Dodaj do ulubionych

Wieści z organu OUN w Polsce

03.12.07, 21:02
Boguś H. "przesłuchuje" wojewodę:

Jak Bohdan Huk wojewodę przesłuchiwał

Najlepszą obroną jest atak. I zaczęło się. Miłośnicy nacjonalizmu
ukraińskiego atakują. Ostatnio Bohdan Huk przeprowadził wywiad z
wicewojewodą podkarpackim panem Dariuszem Iwaneczkiem. („Nasze
Słowo”, Nr 41 126191 14. X. 2007r.) Można by było ten wywiad
potraktować normalnie, gdyby nie jego forma. Otóż pan Bohdan Huk
przyjechał do wicewojewody przynajmniej jako kontroler z Najwyższej
Izby Kontroli w celu rozliczenia go z realizacji Ustawy z dnia 6
stycznia 2005 r. O mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o
języku regionalnym. (Dziennik Ustaw z dnia 31 stycznia 2005 r. Póz
141).


Oto pytanie pana Bohdana Huka: „6. stycznia 2005 nabrała mocy
prawnej ustawa dotycząca mniejszości narodowych i etnicznych w
Polsce. W paragrafie 22 zawarto zadania dla wojewody, odnośnie
wykonywania różnych tez ustawy a w szczególności jakie on sam
(Wojewoda) miałby podjąć środki w celu rozwiązania problemów
mniejszości, koordynować pracę różnych organów administracji
państwowej, współpracy z organizacjami mniejszości i tym podobnych.
Jak Podkarpacki Wojewoda wykonywał w latach 2005-2007 tezy tej
ustawy?”
Zamiast cytowania odpowiedzi wicewojewody ja zadam pytanie: kim jest
pan Bohdan Huk? Kogo reprezentuje? Kto go upoważnił do rozliczania
wojewody z jego obowiązków? A może by pan Bohdan Huk zapytał się
redaktorów "Naszego Słowa" i siebie samego też, jak oni respektują
postanowienia Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, której są
obywatelami? Czy szowinizm przez nich głoszony nie jest przypadkiem
karalny? Czy ideologia ich jest zgodna z polską konstytucją?
Przecież, o ile mi wiadomo, Pan Bohdan Huk jest obywatelem polskim i
powinien znać polską konstytucję, nie tylko ustawę z 6 stycznia
2005r.
Kolejne z pytań: „W Pawłokomie koło kościoła stoi krzyż z
napisem "Pamięci Polaków mieszkańców wsi Pawłokoma, którzy w latach
1939-1945 ponieśli śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów". Wskazano
i wymieniono 20 nazwisk, chociaż nie ma dowodów, że wszystkie te
osoby były zamordowane przez Ukraińców czy też przez kogoś innego,
ponieważ takiej organizacji jak „ukraińscy nacjonaliści” ja nie
znam. Nie wiadomo czy projekt wykonania krzyża przeszedł
przewidzianą procedurę, jaka pozwoliłaby ustalić prawdziwe rozmiary
strat Polaków z Pawłokomy”.
Ot, i w całej krasie inspektor NIK. Będzie sprawdzał dokumentację,
może badania geologiczne pod krzyżem, bo może krzyż jest zbyt ciężki
i skutkiem tego może się wykrzywić? Będzie sprawdzał warunki
zabudowy, uzgodnienia z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Itd.
Itp. Inspektor Najwyższej Izby Kontroli i nie wie co to
jest "nacjonalizm ukraiński"? Muszę panu B. Hukowi podpowiedzieć.
Nacjonalizm ukraiński jest to odmiana faszyzmu, z tą tylko różnicą,
że faszyzm niemiecki niektóre nacje robił niewolnikami, a
nacjonalizm ukraiński mordował wszystkich z innych nacji. Po prostu
prowadził czystkę etniczną nie oszczędzając nawet nacji ukraińskiej,
która stawała w obronie niewinnego człowieka. Czy to zadowala pana
B. Huka? Na ironiczny komentarz tylko tak można odpowiedzieć. Poza
tym w pytaniu powinno było być zawarte pełne brzmienie napisu. O tym
pan B. Huk chyba świadomie zapomniał lub po prostu nie chciał
powiedzieć. A pełna treść napisu jest następująca: "Pamięci Polaków,
mieszkańców wsi Pawłokoma, którzy w latach 1939-1945 ponieśli śmierć
z rąk ukraińskich nacjonalistów, oraz zmarli na nieludzkiej ziemi".
Tak mu odpowiedział wicewojewoda. Ja od siebie dodam, pamięci tych,
których nacjonaliści ukraińscy wydali Sowietom – do wywózki na
Sybir.
Kolejne pytanie pana B. Huka: „Niedawno w Przemyślu odbyły się
obchody 60-lecia "Operacji Wisła". Na tę ważną dla Ukraińców
rocznicę przybył z Urzędu Wojewódzkiego tylko niższy rangą urzędnik.
Czy nie byt to przejaw lekceważenia sprawy"?
Nie!!! Był upoważniony przedstawiciel Wojewody. A ja ze swojej
strony dodam, że w tym samym czasie odbyło się sympozjum naukowe w
Przemyślu na temat tej samej rocznicy. Mimo zaproszenia mniejszości
ukraińskiej, nikt nie przybył. I to jest nie przejaw, a faktyczne
lekceważenie sprawy.
Na zakończenie tej części "wywiadu" zacytuję jeszcze jedno pytanie i
odpowiedź wicewojewody: „Podsumowując: ja nadal nie wiem, czy w
okresie 2005-2007 ukraińscy obywatele Polski – mieszkańcy naszego
województwa mieli do czynienia z aktywnością Podkarpackiego Urzędu,
czy też nie”.
I oto odpowiedź: „Aktywność każdego organu administracji wymaga
dobrej woli drugiej strony – kiedy stwierdziłem niedostatek
korespondencji z OUP w sprawach ukraińskiej mniejszości narodowej,
zaprosiłem pana Piotra Tymę na spotkanie o charakterze służbowym. On
tego zaproszenia nie przyjął. Ja w ciągu 2005-2007 mógłbym działać
aktywniej, ale długo nie otrzymywaliśmy prawie żadnych postulatów ze
strony ukraińskiej. Dotyczy to nie tylko OUP, ale i Łemków,
Towarzystwa "Ukraińśkij Narodnyj Dim", czy innych ewentualnych
partnerów...”
Nie chcę więcej podawać przykładów rozliczania Wojewody
Podkarpackiego przez B. Huka. Chcę tylko podać, że rozmowa ta, to
nic więcej niż realizacja sławetnej Uchwały Głównego Prowidu
Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z dnia 22 czerwca 1990 roku.
Jest to przykrywka i pomniejszanie morderstw dokonanych przez
ukraińskich zbrodniarzy. (Ukraińcy nacjonaliści – to wyrazy nieznane
panu Bohdanowi Hukowi).
Będę tu cytował, aż do znudzenia, fragmenty owej Uchwały, bo tylko
one mogą przywrócić właściwy sens dzisiejszemu jednaniu: „...
Wszelkimi siłami dążyć do tego, żeby w różnych naszych kontaktach z
Polakami strona polska przyznawała, iż były przykłady palenia wsi
ukraińskich, mordowania Ukraińców przez AK, wykazywać podobieństwo
między UPA i AK, podkreślając wyższość pod każdym względem UPA nad
AK. Wymuszać na Polakach przyznawania się do antyukraińskich
akcji...”
Czy wywiad Bohdana Huka z wicewojewodą podkarpackim nie jest
realizacją powyższej Uchwały? Jest po prostu odwróceniem uwagi od
sprawy istotnej, to jest czystki etnicznej na Kresach Wschodnich II
Rzeczpospolitej Polskiej i dzisiejszych terenów Wschodniej Polski.
Jedna z dyrektyw owej Uchwały brzmi: „... Polska jest Ukrainie
potrzebna jako sojusznik do rozbicia ZSRR. W tym celu należy
popierać w Polsce wszystkimi siłami wszystko co ma posmak
antyrosyjski. Katyń, wywózki na Sybir, zbrodnie NKWD i UB. Taki stan
rzeczy odwraca uwagę Polaków od UPA, którą polscy komuniści
przedstawili narodowi polskiemu kłamliwe nie jako zbrojny ruch
narodowo-wyzwoleńczy, lecz jako bandy”. A jaka jest dzisiejsza
rzeczywistość? Aż nadto ją widać i w Telewizji Polskiej i w prasie
polskojęzycznej!
Cały wywiad wskazuje jak to dzisiaj gnębiona jest mniejszość
ukraińska. Że łamane są prawa mniejszości. Nic tylko usiąść i płakać
nad dolą mniejszości ukraińskiej. Chciało by się powiedzieć: bierz
za rączkę biednego pana B. Huka i prowadź do kina. Należy tutaj
przypomnieć, że mniejszość ukraińska w Polsce ma "niebiański" żywot
w porównaniu do mniejszości polskiej na Ukrainie.
Pan Bohdan Huk nie wie co to jest nacjonalizm ukraiński? Podałem to
wyżej. Teraz chcę trochę rozszerzyć ten termin. Rozszerzyć znaczenie
faszyzmu i nacjonalizmu, chociaż i jeden i drugi mordował ludzi. Ale
proszę mi wskazać chociaż jedną osobę, która wyszła z rąk
nacjonalistów ukraińskich cało i zdrowo, którą oprawcy wypuścili.
Jednak z obozów śmierci w Auschwitz i innych obozów hitlerowskich
ludzie wychodzili żywi. Proszę to sprawdzić. Przy "marszu żywych", w
rocznice wyzwolenia obozów, przy okazji których byli więźniowie
pokazują na rękach numery obozowe. Faszyzmowi niemieckiemu zdarzało
się wypuszczać z obozów żywych ludzi. Tysiące ludzi będących w
rękach f
Obserwuj wątek
    • mat120 Re: Wieści z organu OUN w Polsce 03.12.07, 21:29
      Zwracam szczególną uwagę na następujące pytanie B. H.:

      „W Pawłokomie koło kościoła stoi krzyż z napisem "Pamięci Polaków
      mieszkańców wsi Pawłokoma, którzy w latach 1939-1945 ponieśli
      śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów". Wskazano i wymieniono 20
      nazwisk, chociaż nie ma dowodów, że wszystkie te osoby były
      zamordowane przez Ukraińców czy też przez kogoś innego, ponieważ
      takiej organizacji jak „ukraińscy nacjonaliści” ja nie znam. Nie
      wiadomo czy projekt wykonania krzyża przeszedł przewidzianą
      procedurę, jaka pozwoliłaby ustalić prawdziwe rozmiary strat Polaków
      z Pawłokomy”.

      Ja się dziwię Panu Wojewodzie, że na takie dictum chciał jeszcze
      z tym gościem gadać. Gdybym ja był na miejscu wojewody to
      natychmiast wy......ił bym tego typa na zbity ban....wski pysk!

    • pole78 Re: Wieści z organu OUN w Polsce 03.12.07, 21:56
      mat120 napisał:

      > Boguś H. "przesłuchuje" wojewodę:

      Huk musiał się w końcu czymś wykazać a nie tylko bąki zbijać po
      terenie. Biedny również ten wicewojewoda skoro robił za dziewicę
      Hukowi. Na przyszłość proszę uważać, jak się po biurowcu zacznie
      pętać taki, śniady, zezowaty w okularach o rumuńskiej urodzie brać
      nogi za pas i dzwonić po straż miejską smile
    • mat120 "Jak to nasi wojowali" 04.12.07, 00:19
      Zbigniew Małyszczycki

      Moje \'zauroczenie\' \'Naszym Słowem\'

      Nie powiem, żebym tęsknił za widokiem ounowskiego "Naszego Słowa",
      lecz skoro dobrzy ludzie dbają o to, bym nie zapomniał o jego
      istnieniu i dostarczają mi co ciekawsze wycinki, czasem nawet
      przetłumaczone na polski, to trudno, żebym nie docenił ich starania
      i nie zapoznał się z wypowiedziami wyznawców ideologii Dmytra
      Doncowa.

      Mój system nerwowy nie wytrzymuje choćby części tego trudu jaki pani
      mgr Ewa Siemaszko włożyła w opracowanie referatu poświęconego
      analizie treści zawartych w roczniku 2002 "Naszego Słowa" na temat
      operacji "Wisła". (Referat wygłoszony został 22.02.2007 r. na
      seminarium w Państwowym Archiwum w Przemyślu.) Po prostu treści
      prezentowane w "Naszym Słowie" są dla mnie niestrawne. Dowcipem i
      ostrością pióra nie dorównam też p. Stanisławowi Srokowskiemu, który
      w artykule "Ludobójstwo nazywa się bohaterstwem" wykpił trudne do
      zaakceptowania użalanie się Tatiany Serwetnyk nad nędzną dolą Wasyla
      Kuka – ostatniego wodza tzw. UPA. Tego samego Kuka, który twierdzi,
      że nic nie wiedział o ludobójstwie dowodzonej przez siebie formacji
      zbrojnej.

