Czy to wykorzystywanie niepełnosprawnych?

19.11.09, 19:52


Pracuję w Domu Pomocy Społecznej dla młodzieży z upośledzeniem
umysłowym.
W domu mieszkają osoby z niepełnosprawnością umysłową w stopniu
umiarkowanym, znacznym, głębokim. Moje pytanie brzmi następująco:
1. Czy osoby w wieku 26-30 lat z orzeczeniem o niepełnosprawnośći w
stopniu umiarkowanym i znacznym,mogą być wykorzystywane w
ramach "szeroko rozumianej AKTYWIZACJI" do świadczenia usług innym
niepełnosprawnych z niepełnosprawnościa sprzężoną i upośledzeniem w
stopniu głębokim?
2. Czy te osoby z orzeczeniem o umiarkowanym i znacznym stopniu
niepełnosprawności - maja obowiązek codziennie pomagac pracownikowi
w kąpieli osób, króre należy włożyć do wanny?
Jeśli ktoś posiada informacje na ten temat bardzo proszę.


3.Czy osoba która posiada orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu
lekkim (będąca pensjonariuszką domu DPS) może sprawować opiekę przez
6 godzin nad grupą 10 osób z niepełnosprawnością w stopniu
umiarkowanym, znacznym, głębokim?

4. Czy osoba która posiada orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu
umiarkowanym może sprawować opiekę przez 6 godzin nad grupą 10 osób
z niepełnosprawnością w stopniu umiarkowanym, znacznym, głębokim?

Proszę o udzielenie informacji. Podobny wątek założyłam na forum
Społeczeństwo,prosze nie traktowac tego jak trolowanie czy
powielanie.
    • awanturka Re: Czy to wykorzystywanie niepełnosprawnych? 20.11.09, 05:46
      Oczywiście, że nie! Za kazdą pracę należy się zapłata i podpisuje się z taką osobą umowę - inaczej jest w wypadku warsztatów terapii zajęciowej - ale trudno to nazwać terapią zajęciową, a poza tym takowa ma być prowadzona przy udziale terapetów i pod ich opieką!
      • awanturka Re: Czy to wykorzystywanie niepełnosprawnych? 20.11.09, 05:53
        A tak przy okazji

        - to nie ma żadnej kontroli nad tym co dzieje się w wielu DPS - mam daleką znajomą z córką z zespołem Downa w DPS - zakazano jej kontaktów z córką, tłumacząc, ze córka po każdym kontakcie robi się niespokojna - i tak też odpowiedziała dyrektorka na oficjalną skargę złożoną na pismie przez matkę na to że nie jest ona przez opiekunów do córki dopuszczana (tylko na święta).


        A prawda jest taka, że corka mówiła w czasie wizyt matki (bez intencji jakichś szczególnych - tak sobie opowiadała) o wielu rzeczach, które się tam dzieją a które nie powinny się dziać - więc matka po każdej wizycie interweniowała w jakiejś sprawie u personelu - i to własnie matka zapewne sprawiała personelowie "kłopot"
Pełna wersja