyjątkowym dniu mamy nadzieję, że również inni mieszkańcy wsi
      i okolic oraz władze lokalne zrozumieją, że bratobójstwo było
      tragedią obu naszych narodów i z szacunkiem oraz opieką odniosą się
      do tego pamiątkowego miejsca.

      Ta nadzieja jeszcze silniej dojrzewa, kiedy rozumiemy, że tu, w
      naszej wsi jest z nami Wiktor Juszczenko, Prezydent Ukrainy,
      dostojni przedstawiciele obu krajów. Zebraliśmy się tu tak licznie
      dzięki temu, że mężowie stanu Kijowa i Warszawy odkryli dla siebie
      historię Ukraińców pogranicza, zrozumieli, że problemy tragedii z
      przeszłości należy rozwiązywać w duchu wzajemnego szacunku i
      zrozumienia.

      Składamy podziękowania również administracji i organizacjom
      społecznym Lwowa. Powinniśmy być wdzięczni za to, że dzisiaj Ukraina
      coraz lepiej rozumie problemy pamięci historycznej, że przeszłość
      nie musi być przeszkodą na drodze do współpracy dwóch wielkich,
      kulturalnych, braterskich narodów i państw. Bardzo Wam dziękujemy,
      Drodzy kijowianie i lwowianie, za Waszą obecność i pomoc. Specjalne
      podziękowania należą się panom Piotrowi Olijnykowi, Wołodymyrowi
      Fedakowi, Wołodymyrowi Seredi.

      My wszyscy, tu zebrani, jesteśmy dowodem na to, że rozwiązanie
      problemów uczczenia ofiar konfliktów, wojennych i powojennych
      zbrodni, deportacji jest właśnie gwarancją dalszego rozwoju dobrego
      sąsiedztwa.

      Podziękowania ode mnie osobiście i od nas wszystkich należą się
      również najwyższym przedstawicielom państwa polskiego. W osobie
      Ekscelencji Lecha Kaczyńskiego widzimy tu Prezydenta
      Rzeczypospolitej Polski, który uważa, że „strategiczny sojusz z
      Ukrainą powinien nabrać bardziej konkretnych kształtów”. Dzisiejsze
      upamiętniające obchody są dla nas nie tylko chrześcijańskim gestem,
      ale również wyraźnym potwierdzeniem tej politycznej drogi.

      Panowie Prezydenci, my wszyscy tu zebrani, świadkowie historycznych
      wydarzeń jesteśmy świadomi, że po obu stronach granicy trzeba
      jeszcze zrobić bardzo dużo, żeby boląca przeszłość obu narodów nie
      oddalała nas, ale dała oczekiwane, dobre plony, służyła za podstawę
      współpracy. Ale do tego potrzeba bardzo wiele zrozumienia i dobrej
      woli obu stron.

      Panie Prezydencie Rzeczypospolitej, niech będzie mi wolno wyrazić
      serdeczne podziękowania za tę uroczystość od wszystkich Ukraińców z
      Pawłokomy, rozproszonych obecnie po całym świecie. Z całego serca
      dziękujemy Panu za dostrzeżenie i zrozumienie naszej tragedii.
      Liczymy na to, że dzięki Panu nasi polegli będą tu, na tym
      cmentarzu, odpoczywać w pokoju."


      Petro J. Poticznyj, Pawłokoma, 13 maja 2006 r.
      • pole78 Re: Niewygłoszone przemówienie Petra Poticznego 13.01.08, 17:30
        mat120 napisał:
        > "Nad Sanem i Wiarem" Twnyroberts zamieścił tekst niewygłoszonego
        > przemówienia byłego upowca P. Poticznego.