      Jak to „nasi” wojowali

      "Nasze Słowo" w numerze 12/2007 informuje o wydanej książce "Hurby
      kwiecień 1944 r." traktującej o doszczętnym rozgromieniu pod Równem
      na Wołyniu zgrupowania 5 tys. członków tzw. UPA przez wojska NKWD. A
      więc bojowość zbrojnych formacji OUN okazała się nie tylko pod
      Brodami. Dobrze im szło tylko mordowanie bezbronnych, ale i to nie
      zawsze: np. w Kisielinie, gdzie garść bezbronnych, zabarykadowanych
      na plebanii przez wiele godzin nie została pokonana przez
      uzbrojonych bandytów. Książką "Hurby..." zainteresowali się podobno
      sami Amerykanie i na jej podstawie chcą stworzyć film o
      nacjonalistach bohatersko ginących w starciu z sowietami.
      W nr 43/2006 "Naszego Słowa" zapoznajemy się z treścią dekretu nr
      879/2006 Prezydenta Ukrainy, w którym rozpisano polecenia kto i w
      jakim zakresie ma podać prawdę o działalności ukraińskiego ruchu
      wyzwoleńczego. Tak prezydent Ukrainy nazywa ludobójcze formacje OUN.
      Zbrodniarze dążyli do wyzwolenia Ukrainy! Dekret zagonił do roboty
      wszystkich dookoła, a więc Radę Ministrów, Narodową Akademię Nauk,
      Komisję do spraw zbadania działalności UPA, Ministerstwo Oświaty i
      Nauki, Ministerstwo Kultury i Turystyki, władze republiki Krymu,
      władze obwodu kijowskiego i sewastopolskiego, historyków, telewizję,
      radio. Badania, jeśli prowadzone będą uczciwie, to być może
      spowodują, że prezydent Juszczenko przestanie nazywać zbrodnicze
      formacje zbrojne OUN ruchem wyzwoleńczym. Czy jest do pomyślenia,
      aby jakikolwiek naród chlubił się przodkami – bandytami?

    • mat120 polska "patologia" w/g Huka 04.12.07, 20:00

      Kto ma się wstydzić?

      W nr 10/2007 "N.S." Bohdan Huk zamieścił artykuł "Pomnik, którego
      będą się wstydzili Polacy". A to dlaczego? Z niezwykłą pewnością
      siebie ten ounowiec wyraża przekonanie, że zbudowanie pomnika ku
      czci ludzi zamordowanych przez tzw. UPA będzie świadczyło o tym do
      czego przywiodła patologia polskiego środowiska politycznego. Mówiąc
      jaśniej oznacza to, że polskie środowisko polityczne jest w ogóle
      ogarnięte patologią, a jego zgoda na budowę pomnika tylko
      uzewnętrzni tę patologię. Oczywiście, że uzewnętrzni: patologię
      morderców upowskich! Pana Huka bardzo boli to, że ani z nim, ani z
      jego kompanami nie jest uzgadniana idea budowy pomnika, ani treść
      napisu na pomniku. Dobre sobie! Dlaczego niby ta budowa i treść
      miałaby zależeć od zdania i woli kontynuatorów polityki OUN, nadal
      posługujących się ideologią Dmytra Doncowa, potomków sadystycznych
      bandytów mordujących bezbronnych? Dzisiejsi ounowcy nie tylko nie
      doceniają tego, że wolno im żyć na wolności, że ich jawnie
      faszystowska organizacja nie jest delegalizowana, ale w dodatku
      posuwają się do uzurpacji sobie prawa do narzucania nam swojej
      przewrotnej woli. Pan Huk podnosi zarzut niesłuszności nazywania
      tego, czego dokonali członkowie "ruchu wyzwoleńczego" – jak to
      określa prezydent Ukrainy – ludobójstwem, gdyż "nie stoi za tym
      poważna sądowa czy naukowa ekspertyza". Panie Huk, my będziemy to
      tak nazywali, a jeżeli wam się to nie podoba, to poddajcie to pod
      naukową ekspertyzę, oddajcie sprawę do sądu, udowodnijcie, że nie
      mamy racji. Proszę arbitralnie nie stwierdzać, że "Na pomnikach i
      tablicach ... przeważa nie prawda historyczna, a historyczne emocje
      ich autorów i nie tworzą one podwalin dla dobrej wzajemnej pamięci".
      W tym miejscu odniosę się do szczegółu i zapytam: jaki napis
      proponuje pan Huk umieścić na zbiorowej mogile około dwustu Polek i
      Polaków spalonych żywcem w dniu 9 listopada 1943 roku? Napis, który
      nie urażałby jego podrażnionej ambicji i przyczyniłby się do tego,
      aby ounowcy przestali nas nienawidzić? Bo trudno nam przystać na
      sytuację obecną, gdy wprawdzie krzyż stoi, ale bez żadnego napisu.
      Dobre wzajemne stosunki pomiędzy nami, Polakami, a wami, ounowcami
      zapanują dopiero wówczas, gdy prawidłowo, zgodnie z prawdą opiszecie
      to czegoście dokonali w latach 1929-1947, bez waszych chytrości i
      wykrętów. Nie umiecie bez nich żyć. Świadczy o tym cały artykuł,
      także stwierdzenie, że polskie pomniki otwierają wam drogę do budowy
      pomnika ofiarom akcji "Wisła". Zabraniacie więc nam mówienia
      gorzkiej prawdy, a jednocześnie grozicie budową pomnika ofiarom
      akcji "Wisła", to jest pomnika poświęconego kłamstwu, bo żadnych
      ofiar nie było. Chyba że za ofiary uważacie przesiedleńców, którzy
      musieli znieść niewygody przesiedlenia. A jeśli za ofiary uważacie
      ludzi osadzonych w Jaworznie, to dyskusje na ten temat można uważać
      za otwartą. Kłamstwem też jest mówienie, że AK i BCh mordowały
      cywilnych Ukraińców. Tam obowiązywał odgórny rozkaz zakazujący
      takich czynów. W waszych jednostkach zbrojnych obowiązywał natomiast
      odgórny nakaz mordowania cywilów, czużyńców, przede wszystkim
      Polaków, no i nie mniej Żydów.
      Konkludując: my pomnika nigdy nie będziemy się wstydzili, ale
      obywatel Polski, pan Bohdan Huk, swego artykułu powinien się
      wstydzić i to bardzo. Jeżeli odczekaliście do stosownej pory i
      ujawniliście, że dzieci przywiązane drutem dokoła pnia drzewnego, to
      nie są dzieci polskie zamordowane przez Ukraińców, lecz dzieci
      cygańskie zamordowane przez Cygankę, to my to przyjmujemy, i z całą
      pewnością organizatorzy zmienią wizerunek pomnika. Z 360 sposobów
      mordowania odpadł jeden – jest z czego wybierać!

      Zb. Małyszczycki
    • mat120 Mądrości pana Perkuna 05.12.07, 22:00

      Nr 16/2007 "N.S." prezentuje artykuł Witalija Perkuna "Jeszcze raz o
      polskich historycznych mitach". ("Mit" to ulubione słowo ounowskich
      intelektualistów stosowane przez nich, gdy chcą wykazać swoją
      wyższość intelektualną nad kopanym obiektem. Np. w książce I.
      Chruślińskiej i P. Tymy "Wiele twarzy Ukrainy" użyte jest ze sto
      razy, albo i więcej. Podobnie ulubionym słowem jest „stereotyp”.
      Ounowski intelektualista musi umieć władać tymi dwoma słowami.). W.
      Perkun rozpoczyna swoje wypowiedzi od wyrażenia dezaprobaty wobec
      zamiaru budowy w Warszawie pomnika ofiar UPA. Podpiera swe negatywne
      stanowisko stwierdzeniem, że aż 137 polskich intelektualistów
      wyraziło swój protest. No cóż, durakow u nas nie chwatajet, a nawet
      wśród intelektualistów światowej sławy, więc dlaczego miałoby ich
      nie być wśród polskich intelektualistów? Inna rzecz, dlaczego
      podpisywali protest? Autorowi bardzo się nie podoba używanie przez
      Polaków nazwy "Kresy" dla określenia utraconych na wschodzie ziem.
      Stwierdza jednocześnie, że ponad połowa Polaków uważa Kresy za
      ziemie polskie. Dopatruje się w tym jakiegoś niebezpieczeństwa.
      Gdyby Polacy, zaspokajając życzenie W. Perkuna, zaprzestali używania
      określenia Kresy, to łatwo mogliby przejść na określenie Ukraina, bo
      oba te terminy są polskie i oznaczają to samo. Poza tym Polacy tak
      ściśle byli związani z Kresami, że trudno, by wymazali je ze swej
      pamięci. Są one etnicznie równie polskie, jak i ukraińskie czy
      rusińskie, łemkowskie, bojkowskie... A to, że wielu Polaków uważa
      Kresy za ziemie polskie, wcale nie oznacza, że chcą powrotu na nie
      państwa polskiego, nawet gdyby Ukraińcy tego sobie życzyli, a takie
      ukraińskie głosy słyszałem.
      Głównym jednak przedmiotem zainteresowania Witalija Perkuna jest
      artykuł Moniki Śladewskiej w „Przeglądzie” nr 13/2007.
      Niezadowolenie autora sięgnęło tak wysoko, że pozbawiło go zdolności
      trzeźwego widzenia historycznych zdarzeń. Oto wybrane przykłady
      wyżyn jego bujania. Jak mogła nazwać ludobójcami wojowników tzw.
      UPA, którzy, jeżeli w wyrafinowany sposób mordowali bezbronnych
      Polaków, to czynili to tylko w imię walki o wyzwolenie ojczyzny, o
      prawo do bycia gospodarzem na swojej ojczystej ziemi, która była
      okupowana przez Polaków, a więc działali ze szlachetnych pobudek?!
      Nie mając decyzji Trybunału Międzynarodowego, nie powinna używać
      określenia "ludobójcy"! Zdaniem W. Perkuna Monika Śladewska nie
      rozumie, że większość Ukraińców tak bardzo została okaleczona
      przeszłością radziecką, że nie jest w stanie zrozumieć wielkich
      zasług tzw. UPA w walce o niepodległość Ukrainy. Wydaje mi się, że
      to pan Perkun nie rozumie, że zarówno Monika Śladewska, jak i
      większość narodu ukraińskiego prawidłowo oceniają zbrodniczość tzw.
      UPA, wymordowanie tysięcy Polaków i Ukraińców. Weterani ukraińscy
      słusznie piętnują zbrodniczą UPA nie dlatego, że jak chce w swej
      pokrętnej przebiegłości pan Perkun, iż są przesiąknięci ideologią
      sowiecką, lecz dlatego, że UPA to zbrodniarze. A zbrodniarzy nie
      można akceptować.
      Wysiłki autora artykułu usiłującego przekonać czytelnika, że ounowcy
      nie kolaborowali z Niemcami, lecz przywdziali ich mundury w celach
      szkoleniowych, to nowa, dziecinnie naiwna forma okłamywania. Może
      ktoś na to się nabierze. Twierdzenie, że ounowcy walczyli z Niemcami
      nie znajduje potwierdzenia w faktach i jest jeszcze jednym sposobem
      okłamywania ludzi. A z sowietami rzeczywiście walczyli, a jak
      skutecznie to okazało się pod Brodami i pod Równem. Gdy się nie ma
      wyszkolonego rekruta, a przeciwnika ma się potężnego, to nie wolno
      tworzyć pięciotysięcznych zgrupowań i liczyć na trzecią wojnę
      światową, bo to idiotyzm. To też nawet dobrze wyszkolonym i
      uzbrojonym przez Niemców, ale nie ostrzelanym żołnierzom SS Galizien
      sowieci sprawili nieliche manto. Za taką politykę, która
      niepotrzebnie pociągnęła wielosettysięczne straty w ludziach
      (polegli, zamordowani przez OUN, zamordowani przez NKWD, uwięzieni,
      wywiezieni na Sybir), Ukraińcy powinni sądzić kierownictwo OUN, a
      nie budować mu pomniki.
      Atak na Monikę Śladewską kończy się kilkoma chytro mudrymi
      sentencjami i sugestią potrzeby dialogu. Seminaria "Żupańskiego"
      dowiodły, że dialog z ounowcami do niczego nie prowadzi. W nr
      18/2007 „Naszego Słowa" Stepan Mihus omawia "Operację Wisła". Nie ma
      on wątpliwości, że była to „niesprawiedliwość”, co stwierdzili
      prezydenci naszych krajów. Pozytywnie ocenia modlitwę o polsko-
      ukraińskie wzajemne zrozumienie i współpracę, podkreśla apel o
      zapomnienie o tragicznej przeszłości, chętnie podchwytuje wypowiedź,
      niestety w tym zakresie naiwnego kardynała Józefa Glempa o
      zadawanych przez Polaków Ukraińcom krzywdach, którym na
      imię "Wisła". Wobec takiego nastawienia władz świeckich i duchownych
      Stepan Mihus nie omieszkał postawić kropki nad i: „W oświadczeniu
      nie mówi się o prawnych skutkach operacji "Wisła".
      Nie należy wątpić, że przy jakiejś najbliższej okazji nasz prezydent
      zostanie postawiony i przed takim problemem. Należy spodziewać się,
      że na końcu stawianych problemów znajdzie się pokojowe
      przekazanie "etnicznych" ziem ukraińskich. Ale to na pewno jeszcze
      nie w obecnej kadencji”. Jeżeli przedstawiam powyższe uwagi, to
      wcale nie dlatego, że interesują mnie poglądy poszczególnych
      ounowców. Chodzi mi o to, ażeby czytelnik polski zorientował się
      czym dyszy redakcja „Naszego Słowa”, składająca się z obywateli
      Polski.

