lil-a3
26.11.09, 18:30
Witam, długo zastanawiałam się nad wyborem ngo tzn organizacji pożytku
publicznego i niestety źle wybrałam. Prezes (bardziej demagog niż
charyzmatyczna) co innego deklarowała, zachęcając nas do wstąpienia w ich
szeregi. Teraz bez przerwy zasłania się statutem skonstruowanym po jej myśli,
decyzjami zarządu. Oni wbrew deklaracjom myślą jedynie o swoich starych
członkach, własnych chorych dzieciach i całych rodzinach. Są zaślepieni
własnymi sprawami i, własnym nieszczęściem i zdobywaniem funduszy za wszelką
cenę i9 kosztem innych . Mają poparcie paru prawników, wpływowych i tkwiących
w systemie lekarzy i specjalistów, których prace sponsorują. Myślę,że stosują
strategię krótkoterminową, obliczoną na to,że nawet jeżeli ktoś się zniechęci
ich postępowaniem i odejdzie , to i tak będą mieli jego pieniądze , pierwotnie
przeznaczone dla jego dziecka, na własne, statutowe potrzeby. Zasłaniają się
etyką a tak naprawdę sami postępują wbrew jej prawom.Pieniądze zbierałam z
dopiskiem na leczenie i rehabilitację i polepszenie losu własnego dziecka.
Niestety oni nie mają i nie chcą zakładać typowych subkont, nawet nie
pozwalają na zakładanie takich subkont w innych organizacjach własnym
członkom...Dzięki ofiarności naszych przyjaciół, znajomych i obcych ludzi
zebrałam sporą sumę pieniędzy na konto organizacji z odpowiednim dopiskiem
ufając ,że nam oddadzą. Wiem,że sporo, choć informację te uzyskałam jedynie
ustnie , z trudem, dokładnie nie wiem ile, choć w końcu podali jakąś tam nawet
wysoką sumę. Oni nie wywieszają w sieci danych ze zbierania (tzn ile kto ma na
dziecko) , dlaczego prawo na to pozwala? Wiem,że powinnam się dzielić z
organizacją, nawet wielokrotnie zbierałam ten 1 % w zeszłym roku tylko na jej
potrzeby, bez adnotacji indywidualnej, czułam się z ich problemami
solidarna.Problem w tym, że oni teraz chcą sobie zabrać z naszej zbiórki
jeżeli nie całość to przynajmniej lwią część. Argumentując, że nasze dziecko
nie jest jeszcze takie chore(!!!) a nasze dochody nie są takie złe...Pytanie -
czy naprawdę nie ma sposobu na takie organizacje, które tak postępują w
majestacie prawa?
Drugie pytanie - czy zarząd organizacji ma prawo nie udostępnić nam danych
osób, które darowały kwoty w ramach jednego procenta i nie tylko (darowizny
pieniężne na konto z dopiskiem na leczenie i rehabilitację konkretnego
dziecka). Oni zasłaniają się przepisami wynikającymi z ustawy o ochronie
danych osobowych, a ja nawet nie mogę wszystkim darczyńcom, którzy nie
zgłosili zastrzeżeń co do ochrony danych podziękować. Być może część
pieniędzy wreszcie oddadzą, obiecują już od paru miesięcy, ale marnie to
widzę. Kiedy wreszcie pieniądze zbierane dla chorych dzieci przez ich rodziców
zaczną wreszcie trafiać do tych chorych dzieci? Niestety sytuacje odwrotne
często się zdarzają. Jeszcze jedna sprawa , zawsze w życiu pomagałam i pomagam
ludziom a nawet zwierzętom,różnym organizacjom , wysyłałam pieniądze na różne
cele w geście solidarności, bo wiem ,że nieraz trzeba zbierać razem, nie
jestem więc egoistką,teraz jednak moje dziecko też potrzebuje kosztownej
pomocy, bulwersuje mnie fakt, że nie mogę odebrać pieniędzy przeznaczonych
przez darczyńców dla mojego dziecka, bo członkowie tej naszej organizacji wolą
je przeznaczyć na sprawy swoje i własnych dzieci i są w tym bezwzględni.
Proszę o odpowiedź.