        Niewygłoszony, ale zamieszczony przez dziewoję imieniem
        Tawnyroberts. Proszę jednak o okazanie oryginału "niewygłoszonego
        przemówienia" lub podanie przypisu do publikowanych wiarygodnych
        źródeł. smile
    • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity 28.10.08, 19:26
      Co jakiś czas na forach ukraińskich w Polsce powracają wątki a to Terki, a to
      Zawadki Morochowskiej a to Pawłokomy jako przykłady "polskich mordów" na
      Ukraińcach w czasach II wojny św. . Ich autorzy najczęściej jednak całkowicie
      ignorują okoliczności tych zdarzeń a często i same fakty, starając się w ten
      sposób wprowadzic nieuzasadnioną symetrię między postępowaniem upowskich
      ludobójców a postępowaniem żołnierzy AK czy WP. Leją więc krokodyle łzy i
      wyrzekają na postępowanie polskich urzędników, którzy np. dopuścili do
      postawienia przed kościołem w Pawłokomie krzyża ku pamięci m.in. pomordowanych
      przez d-UPA Polaków. Mają wątpliwości czy Polaków rzeczywiście zamordowała d-UPA
      czy może sowieci przebrani za upowskich bandytów. Krzyż niezmiernie ich boli,
      zupełnie zaś nie zajmują się fałszywymi napisami na ukraińskim pomniku.
      Przypomnę, że w/g wiarygodnych źródeł w Pawłokomie oddział Wacława rozstrzelał w
      odwecie maksymalnie ok. 150 Ukraińców. A więc ok. 200 nazwisk, jak udowodnił to
      historyk Z. Konieczny, umieszczono na pomniku całkowicie bezpodstawnie a polskie
      władze, dla świętego spokoju, ten stan rzeczy zaakceptowały.
      Tawnemu zaś proponowałbym, aby razem z banderowskim kuriozum czyli Mykołąxxyx,
      no może jeszcze ze zrabowanym polskiej ofierze wianuszkiem kresowym,
      zainteresował się czy rzeczywiście spoczywa tam 366 kompletów ukraińskich kości.
      Jeśli nie to uzupełnijcie je panowie jak najszybciej aby nie było siary podczas
      ekshumacji.
      Po zmianie czasu noce teraz długie....
      • alexandra74 Re: Pawłokoma - fakty i mity 29.10.08, 10:44
        no to sobie "panowie" pogadali "Nad Sanem i Wiarem" na temat
        Pawłokomy.
        Wg Piotrusia mordy na Wołyniu mają głębokie uzasadnienie (czyt:
        usprawiedliwienie) spowodowane latami obcego (przyjmijmy) panowania.
        Jeszcze dalej posuwa sie Mariusz (moja diagnoza: przypadek
        beznadziejny) tłumacząc, że ludnośc cywilna mordowana w Pawłokomie
        nic wspólnego z mordami na Wołyniu nie miała. Za to pewnie - zdaniem
        Mariusza miała dużo wspólnego z wydarzeniami w Pawłokomie ludność
        zamordowana w odwecie przez UPA w Borownicy.


        >Tłumaczenie mordów na Podkarpaciu odwetem za Wołyń lub mordów na
        Wołyniu odwetem
        za burzenie cerkwi prawosławnych w 1938 roku, to już tylko szukanie
        przez
        morderców okoliczności łagodzących.
        Tylko o tym to może w innym wątku, bo i te cerkwie i Wołyń daleko od
        Podkarpacia.<

        Czy jemu chodzi o kryteria geograficzne?? Czy to jest już
        najmętniejsze z tłumaczeń?

        Moralnośc Kalego tych ludzi woła o pomstę...

        Lepiej zostawmy badanie historii historykom a nie histerykom jak
        wymienieni na wstępie panowie.