      Zbigniew Małyszczycki
    • krouk Re: Wieści z organu OUN w Polsce 07.12.07, 09:52
      Jeśli chodzi o poruszoną przez Huka kwestię krzyża i napisu na nim
      to z przytoczonej relacji widać wyraźnie, że jest to próba
      jątrzenia, szukania konfrontacji (lub "guza") - Wojewoda powinien
      zje.... go "jak burą sukę" za takie wypowiedzi, co też - mam
      nadzieję - uczynił.
    • mat120 Re: Wieści z organu OUN w Polsce 18.12.07, 21:11
      Myrosław Werbowy zwolnił się 31 stycznia br. z zajmowanego
      stanowiska redaktora naczelnego NS, swoje odejście uzasadniając
      m.in.:
      "odkładaniem spraw zmian, podczas gdy redakcji potrzebny jest świeży
      duch, nowe twarze i nowe myślenie".
      No cóż tylko przyklasnąć odważnej decyzji p. Werbowego. Teraz
      czekamy aż przykład z niego wezmą inni redaktorzy.
    • mat120 Wieści z organu OUN w Polsce 05.08.08, 22:33
      W jednym z ostatnich numerów organu OUN w Polsce, pan Buguś H.
      popełnił wielokolumnowy artykuł, gdzie, niczym Mykoła z dalekim
      numerem, tropi polskie kłamstwa o ludobójstwie banderowskim a także
      ubolewa nad lekceważeniem jakie okazuje mu p. Przewoźnik, który nie
      odpowiada na jego "ważne" listy.
      Do szczegółów wrócę po otrzymaniu materiału.

      Zapodział sie gdzieś Mykoła9959. Okazuje się, że jednak nie
      próżnuje. Tym razem mataczy na forum "historycy" i opowiada jak to
      mityczna organizacja "AK-WIN" z d-UPA paktowała.smile

      www.historycy.org/index.php?showtopic=2475&st=135
    • liberum_veto Rząd płaci za pisanie o "polskich bandytach" z AK 06.08.08, 13:24
      W 65. rocznicę ludobójstwa UPA na Polakach na Wołyniu Związek
      Ukraińców w Polsce organizuje huczny Festiwal Kultury Ukraińskiej
      Schetyna płaci za pisanie o "polskich bandytach" z AK
      Związek Ukraińców w Polsce wydaje pismo pt. "Nasze Słowo", w którym
      obraża polskich polityków, Polaków nazywa mordercami, a Armię
      Krajową - bandytami. Zdecydowanie antypolskie nastawienie tej
      organizacji nie jest jednak przeszkodą do korzystania z państwowych
      funduszy. Pismo od lat jest dotowane z budżetu państwa, tylko w tym
      roku kwotą 360 tys. złotych. 12 lipca w Operze Leśnej w Sopocie
      rozpocznie się XIX Festiwal Kultury Ukraińskiej, którego
      przygotowaniem zajmuje się Komitet Organizacyjny powołany przez Radę
      Główną Związku Ukraińców w Polsce. Patronat honorowy nad imprezą
      obejmie prezydent Lech Kaczyński. Środowiska kresowe zwracają uwagę,
      że to kulminacyjny moment tegorocznych obchodów rocznicy rzezi na
      Wołyniu.
      Ze stron internetowych Związku Ukraińców w Polsce możemy się
      dowiedzieć m.in., że jest to "najliczniejsza organizacja
      społeczności ukraińskiej w Polsce, powstała 24 lutego 1990 r. w
      wyniku przekształcenia działającego od 1956 roku Ukraińskiego
      Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, zrzeszająca około 7500 członków
      w kołach terenowych, oddziałach wojewódzkich oraz organizacjach
      wspierających". Jej organem prasowym jest "Nasze Słowo" - tygodnik
      wydawany w Polsce w języku ukraińskim. Głównym celem ZUwP ma
      być "wyrażanie wobec władz oraz instytucji państwowych i społecznych
      stanowiska społeczności ukraińskiej".
      Oto kilka przykładów owego "wyrażania stanowiska" zawartych
      w "Naszym Słowie". W nr. 38 z 19.09.2004 r. pojawia się następujące
      stwierdzenie: "Już tydzień polscy bandyci grabili i zabijali w
      Pawłokomie". W nr 49 z 5.12.2004 r. akcja "Wisła" określona jest
      jako "barbarzyństwo" oraz "potwór, który się narodził z zębami i
      kłami szatana". Natomiast w nr 31 z 1.08.2004 r. znajdujemy
      następującą charakterystykę żołnierzy Armii Krajowej: "Teraz
      wiadomo, że na wieś napadła banda AK pod dowództwem porucznika
      Józefa Biesa, ps. 'Wacław'. Jego niedawno chowano w Przemyślu i to z
      takimi honorami, jakby był prezydentem, a nie bandytą".
      Część artykułów w "Naszym Słowie" poświęcona jest rzekomemu
      ciężkiemu położeniu mniejszości ukraińskiej w Polsce, np.
      o "dyskryminacyjnym stosowaniu prawa" wobec niej można się
      dowiedzieć z nr 51-52 z 30.12.2007 roku.
      Prezes Związku Ukraińców w Polsce Petro Tyma w artykule
      zamieszczonym w "Naszym Słowie" (nr 40 z 3.10.2004 r.) przypisuje
      polskim posłom: cynizm, szowinizm i głupotę. Jak się okazuje, Tyma
      jest jednocześnie przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego XIX
      Festiwalu Kultury Ukraińskiej, którego główne koncerty odbędą się w
      dniach 12 i 13 lipca w Operze Leśnej w Sopocie. Patronat honorowy
      nad imprezą objęli: prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech
      Kaczyński oraz prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Impreza będzie
      się odbywała w okresie kulminacyjnym obchodów 65. rocznicy rzezi
      wołyńskiej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na ludności
      polskiej w latach 1942-1944.
      Środowiska kresowe są zbulwersowane faktem, iż tę jawnie antypolską
      organizację finansują polscy podatnicy, wśród nich żyjące jeszcze
      ofiary ukraińskiego nacjonalizmu. - Związek Ukraińców w Polsce
      został stworzony po to, żeby zburzyć stosunki dobrosąsiedzkie między
      Ukrainą a Polską. Trzeba wiedzieć, że należy on do ugrupowań
      wchodzących w skład Światowego Kongresu Ukraińców mieszczącego się w
      Kanadzie i jest wykonawcą jego woli. Stąd wszystkie te straszliwe
      artykuły w "Naszym Słowie", które w ogóle nie oszczędzają Polaków,
      ubliżają im, nazywają mordercami, draniami, łobuzami itd. Dzieje się
      tak w każdym niemalże numerze - zauważa Kazimierz Bogucki,
      wiceprezes olsztyńskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Wołynia i
      Polesia.
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080709&id=po01.txt
    • mat120 Re: Wieści z organu OUN w Polsce 07.02.09, 22:40
      W oczekiwaniu na tłumaczenie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=89444055&a=91025179
      Tematem artykułu jest to czy działania sekretarza Rada Ochrony Pamięci Walk i
      Męczeństwa Przewoźnika odpowiadają międzynarodowym standardom.
      Chodzi o przestrzeganie przez ROPWiM umów międzynarodowych. Oba kraje
      upamiętniając ofiary z wojny miały ze sobą współpracować opierając się na
      międzynarodowej umowie z 18.05.1992 r, „Umowie o ochronie miejsc pamięci i
      spoczynku ofiar wojny i politycznych represji” z 21.03.1994 r. i aktach
      wykonawczych podpisanych przez obie strony ( ze strony polskiej przez ROPWiM).
      Przykładem nieprzestrzegania tych uzgodnień przez A. Przewoźnika jest opisywane
      w poprzedniej części artykułu umieszczenie czterech tablic na Tarnopolszczyźnie.

      Zgodnie z umowami treść umieszczanych napisów w języku polskim i ukraińskim
      powinna być identyczna. Na każdej z czterech tablic umieszczonych na
      Tarnopolszczyźnie zamiast polskiego odpowiednika słów „tragićno zagiblim”
      napisano „zamordowanym”. Sekretarz A Przewoźnik świadomie przekręcił polski
      napis bo słowo „zamordowani” zgodnie z jego poglądami bardziej odpowiada
      historycznej prawdzie jednak o tak zwaną prawdę, podzieloną na dwie ukraińską i
      polską jeszcze długo się będą sprzeczali historycy. Pewne jest natomiast to że
      Przewoźnik świadomie nie dochował umowy jaką zawarł ze stroną ukraińską. Na
      projekcie przesłanym stronie ukraińskiej został przekreślony proponowany napis
      „żorstoko wbitih” (okrutnie zabitych, zamordowanych) i napisano „tragićno
      zagiblih” (w artykule jest zdjęcie tego pisma z naniesionymi zmianami).
      Przewoźnik wolał pokazać swoje nacjonalistyczne nastawienie zamiast wypełnić
      międzynarodowe umowy i uwzględnić rekomendację ( treści napisu) strony
      ukraińskiej, umieszczając ją w treści napisu tak w języku ukraińskim jak i
      polskim. Jest odpowiednik w języku polskim (zmarli śmiercią tragiczną) jakiego
      mógł użyć Przewoźnik gdyby szanował ukraińskiego partnera.

      Na posiedzeniu komisji sejmu RP A.Przewoźnik stwierdził że upamiętnieni na
      Tarnopolszczyźnie zostali zabici przez „nacjonalistów ukraińskich”. Jak na razie
      jednak historycy nie znają organizacji zbrojnej o nazwie „nacjonaliści
      ukraińscy”. Dlaczego nie powiedział UPA, OUN, SS Galicja. Dlatego że pod
      sformułowaniem „nacjonalistów ukraińskich” A.Przewoźnik rozumie każdego
      świadomego Ukraińca, patriotę, ludzi jakich musi posiadać każdy naród by móc
      istnieć.
      W przypadku upamiętnienia ukraińskich ofiar w Gorajcu, Zaleskiej Woli czy
      Sahrynia A.Przewoźnik twardo pragnie dochować ideologicznej i praktycznej
      „czystości” zabitych mieszkańców wsi i domaga się dokładnych zgodnych z
      archiwami spisów ukraińskich ofiar. Potem pilnie je przegląda porównuje z danymi
      IPN spodziewając się wykrycia wśród nich zabronionych przez niego ofiar,
      żołnierzy UPA. Czy jednocześnie na tablicach zabitych Polaków na
      Tarnopolszczyźnie są umieszczeni jedynie mieszkańcy wsi i nie ma członków
      sowieckiej partyzantki, istriebitielnych batalionów czy strona ukraińska również
      powinna ich nazwiska usuwać z polskich tablic. Przecież te militarne ugrupowania
      nie walczyły o wolną Ukrainę a łącznie z AK o dalsze trwanie Polski na
      zachodnich ziemiach Ukrainy lub jak sowieci o powstanie tam ZSRR.
      Pan Przewoźnik nie przegląda jednak archiwów sowieckich, w tworzeniu spisu
      nazwisk zabitych na Tarnopolszczyźnie wiarygodnymi są dane Stowarzyszenia
      Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów z Wrocławia. Temu
      stowarzyszeniu jednak daleka do wiarygodności w jego pracy chodzi o ilość a nie
      jakość.
      ROPWiM nie uwiecznia pamięci zabitych Polaków – uwiecznia winę Ukraińców. Według
      niej ukraińscy patrioci to „ nacjonaliści ukraińscy”. A. Przewoźnik buduje
      nienawiść do UPA i poniża narodową godność Ukraińców.
      • mat120 Re: Wieści z organu OUN w Polsce 07.02.09, 23:03
        Tematem artykułu jest to czy działania sekretarza Rada Ochrony Pamięci Walk i
        Męczeństwa Przewoźnika odpowiadają międzynarodowym standardom.

        Międzynarodowym standardom zapewne odpowiadają ale turańsko-stepowym na pewno
        nie.wink
        • preminger Re: Wieści z organu OUN w Polsce 08.02.09, 08:21
          mat120 napisał:
          > Międzynarodowym standardom zapewne odpowiadają ale turańsko-stepowym na pewno
          > nie.wink


          Postarajmy się zrozumieć "świadomych ukraińców", i spróbowac rozumować tak jak oni; czy np. taki śp. nieboszczyk Mizerny lub inny, członek OUN, do 1944 ukrainski policjant w służbie nazistów tacy bojcy, mają mieć w Komańczy/ lub gdzieś, pomnik tylko dlatego, że w czasie II wojny zabezpieczali obóz koncentracyjny w Zasławiu, brali udział w rozstrzeliwaniu żydów w Bukowsku, i wyłapywaniu polskich kurierów idących na Węgry, może świadomi ukraińcy znają inne przykłady i nimi się podzielą, żeby zrozumieć trzeba poznać. Konwencji nie czytałem, ale czy palenie wsi zamieszkałych przez cywilów, przez tych samych bojców, którzy do 1944 nosili nazistowskie mundury, jest dla świadomych ukraińców dziś przejawem patriotyzmu? Jeśli mamy mieć już ten relatywizm, to dla ważności umowy muszą ją akceptować chyba obie strony.
          • mat120 Re: Wieści z organu OUN w Polsce 09.02.09, 17:15
            preminger napisał:
            ...ale czy > palenie wsi zamieszkałych przez cywilów, przez tych samych bojców,
            którzy do > 1944 nosili nazistowskie mundury, jest dla świadomych ukraińców dziś
            przejawem > patriotyzmu?

