zytka29
24.01.10, 18:07
Witam! mam niepełnosprawną koleżankę i ma ona problem z ulgą
komunikacyjną.
Otóż jeszcze gdy chodziła do szkoły została sparaliżowana, a że
pobierała rentę rodzinną po zmarłym ojcu to po uzyskaniu
pełnoletności dalej jest jej ona płacona z powodu niepełnosprawności
w stopniu umiarkowanym(teraz jest po trzydziestce)tak długo aż
będzie miała całkowitą niezdolność do pracy czyli ten stopień
umiarkowany. I w naszym mieście obowiązuje taki przepis dot. ulgi
50%:
"6) renciści mający ustalone prawo do renty z tytułu niezdolności
do pracy – na podstawie e-Karty imiennej wydanej na podstawie
legitymacji rencisty lub orzeczenia lekarza orzecznika ZUS.”e-karta
to taki elektroniczny bilet jak karta do bankomatu).
I dziewczyna ma owe 2 dokumenty( legitymację rencisty i orzeczenie o
całkowitej niezdolności do pracy), a odmawiają jej prawa do ulgi z
powodu,że nie jest to renta inwalidzka tylko rodzinna(gdzie o tym
mowa w przepisie?). Kobieta ma tą rentę od 12 lat i do tej pory była
cały czas informowana o tym,że ma prawo do ulgi, teraz nagle w
styczniu wyskoczyli z tym,że jej nie przysługuje. Przepis, który mi
podała jest z regulaminu przewozu i istnieje od 2007 r.Nasza
koleżanka prawniczka mówi,że ulga jej się należy, bo w przepisach
nie ma mowy ,że to musi być renta inwalidzka, koleżanka jest
zdeterminowana i chce nawet iść do sądu, bo codziennie dojeżdża na
zabiegi rehabilitacyjne i do lekarzy i tylko dzięki temu stanęła na
własnych nogach po kilku latach ćwiczeń. Czy taka interpretacja tego
przepisu jest prawidłowa czy jednak uważacie,że to komunikacja ma
rację?