Proszę o pomoc w pisaniu pracy o niepełnosprawnych

23.01.11, 22:56
Witam wszystkich.
Mam do niepełnosprawnych wielką prośbę. Jestem studentką socjologii ( też niepełnosprawną) i pisze pracę o przemianach które zaszły w naszym społeczeństwie w ciągu 20 lat. Ciekawi mnie jak (czy) Waszym zdaniem w ciągu tych 20 lat społeczeństwo nadal izoluje osoby niepełnosprawne, a może coś się zmieniło, jak zmienił się dostęp do nauki, kultury i pracy. Jestem bardzo ciekawa, z jakimi stereotypami dotyczącymi osób niepełnosprawnych i możliwościami podejmowania pracy się spotykacie? Będę wdzięczna za wszystkie opinie i pomoc. Pozdrawiam
    • fomola Re: Proszę o pomoc w pisaniu pracy o niepełnospra 25.02.11, 13:02
      Wydaje mi się, że świadomość ludzi jest większa niż jakiś czas temu, jednak wciąż za mało wiemy (jako społeczeństwo), co powoduje, że wyśmiewamy się z takich osób. Jeśli chodzi o edukację, to już bardzo duże postępy- rodzice wierzą, że nauka takich dzieci ma sens. Jednak kadra pedagogiczna wymaga poprawy jak i szkoły dzieci niepełnosprawnych(są zniszczone i nieprzystosowane).
      • dorota_elzbieta Re: Proszę o pomoc w pisaniu pracy o niepełnospra 25.02.11, 20:53
        Ale czego oczekujesz, wywiadu, opinii, to praca mgr?
      • nomina Re: Proszę o pomoc w pisaniu pracy o niepełnospra 25.02.11, 20:57
        Przede wszystkim zwiększył się zakres niepełnosprawności. Postęp medycyny i jednocześnie likwidowanie barier w dostępie do edukacji czy ogólnie - kontaktu ze światem (w dobie Internetu...) spowodował, że pojawiły się z jednej strony i uaktywniły z drugiej najróżniejsze niepełnoprawności, których jeszcze jakich czas temu w życiu społecznym by nie było (ich "beneficjenci" by nie żyli albo skazani byliby na cztery ściany pustego domu), a do których system polityki zdrowotno-społecznej nie jest przystosowany.

        Na przykład: prawo do refundacji przejazdów czy opieki dla osób niesprawnych ruchowo. A co z osobami z uszkodzeniami mioneurogennymi i powikłaniami głównie poinfekcyjnymi (w tym totalnie zignorowanymi - wirusowymi) w obrębie narządów miednicy (zwłaszcza pęcherza moczowego) i powikłaniach napięciowo-neuropatycznych okolicznych mięśni i splotów? Taka osoba nie da rady przemieszczać się normalnym pociągiem czy autobusem, nie wystoi długo, musi mieć dostęp do wc (nooo, to już temat na zupełnie inną opowieść - publiczne toalety dla niepełnosprawnych) po kilkaset razy na dobę, często musi mieć specjalny standard siedzenia, jazdy. Jako jedna z niewielu grup niesprawności nie może wykonywać żadnej pracy w jej normalnych okolicznościach (co można robić, cierpiąc ból na poziomie 10/10 i spędzając w wc kilkanaście godzin na dobę, a pozostałe kilka z trudem usiłując przetrzymać?), nie ma prawa do orzeczeń (poszukajcie orzeczników-urologów), do sanatoriów, do uśmierzania bólu (tu potrzeba niskohistaminowych opioidów, i to 24 godziny na dobę, a i tak z koanalgetykami), do leczenia (leki albo niezarejestrowane w Polsce, a jak już się coś trafia, to nierefundowane), do środków pomocniczych (chyba że ktoś ma szczęście do N.31), do programów PFRON - i jeszcze traktuje się ich jak, cytuję reklamy, "wstydliwy problem".

        Kolejna grupa: osoby z HIT. Polska nawet nie uznała tej jednostki. A takich grup jest więcej, bo poszerza się katalog chorób. I Polska nie jest na nie przygotowana, w żadnym aspekcie. Nie tylko łamane są prawa obywatelskie i człowieka tych osób (np. krojenie na żywca na stole chorego z pewnym rodzajem neuropatii w powikłaniu HIT, bo niedouczony konował nie zna profilu histaminowego środków znieczulających i ich wpływu na organizm HIT-owca), ale te osoby są jawnie sekowane. Albo uznanie przez innego lekarskiego przygłupa jawnie w opinii wystawionej z naruszeniem prawa (brak stosownych pieczęci, opinia idzie do wypisu) objawów HIT za przejaw ciężkiej choroby psychicznej (no bo nie ma takiej choroby, to se pacjent wymyśla, psychol jeden), co powoduje utratę prawa wykonywania zawodu przez pacjenta (uprawnienia pedagogiczne), prokuratura nie widzi naruszenia praw. I tak dalej, i tak dalej. A co gorsza, nie umieszcza się ich w statystykach, więc "im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka nie było".

        To jest ogromny problem. Że dla ludzi niepełnosprawność to biała laska i wózek. Dla decydentów też. A jest coraz więcej chorób tak drastycznych, że możliwość zamiany ich na niewładność dolnej części ciała jest nieosiągalnym marzeniem... I może się okazać, że w ciągu dekady - to szacunki na podstawie innych szacunków - będziemy mieć jakieś 25% rodaków niesprawnych w sposób, którego/których to sposobów polska polityka nie uznaje. Ale za tym idzie kolejny problem - te nieuznane i nie(do)leczone niesprawności to nierodzenie dzieci przez lata, wieloletnie dziury zawodowe, więc brak emerytury, zrujnowanie finansowe, bo osoby wydają renty lub pieniądze rodziny na leczenie zagraniczne, miliony złotych wydane poza Polską itd.

        I dopiero za kolejne trzy dekady obudzimy się z ręką w nocniku. To znaczy Wy - my, nieuznani niepełnosprawni, tego nie dożyjemy.
Pełna wersja