            Bez wątpienia tak. Mało tego, w.g autora, zresztą także "świadomego" Ukraińca -
            podobnych ludzi - patriotów "...musi posiadać każdy naród by móc istnieć."
            Rozumiem, że Niemcy bez Adolfa Hitlera, Heinricha Himmlera oraz stworzonej przez
            nich całej machiny zagłady dzisiaj by nie istniały.
      • mat120 Złota myśl 09.02.09, 17:23
        "A. Przewoźnik buduje nienawiść do UPA i poniża narodową godność Ukraińców."

        Coś takiego. Do tej pory sądziłem, że upowska hołota sama zbudowała dla siebie
        szacunek.
      • liberum_veto Re: Wieści z organu OUN w Polsce 11.02.09, 06:43
        mat120 napisał:

        > Tematem artykułu jest to czy działania sekretarza Rada Ochrony
        > Pamięci Walk i Męczeństwa Przewoźnika odpowiadają międzynarodowym
        > standardom.

        Artykuł Bogdana H. w oryginale
        nslowo.pl/content/view/304/99/
        Адже і тут, як і в інших селах, А. Пшевозник, напевно, долав часто
        ним згадувані 10-річні труднощі, спричинені українською
        адміністрацією. А мені здається, що ці труднощі він створив собі
        сам, за власним­бо бажанням він так тісно співпрацює з Товариством
        увічнення жертв українських націоналістів з Вроцлава. Ці труднощі
        створив собі А. Пшевозник шкідливою для історичної пам’яті
        однобічністю власних поглядів.
        • preminger Re: Wieści z organu OUN w Polsce 11.02.09, 18:11
          liberum_veto napisał:

          > mat120 napisał:
          >
          > > Tematem artykułu jest to czy działania sekretarza Rada Ochrony
          > > Pamięci Walk i Męczeństwa Przewoźnika odpowiadają międzynarodowym
          > > standardom.
          >
          > Artykuł Bogdana H. w oryginale


          Kto to jest B.Huk żeby go polecać do czytania, cytowania czy co tam jeszcze. Nie znam żadnego Huka, który byłby autorytetem w czymkolwiek, albo miałby coś istotnego do powiedzenia.
          • liberum_veto Bogdan Hu. 11.02.09, 20:29
            No, nie wiem. Bogdan Hu. to jednak dość znacząca postać mniejszości
            ukraińskiej w Polsce. W końcu nie każdy ma swoje hasło w Wikipedii.
            pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Huk
            • preminger Re: Bogdan Hu. 12.02.09, 07:02
              liberum_veto napisał:

              > No, nie wiem. Bogdan Hu. to jednak dość znacząca postać mniejszości
              > ukraińskiej w Polsce. W końcu nie każdy ma swoje hasło w Wikipedii.
              > pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Huk




              Hasło bez podania źródeł, którego autorem jest Birczanin !, może to autobiografia smile
              pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Bogdan_Huk&action=history
      • liberum_veto Re: Cytują nas - :) 11.02.09, 22:39
        Gratuluję!
        Mnie też już w różnych miejscach cytowano, np. w Polsce Walczącej
        www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?t=2961&sid=8da9177bbedebec1a941c9947c1ee53e
        co zresztą było cytatem wtórnym z Jednodniówki Narodowej smile
        www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=5&thread_id=9
        co tylko świadczy o tym, że nasze forum jest wartościowym źródłem
        informacji i jest chętnie czytane...
    • mat120 Organ o programie Pispieszalskiegp 11.02.09, 22:29
      02.11.2008 - 20:01 — Dymitr Bagiński
      Tagi:

      * Warto Rozmawiać

      Wydawało się, że autorski program Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” już
      niczym nie zdoła zaskoczyć. Tendencyjny dobór rozmówców, komentarze „pod tezę”,
      zakrzykiwanie oponentów, promocja skompromitowanej idei IV RP – wszystko to
      poznaliśmy aż za dobrze. Jednak w ostatni czwartek autor programu osiągnął
      absolutne szczyty nierzetelności i szkodliwości. Nierzetelności, gdyż całkowicie
      pominął spojrzenie drugiej strony a szkodliwości, gdyż ugodził w pojednanie
      polsko-ukraińskie, z takim trudem wypracowane.

      Program poświęcono tragedii polskiej ludności Wołynia w 1943r., gdy Ukraińska
      Powstańcza Armia (UPA) podjęła decyzję o depolonizacji tych ziem. Już wstęp do
      programu – nagrany materiał z poruszającymi wspomnieniami trzech
      kobiet-świadków, opatrzony łzawą muzyką w tle, miał wprowadzić widzów w
      „odpowiedni” klimat. Następnie autor programu przystąpił do rozmowy z
      „ekspertami” dobranymi według jednego klucza: historykiem-amatorem Ewą
      Siemaszko, autorką „Ludobójstwa…” – biblii kresowiaków, samozwańczym autorytetem
      moralnym IV RP Rafałem Ziemkiewiczem, kontrowersyjnym księdzem Tadeuszem
      Isakowiczem-Zaleskim i znanym z radykalnych poglądów, kolejnym
      historykiem-amatorem, Szczepanem Siekierką. Rolę „światowca” grał w tym gronie
      muzyk Krzesimir Dębski. Nie zaproszono do studia ani jednego przedstawiciela
      strony ukraińskiej!

      I tak do końca programu przy aprobacie prowadzącego lał się z ekranu potok
      antyukraińskich opowieści składający się na następującą melodię: „bandyci z SS”,
      „bandyci z UPA”, „ukraińskie zbiry”, „ukraińscy rezuni”. Wszak to ci sami
      Ukraińcy, mordercy, hajdamaki, piłami rżnęli, żywcem palili, pacyfikowali
      Powstanie itd., itp. Program sięgnął poziomu “Łun w Bieszczadach” – książki
      skłamanej, fałszywej, plującej w twarz Ukraińcom. Przez wszystkie przypadki
      odmieniano raniące Ukraińców słowo „ludobójstwo”.

      To spekulowanie na tragedii, absolutnie szkodliwe podgrzewanie nastrojów w
      relacjach polsko-ukraińskich. Tak naprawdę Pospieszalskiemu nie chodziło o
      upamiętnienie ofiar pod pretekstem Zaduszek, lecz o zamanifestowanie
      jednostronnego obrazu historii. Szkoda, że w studiu zabrakło poważnych
      historyków obu narodów. Polscy i ukraińscy historycy od dawna badają wydarzenia
      na Wołyniu i dotąd nie słyszano, aby ktoś odkrył dokumenty, które uzasadniałyby
      oskarżanie UPA lub OUN o ludobójstwo. A przecież z okazji 60. rocznicy wydarzeń
      na Wołyniu oba parlamenty- polski i ukraiński przyjęły wspólne oświadczenie, w
      którym mówi się o tragedii ludności polskiej i ukraińskiej, a nie o
      ludobójstwie. Sprawiedliwość wymaga powiedzenia, że ofiary były po każdej
      stronie. I tego powinien był Pospieszalski się trzymać.

      Poważni historycy, gdyby ich zaproszono do programu, umieliby zajrzeć za kulisy
      decyzji o depolonizacji Wołynia, które nie sprowadzają się do nacjonalizmu i
      żądzy krwi, lecz są dużo bardziej skomplikowane. W grę wchodziły prowokacje
      sowieckie, demoralizacja czasów wojny i ukraińskie krzywdy zadane przez II RP.
      Znawcy polsko-ukraińskiego konfliktu wytłumaczyliby łkającym kobietom, że wojny
      domowe mają to do siebie, że wszystkie strony dopuszczają się czynów niegodnych.
      Mężczyzna opowiadający z przejęciem o tragedii spalonej przez SS-Hałyczyna Huty
      Pieniackiej dowiedziałby się, że ci, którzy marzyli o niepodległości Ukrainy,
      musieli szukać sojusznika w hitlerowskich Niemczech. Poza tym ukraińscy
      mieszkańcy Galicji widzieli, co Niemcy zrobili tam z Żydami. Wydawało się, że
      stworzenie własnych oddziałów pozwoli Ukraińcom ochronić się przed represjami.
      Dla Ukraińców walka w Waffen SS była jedyną szansą na niepodległość. Wybitni
      Polacy rozumieli tę złożoność. Niestety osoby zgromadzone w czwartek w studiu
      TVP2 nie chciały albo nie potrafiły tego zrozumieć. Pojawiły się wypowiedzi, że
      SS-Hałyczyna była formacją zbrodniczą. To zdradza, że ci ludzie nie mają
      pojęcia, o czym mówią....

      Wciąż używano słowa „ludobójstwo”, które jest terminem prawniczym. Jednak
      zamiast dokumentów przedstawiano relacje świadków i sugestie, że mogło tak być,
      jak mówią uczestnicy programu. Gdzie są jednak dowody? Jeżeli ich nie ma, to nie
      ma zbrodni. Poza tym, czy utrwalone w pamięci małego dziecka widoki krwi, ognia,
      pokłutych ciał, zmieszane ze słonecznymi, sielankowymi krajobrazami Wołynia nie
      mogły być na tyle sugestywne, aby nie udramatyzować ich po latach choćby
      szczyptą fikcji?

      Programem oburzeni są Ukraińcy. Jak powiedział naszej gazecie jeden z
      przedstawicieli ukraińskiej mniejszości w Polsce, jest to próba wywołania
      antyukraińskich nastrojów. „Eksperci od Pospieszalskiego wielokrotnie
      udowodnili, że ich celem nie jest obiektywna prawda, ale gołosłowne oskarżenia i
      manipulacja faktami. Są to ciągle ci sami ludzie, działający wspólnie, nawzajem
      się cytujący. Mnożą ofiary, ubarwiają opisy, wykorzystują brak badań na temat
      Wołynia do tworzenia własnych teorii. Nie czują, że tamte wydarzenia to efekt
      wiekowych zaszłości między Polakami a Ukraińcami, a nie chwycenie za siekiery i
      noże, ot tak sobie.” Według naszego rozmówcy pojednanie polsko-ukraińskie jest
      zagrożone. Jeśli Ukraińcy zaczną mówić podobnym językiem, to zamiast dialogu
      będziemy mieć pyskówkę krzykaczy.

      Przez całe lata PRL byliśmy karmieni stereotypem Ukraińca – rezuna i
      ukraińskiego ruchu niepodległościowego – bandy faszystów. Dopiero dzięki
      dialogowi polsko-ukraińskiemu zainicjowanemu przez naszą gazetę, do świadomości
      społecznej zaczęła przebijać się prawda, że wydarzenia wołyńskie, krwawe i
      okrutne, mają jakiś historyczny kontekst, że coś było wcześniej, a coś stało się
      później. Nasza gazeta poświęciła Wołyniowi kilkadziesiąt tekstów. Wzajemne
      wypominanie zbrodni – mówił nam kresowiak, kombatant AK i historyk Władysław
      Filar – powinno zostać raz na zawsze zakończone, gdyż inaczej nigdy nie dojdzie
      do pojednania między obu narodami. I rzeczywiście – na pięć lat ucichły głosy
      opisujące polsko-ukraińską wojnę lat 40. wyłącznie językiem okrucieństwa i bez
      kontekstu historycznego. A podczas pomarańczowej rewolucji, na placu Wolności w
      Kijowie dokonał się rzeczywisty cud pojednania: setki Polaków wspierało
      ukraiński marsz ku demokracji, tysiące Ukraińców skandowało „Polska, Polska!”.

      Stosunki między Polską a Ukrainą, między Polakami a Ukraińcami nigdy nie były
      tak dobre jak dziś. A nagle…. pojawia się program, który z prawdą historyczną ma
      niewiele wspólnego, gdyż przypisane Ukraińcom okrucieństwa były udziałem obu
      stron polsko-ukraińskiej wojny. Dziwne? Bardzo dziwne. A może wcale. W niełatwej
      i krwawej historii polsko-ukraińskiej jedno od wieków jest bezsporne. Gdy między
      naszymi narodami działo się źle, zawsze na tym korzystał ktoś trzeci, ze szkodą
      dla Polski i dla Ukrainy. Instytucja, która prezentuje wątpliwej wartości
      program odwołujący się wyłącznie do okrucieństwa polsko-ukraińskiej wojny, a
      przez to wyprany z historycznego kontekstu, reprezentuje interesy tych, którym
      nie w smak przyjaźń między naszymi narodami. Zaiste, daleko sięgają długie ręce
      Moskwy.

      Chcemy od telewizji publicznej innej historii – mniej polsko-ukraińskiej a
      bardziej europejskiej, opartej na wspólnym przeżyciu minionego Zła. Historii, w
      której konfrontację – przeniesioną jedynie z pola walki na karty papieru –
      mającą swe źródło w monopolu narodowych identyfikacji, zastąpi nowy,
      poholokaustowy uniwersalizm zwrócony ku przyszłości przyszłych pokoleń. Cisza
      nad tragedią Wołynia – oto, co byłoby wystarczająco wymownym hołdem złożonym
      ofiarom.