        • preminger Re: Pawłokoma - fakty i mity 29.10.08, 13:26
          alexandra74 napisała:
          > >Tłumaczenie mordów na Podkarpaciu odwetem za Wołyń

          W okresie po 1944 nastąpiła kolejna fala morderstw Polaków w Galicji Wschodniej (w tym na Podkarpaciu) po rzezi wolyńskiej. Co zadaje kłam twierdzeniom banderowców, ze w odróżnieniu od Wołynia celem UPA na tym obszarze była nie eksterminacja Polaków, lecz tylko skłonienie (poproszenie) ich do wyjazdu. Czym się skończyly te zachęty wiadomo, i z jakim skutkiem też wiadomo.
        • mat120 Re: Pawłokoma - fakty i mity 29.10.08, 19:51
          alexandra74 napisała:
          Wg Piotrusia mordy na Wołyniu mają głębokie uzasadnienie (czyt:
          usprawiedliwienie) spowodowane latami obcego (przyjmijmy) panowania.
          Jeszcze dalej posuwa sie Mariusz (moja diagnoza: przypadek
          beznadziejny) tłumacząc, że ludnośc cywilna mordowana w Pawłokomie
          nic wspólnego z mordami na Wołyniu nie miała.

          Spokojnie Aleksandro.smile To tylko 2 banderassy, które każdą brednią się posłużą
          by swoich bandyckich rodaków wybielac. Nie można od nich zbyt wiele wymagac.
        • mat120 Tawny i 2 banderassy 30.10.08, 17:42
          Przyznam, że dopiero teraz obejrzałem zamieszczony przez Leszka program o
          Pawłokomie, w/g mnie zresztą bardzo sensowny. Z tego też zapewne powodu stał się
          on obiektem wściekłych ataków dwójki banderassów; znanego wszystkim przebierańca
          Mykoły, pozującego niezbyt udolnie na Lacha oraz samego proboszcza z Rzeszowa.
          Panowie, jak to jest w wilczym zwyczaju, usiłują przypisywac uczestnikom
          programu wypowiadanie tez, które tam nigdy nie padły. Mowa np. o rzekomych
          stwierdzeniach, że Pawłokoma była odwetem za Wołyń. Dziwic jednak musi, że
          Tawny, którego skądinąd szanuję, bez sprawdzania słów tej dwójki oszustów prawi
          morały Lokisowi, który wie co pisze.
          Szkoda też, że Tawnemu nie może się pomieścic w głowie że nie do przyjęcia jest
          oszustwo jakiego dopuszczono się umieszczając na pomniku 200 nazwisk, które z
          tymi wydarzeniami nie miały nic wspólnego. Szkoda nadto, że nie rozumie, znając
          tak dobrze twórczośc G.Motyki, że Pawłokoma była logicznym następstwem
          działalności upowskich band, których członkami była większośc ukraińskich
          mieszkańców Pawłokomy. O ich "rozsądnym" postępowaniu wobec polskich sąsiadów
          istnieje sporo relacji. Polacy nie bez powodu musieli opuścic wcześniej
          Pawłokomę. Czy to nie było haniebne?
          Zdaje się, że nasi "kochani" nacjonaliści ukraińscy widzą rzeczywistośc jak ten
          służący, który nad stawem krowę doił a w wodzie wyglądało to odwrotnie.
          • mat120 Łajanie Lokisa - link 30.10.08, 17:44
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=71622373&a=86583824
            • preminger Re: Łajanie Lokisa - link 30.10.08, 18:12
              mat120 napisał:

              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=71622373&a=86583824


              Banderowskiej kurwie nie mieści się w głowie, że polski chłop ma poczucie
              własnej godności "My home is my castle", każdy kto chciałby wypędzić go z
              ojcowizny, niech sam pakuje najpierw manatki. Nie dziwi nic, kurwa nie ma
              honoru.
              • lokis1271 Re: Łajanie Lokisa - link 31.10.08, 07:24
                Witam Państwa !
                No cóż, logika i rozumienie historii nie jest mocną stroną
                postbanderowców. To co uprawiają pogrobowcy OUN-UPA to sprytna
                socjotechnika mająca na celu zakrzyczenie Kresowian.
                Czy tym swoim wrzaskiem zagłuszą własne sumienia ? Bardzo w to
                wątpię. Najważniejszy jest dokonany przełom w polityce medialnej
                odnośnie tragedii naszych Rodaków na Kresach, w czym i Państwa jest
                niemała zasługa.
                Pozdrawiam serdecznie
                L. Bodio

