eres2
06.03.08, 15:22
Jeszcze o dywizji "Hałyczyna" i jej dowódcy
Dywizja SS Hałyczyna (14. SS-Schützendivision Galizien) została
powołana w kwietniu 1943 r. decyzją współpracującego z Niemcami
Ukraińskiego Komitetu Narodowego i za zgodą władz Generalnego
Gubernatorstwa. W marcu 1943 zgodę na utworzenie początkowo 3,5-
tysięcznego ukraińskiego pułku wyraził Himmler. Rzecznikami
formowania oddziałów ukraińskich byli: szef Głównego Urzędu SS, SS-
Obergruppenfuehrer Gottlieb Berger, a także Alfred Bisanz oraz SS-
Sturmbannfuehrer Fritz Arlt.
W czerwcu 1944 r. dywizję skierowano na front wschodni, gdzie
została (pod Brodami) prawie całkowicie rozbita (zginęło ok. 70-80%
oficerów i żołnierzy). Jednostkę odtworzono zimą 1945 r. nadając jej
nazwę Ukraińskiej Armii Narodowej. UAN skierowano do południowej
Austrii , gdzie dostała się do niewoli alianckiej. Przez obozy
jenieckie we Włoszech żołnierze ci trafili w r. 1947 do Wielkiej
Brytanii, na mocy osobistej decyzji ówczesnego premiera Clementa
Atlee, który nie chciał wydać ich sowietom. Stąd wielu wyjechało
potem do Kanady, USA czy Australii.
Dowódcą 1. ukraińskiej dywizji SS-Galizien został pułkownik Pawło
Szandruk, mianowany następnie niemieckim generałem-porucznikiem.
Pawło Szandruk to postać niezwykle kontrowersyjna. Szandruk służył w
czasie kampanii wrześniowej 39 r. w Polskim Wojsku jako oficer
kontraktowy w randze pułkownika. Wyróżnił się wówczas wielką
walecznością jako dowódca 29. Brygady Piechoty, za co został po
wojnie odznaczony przez gen. Władysława Andersa Krzyżem Virtuti
Militari).
- - - - -
Virtuti Militari gen Szandruka
budzi wiele kontrowersji, stąd warto poznać podstawę przyznania tego
odznaczenia Szandrukowi (wg zeszytów paryskiej "Kultury"):
Z resztek rozbitej na zachód od Wisły 29. D.P. oraz innych luźnych
oddziałów żołnierzy, w dniach 16-19 września 1939 r. utworzona
została w rejonie Rejowca 29. Brygada Piechoty, nazywana również
Grupą płk Bratry. Szefem sztabu tej Brygady mianowany został oficer
kontraktowy, Ukrainiec, ppłk dypl. Paweł Szndruk.
W dniach 20-29 września 29. Brygada brała udział w walkach w rejonie
Zamościa. Najpierw samodzielnie, a później w składzie Grupy
Operacyjnej gen Przedrzymirskiego. W czasie bitwy, jaka rozegrała
się pod Łabuniami pomiędzy 39. D.P. a Korpusem Bawarskim, 29 Brygada
osłaniała działania od Zachodu, od strony Zamościa organizując
obronę po obu stronach szosy Zamość - Hrubieszów, w rejonie Horyszów
Dwór.
Grupa niemiecka w Zamościu pod dowództwem płk Macheusena uderzała
kilkakrotnie na tę osłonę starając się ją przełamać, czego nie udało
jej się uczynić. Ponieważ płk Bratro zachorował, faktycznym dowódcą
29-tej Brygady był płk Szandruk.
22 września wieczorem Korpus Bawarski zaprzestał bezskutecznych
natarć i przeciwnatarć z Łabuń na północ, przegrupował się w rejonie
Zamościa i od świtu 23 września rozpoczął natarcie na kierunku
Zamość - Hrubieszów, zwiększając stopniowo nacisk na osłaniającą ten
kierunek 29. Brygadę Piechoty.
Grupa gen. Przedrzymirskiego osłonięta od południa nadeszła w nocy z
22 na 23 września na ten odcinek frontu, rozkazując 29. Brygadzie
Piechoty utrzymywanie dalszej osłony na tym kierunku, aż do czasu
otrzymania rozkazu wycofania się wraz z siłami głównymi w
charakterze tylnej straży.
W dniu 23. września 29. Brygada była zagrożona natarciem niemieckiej
czołowej straży przedniej i oddziałami zmotoryzowanymi i pancernymi,
które pojawiły się na odsłoniętym prawym-północnym skrzydle
odizolowanej Brygady. W tej sytuacji płk Szandruk udał się osobiście
na pozycje czołowych baonów, aby przekazać ich dowódcom plan
odwrotu. Goniec gen. Przedrzymirskiego przybył z rozkazem odwrotu
ok. godz. 10-tej rano. Ponieważ płk Bratro nie było na stanowisku
dowodzenia, rozkaz ten przekazano na pozycje czołowe płk
Szandrukowi, który po jego otrzymaniu pilnował osobiście kolejnego
wycofywania się baonów z ich pozycji. Odwrót odbywał się pod silnym
ogniem artylerii niemieckiej i przy okrążonym skrzydle, do którego
zbliżały się już niemieckie pojazdy pancerne. Sytuacja Brygady była
właściwie beznadziejna, jednakże wojska wyszły z pułapki
szczęśliwie, unikając zagłady w dużej mierze dzięki osobistej
ingerencji płk Szandruka, jego zdolności przewidywania, jego energii
i odwadze. Zrobił on o wiele więcej dla uratowania wojska, niż można
się było spodziewać od przeciętnego dowódcy w podobnej sytuacji.
Przez cały czas działań wojennych w 1939 r., płk Szandruk zachowywał
się jak przystało na lojalnego i dzielnego oficera. W konsekwencji
odznaczony został po wojnie krzyżem Virtuti Militari.