      Program Pospieszalskiego, wsparty chórem polskich, neoendeckich w duchu
      komentarzy, może obudzić upiory, które – wielu miało taką n
      • mat120 Re: Organ o programie Pispieszalskiegp 11.02.09, 22:31
        Program Pospieszalskiego, wsparty chórem polskich, neoendeckich w duchu
        komentarzy, może obudzić upiory, które – wielu miało taką nadzieję – zostały
        uśpione na zawsze.

        “Warto rozmawiać”, TVP2, 30.10.2008, godz. 22.35

        Od autora blogu: tekst ten jest swobodną kompilacją cytatów z pewnej poczytnej
        gazety codziennej, wybranych z wielu jej artykułów na tematy “okołowołyńskie”.
        Nie-cytaty stanowią może z 20%, głównie dwa pierwsze akapity.
        Kto się zakłada, że jutro nie przeczytamy w niej czegoś podobnego?

        tekstowisko.com/kriszu/57081.html
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: Organ o programie Pispieszalskiegp 13.02.09, 19:19
        mat120 zaczytował banderassów:

        > Wydawało się, że autorski program Jana Pospieszalskiego „Warto
        rozmawiać&
        > #8221; już
        > niczym nie zdoła zaskoczyć. Tendencyjny dobór rozmówców,
        komentarze „pod
        > tezę”,
        > zakrzykiwanie oponentów, promocja skompromitowanej idei IV RP –
        wszystko
        > to
        > poznaliśmy aż za dobrze. Jednak w ostatni czwartek autor programu
        osiągnął
        > absolutne szczyty nierzetelności i szkodliwości. Nierzetelności,
        gdyż całkowici
        > e
        > pominął spojrzenie drugiej strony a szkodliwości,

        Zdaje się, że przedstawiciele ZUwP zostali zaproszeni, tylko nie
        przyszli (bo podobno p. Siemaszko gryzie)...argument więc bezczelny
        trochę jest...

        > gdyż ugodził w pojednanie
        > polsko-ukraińskie, z takim trudem wypracowane.

        Kłamstwa i przemilczanie to g... nie pojednanie! To jest raczej
        zostawianie min i niewybuchów na polu stosunków polsko-ukraińskich

        > Program poświęcono tragedii polskiej ludności Wołynia w 1943r.,
        gdy Ukraińska
        > Powstańcza Armia (UPA) podjęła decyzję o depolonizacji tych ziem.

        Depolonizacja brzmi lepiej niż ludobójstwo?

        >Już wstęp do
        > programu – nagrany materiał z poruszającymi wspomnieniami trzech
        > kobiet-świadków, opatrzony łzawą muzyką w tle, miał wprowadzić
        widzów w
        > „odpowiedni” klimat.

        A wjakim klimacie rozmawiać o ludobójstwie?

        > Następnie autor programu przystąpił do rozmowy
        > z
        > „ekspertami” dobranymi według jednego klucza: historykiem-amatorem
        > Ewą
        > Siemaszko,

        Chociaż amator, to zaczęła dobrą robotę...jesli popełniła błędy to
        profesjonaliści moga jej pomóc a nie zakrzykiwać...
        Poza tym "Warto Rozmawiać" to program PUBLICYSTYCZNY a nie
        historyczny. Cykl wspólnych konferencji historycznych ZUwP zerwał,
        pomimo dużej kurtuazji i ustępliwości polskich historyków.

        >autorką „Ludobójstwa…” – biblii kresowiaków,

        Ja mam kresowe korzenie, ale nie uważam "Ludobójstwa" za "biblię",
        ale za ważny krok na drodze do dochodzenia prawdy.

        > samozwańczym autorytetem
        > moralnym IV RP Rafałem Ziemkiewiczem,

        Nie słyszałem, aby kiedykolwiek tak się określał

        > kontrowersyjnym księdzem Tadeuszem
        > Isakowiczem-Zaleskim

        Oby jak najwięcej takich "kontrowersyjnych" księży. Amen!

        >i znanym z radykalnych poglądów, kolejnym
        > historykiem-amatorem, Szczepanem Siekierką.

        Trudno nie byc radykalnym, kiedy i opisywane zdarzenia są,
        delikatnie bardzo mówiąc...radykalne...

        > Rolę „światowca” grał w
        > tym gronie
        > muzyk Krzesimir Dębski.

        Krzesimira Dębskiego można rzeczywiście nazwać "światowcem", ale
        wcale takiej roli tam nie odgrywał...był tam raczej jako jeden z
        potomków ofiar

        > Nie zaproszono do studia ani jednego przedstawiciela
        > strony ukraińskiej!

        Z tego co wiem, to jest po prostu kłamstwo!
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: Organ o programie Pispieszalskiegp 13.02.09, 19:26
        mat120 zacytował banderassów:

        > Poważni historycy, gdyby ich zaproszono do programu, umieliby
        zajrzeć za kulisy
        > decyzji o depolonizacji Wołynia, które nie sprowadzają się do
        nacjonalizmu i
        > żądzy krwi, lecz są dużo bardziej skomplikowane. W grę wchodziły
        prowokacje
        > sowieckie, demoralizacja czasów wojny i ukraińskie krzywdy zadane
        przez II RP.



        A TU JUŻ PO PROSTU MNIE CH.. STRZELA... to może zacznijmy
        usprawiedliwiać holokaust Żydów lichwiarstwem czy holokaust Cyganów
        ukradzionymi kurami!!!
        • mat120 Efekty zaprzaństwa banderowskich popaprańców 14.02.09, 14:43
          pisz_pan_na_berdyczow napisał:
          A TU JUŻ PO PROSTU MNIE CH.. STRZELA... to może zacznijmy
          usprawiedliwiać holokaust Żydów lichwiarstwem czy holokaust Cyganów
          ukradzionymi kurami!!!

          Z drugiej jednak strony gdyby nie zaprzaństwo banderowskich popaprańców kto wie
          czy doczekalibyśmy aż tak bogatego udokumentowania ukraińskich zbrodni.
          Przypomnę chociażby, że na początkowym etapie "uzgadniania" historii
          polsko-banderowskiej, między ŚZŻAK a ZUwP, gdy stało się jasne, że pogrobowcy
          Bandery ani myślą dochodzić prawdy, strona polska zwróciła się do społeczeństwa
          z apelem o nadsyłanie wspomnień i relacji z banderowskich rzezi.
          Wpłynęło wtedy całe mnóstwo relacji. Wielka szkoda, że tak późno. Większość
          świadków już wtedy odeszła. Nieliczni tylko spisali swoje przeżycia za czasów
          komuny, w większości nigdzie nie opublikowane.
          To przecież banderowskie pójście w zaparte było impulsem dla Siemaszków w
          stworzeniu "Ludobójstwa...".
          Najwłaściwszym czasem na dokumentowanie tych zbrodni były lata tuż po wojnie.
          Ale jak wiadomo był to wtedy temat tabu. W tym czasie zarówno Niemcy, Żydzi jak
          i sami banderowcy udokumentowali prawdziwe, jak i w przypadku tych ostatnich
          wyimaginowane zbrodnie na własnych narodach. Tylko nie Polacy. Taki saloonowy
          "guru" jak Giedroyć np. ma wręcz olbrzymie zasługi w zacieraniu banderowskiego
          barbarzyństwa.
          I dziś przychodzi nam za to płacić.

          Pisze Pobóg-Malinowski w swej "Historii najnowszej...":
          Gdy na początku r. 1957, w ramach swojej pracy w Radio Francuskim
          w Paryżu, potrąciłem z lekka o ten ponury problem - napłynęły do mnie z Polski
          dziesiątki listów, świadczących jak bolesnym i ciężkim wspomnieniem są te
          chwile. Pisał np. Bronisław S. spod Wrocławia: "Dlaczego sie tak mało mówi o
          straszliwych przejściach Polaków
          w latach 1943/44, kiedy to Ukraińcy w nieludzki i najokrutniejszy sposób
          mordowali nas za Sanem i Bugiem - na słupach pełno powieszonych Polaków, dzieci
          nasze mordowano przez rozbijanie główek kolbami lub o mur...".
          Pisała pani S.H. spod Olsztyna; "W powiecie sarneńskim krzyżowali Ukraińcy
          Polaków, przybijali gwoździami język do pnia, ucinali ręce, nogi, nosy,
          wydłubywali oczy, ciężarnym kobietom rozcinali brzuchy
          i wypychali je słomą..."
    • mat120 Szuliakiewiczowe bredzenie.... 24.02.09, 21:04
      W Naszym Słowie głos dał niejaki Roman Bohdan Szuliakiewicz /Nr5
      z 1.02.2009 str.7/.:

      "W Polsce nie ma podziemnych organizacji, jednak są siły i polityczne i
      publicystyczne, a także służby państwowe, walczące wewnątrz państwa na
      antyukraińskim froncie tak, jak polski kontygent, który walczy w Iraku, przeciw
      fundamentalistom islamskim." Dalej autor wyjasnia dlaczego do tego mogło dojść w
      Polsce: ponieważ "Ukraińcy stanowią żywą, nie dobitą masę, nad którą można
      znęcać się do woli, bo "zwycięzców" się nie sądzi. Ukraińców także nie uważa się
      za stronę w sprawach jakie ich dotyczą, a kiedy chcą być stroną, wtedy polskie
      siły polityczne sięgają po argumenty etykietki w rodzaju: "ukraiński
      nacjonalizm", "ukraińskie ludobójstwo", "przestępcy UPA", i zmuszają Ukraińców ,
      by siedzieli cicho.".
      W innym miejscu chcąc podkreślić ogrom "nieszczęść" doznanych przez Ukraińców z
      rąk Lachów tak pisze:
      "Jednak my, Ukraińcy obywatele RP powinniśmy zapytać swoje państwo o to, jaki
      kataklizm przetoczył się przez Polskę, w ciągu lat 1945-2008 i przyczynił się do
      tego, że z 800 tys. obywateli ukraińskich, pozostało 30 tys.?" Na uzasadnienie
      swego wywodu podaje, że; "My drugą wojnę światową, przeżyliśmy bez takich strat".
      Przechodząc dalej do zagrożenia Ukraińców w Polsce, autor podkreśla negatywną
      rolę Sekretarza Generalnego ROPWiM, Andrzeja Przewoźnika, eurodeputowanego -
      Andrzeja Zapałowskiego oraz ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, którzy w/ niego
      stanowią aktualnie "trzyosobową grupę szturmową ... niby to skierowaną przeciw
      OUN-UPA, a w rzeczywistości przeciw Ukraińcom - obywatelom RP".

      Siostro!!! Kaftan...... - chciałby się zawołać.wink))))

      I co tu się potem dziwić takim ciulom jak rzeszowski proboszcz czy ten tam od
      grzebania w upowskich norach....
    • mat120 Oczekują pomocy z ojczyzny 25.02.09, 05:58
      Podczas konferencji ZUwP w Olsztynie w dniu 20.12.2008 przewodniczący oddziału
      olsztyńskiego Stepan Mihus oświadczył:

      "Rozpoczęła się zaplanowana w regionie dyskredytacja Ukraińców, zmierzająca do
      rozbicia społeczeństwa i pogorszenia stosunków partnerskich z miejscową władzą".
      Jednocześnie wyraził żal: "Szkoda, że w tej walce, póki co nie pomaga nam
      Ukraina" (Nasze Słowo nr 2 z 11.02.2009 str. 3).

      Ciekawe którzy to Ukraińcy są tak niebywale dyskredytowani
      w Olsztynie, że aż pan Stepan wygląda tęsknie pomocy ze swojej ojczyzny?

    • ktos_021 Boguś H.. "filozofuje" 13.06.09, 10:45
      W ostatnim numerze "Naszego Słowa", pisma mniejszości ukraińskiej w Polskie
      znalazł się bezpardonowy atak na o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca, wybitnego
      polskiego filozofa i długoletniego rektora Katolickiego Uniwersytetu
      Lubelskiego. Publicysta tygodnika Bohdan Huk twierdzi, że "w światopoglądzie
      tego kapłana - filozofa i Bóg, i Absolut ustępował przed "polskimi" Kresami".

      Tym razem ta "czujna nacjonalnie" miernota wytropiła Ojca Krąpca i jak równy
      równego skrytykowała...

      Artykuł w "Naszym Słowie" w którym znalazł się ten bulwersujący fragment
      ("Polityka historyczna ROPWiM"), jest dalszym ciągiem wojenki, jaką tygodnik ten
      od dobry kilku tygodni prowadzi z Andrzejem Przewoźnikiem, sekretarzem
      generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Przykładowo, w ostatnim
      numerze "NS" temat ten zajmuje aż dwie strony pisma.

      To co tak zdenerwowało redaktora Huka, to fragment przedmowy ojca Mieczysława
      Krąpca do książki Jana Białowąsa "Krwawa Podolska Wigilia w Ihrowicy w 1944
      roku", poświęconej zbrodni dokonanej przez oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii
      na polskiej ludności wsi Ihrowica na Podolu w wigilijną noc 24 grudnia 1944
      roku. Nacjonaliści ukraińscy zamordowali wówczas 89 osób, głównie starców,
      kobiety i dzieci.