                PS.
                I mimo wszystko bardzo proszę o kulturalne słownictwo ! Nie przystoi
                Kresowianom zniżać się do poziomu banderaSSów.
                LB
          • liberum_veto Tawny - trzeci banderaSS? 17.03.09, 13:16
            Autor: tawnyroberts 16.03.09, 07:36
            Pisaliśmy już kiedyś na ten temat w wątku o Pawłokomie. W wyniku
            pobieżnej ekshumacji jednej z trzech mogił w Pawłokomie,
            przeprowadzonej w związku ze śledztwem przeciwko członkom
            oddziału "Wacława" w 1952 r., stwierdzono, że w rozkopanym grobie
            znajdowały się także zwłoki kobiet i dzieci.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=71622373&a=72313226
            To nie jakiś żart. Okazuje się, że ekshumacja w Pawłokomie, co
            prawda dość pobieżna i tylko jednej z trzech mogił, miała miejsce w
            1952 r. Pisze na ten temat E. Misiło w "Pawłokoma 3 III 1945 r.":
            "Która z wymienionych liczba zamordowanych jest tą rzeczywistą, brak
            co do tego całkowitej pewności. Jedynym sposobem jej weryfikacji
            mogłaby być ekshumacja szczątków ofiar, a tej, jak wiadomo, nigdy
            nie przeprowadzono. W tej sytuacji za sensacyjną można uznać
            informację, o tym, iż w dniu 9 października 1952 r., w ramach
            śledztwa prowadzonego przeciwko członkom oddziału "Wacława",
            dokonano, co prawda bardzo pobieżnej, ekshumacji z jednej z mogił. Z
            zachowanego w aktach sądowych protokołu wynika, że prokurator por.
            Radzimierski Henryk z Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie
            oraz oficer śledczy WUBP w Rzeszowie chor. Wilhelm Budziak
            dokonali "oględzin miejsca przestępstwa, a to wspólnego grobu na
            cmentarzu w Pawłokomie". Odręczny szkic dołączony do protokołu oraz
            fotografie potwierdzają, że była to jedna z trzech mogił, środkowa,
            zwana centralną, mieszcząca prawdopodobnie największą ilość
            zastrzelonych osób. Dwóch pozostałych grobów, których istnienie
            potwierdzono w czasie wizji lokalnej na cmentarzu, nie rozkopano."
            Dalej Misiło zamieszcza fragment protokołu oględzin z
            przeprowadzonej ekshumacji. Ponieważ w książce znajduje się
            fotografia całego protokołu, to część opisową przedstawię tutaj w
            całości:
            "Oględziny dały wynik następujący: cmentarz o wymiarach 100 x 80 m.
            Na cmentarzu znajdują się trzy wspólne groby. Jeden w północno-
            wschodniej części, dwa zaś w północno-zachodniej. Po rozkopaniu
            jednego z grobów w północno-zachodniej części cmentarza o wymiarach
            6 x 8 m i wysokości nad powierzchnią około 75 cm w grobie znajduje
            się większa ilość czaszek i kości ludzkich, częściowo już
            rozłożonych na skutek działania bakterii. W czaszkach znajdują się
            otwory o średnicy około 8 mm od tyłu głowy. Części przednie czaszek
            przeważnie są roztrzaskane i popękane, co daje podstawę do
            twierdzenia, że są to otwory zrobione przez pociski i że strzelane
            było w tył głowy. W grobie są złożone zwłoki niewiast i dzieci o
            czym świadczy fakt znalezienia czaszek i kości małych rozmiarów,
            oraz czaszek z długimi włosami i splecionymi warkoczami. Że w grobie
            złożone są ciała kobiet potwierdza również fakt znalezienia guzików
            od damskich bluzek. Układ kości i czaszek wskazuje na to że ciała
            ludzkie nie były układane, lecz wrzucane do grobu jedno na drugie.
            Przypuszczalnie w rozkopanym grobie znajdować się może pogrzebanych
            około osiemdziesiąt osób. Groby wskazane zostały przez miejscową
            ludność, która stwierdza, że właśnie w tych miejscach rozstrzeliwano
            ludzi i zagrzebywano ich w grobach, wykopanych uprzednio przez
            samych rozstrzelanych. Na tym protokół oględzin zakończono i po
            odczytaniu podpisano."
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=92683768&a=92741481
    • mat120 "Pawliwka" i Pawłokoma 11.11.08, 01:02

