liberum_veto
19.12.07, 17:30
Książka Grzegorza Motyki pt. „Ukraińska partyzantka 1942-1960” jest
wydana przez Instytut Studiów Politycznych PAN, który wziął moralną
odpowiedzialność za jej poziom. Zaopatrzona w aparat naukowy,
powinna to być publikacja naukowa, tymczasem po zapoznaniu się z jej
treścią okazuje się że, mimo patronowaniu jej przez szereg
instytucji naukowych - Archiwum Wschodnie, Instytut Historii PAN,
Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego i inne, polskie i
zagraniczne, w żadnej mierze ona na taką kwalifikację nie zasługuje.
Mało tego, recenzowana książka, właśnie dlatego, że prezentowana
jest jako pozycja naukowa, jest ze wszech miar publikacją szkodliwą,
bowiem pogłębia istniejący w historiografii polskiej z zakresu badań
stosunków polsko-ukraińskich zamęt, utrudnia ustalenie prawdy
historycznej co do podjętego w książce przedmiotu badań. Istnieją
poważne powody do twierdzenia, że recenzowana książka jest przejawem
cynizmu i jednocześnie ignorancji jej autora.
Powstaje pytanie zasadnicze: czy daleko nieobiektywna, wręcz
tendencyjna prezentacja opisywanych w książce wydarzeń, jest
spowodowana niskim poziomem fachowego przygotowania Grzegorza
Motyki, czy kryją się za tym inne przyczyny? Odpowiedź na to pytanie
powinna wynikać z analizy treści i formy książki. Sam tylko tytuł
książki pozwala na sformułowanie wobec jej autora zarzutu
nieadekwatności, co do mających miejsce zaszłości i jednocześnie
tendencyjności politycznej. Tytuł książki nie odpowiada
rzeczywistości, jest on odzwierciedleniem poglądów przedstawicieli
nurtu integralnego (a więc faszystowskiego typu) nacjonalizmu
ukraińskiego na opisywane w książce wydarzenia.
Motyka już w poprzedniej swej książce, „Pany i Rezuny”, napisanej
wespół z Rafałem Wnukiem, przejawił swoją nienaukowość, utożsamiając
naród ukraiński z jego zbrodniczym, sięgającym niespełna 1% (jednego
procentu), odłamem, mającym nazwę Organizacja Ukraińskich
Nacjonalistów wraz z utworzonymi przez nią formacjami
zbrojnymi. "Pany" - to mieli być Polacy, a "rezuny" - Ukraińcy.
Motyka, dając recenzowanej książce tytuł „Ukraińska partyzantka”,
ujawnia swoją niezdolność do rozróżnienia całości od części. Poza
tym: uczestnicy utworzonych przez OUN Bandery formacji zbrojnych w
postaci tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) nie
byli "partyzantami", partyzantami nauka nie może nazywać ludzi,
którzy w drodze terroru zostali włączeni do UPA,
takich "zmobilizowanych" było w niej około 90 %. O tendencyjności
autora i jego uleganiu propagandzie (propagandzie, bo nawet
historiografia banderowska stoi na bardziej obiektywnym stanowisku)
jest przyjęcie zupełnie nieprzekonywującej cezury
działań "partyzantki ukraińskiej" - lata 1942-1960, podczas gdy
faktycznie należy mówić o latach 1943-1950.