      Ojciec Krapiec pochodził z sąsiedniej wsi, Berezowicy Małej, która również padła
      ofiarą UPA - w nocy z 22 na 23 lutego 1944 zamordowano w niej 131 Polaków. Był
      wybitnym filozofem, jednym z głównych twórców Lubelskiej Szkoły Filozoficznej,
      przyjacielem Ojca Świętego Jana Pawła II. Zmarł 9 maja 2008 roku

      Oto "bulwersujący" publicystę "Naszego Słowa" fragment autorstwa o. Mieczysława
      Krapca:

      www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/nasze-slowo-atakuje-ojca-krapca
      "Trudno też do końca zrozumieć motywy tak usilnych starań niektórych gremiów o
      skierowanie przez Polaków do Ukraińców słów "przebaczamy i prosimy o
      przebaczenie". Dlaczego Polacy mają prosić Ukraińców o przebaczenie? Czyżby za
      to, że ujawnili część prawdy o ludobójstwie na Kresach? A może za to, że przed
      wojną na terenie Polski nie było kolektywizacji i milionów Ukraińców zmarłych z
      wycieńczenia i głodu? Przecież ludność ukraińska w przedwojennej Polsce żyła nie
      gorzej niż polska. Ukraińcy mieli ogromną autonomię, dostęp do szkół polskich,
      własne, ukraińskie szkoły, spółdzielnie rolnicze o lepszej organizacji
      gospodarczej niż nasze polskie. Więc za co mamy przepraszać? Może za to, że
      nieliczni Polacy broniąc się spowodowali straty wśród Ukraińców?

      Inną sprawą jest stwierdzenie faktów i następnie przebaczenie win. "Odpuść nam
      nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" - to jest generalna reguła
      obowiązująca nas katolików. Przebaczenie nie może być jednak przekreśleniem
      zaistniałych faktów, a już, broń Boże, pamięci o setkach tysięcy polskich ofiar
      ludobójstwa na Wschodzie. Prawdę trzeba ujawnić tym bardziej, im jest
      tragiczniejsza. Żeby się już nie powtórzyła. Jeśli przebaczenie miało by być
      zapomnieniem, to będzie stanowić upoważnienie do nowych zbrodni, do - jak to się
      mówi - "powtórki z historii".

      Huk komentuje: "Nie mogę uwierzyć, że to napisał Krąpiec. Jeżeli tekst jest
      autentyczny, to w światopoglądzie tego kapłana - filozofa i Bóg, i Absolut
      ustępował przed "polskimi" Kresami".

      Trudno oprzeć się wrażeniu - nawet pomijając fakt, iż "Nasze Słowo" jest w
      całości finansowane z pieniędzy polskich podatników - że tym razem redakcja tego
      kontrowersyjnego tygodnika posunęła się zdecydowanie za daleko.

    • mat120 Buguś Hu. liczy na wywiad 27.10.09, 23:40
      Spotkanie się kończy. Ksiądz Isakowicz - Zaleski odbiera kwiaty. Publiczność
      śpiewa "Sto lat". Przez tłum przepycha się Bogdan Huk. - Chcę się umówić na
      wywiad - rzuca pytany o cel osobistej rozmowy z ks. Isakowiczem. Chłodny ucisk
      dłoni obu mężczyzn. Szybko rozdziela ich ludzka fala. - Ksiądz nie powiedział
      "nie". Liczę na wywiad przed końcem tego roku - mówi Huk wychodząc z CK.
      www.pressmedia.com.pl/sn/index.php?option=com_content&task=view&id=11911&Itemid=40


      • liberum_veto Piszcie kłamstwa za swoje, nie za nasze pieniądze! 28.10.09, 06:25
        Wydawajcie kłamstwa za swoje pieniądze
        Czas na pytania, który część zabierających glos wykorzystuje na...
        wyrażenie swego zdania. Andrzej Zapałowski ponagla, bo kończy się
        czas spotkania. Mikrofon ląduje w rękach Huka. - Mówi ksiądz o
        prawdzie - zaczyna dziennikarz ":Naszego Słowa". - A co z prawdą o
        AK-owcach mordujących Żydów, co z prawdą o mordowaniu Ukraińców
        przez Polaków? - pyta. Na sali szmer. Ksiądz Isakowicz spokojny. -
        Nie można jakichś jednostkowych akcji odwetowych porównywać do
        zaplanowanego ludobójstwa - mówi. - Znam "Nasze Słowo", jest chyba
        dotowane z budżetu. Piszcie i wydawajcie kłamstwa za swoje, nie za
        nasze pieniądze - kwituje kapłan. Publiczność klaszcze.
        www.pressmedia.com.pl/sn/index.php?option=com_content&task=view&id=11911&Itemid=40
    • mat120 Atak na Ukraińców z Kętrzyna !!! :) 02.11.09, 23:44
      W numerze 32 Stefan Migus donosi o szokującym wydarzeniu w Kętrzynie:

      "Po dwudziestu latach budowania w Polsce systemu demokratycznego i po ponad 5
      latach przystąpienia państwa do Unii Europejskiej, na ulicach Kętrzyna
      rozlepiono afisze nawołujące do wrogości między narodami."

      Co tak wqrwiło Migusa?

      Otóż w lipcu tego roku w rocznicę Zbrodni Wołyńskiej rozlepiono w Kętrzynie
      plakaty o takiej treści:
      "Zbrodnie UPA pamiętamy! UPA - zbrodnicza organizacja, która w sposób dziki i
      bestialski dokonywała mordów na Narodzie Polskim. Musimy pamiętać o przelanej
      krwi naszych rodaków, którzy ginęli za to, że byli Polakami. Potępiamy
      ludobójstwo dokonane przez ukraińskich bandytów".

      Plakaty zdobią dwa zdjęcia, jedno znane z Lipnik na Wołyniu i drugie jeszcze
      bardziej znane dzieci przywiązanych drutem kolczastym do drzewa.

      Plakaty podpisano: ONR Kętrzyn.

      Wywołały one nieopisaną wściekłość w środowisku banderowskim na Warmii i
      Mazurach. Tak wielką, że dopatrzyli się oni w tym przesłanek uzasadniających
      popełnienie przestępstwa o czym nie omieszkali zawiadomić prokuraturę:

      W donosie piszą m.in.

      "Zawiadamiamy, że w miejscach publicznych Kętrzyna m.in. na ulicy Sikorskiego,
      Wojska Polskiego, bezprawnie rozwieszono w lipcu 2009 r. plakaty mogące
      spowodować waśnie narodowościowe. Dotyczą one tragedii wołyńskiej z 1943r.. Co
      najmniej jedno zdjęcie wprowadza w błąd. Chodzi o fotografię z dziećmi
      powieszonymi na drzewie. O tę zbrodnię oskarża się UPA, co nie jest prawdą.(...)
      W sposób nieuprawniony używa się również określenia "ludobójstwo". Naszym
      zdaniem takie prezentowanie tego jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w
      dziejach konfliktów polsko-ukraińskich ma na celu wywołanie nienawiści a co za
      tym idzie skłócenie społeczności polskiej i ukraińskiej i wywołanie waśni
      narodowościowych. Gdyby autorzy tych plakatów działali w dobrej wierze nie
      publikowaliby podobnych materiałów i nie posługiwaliby się kłamstwem. Naszym
      zdaniem czyni się to specjalnie, żeby poruszyć opinię publiczną i wrogo nastawić
      ją do społeczności ukraińskiej Warmii i Mazur, w tym naszego miasta, która
      przecież nie pochodzi z Wołynia i nie miała nic wspólnego z tamtymi tragicznymi
      wydarzeniami".

      No proszę.smile)
      • bastion44 Re: Atak na Ukraińców z Kętrzyna !!! :) 03.11.09, 06:21
        Cytat:
        "Naszym
        zdaniem czyni się to specjalnie, żeby poruszyć opinię publiczną i wrogo nastawić
        ją do społeczności ukraińskiej Warmii i Mazur, w tym naszego miasta, która
        przecież nie pochodzi z Wołynia i nie miała nic wspólnego z tamtymi tragicznymi
        wydarzeniami".
        Z Wołynia może i nie,ale większość Ukraińców,przesiedlona w ramach akcji"Wisła" na Warmię i Mazury,pochodziła z dawnego powiatu jarosławskiego,na terenie którego hajdamacy z pod znaku UPA,też się dali we znaki ludności polskiej.Przecież niejaki Miron Sycz,jest tego najlepszym przykładem.
            • venus99 Re: Atak na Ukraińców z Kętrzyna !!! :) 03.11.09, 15:43
              ja tak.Migus podważa zasadność wywieszenia plakatów argumentem,że
              mieszkańcy Kętrzyna nie pochodzą z terenów na których UPA mordowała
              Polaków.jest to totalna głupota.bo gdyby mieszkańcy Kętrzyna byli z
              tych terenów to wywieszanie plakatów nie przeszkadzałoby niektórym
              Ukraińcom?nacjonaliści ukraińscy za wszelką cenę chcą ograniczyć
              zasięg terytorialny i czasowy konfliktów,wyciszyć sprawę i
              doprowadzić do zapomnienia.naszym celem jest do tego nie
              dopuścić.pamięć o tym strasznym ludobójstwie musi być trwała.
              jest faktem,że ani przed wojną ani po wojnie Ukraińcy(nie wszyscy
              ale w znacznej części) lojalni w stosunku do państwa polskiego nie
              byli.należy sądzić,że znacznie lepiej,bezpieczniej i dostatniej żyło
              im się w ramach Związku Radzieckiego.dlaczego więc zostali po wojnie
              w Polsce?może dlatego,że tak naprawdę największym osiągnięciem
              Ukrainy po kilkunastu latach są liczne pomniki przestepców.z
              mieszkaniami gorzej.
              ZUwP i jego wydawnictwa są dotowane przez Polskę.takimi przywilejami
              Polacy zamieszkali obecnie na Ukrainie nie są objęci i nawet trudno
              im o tym marzyć.w zamian za przychylny stosunek do mniejszości
              ukraińskiej mamy liczne przykłady apologizowania bandytów z
              UPA,antypolskie wybryki i szerzący się dziki nacjonalizm.
              ale nie można skrajnie agresywnej grupy utożsamiać z Ukraińcami.
              ludzie-jak wszędzie są różni.nacjonalistów zwalczajmy,porządnych
              wspierajmy i to tyle.
      • gate.of.delirium Ciekawa argumentacja działaczy OUN 03.11.09, 12:29
        > najmniej jedno zdjęcie wprowadza w błąd. Chodzi o fotografię z
        dziećmi
        > powieszonymi na drzewie. O tę zbrodnię oskarża się UPA, co nie
        jest prawdą.(...

        A co z tym drugim zdjęciem (z Lipnik) - jest czy nie jest prawdą, że
        to robota UPA ? Wielka szkoda, że tego działacze OUN z Warmii już w
        doniesieniu nie napisali...
    • liberum_veto Kłamcy i demgaodzy: Nasze Słowo 13.11.09, 07:25
      Nasze Słowo - tygodnik wydawany od 1990 roku przez Związek Ukraińców
      w Polsce, który to obecnie jest zdominowany przez sympatyków
      banderyzmu i OUN-UPA co powoduje że jest antypolski. Obraża polskich
      polityków, Polaków nazywa mordercami a Armię Krajową – bandytami
      przy jednoczesnym gloryfikowaniu faszyzmu ukraińskiego spod znaku
      OUN-UPA oraz tuszowaniu ich ludobójstwa na Polakach, Żydach,
      Ormianach i Ukraińcach. Pismo dotowane jest z budżetu państwa
      polskiego, płacą za to polscy podatnicy opluwani przez to pismo. W
      2008 dostało 360 000 zł nie mówiąc już o Związku Ukraińców w Polsce
      do którego płynie niekontrolowana rzeka pieniędzy z polskiego
      budżetu. Takiego luksusu nie mają Polacy na Ukrainie, gdzie
      tamtejsze władze nie płacą na polskie stowarzyszenia i związki
      oprócz symbolicznych i celowych wydatków udokumentowanych fakturą
      tak wygląda polityka symetrii prezydenta Juszczenki, która w tym
      przypadku wynosi 10 do 1 z korzyścią dla Ukraińców w Polsce [mowa o
      dotacjach z budżetów].
      www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=nasze-slowo
      • liberum_veto Kłamcy i demagodzy: Nasze Słowo 01.12.09, 06:06
        Kilka przykładów:
        Ze stron internetowych Związku Ukraińców w Polsce możemy się
        dowiedzieć m.in., że jest to "najliczniejsza organizacja
        społeczności ukraińskiej w Polsce, powstała 24 lutego 1990 r. w
        wyniku przekształcenia działającego od 1956 roku Ukraińskiego
        Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, zrzeszająca około 7500 członków
        w kołach terenowych, oddziałach wojewódzkich oraz organizacjach
        wspierających". Jej organem prasowym jest "Nasze Słowo" - tygodnik
        wydawany w Polsce w języku ukraińskim. Głównym celem ZUwP ma
        być "wyrażanie wobec władz oraz instytucji państwowych i społecznych
        stanowiska społeczności ukraińskiej".
        Oto kilka przykładów owego "wyrażania stanowiska" zawartych
        w "Naszym Słowie". W nr. 38 z 19.09.2004 r. pojawia się następujące
        stwierdzenie: "Już tydzień polscy bandyci grabili i zabijali w
        Pawłokomie". W nr. 49 z 5.12.2004 r. akcja "Wisła" określona jest
        jako "barbarzyństwo" oraz "potwór, który się narodził z zębami i
        kłami szatana". Natomiast w nr. 31 z 1.08.2004 r. znajdujemy
        następującą charakterystykę żołnierzy Armii Krajowej: "Teraz
        wiadomo, że na wieś napadła banda AK pod dowództwem porucznika
        Józefa Biesa, ps. 'Wacław'. Jego niedawno chowano w Przemyślu i to z
        takimi honorami, jakby był prezydentem, a nie bandytą".
        Część artykułów w "Naszym Słowie" poświęcona jest rzekomemu
        ciężkiemu położeniu mniejszości ukraińskiej w Polsce, np.
        o "dyskryminacyjnym stosowaniu prawa" wobec niej można się
        dowiedzieć z nr. 51-52 z 30.12.2007 roku.
        www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=nasze-slowo
        • liberum_veto Kłamcy i demagodzy: Nasze Słowo 21.12.09, 08:03
          Prezes Związku Ukraińców w Polsce Petro Tyma w artykule
          zamieszczonym w "Naszym Słowie" (nr 40 z 3.10.2004 r.) przypisuje
          polskim posłom: cynizm, szowinizm i głupotę. Jak się okazuje, Tyma
          jest jednocześnie przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego XIX
          Festiwalu Kultury Ukraińskiej, którego główne koncerty odbędą się w
          dniach 12 i 13 lipca [2008] w Operze Leśnej w Sopocie. Patronat
          honorowy nad imprezą objęli: prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
          Lech Kaczyński oraz prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Impreza
          będzie się odbywała w okresie kulminacyjnym obchodów 65. rocznicy
          rzezi wołyńskiej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
          ludności polskiej w latach 1942-1944.

