zytka29
11.05.11, 14:20
jestem lewostronnie sparaliżowana od 12 lat - po tętniaku. Mam 2 grupę i co jakiś czas staję na komisji (co 2-3 lata). Wprawdzie chodzę samodzielnie, ale muszę się codziennie rehabilitować, aby móc się poruszać (spastyka). Niestety moja renta jest niewielka i mogę sobie pozwolić na wykupienie zaledwie kilku zabiegów. Z NFZ dostaję się na rehabilitację zaledwie raz w roku ( wtedy mam serię 10 zabiegów), a tak to ćwiczę w domu. No i mam szansę na pracę - za niewielkie pieniądze, ale mogłabym się więcej rehabilitować. Niestety jeśli stracę rentę z zarobionych pieniędzy nie dam rady się utrzymać. Chciałabym zapytać czy na komisjach każdy pracujący rencista traci rentę, bo tak wynika z moich obserwacji i zasłyszanych historii (" masz pracę to po co ci renta"). Czy ktoś mimo tego, że pracuje i stawia się cyklicznie na komisach bez problemu dostaje rentę? czy praca wiąże się z utratą renty? jak to wygląda naprawdę? Nie jestem jakąś kombinatorką, po prostu chciałabym się leczyć niestety z samej renty jest to niemożliwe, z tych dorobionych pieniędzy również. Poza tym nie wiem czy dam radę w pracy i jeśli ją stracę i stracę rentę to zostanę bez środków do życia. Podzielcie się swoimi doświadczeniami z ZUSem i jak radzicie sobie z codzienną rehabilitacją. Z góry serdecznie dziękuję