      www.youtube.com/watch?v=DiNoGQi4P0Q&feature=related
      • mat120 Re: "Pawliwka" i Pawłokoma 11.11.08, 13:26
        Zwracam uwagę na niezwykłą amnezję dzisiejszych mieszkańców Porycka. Nic nie
        widzieli, nic nie słyszeli, nic nie wiedzą. Ba, nawet nauczycielka historii...

        • preminger Re: "Pawliwka" i Pawłokoma 11.11.08, 14:55
          mat120 napisał:

          > Zwracam uwagę na niezwykłą amnezję dzisiejszych mieszkańców Porycka. Nic nie
          > widzieli, nic nie słyszeli, nic nie wiedzą. Ba, nawet nauczycielka historii...


          kto widział złodzieja, mordercę ..., który by się sam przyznał
          • mat120 Re: "Pawliwka" i Pawłokoma 11.11.08, 15:14
            Za to Dionizy R. z Pawłokomy pamięć ma wprost niezwykłą. Jak sugerował jeden z
            mieszkańców Pawłokomy wzrasta mu ona wraz z poziomem ..... smile
            • preminger Re: "Pawliwka" i Pawłokoma 11.11.08, 20:19
              mat120 napisał:

              > Za to Dionizy R. z Pawłokomy pamięć ma wprost niezwykłą. Jak sugerował jeden z
              > mieszkańców Pawłokomy wzrasta mu ona wraz z poziomem ..... smile

              W Porycku na pamięć najlepsze jest 200 $.
    • liberum_veto Pawłokoma - obrona ludności PL przed bandami UPA 28.03.16, 23:25
      Pawłokoma - obrona ludności polskiej przed bandami UPA [VIDEO]
      Opublikowano: Piątek, 18 marca 2016

      www.kresy.pl/publicystyka,reportaze?zobacz/pawlokoma-obrona-ludnosci-polskiej-przed-bandami-upa-video
      Reportaż przedstawia skomplikowane, i jak dotąd przedstawiane w złym świetle, działania Armii Krajowej osłaniające polską ludność przed napaściami zbrodniarzy z OUN-UPA. Konieczna akcja obronna polskiego podziemia jest wykorzystywana przez stronę ukraińską do ukazywania wydarzeń w Pawłokomie jako tożsamych z rzeziami na Wołyniu i Podolu. Jednak akcja Armii Krajowej miała na celu powstrzymanie mordów z rąk band UPA. 71 lat po tych wydarzeniach, reportaż zadaje kłam fałszywej narracji o winie Polaków.

      Radio Maryja / Youtube.com / Kresy.pl
      Reportaż - część I youtu.be/TBYzerpfxxU część II youtu.be/66p5PCyP5_8
      • 99venus Re: Pawłokoma - obrona ludności PL przed bandami 29.03.16, 15:26
        strona ukraińska jako odpowiedzialna za zbrodnię ludobójstwa nie podlegającą przedawnieniu powinna nabrać wody w ustach jeżeli już nie potrafi się przyznać.
Pełna wersja