          Środowiska kresowe są zbulwersowane faktem, iż tę jawnie antypolską
          organizację finansują polscy podatnicy, wśród nich żyjące jeszcze
          ofiary ukraińskiego nacjonalizmu. - Związek Ukraińców w Polsce
          został stworzony po to, żeby zburzyć stosunki dobrosąsiedzkie między
          Ukrainą a Polską. Trzeba wiedzieć, że należy on do ugrupowań
          wchodzących w skład Światowego Kongresu Ukraińców mieszczącego się w
          Kanadzie i jest wykonawcą jego woli. Stąd wszystkie te straszliwe
          artykuły w "Naszym Słowie", które w ogóle nie oszczędzają Polaków,
          ubliżają im, nazywają mordercami, draniami, łobuzami itd. Dzieje się
          tak w każdym niemalże numerze - zauważa Kazimierz Bogucki,
          wiceprezes olsztyńskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Wołynia i
          Polesia.
          www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=nasze-slowo
    • liberum_veto Nasze Słowo: OUN broniła Polski przed Sowietami 02.12.14, 21:30
      Według pisma mniejszości ukraińskiej OUN broniła Polski przed sowietami
      Opublikowano: Wtorek, 02 grudnia 2014

      Bogdan Huk na łamach pisma mniejszości ukraińskiej "Nasze Słowo" oburza się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównuje do stalinizmu i hitleryzmu. Oburza go nawet sformułowanie "Polski Przemyśl".

      Kanwą artykułu Huka jest skandal związany z eksponowaniem barw OUN-UPA przez pochodzących z Ukrainy studentów jednej z przemyskich uczelni. Jak twierdzi barwy te to symbol "nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu". Twierdzi również, że "w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina". Pisze o "przemyskim rezerwacie im. Berii".

      Choć trudno w to uwierzyć, nie są to najbardziej bulwersujące fragmenty artykułu Huka. Okazuje się bowiem, że nawet hasło "polski Przemyśl" jest dla publicysty ukraińskiej mniejszości nie tylko nieprawdziwe, ale wręcz szkodliwe, jako współgrające rzekomo z rosyjską propagandą - "młodzi mieszkańcy Przemyśla lub Przeworska mówią to samo co Putin. Na przykład, w dniu 23 października na pikiecie "Przemyśl - to Polska", "Przemyśl zawsze polski!". Następnego dnia prezydent Federacji Rosyjskiej podczas spotkania z intelektualistami powiedział: "Lwów był polskim miastem"... Głos z Kremla usłyszano w Polsce, a głos z Polski usłyszano na Kremlu. Imponująca harmonia".

      Pytanie księdza Isakowicza-Zaleskiego o to jak jest możliwe, że sympatycy OUN-UPA dostają Karty Polaka i studiują za darmo w Polsce Huk określa jako "powtórkę segregacyjnego nazizmu".

      Oburzają go również sformułowania jednej z przemyskich studentek, która określiła siebie jako pochodzącą z Kresów. Według Huka Kresy to "polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku" oraz "ideologia "Kresów" jest blisko faszyzmowi".

      nasze-slowo.pl/kresy.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/wedlug-pisma-mniejszosci-ukrainskiej-oun-bronila-polski-przez-sowietami
    • anglik_z_kolomyi NS: to Piłsudski jest terrorystą, a nie Bandera 09.12.16, 17:38
      Gazeta Ukraińców w Polsce: to Piłsudski jest terrorystą, a nie Bandera
      Opublikowano: Czwartek, 08 grudnia 2016

      Na łamach „Naszego Słowa”, pisma mniejszości ukraińskiej w Polsce wydawanego za pieniądze polskich podatników napisano, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”. – Dla mnie to rzecz absolutnie skandaliczna – komentuje dla Kresów.pl dr Andrzej Zapałowski.

      Dr Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa, zamieścił na swojej stronie internetowej tłumaczenie z języka ukraińskiego artykułu, który w połowie listopada ukazał się na łamach „Naszego Słowa” - tygodnika wydawanego w Polsce za pieniądze Ministerstwa Kultury RP.

      Łewyćkyj powołuje się na książkę Wołodymyra Czabana „Bitwa w Pikulicach”, która dotyczy incydentów, do których doszło w maju tego roku w Przemyślu i Pikulicach.

      - Na podstawie materiału źródłowego postawiono pytanie, dlaczego w Polsce uważa się za moralne, gdy niemiecki lub czeski pogląd na te same wydarzenia nie jest zbieżny z polskim, a od Ukraińców wymaga się, by bez zastrzeżeń przyjmowali polski pogląd?! Na podstawie źródłowych materiałów postawiono pytanie o kolaborantów i bohaterów – pisze autor.

      - O ile dziś w Polsce dla wielu nazwisko Stepana Bandery działa jak czerwona płachta na byka, to W. Czaban przeprowadza paralelę między Banderą i Piłsudskim. W tym porównaniu Piłsudski przegrywa. To właśnie on, a nie Bandera odpowiada wszystkim kryteriom terrorysty międzynarodowego. To on podpisywał, dziś w Polsce przemilczany, układ o przyjaźni z Hitlerem. To jego Hitler uważał za wielkiego przyjaciela. Na podstawie układu o przyjaźni z Hitlerem uczestnicy zamachu na ministra Pierackiego, którzy uciekli do Niemiec, zostali aresztowani i deportowani do Polski – czytamy w artykule.

      - Ukraina nie wymaga od Polaków, by wyrzucili jego [Piłsudskiego] nazwisko z historii, nie wymaga zburzenia jego pomników. Jednak domaga się, by Polacy przestali wtrącać się w to, kogo Ukraińcy uważają za swoich bohaterów – podkreśla Łewyćkyj

      Łewyćkyj sugeruje również wyraźnie, że wydanie wspomnień bł. bp. Chomyszyna to element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, a celem tych działań miałoby być zdyskredytowanie osoby metropolity grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego w kontekście jego procesu beatyfikacyjnego. Określa również uchwały wołyńskie ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej mianem „haniebnych”.

      W rozmowie z Kresami.pl dr Zapałowski zwraca uwagę, że „Nasze Słowo” od lat wspiera heroizację UPA. – Tam ukazuje się wiele artykułów na ten temat. Ponadto, „Nasze Słowo” jest tak naprawdę związane z „galicyjskimi Ukraińcami”, reprezentującymi nie całą społeczność ukraińską, tylko zachodnioukraińską. To środowisko jest zasadniczo opanowane przez spadkobierców ideowych OUN i UPA – mówi dr Zapałowski.

      - Ten artykuł, który ukazał się za pieniądze polskiego rządu, wprost obraża jednego z bohaterów państwa polskiego. Nazwanie Józefa Piłsudskiego większym terrorystą niż Bandera oznacza, że Piłsudski byłby jeszcze większym patronem jakiegoś ludobójstwa, którego Polacy rzekomo, nie wiadomo na kim, mieliby dokonać. Bandera był odpowiedzialny za praktycznie całą politykę terroru w okresie międzywojennym w Polsce, a później za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, jako patron ideowy tego ruchu, z którym się identyfikował. Nigdy, do końca swoich dni nie potępił tego, co zrobili jego podopieczni. Dla mnie to rzecz absolutnie skandaliczna – podkreśla.
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/gazeta-ukraincow-w-polsce-to-pilsudski-jest-terrorysta-a-nie-bandera
    • anglik_z_kolomyi "Nasze Słowo" szerzy antypolską propagandę 24.12.16, 12:37
      Posłowie Kukiz’15 pytają rząd o szerzenie antypolskiej propagandy przez gazetę Ukraińców w Polsce
      Opublikowano: Czwartek, 22 grudnia 2016

      Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący na swoich łamach historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku? – pytają posłowie Kukiz’15.

      Posłowie Kukiz’15, Tomasz Rzymkowski, Bartosz Józwiak i Wojciech Bakun skierowali do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelację ws. szerzenia historycznego fałszu i antypolskiej propagandy, na przykładzie tygodnika Związku Ukraińców w Polsce "Nasze słowo", wydawanego za pieniądze polskich podatników.

      Posłowie przypominają w piśmie do ministrów, że na łamach wydawanego w języku ukraińskim „Naszego Słowa” w listopadzie tego roku ukazał się artykuł Myrosława Łewyćkyja „Prowokacyjne wydanie”. Wcześniej informowaliśmy, że Łewyćkyj relacjonuje w nim promocję książki – pamiętników grekokatolickiego biskupa Grzegorza Chomyszyna, męczennika i błogosławionego Kościoła powszechnego, a także ukraińskiego patrioty, znanego z mocnej krytyki ukraińskiego nacjonalizmu. Artykuł krytycznie podchodzi zarówno do osoby bł. bpa Chomyszyna, jak i jego działań. Sam autor napisał, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”.

      - Ukraina nie wymaga od Polaków, by wyrzucili jego [Piłsudskiego] nazwisko z historii, nie wymaga zburzenia jego pomników. Jednak domaga się, by Polacy przestali wtrącać się w to, kogo Ukraińcy uważają za swoich bohaterów – podkreśla Łewyćkyj. Sugeruje również wyraźnie, że wydanie wspomnień bł. bp. Chomyszyna to element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, a celem tych działań miałoby być zdyskredytowanie osoby metropolity grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego w kontekście jego procesu beatyfikacyjnego. Określa również uchwały wołyńskie, ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, mianem „haniebnych”.

      - Tekst jest przesycony ukraińskim nacjonalizmem i pogardą dla Polaków zaangażowanych w promocję wspomnianej publikacji polskiego hierarchy – piszą posłowie Kukiz’15. Zwracają uwagę, że na jego łamach zaatakowano także polskich badaczy. Prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL został opisany przez Łewyćkyja jako „niby pochodzący z Lublina z Katolickiego Uniwersytetu (KUL)” i że ma styl „putinowskiego propagandzisty”.

      - Według autora artykułu polski patriotyzm to „nacjonalizm”, uchwała Sejmu i Senatu RP z 22 lipca upamiętniająca wołyńskie ludobójstwo jest „haniebna”, a Józef Piłsudski spełnia „wszystkie kryteria terrorysty międzynarodowego”, który podpisał „układ o przyjaźni z Hitlerem” i był gorszy od Stepana Bandery – podkreślają posłowie, kierując w związku z tym następujące pytania do rządu:

      1. Jakie jest stanowisko Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat tez postawionych w artykule Myrosława Łewyćkyja „Prowokacyjne wydanie”?

      2. Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący za pomocą opisanego wcześniej artykułu historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku?

      "To rzecz absolutnie skandaliczna"

      W rozmowie z Kresami.pl dr Andrzej Zapałowski zwracał uwagę, że „Nasze Słowo” od lat wspiera heroizację UPA. – Tam ukazuje się wiele artykułów na ten temat. Ponadto, „Nasze Słowo” jest tak naprawdę związane z „galicyjskimi Ukraińcami”, reprezentującymi nie całą społeczność ukraińską, tylko zachodnioukraińską. To środowisko jest zasadniczo opanowane przez spadkobierców ideowych OUN i UPA – mówi dr Zapałowski.

      - Ten artykuł, który ukazał się za pieniądze polskiego rządu, wprost obraża jednego z bohaterów państwa polskiego. Nazwanie Józefa Piłsudskiego większym terrorystą niż Bandera oznacza, że Piłsudski byłby jeszcze większym patronem jakiegoś ludobójstwa, którego Polacy rzekomo, nie wiadomo na kim, mieliby dokonać. Bandera był odpowiedzialny za praktycznie całą politykę terroru w okresie międzywojennym w Polsce, a później za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, jako patron ideowy tego ruchu, z którym się identyfikował. Nigdy, do końca swoich dni nie potępił tego, co zrobili jego podopieczni. Dla mnie to rzecz absolutnie skandaliczna – podkreśla.

      Ekspert zwraca też uwagę na inne zagadnienie:

      - Ten artykuł pokazuje jeszcze jedno: na bardzo niskim poziomie recenzuje książkę bł. bp. Grzegorza Chomyszyna, który jest jednym z kilku hierarchów Kościoła Grekokatolickiego, którzy w tamtym czasie jednoznacznie opowiadali się przeciwko nacjonalizmowi.

      Kresy.pl / sejm.gov.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/poslowie-kukiz15-pytaja-rzad-o-szerzenie-antypolskiej-propagandy-przez-gazete-ukraincow-w-polsce
    • anglik_z_kolomyi Nasze Słowo broni tezy że Piłsudski był terrorystą 05.01.17, 14:02
      Redakcja gazety Ukraińców w Polsce dotowanej przez polski rząd broni tezy, że Piłsudski był terrorystą
      Opublikowano: Czwartek, 05 stycznia 2017

      „Pojawia się pytanie, jak w definicji terroryzmu klasyfikują się działania Organizacji Bojowej PPS, w której strukturach działał Józef Piłsudski. Polscy historycy podobne napady nazywają akcjami ekspropriacyjnymi. Dzisiaj wszystko jest względne, nawet kwestia międzynarodowego terroryzmu” – pisze na swoich łamach tygodnik dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo”, dotowany przez polski rząd. Niszczenie nielegalnych pomników UPA nazywa z kolei "działaniami terrorystycznymi".

      Na swojej stronie internetowej dr Andrzej Zapałowski, ekspert ds. geopolityki i bezpieczeństwa opublikował tłumaczenie artykułu „Nie właźcie z butami do naszej duszy!”, który ukazał się pod koniec grudnia ub. roku na łamach tygodnika ukraińskiego „Nasze Słowo”. Jego autorem jest sekretarz redakcji tej gazety, Igor Szczerba.

      - Na szpaltach „Naszego Słowa” w przeciągu ostatnich miesięcy niejeden raz pisaliśmy o kolejnych terrorystycznych działaniach polskich nacjonalistów (bo wszelką przemoc trzeba nazywać terroryzmem) przeciw ukraińskim mogiłom, przeciwko ukraińskim kulturalnym wydarzeniom, przeciwko ukraińskim narodowym strojom (wyszywankom), przeciwko ukraińskiej historii – pisze Szczerba. Zaznacza, że jego gazeta rzetelnie przedstawia również „przebieg posiedzeń wszelkich wspólnych z mniejszościami narodowymi komisji (parlamentarnych i rządowych)”, „ze smutkiem” zawiadamia o decyzjach prokuratur ws. wstrzymania śledztw przeciwko mowie nienawiści, a także wymienia „apele Związku Ukraińców w Polsce do władz w sprawie znalezienia i ukarania inicjatorów antyukraińskich wybryków w Przemyślu”.

      Gazeta dotowana przez polski rząd, powołując się na artykuł Kresów.pl z wypowiedziami dr Andrzeja Zapałowskiego oraz tekst Ewy Siemaszko na łamach „Naszego Dziennika”, broni opublikowanego na jej łamach twierdzenia o tym, że Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”.

      - (…) gdy przyjrzeć się dokładniej treści, wynurza się pytanie, jak w definicji terroryzmu klasyfikują się działania Bojowej Organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), w której strukturach działał Józef Piłsudski. Wśród licznych poczynań (między innymi zabójstwa przedstawicieli rosyjskiej państwowej władzy ówczesnego Królestwa Polskiego) Bojowa Organizacja PPS (licząca wtedy 6500 bojowników) 26 września 1908 roku pod dowództwem J. Piłsudskiego dokonała napadu na kurierski pociąg, w następstwie czego zrabowano 200 tys. rubli. Polscy historycy podobne napady nazywają eksploracyjnymi [właśc. ekspropriacyjnymi – red.] akcjami, czyli zdobywaniem funduszy na działalność partyjną. Dzisiaj wszystko jest względne, nawet kwestia międzynarodowego terroryzmu. Teraz możemy się sprzeczać, czy większym terrorystą był Jasir Arafat, lider organizacji el-Fatah (zanim otrzymał pokojową Nagrodę Nobla), czy Ernesto Che Guewara – towarzysz broni El-komendanta Fidela Castro, albo syryjski dyktator Baszar al- Asad. A może wspomnieć teraz Władymira Putina, którego na Ukrainie często nazywają największym międzynarodowym terrorystą? – czytamy w artykule.

      - Redakcja idzie w zaparte. Piłsudski to terrorysta! Nie dopisali tylko ponownie, ze większy od Bandery – skomentował te stwierdzenia na swojej stronie internetowej dr Zapałowski.

      Sekretarz redakcji „Naszego Słowa” odniósł się również do zwrócenia uwagi na oczywisty fakt, że jego gazeta ukazuje się dzięki pieniądzom polskich podatników i podkreśla, że chodzi tu także o Ukraińców z Polski:

      - (…) warto by wiedział [dr Zapałowski – red.] o tym, że obywatele Polski, potomkowie 147 tysięcy Ukraińców deportowanych w ramach Akcji „Wisła” w 1947 r., TAKŻE [pis. oryg. – red.] płacą rzetelnie podatki, a nawet ten mityczny milion ukraińskich groszorobów, na pewno nie wymówił by się od tego, żeby ze swoich podatków, które oni pozostawiają w Polsce, wydzielić kopiejkę na ukraińskie wydawnictwo.

      - Po niedawnym „antybanderowskim” musztrowaniu ukraińskiej mniejszości narodowej przez „kresowych bulterierów”, wydaje się, że przyszła kolej na to, żeby „kresowiane” oczy wzięły na obrachunek ukraińskie życie duchowe i zaczęły nam wskazywać jedynie słuszne priorytety w życiu - i wiernych, i Ukraińskiej Greckokatolickiej Cerkwi w ogóle (w Polsce i na Ukrainie) – pisze Szczerba, odnosząc się do kwestii książki „Dwa Królestwa”, czyli wspomnień bł. bpa Grzegorza Chomyszyna.

      Całość: www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/redakcja-gazety-ukraincow-w-polsce-dotowanej-przez-polski-rzad-broni-tezy-ze-pilsudski-byl-terrorysta
    • anglik_z_kolomyi „Nasze Słowo” o „polskich obozach koncentracyjnych 06.01.17, 12:12
      „Nasze Słowo” promuje artykuł o „polskich obozach koncentracyjnych”
      Opublikowano: Czwartek, 05 stycznia 2017

      Tygodnik dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo”, dotowany z pieniędzy polskich podatników, promuje artykuł, w którym autor pisze wprost o „polskich obozach koncentracyjnych”. Z kolei szef ZUwP Piotr Tyma zaprasza na znaną ślązakowską manifestację, której organizatorzy piszą o „polskich komunistycznych obozach koncentracyjnych”.

      Na profilu ukraińskiego tygodnika „Nasze Słowo” na Facebooku zamieszono link do artykułu, opisującego najbardziej krwawych komendantów „polskich obozów koncentracyjnych”. Napisał go dziennikarz Marek Łuszczyna, autor książki „Mała zbrodnia”, która ukaże się w przyszłym tygodniu nakładem Wydawnictwa Znak Horyzont. Posiada ona prowokacyjny rodzaj podtytułu na okładce, w którym napisano „polskie obozy”, z zadrukowanymi przymiotnikami „powojenne” i „komunistyczne”, oraz „koncentracyjne”, z zadrukowaniem słów „pracy” i „karne”. Książka dotyczy m.in. obozów w Świętochłowicach – Zgodzie oraz w Łambinowicach oraz zbrodni, których dopuszczali się ich komendanci, w tym zbrodniarz wojenny pochodzenia żydowskiego Salomon Morel.

      W opisie linku do artykułu na profilu „Naszego Słowa” przekopiowano tzw. zajawkę z artykułu, która brzmi:

      ...Polskich obozów? A jednak! Nowe władze powojennej Polski w zabudowaniach opuszczonych przez hitlerowców utworzyły własne więzienia. Do obozowych baraków zapędzono Niemców, Polaków i Ukraińców. W niektórych dochodziło do porażających ekscesów.

      Na łamach „Naszego Słowa”, pisma mniejszości ukraińskiej w Polsce wydawanego za pieniądze polskich podatników napisano niedawno, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”. Jak informowaliśmy wcześniej, Związek Ukraińców w Polsce otrzyma od rządu PiS 420 tys. zł dotacji z budżetu państwa polskiego na wydawanie tygodnika dla Ukraińców w Polsce „Nasze Słowo” w latach 2017-2019. Łącznie w 2017 rok rząd dofinansuje działalność organizacji ukraińskich w Polsce kwotą ponad 1,6 mln zł. Najwięcej otrzyma Związek Ukraińców w Polsce.

      Wcześniej posłowie Kukiz’15, Tomasz Rzymkowski, Bartosz Józwiak i Wojciech Bakun skierowali do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelację ws. szerzenia historycznego fałszu i antypolskiej propagandy, na przykładzie tygodnika Związku Ukraińców w Polsce "Nasze słowo", wydawanego za pieniądze polskich podatników.

      Z kolei lider Związku Ukraińców w Polsce, negacjonista wołyński Petro Tyma zamieścił na swoim profilu na Facebooku link do wydarzenia, organizowanego przez ślązakowski Ruch Autonomii Śląska „Marsz Pamięci o Zgodzie”. - Upamiętniamy w ten sposób więźniów sowieckich i polskich komunistycznych obozów koncentracyjnych, deportowanych do ZSRR i innych cywilnych ofiar Tragedii Górnośląskiej – piszą organizatorzy.

      Całość: www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/nasze-slowo-promuje-artykul-o-polskich-obozach-koncentracyjnych
    • anglik_z_kolomyi NS nadal finansowane z pieniędzy PL podatników 15.01.17, 12:25
      MSW: nie mamy wpływu na to, że „Nasze Słowo” nazywa Piłsudskiego międzynarodowym terrorystą
      Opublikowano: Piątek, 13 stycznia 2017

      W odpowiedzi na interpelację posłów Kukiz’15, Tomasza Rzymkowskiego, Bartosza Józwiaka oraz Wojciecha Bakuna w sprawie szerzenia historycznego fałszu i antypolskiej propagandy na przykładzie tygodnika „Nasze słowo”, podsekretarz stanu w MSWiA Sebastian Chwałek w imieniu resortu krytycznie odnosi się do treści, opublikowanych w listopadzie przez tygodnik dla Ukraińców w Polsce. Chodzi o artykuł w języku ukraińskim Myrosława Ławećkyja, w którym napisano, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera spełnia kryteria „międzynarodowego terrorysty”. Stwierdzono w nim również, że prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL, „niby pochodzący z Lublina z Katolickiego Uniwersytetu (KUL)”, ma styl „putinowskiego propagandzisty”. Autor nazywa również polski patriotyzm „nacjonalizmem”, a uchwałę wołyńską z lipca ub. roku określa mianem „haniebnej”.

      - (…) ocena zawartych w nim sformułowań (…) – jest jednoznacznie negatywna, niemniej jednak Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nie ma możliwości ani uprawnień do ingerencji w treści w nim zaprezentowane – czytamy w odpowiedzi MSWiA na interpelację. Wiceminister Chwałek powołuje się przy tym na art. 54 Konstytucji RP, zapewniający w jego ocenie każdemu wolność wyrażania poglądów i zakazujący „cenzury prewencyjnej”. Przyznaje zarazem, że publikowanie tego rodzaju treści zależy od decyzji redakcji, a polskie władze nie mają na to wpływu:

      - Należy podkreślić, że decyzje dotyczące doboru tekstów zamieszczanych na łamach czasopism, w tym również czasopism dofinansowywanych z części budżetu państwa, której dysponentem jest minister właściwy do spraw wyznań religijnych oraz mniejszości narodowych i etnicznych, podejmują wyłącznie kolegia redakcyjne tych czasopism. Próby wpływania przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na treści w nich zamieszczane mogłyby być odebrane jako naruszenie – gwarantowanej przepisami rangi konstytucyjnej – swobody wyrażania poglądów.

      Wiceminister Chwałek zwraca uwagę, że zgodnie z polskim prawem „na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niebędącej osobą prawną, redaktor naczelny właściwego dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym”.

      MSWiA informuje również, że Związkowi Ukraińców w Polsce została przyznana dotacja na wydawanie „Naszego Słowa” w 2017 roku „w – analogicznej jak w 2016 roku – wysokości 420 tys. zł”.

      Całość: www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/msw-nie-mamy-wplywu-na-to-ze-nasze-slowo-nazywa-pilsudskiego-miedzynarodowym-terrorysta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka